Polityka

A to się nam wokół trupa służb specjalnych porobiło!

 Oj „trup-WSI” się w grobie przewraca, nagle się okazało że zabito go w sposób niezgodny z regulaminami, zupełnie niepotrzebnie i nawet w obozie rzeźników były wątpliwości co do samej idei likwidowania służb specjalnych – zanim pomyślało się chociaż o stworzeniu ich następcy! Nie mówiąc już o skandalicznej szkodliwości dla państwa samego procesu i kierunku likwidacji.
Likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych była jedną z największych krzywd jaką w historii Polski wyrządziliśmy sobie sami na własne życzenie, własnymi rękami i za własne pieniądze. Dywagacje na temat ofiar w Afganistanie i odszkodowań, wynikających z dysfunkcji i dekonspiracji całej struktury i spuszczenia jej centrali w jej własnych kiblach możemy sobie darować, jednakże rozważmy jedną sprawą – jak g…..m d…..m i szkodliwym s……..m trzeba być, żeby budować poprzez niszczenie, zwłaszcza że ma się w ręku pełnię władzy – czyniącą z podległych struktur bezwolne narzędzie. Nikt bowiem nie może powiedzieć, że na początku obecnego wieku – służby specjalne nie były w Polsce pod demokratyczną kontrolą, a jeżeli ktoś śmie twierdzić że jako struktura lub pojedynczy oficerowie, ewentualnie działający w grupach – prowadzili działania na szkodę państwa polskiego i jego interesów musi mieć mocne dowody, albo powinien liczyć się ze spędzeniem reszty życia w więzieniu.
Premier Donald Tusk ma rację, żeby nie ruszać osoby likwidatora, którego nazwisko przypomnijmy nie padnie na tym portalu nigdy. Rzeczywiście w przypadku postawienia tego pana przed komisją sejmową, prokuraturą i w ostateczności sądem – doszłoby do niebezpieczeństwa ujawnienia szeregu tajemnic państwowych i skutecznego szkodzenia państwu. Nie chodzi o celowe szkodzenie przez tego pana Polsce – nikt mu patriotyzmu i umiłowania ojczyzny odmówić nie może, jednakże zachodzi poważne niebezpieczeństwo zaawansowanej choroby psychicznej, ewentualnie obciążeń emocjonalnych innego typu, których charakteru nie da się rozpoznać bez badań w zakładzie zamkniętym. Taki człowiek może po prostu coś ujawnić w najlepszej wierze – wietrząc spisek, w rodzaju słynnej już domniemanej zmowy premiera Tuska z Prezydentem Putinem w celu zamachu na polski samolot rządowy.
Zatem jest tak jak jest, nie ma szału w tym znaczeniu, że nasze obecne służby specjalne są jedynie niepełnym cieniem swojej wcześniejszej wielkiej chwały i realnych możliwości oddziaływania poza granicami Rzeczpospolitej. Zawdzięczamy to konkretnemu obozowi politycznemu, porozumieniu pana Kaczyńskiego z panem Giertychem i nie żyjącym już Lepperem. To ich władza polityczna umożliwiła działanie tego jak się okazało „cywilnego” likwidatora. Są zatem konkretne osoby, jak również głosujący w Sejmie za likwidacją WSI –ponoszący osobistą odpowiedzialność moralną i polityczną i należy te osoby rozliczyć. Lista z głosowania dostępna jest jeszcze na stronach sejmowych [tutaj]. Przy czym bodajże jeden głos w SLD „za” był oddany omyłkowo.
W całym odgrzewaniu problemu likwidacji służb specjalnych chodzi oczywiście o uczynienie zarzutu politycznego obecnej opozycji. Można się zapytać, co rząd zrobił przez sześć długich lat swoich rządów, żeby tą bulwersującą sprawę wyjaśnić, ukarać winnych i zadośćuczynić – na tyle przynajmniej na ile się da – wyrządzonym szkodom osobowym. Naprawdę, to że jakiś kraj ujawnia swoich własnych szpiegów – to fenomen nieznany w dziejach cywilizacji, nawet rewolucja tak nie postępuje, ponieważ aparat represyjny – albo się likwiduje, pozwala mu emigrować lub wykorzystuje. Sytuacje prowadzące do ujawnienia najczulszych sekretów są fenomenem. Z pewnością nasz przypadek jako studium czegoś swoistego i nadzwyczajnego jest już będzie podawany w szkołach analityków wywiadu na całym świecie, jako przykład piramidalnej autodestrukcji.
Rząd gdyby chciał zrobić coś pozytywnego, to powinien odtworzyć Wojskowe Służby Informacyjne, albowiem niczego lepszego w powojennej historii naszego państwa jak dotąd nie było. Oczywiście nie chodzi tutaj o szyld, tylko o pewne metody działania i dowodzenia całością, jednakże do tego potrzebni są odpowiedni ludzie, szkoleni na najlepszych wzorcach – zdolni do prawdziwego poświęcenia dla ojczyzny, a nie para-harcerzyki i donosiciele, którzy wszystko co potrafią to podsłuchiwać przez ściankę działową o czym mówią „koledzy” na sąsiedniej pryczy i jak ostatnie k…y donosić o tym d……m, z których kierownictwa zrządzeniem losu nie ma już wśród nas.
Nie byłoby hańby oskarżenia własnych żołnierzy po Nangar Khel i innych „zdarzeń”, w tym prawie na pewno nie wydarzyłaby się katastrofa pod Smoleńskiem, gdyby służbom pozwolono realizować ich misję, w tym prowadzić zwykłe działania osłonowe. Do póki było WSI – zawsze był znany odpowiedzialny za określone działania i ci ludzie nie bali się tej odpowiedzialności ponieść. Oficerowie i żołnierze stawali na wysokości zadania – w sposób prosty i rzeczowy podejmując decyzje, które tak jak brak decyzji w Smoleńsku zaważyły na wypadku. Struktury państwowe potrzebują pomiędzy sobą koordynatora, tą rolę doskonale wypełniały WSI. No ale ich zabrakło, a kto je zlikwidował… Kto, będąc w pobliżu miejsca katastrofy – nie odwiedzając go – szybko uciekał z Rosji 10 kwietnia 2010 roku? Odpowiedzi na te pytania są banalne, szkodnictwo państwowe niektórych osób i nawet całej partii politycznej jest jawne i oczywiste. Dlaczego pozwalamy tym ludziom na psucie państwa i niszczenie naszej demokracji, a nawet na jawne pogróżki, że kogoś rozliczą itd.? Opamiętajmy się i wystawmy im rachunek! Niech odpowiadają za swoje winy i zaniechania…
Inaczej, jeżeli wówczas jednym z zarzutów do likwidacji WSI było rzekome posiadanie przez nich nielegalnych źródeł finansowania to co można powiedzieć o oskarżeniach wobec rzekomego brania pieniędzy w kartonach?

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Istotne jest zdanie o likwidacji WSI: “największą z krzywd jaką w historii Polski wyrządziliśmy sobie sami na własne życzenie, własnymi rękami i za własne pieniądze.”
    Bo odbudowa aktywów polskiego wywiadu potrwa i będzie bardzo dużo kosztować.
    Przecież żaden obcokrajowiec ani nikt rozsądny nie podejmie się za granicą współpracy z polskim wywiadem za “zwyczajowe stawki”, skoro za kilka lat mogą być podani na tacy swoim kontrwywiadom, bo przecież “nie funkcjonariusz publiczny” może nawet zostać za dwa lata WICEPREMIEREM!
    Za głupotę trzeba płacić.
    Domyślam się, jak śmieją się z nas sojusznicy.
    Przecież oficerowie WSI mieli zapewne certyfikaty o klauzulach NATO Cosmic-Atomic-Top Secret!
    Czyli skoro ich wywalono, to nasi partnerzy z wywiadów NATO złapali się za głowę i pewno nadal się za nią trzymają.
    Artykuł dobry, proszę o więcej.

  2. Krótko,”po żołniersku”.
    “Nie gadaj po próznicy, strzez wojskowej tajemnicy.”
    Komu by zadedykowac, komu? …juz wiem, – i Państwo,
    zapewne też.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

10 + three =