Shitonomika? (cz.1)

A 250kg gold bar in the Toi gold mine {Autor:] PHGCOM [Źródło:] Wikipedia http://en.wikipedia.org/wiki/File:Toi_250kg_gold_bar.jpg

Shitonomika – takie sformułowanie nasuwa się na myśl, jak weźmiemy pod uwagę to, jak funkcjonuje globalna gospodarka. Co więcej, zwłaszcza jak zastanowimy się nad tym, jak działa europejska i polska gospodarka, jako jej część, to nie da się tego w sposób bardziej jednoznaczny określić.

Oto okazało się, że wystarczyły trzy tygodnie rozwoju epidemii, żeby cała światowa bańka spekulacyjna – padła na pysk i wytarzała się w rowie! Nawet inwestowanie w bezpieczne z nazwy fundusze inwestycyjne, teoretycznie zabezpieczone przed spadkami na giełdach oznacza straty. Wszędzie straty, wszyscy stracili – cały świat stracił. Nie da się nawet policzyć tego, co stracił cały świat na chińskim wirusie – jak wirus z Wuhan nazywa pan Donald Trump.

Waluty krajów słabszych – silnie straciły, w tym Złoty, którego zjazd w dół jest wydarzeniem bez precedensu, to nic innego jak tylko panika. Proszę zwrócić uwagę, że para – Euro – Dolar, trzyma się mniej więcej swojego parytetu. Natomiast Frank Szwajcarski zyskuje, a waluty krajów „rozwijających się” klękają. Jest to samo w sobie już nie zadziwiające, powinniśmy się do tego przyzwyczaić. Nie chcieliśmy Euro, więc będziemy po tym kryzysie biedniejsi od Słowaków, Litwinów, Łotyszy…

O cenach złota i innych aktywów uznawanych za bezpieczne nawet nie ma po co się wypowiadać. Jak ktoś miał pieniądze, żeby kupić, dzisiaj wygrał. Cała reszta jest znowu biedniejsza.

Nasz kraj po dwóch tygodniach rozwoju paniki ma tłumki w bankach, brak papieru toaletowego w dyskontach, w których normalnie nie dało się przejść obok, żeby jakiegoś nie strącić, a spirytus, którego produkujemy praktycznie niewyobrażalne ilości – jest bardzo trudno dostępny. Rząd poprzez jedną z zależnych spółek wyprodukować duże ilości specjalnego płynu do dezynfekcji, ale jest on po prostu drogi i póki co także trudno dostępny. Efekty ekonomiki kryzysowej są takie, że ludzie czują niepewność. Cała gospodarka uległa zakłóceniu, chociaż – uwaga – to jest najważniejsze – praktycznie nic się nie stało! Powstał strach, który zmienił myślenie o dzisiaj i co ważniejsze, o tym co może być jutro i pojutrze. Politycy z poważnych krajów, mówią o największym wyzwaniu od czasów II Wojny Światowej, co samo w sobie jest przerażające.

To, że nie ma wydarzeń sportowych, nie można iść do kawiarni, czy też nie działa teatr lub nie można jechać na wycieczkę, nie powinno mieć w zasadzie żadnego znaczenia dla gospodarki. Z tego prostego względu, ponieważ tego typu branże, są tak naprawdę albo kosztem, albo wisienką na łańcuchu wymiany gospodarczej. Realnie, te branże nie dają do gospodarki niczego takiego, co byłoby niezbędne. Jednak to szokujące – jak wielki przepływ pieniądza jest przez te sektory! Co powinno dać nam do myślenia, czy rozsądnie alokujemy pieniądze w gospodarce? Nie tylko po stronie popytu, ale także i podaży.

W skrócie można to podsumować w ten sposób, że opieranie gospodarki na usługach właśnie pokazało z jakim wiąże się ryzykiem. Chiny, Korea i Japonia już powoli stają na nogi – przeorganizowali się, istotnie wzmocnili ochronę ludzi, dostosowali swoje funkcjonowanie do warunków epidemii i są gotowi produkować. Jak będą produkować, to będą mogli sprzedawać. Jak będą sprzedawać – dostaną pieniądze. Tyle na temat gospodarek produkcyjnych.

Kraje opierające swoje gospodarki na fikcji usług i „wierze w rynki” właśnie zobaczyły jak blisko było dno! Oto kapitał wyparował, a jak kapitał wyparował, to nie ma zysków za pośrednictwo finansowe! Jak nie ma zysków z kapitału, to nie wydaje się na usługi, bo nie są potrzebne, a zakupy produktów ogranicza się do swojego stanu posiadania. W efekcie ilość pieniądza w obrocie się kurczy, a potrzeba dewiz na zakupy importowanych surowców i produktów, których się samemu ani nie wydobywa, ani nie przetwarza, ani nie produkuje.

Najbardziej problem odczują kraje, które czerpały wielkie zyski z turystyki. W większych krajach, to mogą być miasta lub regiony. Ponieważ odbudowanie zaufania do podróżowania i takiego stylu spędzania wolnego czasu i wydawania pieniędzy jaki znamy, zajmie dość dużo czasu. Będzie niemożliwe, zanim epidemia nie zostanie opanowana i np. nie powstanie szczepionka dająca wysokie prawdopodobieństwo uniknięcia kłopotów.

Zapraszamy w najbliższych dniach na drugą część felietonu.

27 myśli na temat “Shitonomika? (cz.1)

  • 19 marca 2020 o 05:14
    Permalink

    To co wyprawia się z gospodarką, było do przewidzenia.

    A cóż my?

    My MUSIMY PRZETRWAĆ.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 07:27
    Permalink

    Co powinno dać nam do myślenia, czy rozsądnie alokujemy pieniądze w gospodarce? Nie tylko po stronie popytu, ale także i podaży. – to cytat tego dziesięciolecia.

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 07:39
    Permalink

    Fikcja usług prowadzi do bezrobocia. Lepiej jest produkować – nawet prymitywniejsze rzeczy, ale produkować, niż czekać jako kelner na klienta który nie przyjdzie. Bo jako producent sami sobie zapewnimy potrzeby. Brak zdolności do produkcji masek jest żenujący dla państwa. Duda będzie skomlał u komunistycznego przywódcy … wyklęty…. żenada. Złego słowa więcej na Komunizm niech nikt nie mówi jak ma przyzwoitość.

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 08:43
    Permalink

    to wszystkio to nie są przypadki – zniszczono naszą gospodarkę i dzisiaj pracujemy na obcych i sopłacamy długi które pobrały nasze błękitne elity – neoliberałowie zgniłe sk…y i mamy żyć z tym długiem, który pozwolił im się napasć i wozić dupy drogimi samochodami ?

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 09:17
    Permalink

    Kolejny raz muszę wrócić jak zdarta płyta do gospodarki PRL, która właśnie za sprawą radykalnej lewicy laickiej była od początku budowana w celu oparcia jej na produkcji, stąd inwestycje w przemysł ciężki, aby na jego podstawie budować kolejne gałęzie gospodarki samodzielnie i mieć jeszcze na eksport. Współpraca wschodniego obozu socjalistycznego w ramach RWPG, mimo wielu zastrzeżeń i politycznego sterowania była nastawiona na prawdziwą partnerską współpracę, a nie wykańczanie gospodarek zależnych, tak jak ma to miejsce obecnie w UE. ZSRR nie zamienił nas w wielkie biuro turystyczno-usługowe, które z dnia na dzień może zostać zamknięte bo klientów zabraknie. A UE na czele z zachodnią oligarchią i wielkim bratem – właśnie to zrobiła.
    W PRL gospodarka powoli stawała się samowystarczalna i mogłaby się dalej rozwijać stopniowo poszerzając sferę usług i konsumpcji, gdyby nie wielka zdrada styropianu i Kościoła w imię mitycznej “świętej własności prywatnej” i walki z mityczną komuną, której tak naprawdę w Polsce Ludowej nie było.

    A teraz faktycznie życie powiedziało sprawdzam, czyli jak słusznie pisze Krakauer:
    “W skrócie można to podsumować w ten sposób, że opieranie gospodarki na usługach właśnie pokazało z jakim wiąże się ryzykiem”.
    Efekt może być faktycznie opłakany bo w przyśpieszonym tempie możemy się stać skansenem, gdzie będziemy oprowadzać zagraniczne wycieczki po tym co zostało z III RP, czyli po gruzach.

    Co na to polscy “światowi” ekonomiści, Balcerowicz i s-ka? Co na to różne takie “Michniki”, “Wałęsy” i inne bał-any, którym zachciało się pseudo-wolności bez odpowiedzialności? Czy mają jeszcze coś do powiedzenia, jakąś alternatywę, pomysł, czy tylko puste frazesy?

    Odpowiedz
    • 19 marca 2020 o 19:02
      Permalink

      “Co na to polscy “światowi” ekonomiści, Balcerowicz i s-ka? Co na to różne takie “Michniki”,”
      Dobre pytanie pod adres wczorajszych Komunistów,( kształconych “za Gierka” na różnych amerykańskich ‘stypendiach”) a dzisiejszej lewicy laickiej, raczej bezbożnej nie wiem jak tam z pierwszym sakramentem Świętym, przyjął się czy nie, ale sądzę wedle powiedzenia po owocach ich poznacie, no i widzimy co wyprawia się na (bezbożnej ) gazecie liberalnej lewicy laickiej, TAM Miecław uchodziłby za co najmniej ‘proroka mniejszego” . Panowie to wszystko nic – nie odbędą się “te manewry”, na które tak liczyła strona polskojęzyczna! Na nieśmiałą sugestię posła ‘Konfederacji” że przecież zagrożenie, że może by wycofać się, wysoki przedstawiciel MONu odrzekł że “z takimi
      pytaniami to do Moskwy” 🙂 Na szczęście “te manewry” nie odbędą się z uwagi
      na nieprzychylność (tak, tak!) NIEMIEC! Chwała ci Panie, na wysokościach. A PYCHA
      ZAWSZE KROCZY PRZED UPADKIEM – czego życzę z całego serca. Amen!

      Nasi połkowodcy są wprost Z A W I E DZ E N I… a Niemcy “wypięli się” na zamorskich sojuźników. Pretekst jest oczywisty, na czasie! Tak się kicha, na kielicha… 🙂 Gospoda!

      Odpowiedz
      • 19 marca 2020 o 21:51
        Permalink

        “Nasi połkowodcy są wprost Z A W I E DZ E N I…” – zapewne na równi z kapelanami, którzy przecież zza kulis pociągają za sznurki kadrowe. Więc nie dziw się postawie tych połkodowców i innych żołnierzy “Chrystusa” (jak się dowiedziałem na jednej przysiedzę), że mają taki intelekt. Ano mają i mieć będą taki jaki życzy sobie okupant religijny i ekonomiczny.

        A dziś na onecie publikowano ciekawe wynurzenia Wałęsy:
        “Lech Wałęsa traci pieniądze przez koronawirusa. “Bankrutuję teraz”
        (…)
        Za gościnny wykład polski noblista otrzymywał od 10 tys. do 100 tys. euro. – Zarabiam na zachodnich kapitalistach – twierdzi w swoim stylu. Dopóki na świecie szaleje koronawirus Wałęsa nie wygłosi żadnego odczytu. Przyznaje, że mocno uderzyło to w jego finanse.
        – Ja mam 6 tys. zł prezydenckiej emerytury i za tyle nie dam rady się utrzymać, bo moja żona Danuta wydaje 7 tys. miesięcznie. Muszę zarobić przecież na utrzymanie siebie i żony. A za friko robił nie będę przecież, ja już za friko robiłem przed 1989 r. – mówi były prezydent. Przyznaje, że większą część dochodów rozdaje bliskim. – Mam dużą rodzinę, dużo wnuków, dzieci. Rozdaję im pieniądze, a jaki mam wybór? Gnębią moją rodzinę przecież – uważa Wałęsa”

        Chciałbym teraz zobaczyć miny jego kolegów robotników ze stoczni, którzy kiedyś nosili go na rekach, bo obiecał im zachód, a teraz właśnie czytają jak żona Wałęsy wydaje 7 tysięcy na miesiąc?:-)
        A oni sponiewierani przez kapitalizm nie mogą zapewnić żonom nawet wizyty u lepszego fryzjera.
        https://www.youtube.com/watch?v=1yFIHj6PTcU

        Odpowiedz
    • 19 marca 2020 o 22:27
      Permalink

      Jak to niewidzialna ręka rynku nie przeprowadzi nas sucho stopą przez tą katastrofę.

      Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 09:30
    Permalink

    Autor określił funkcjonowanie globalnej gospodarki jako shitonomikę. To przesada, bo właśnie fakt, że osiągnęliśmy taki poziom rozwoju i dobrobytu, jest efektem coraz większej współpracy wszystkich ludzi, a więc i współzależności ich działalności gospodarczej. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy gdybyśmy żyli w izolowanych grupach, to byśmy żyli dostatniej? Dostatniej nie, ale może bylibyśmy szczęśliwsi wobec braku orientacji, że można żyć lepiej. Taka swoista cenzura załatwiłaby wiele. 🙂

    Jest faktem, że wirus wyciągnął na wierzch problem, że zoptymalizowana i bardzo efektywna gospodarka światowa, jest bardzo podatna na zakłócenia. Z drugiej jednak strony, gospodarka izolowana wcale nie zabezpiecza przed wirusem. Przejście epidemii przez świat byłoby wolniejsze, ale z tytułu izolacji wiedzy o problemie, żniwo tego wirusa byłoby znacznie większe. Nie ma co poszukiwać rozwiązań mitycznych, z nadzieją że one załatwią problem.

    Niedawno przeczytałem wywiad z czołowym polskim wirusologiem, prof. Włodzimierzem Gutem (z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny), o zagrożeniu epidemiologicznym, metodach postępowania i fazach rozwoju tej epidemii:
    https://polskatimes.pl/koronawirus-w-polsce-prof-wlodzimierz-gut-stan-zagrozenia-epidemicznego-trzeba-utrzymywac-dopoki-nie-zaobserwujemy-redukcji/ar/c15-14859269
    To spokojna, zdystansowana reakcja na to, co się teraz dzieje. Już we wcześniejszych wywiadach, profesor mówił, że gdyby tego wirusa gdzieś nie wyodrębniono i opisano, to cała sprawa potraktowana byłaby jak zwykle, czyli jako konsekwencje zachorowań na grypę w starszy wieku. W tym przypadku stało się inaczej, a wirus stał się katalizatorem, który wydobył na powierzchnię i uwidocznił wiele spraw dotychczas zamiatanych pod dywan.

    Konsekwencje czasowego zerwania więzi gospodarczych skutkują gospodarczym kataklizmem, ale nie dlatego, że te więzi gospodarcze w ogóle istniały, lecz dlatego, że były one od dawna chore. W największym stopniu ta choroba wynikała stąd, że pewne państwo nie chciało się pogodzić z utratą swojej pozycji, i wszystkimi sposobami fałszowało i zakłócało system. Mogło to robić wykorzystując układy zależności gospodarczych i militarnych, aby żyć kosztem innych. Jak się okazuje, pewien wirus (jeden z wielu istniejących koronawirusów) może temu położyć kres. Tak więc, do położenia kresu zdegenerowanego systemu ekonomiczno-finansowego przyczyniło się takie drobne “coś”.

    W chwili paniki pieniądze uciekają “do domu”, tj. do ojczyzny swoich właścicieli. Uciekają z rynków rozwijających się, stąd kurs dolara rośnie. U nas padnie konstytucyjny limit zadłużenia (państwowy dług publiczny / PKB = 3/5), i co? Rozwiązanie parlamentu?
    Jak USD pouciekają, to wiele państw dotknie kryzys, ale potem zacznie się jeszcze większy problem “w domu”, gdzie już rusza nowe QE.

    Odpowiedz
    • 19 marca 2020 o 10:57
      Permalink

      Gościu co za g…o pier…sz zastanów się jaki dobrobyt? dla tych co okradają innych? Pieniądze uciekają z ryunków i ty to uważasz za normalne ? Oh..łeś ?

      PANOWIE WIEM ŻE JEST NERWOWO. ALE SZANUJMY SIĘ. WEB. J.

      Odpowiedz
      • 19 marca 2020 o 17:45
        Permalink

        @Heretyk (19 marca 2020 o 10:57)
        Odpowiadam na pytania.
        1. Pytanie: “… jaki dobrobyt?”
        Napisałem, że “osiągnęliśmy taki poziom rozwoju i dobrobytu” jako obraz tego, co teraz (średnio) mamy. Jest lepiej niż kiedyś (kolejki za: mieszkaniem, FIATem 126p, meblami, kawą i papierem toaletowym), a jeśli więzi gospodarcze zostaną zerwane, to jest lepiej niż będzie.
        2. Pytanie: “… dla tych co okradają nas?”
        Jeśli okradają, to powinni siedzieć w więzieniu. A jeśli robią coś, co Czytelnik uważa za okradanie, a w więzieniu nie siedzą, to zapewne według obowiązującego prawa, jednak nie okradają.
        3. Pytanie: “Pieniądze uciekają z rynków i ty to uważasz za normalne?”
        Tak. Każdy może zabrać swoje pieniądze z rynku finansowego i ulokować je na swoim koncie bankowym, lub je wypłacić i trzymać w gotówce (albo kupić złoto). Co w tym jest nie tak?
        4. Pytanie: “Oh..łeś?”
        Nie wiem na czym ma to polegać, ale póki co, widzę co było, co jest i co będzie, ale mogę się również pomylić. Zresztą, kiedyś (może wkrótce) się o tym przekonamy.

        Odpowiedz
          • 19 marca 2020 o 20:34
            Permalink

            Nie nic ani prosto ani logicznie nie jest, ten pan popiera złodziejstwo, imperializm ekonomiczny i oszukiwanie słabszych, to jest pochwała przestępstwa dokonywana publicznie.

    • 19 marca 2020 o 17:48
      Permalink

      @Ali.
      Tym razem się nie zgadzam. Zamknięte i samowystarczalne gospodarki wcale nie muszą być pozbawione globalnej współpracy i wymiany towarowej. Mogą za to gwarantować bezpieczeństwo narodowe, czego nie możemy oczekiwać obecnie.
      Sprawa jest prosta, jak dla mnie, i myślę że wielu innych – otóż zachodnie oligarchiczne elity pozbawione inteligencji społecznej postanowiły zapanować nad światem, więc skumulowanie globalnej własności w jednych oligarchicznych rękach miało temu służyć. Cel osiągnięto (nie do końca – bo Chiny i Rosja się nie poddały) poprzez manipulowanie rynkami finansowymi oraz zniszczenie tzw. bloku wschodniego i przejęcie gospodarek demoludów oraz zniszczenie ich przemysłu, bądź uzależnienie. Dzięki temu demoludy wymierają powoli, a z reguły 80% ich społeczeństwa żyje bez perspektyw na tzw. dorobienie się, co np. w PRL-u dla pracowitych i kumatych nie było to problemem. Pomijam odsetek tych żyjących w skrajnym ubóstwie, dla których 500 plus to ratunek od głodu, ale nic poza tym.
      A więc nie można twierdzić, że żyjemy dostatnio obecnie, biorąc pod uwagę 20% społeczeństwa żyjącego faktycznie w dużym dostatku a ustawionego na przestępczej transformacji.

      Odpowiedz
      • 19 marca 2020 o 21:02
        Permalink

        …a z reguły 80% ich społeczeństwa żyje bez perspektyw na tzw. dorobienie się, co np. w PRL-u dla pracowitych i kumatych nie było to problemem.

        Nie kracz jak stara baba pod kościołem, 🙂 Bądź przynajmniej obiektywny. Fakt jest jakiś
        margines ludzi którym z ‘różnych powodów – nigdy i nigdzie nie wiedzie się”, oni byli też w PRLu. Popatrz jak wyglądają fizjonomie polskich miast , miasteczek i wsi i osiedli przypomnij sobie Polskę z przed 30 choćby lat. Przypomnij sobie czym jeździłeś w schyłkowym PRLu… pekaesem, pociągiem, podmiejskim, “z mleczarzem”? A dziś jak panisko (na bank!) jedziesz
        do pracy co najmniej niemiecką marką dla ludu, zamierzonym dla ludu przez wybitnego przywódcę socjalistycznego A. Hitlera! I to w tedeiku pojemność też nie w kij dmuchał, na pewno 1.9 a i kuni musi być całe stado, to nic że auto pamięta jeszcze na pewno kanclerza Kapustę, (niemieckie ponoć nie psuja się, a i ruda omija… 🙂 ) Przypomnij sobie marzenie
        tamtego Polaka – duży Fiat, czy Polonez, BO Łada, czy Wołga to panie ho, ho, ho.
        Pamiętam że d-ca poważnej JW (w Krakowie) w randze majora (tak, tak) pop*ał ‘do roboty” służbową , “nieco przechodzoną” już – Warszawą. Zapytasz kiedy to było odpowiadam : nieco enigmatycznie, ‘za Gierka”. A Wołga? Na pewno mówi ci
        coś urwana fraza z pewnej żołnierskiej piosenki (nie nie tej o chabrach – nb. przepiękna, mam do niej prywatny sentyment) odbiegłem… wracam pieszo do Wołgi. ” …wtem czarna Wołga się zatrzymała, samochód
        przywiózł tu generała…” itd.To była marka zarezerwowana dla poważnej
        nomenklatury… np. @Wojciech… idę o zakład że nie fratenizował się z niemytym i niegolonym pospólstwem w ‘podmiejskim” na trasie do miejsca usadowienia. 🙂
        Paka…

        Odpowiedz
        • 20 marca 2020 o 09:50
          Permalink

          @krzyk58
          “Popatrz jak wyglądają fizjonomie polskich miast , miasteczek i wsi i osiedli przypomnij sobie Polskę z przed 30 choćby lat.” – czy ciebie to już naprawdę pan bóg opuścił, że przestałeś myśleć?

          W co zainwestowano pieniądze w te miasteczka, które po wojnie PRL musiała odbudować? Ano w trochę lepsze chodniki i to nie wszędzie oraz ryneczek z kamienia pozbawiony duszy i zieleni, no i odmalowane urzędy. Reszta to gnijąca pokolorowana fasada.
          Zobacz zidiociałą szkołę zagospodarowania przestrzennego:
          https://demotywatory.pl/szukaj?q=Lubomierz
          Poza takimi ryneczkami i fasadami domów biznesu, masz biedę i początki slamsów, jeżeli nic się nie zmieni.
          Nie tak dawno byłem we Włocławku, swoim dawnym rodzinnym mieście i co widzę! Ulicę 3 maja z witrynami pozabijanymi deskami, stare miasto niszczejące w ruinie, a kiedyś za PRL-u to “czerwone” miasto kwitło. Stare miasto było naprawdę piękne, ul. 3-maja jako słynny deptak i handlowa pełna ludzi, gdzie nie można było się przebić, aby nie potknąć się o ludzi. Teraz to wszystko umiera.

          W miastach i miasteczkach Polski lokalnej był lokalny przemysł przetwórczy dający ludziom pracę i godne życie, obecnie nie istnieje w większości. A miasteczka i wioski odcięte od świata, zwłaszcza w rejonach nie turystycznych niszczeją i powoli wymierają.
          To że ludzie pragnęli w PRL-u lepszego życia, było wynikiem propagandy i wmówienia ludziom, że za zachodzie żyje się luksusowo, ale nikt im o kosztach i przykładach ubóstwa nie powiedział. Kler dzielił dary a matoły się zachwycały opakowaniami kolorowymi produktów nie patrząc, że to trucizna dla organizmu o przedłużonym działaniu na konserwantach i barwnikach.

          Gdyby utrzymano polski przemysł samochodowy i nie tylko, gdyby politycy poszli trzecią drogą socjalizmu realnego, to śmiem twierdzić, że mając własną infrastrukturę przemysłową i biura projektowe z kadrą dobrze przygotowaną na światowym poziomie, bylibyśmy dziś na poziomie chińskiej drogi rozwoju i bogactwa, a może i dalej, bo mieliśmy już wtedy infrastrukturę, a Chińczycy w niektórych dziedzinach zaczynali od zera. Zmarnowano ostatnie 30 lat przez to, że zachodnia agentura i Kościół nie pozwolił nam się rozwijać w interesie socjalistycznych wartości.

          W PRL- jeździłem praktycznie wszystkim, oprócz syrenki, ale zakończyłem jazdę Polonezem z lat 80-tych i do dziś wspominam ten świetny samochód. Gdyby pozwolono nam rozwijać technikę, dziś prawdopodobnie nie ustępowalibyśmy zachodowi. A dziś nie jeżdżę niemieckim samochodem, mam wstręt genetyczny do wszystkiego co niemieckie, może dlatego.

          Przeczytaj sobie książkę Pawła Bożyka z początku lat 90-tych “Droga do nikąd”. To nie musiało się tak skończyć, gdyby ludzie myśleli zamiast się modlić.

          Ten smutny obraz powinni codziennie za karę oglądać w celach politycy, którzy zniszczyli ten kraj.
          https://demotywatory.pl/4978658/Bogactwo-i-biede
          https://demotywatory.pl/4978636/Wczoraj-mialo-miejsce-otwarcie-Castoramy-we-Wloclawku-Z-tej

          Odpowiedz
      • 19 marca 2020 o 21:43
        Permalink

        @Miecław (19 marca 2020 o 17:48)
        Jedno przykładowe wyjaśnienia (chociaż wskazane byłoby więcej).
        Dotyczy: “Zamknięte i samowystarczalne gospodarki wcale nie muszą być pozbawione globalnej współpracy i wymiany towarowej”.
        Jasne, że nie muszą, ale proszę spojrzeć na konsekwencje.
        Wyobraźmy sobie, że przejmujemy (pokojowo) zachodnią, nowoczesną fabrykę samochodów (w Polsce), która dobrze prosperuje. Mogłoby się więc wydawać, że teraz krociowe zyski będą płynąć do naszej kieszeni. Tak jednak nie będzie, a fabryka z czasem stanie się zabytkiem produkującym toporne pojazdy. Dlaczego? Bo:
        – nie mamy marki (reklama), a nazwa (np. Polonez) niczego nie gwarantuje,
        – nie mamy własnej sieci sprzedaży (na świecie), a istniejące na rynku koncerny ją mają,
        – były właściciel nie będzie zainteresowany współpracą – woli postawić fabrykę na na Ukrainie i przejmować całość zysków,
        – owszem sprzedawać będziemy, ale za pół ceny (praktycznie bez zysków),
        – nie będziemy w stanie unowocześnić produktu, przez zacofanie lokalnych kooperantów, bo zachodni będą za drodzy,
        – z czasem fabryka będzie produkować coraz bardziej zacofane pojazdy dla krajów Trzeciego Świata, a więc tanio.

        Ta “globalna współpraca” będzie polegać na tym, że za wszelką cenę będziemy chcieli sprzedać swoje produkty konkurując z biedakami o taniej sile roboczej. W ten sposób zapewnimy sobie podobny poziom rozwoju i dobrobytu jak tam. Pozostaną nam niespełnione marzenia i narzekania na władzę i zachodnich wyzyskiwaczy, bo u siebie samych winy nie znajdziemy. Nie myślimy pragmatycznie, a widzimy jedynie wielkie, majaczące idee i proste, teoretyczne rozwiązania (mrzonki o samodzielnym “wielkim skoku”). Niestety, bez pełnego dostępu do światowego rynku niczego nie zdziałamy, a ci co stworzyli ten rynek, to nikogo tam za darmo nie wpuszczą.

        Odpowiedz
        • 19 marca 2020 o 23:41
          Permalink

          @Ali
          Znowu się nie zgodzę. To co opisujesz to jeden z najmniej optymistycznych scenariuszy, który wcale nie musi być realny w sytuacji gdy gospodarka jest dobrze rozwinięta, ale samowystarczalna. Do tego potrzebne są jednak odpowiednie elity, inteligentne i patriotyczne.

          A co teraz mamy, czym dysponujemy w tej globalnej gospodarce? Jesteśmy podwykonawcami, których w każdej chwili można zamienić na innych. Tak samo jesteśmy trzecim światem bo konkurujemy tanią siłą roboczą i ulgami podatkowymi.

          Kolejny raz muszę się odwołać do gospodarki PRL, a przecież już wtedy zachodnie gospodarki miały charakter globalny i tak realizowały swoje interesy w oparciu o dawne swoje kolonie.
          Gospodarka PRL, była w niektórych branżach lepiej rozwinięta i swobodnie konkurowała z zachodnimi produktami, gdzie nasz eksport zapewniał dewizy.A chyba najprostszym przykładem są choćby słynne melexy czy obrabiarki.
          https://www.melex.com.pl/o-firmie/historia

          Warto wysłuchać Pawła Bożyka, obecna koncepcja globalizacji nas niszczy i nie zapewnia rozwoju. Nie mam tu na myśli tzw. rozwoju zależnego od zachodnich firm.
          https://www.youtube.com/watch?v=V_wUPrekbhc

          Sądzę, że taką suwerenną gospodarkę tworzy Rosja w warunkach wolnorynkowych, a Chiny zrobiły to w innej opcji politycznej i bardzo skutecznie.

          Odpowiedz
        • 20 marca 2020 o 11:32
          Permalink

          A Chińczycy mogli? Byli mądrzy, im się udało bez Wałęsy, Michnika, Balcerowicza i innych agentów wpływu bankierów.

          Odpowiedz
          • 20 marca 2020 o 14:17
            Permalink

            Mogli. Dlatego BO zdusili (dosłownie) na Placu Niebiańskiego Spokoju ‘młodych komsomolców” (zapatrzonych w “wolny świat”). 🙂 W tym samym czasie (4.06) w PRLu zwyciężała przy pełnym aplauzie opcja polityczna “naszej” lewicy laickiej!
            Moim skromnym zdaniem było TO najdoskonalsze oszustwo 1000 lecia, nad tym
            ‘obmanem” pracowały w porozumieniu najtęższe głowy rządzącej frakcji PZPR liberalnych komunistów i “opozycyjnej” wobec nich lewicy laickiej, (wczorajsi staliniści) przyznam że w tamtym czasie też TO kupiłem, um wrócił w okolicach 92′ 93’ ?

            Reasumując: Komuniści wydymali w owym dziwnym roku Polaków (bez mydła)! 🤣
            Byli tacy co głośno mówili jak sprawy się mają, i to po obu stronach barykady,
            ale na fali ogólnego entuzjazmu kto by słuchał głosów wołającego na puszczy… uznaliśmy że należy jechać dalej, gdyż nikt nie woła… no i jedziemy w oparach
            mgły.

  • 19 marca 2020 o 10:35
    Permalink

    @Autor:”Nie chcieliśmy Euro, więc będziemy po tym kryzysie biedniejsi od Słowaków, Litwinów, Łotyszy”
    Na pewno?
    A może z tego powodu (jak poprzednio) produkcja dóbr będzie lokowana w Polsce a nie na Słowacji czy Łotwie. Ostatnie kilkanaście lat pokazało, że Polska jest znacznie bardziej konkurencyjna od większości krajów posiadających Euro i (co ważniejsze) znacznie szybciej się rozwija. Po kryzysie wszystko wróci do normy (jak w Chinach:) i kto będzie wygrany to się dopiero okaże. Już dzisiaj, a gdzie do końca kryzysu, okazało się, że bogate Niemcy bez polskiej żywności (i logistyki:) nie dadzą sobie rady.

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 12:29
    Permalink

    Ja się zgadzam globalna gospodarka opiera się na gó..e. Kręceniu go..a z niczego. Wstawka Alego o upadku USA jest dobra, tylko ciekawe czemu bał się o tym napisać ?

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 17:57
    Permalink

    ‘Nie chcieliśmy Euro, więc będziemy po tym kryzysie biedniejsi od Słowaków, Litwinów, Łotyszy…”
    Przed kryzysem to oni byli w czarnej doopie, w relacji do Nas. więc bilans będzie na zero.
    A propos – zaopatrzenia, w Krakowie może i “nie ma niczego”, tu gdzie mieszkam jest wszystko, i to bez kolejek, na jutro zaplanowałem wypad po ’95 % Lubelski” rozwodniony do 70% posłuży mi do zorganizowania nalewki zdrowotnościowej, (strzeżonego Pan Bóg – strzeże… 🙂 ) na szyszkach sosnowych.

    Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 21:36
    Permalink

    No i tęsknota za komunizmem wiecznie żywa.:-)
    “… tak 15 marca 2020 r. pandemię koronawirusa skomentował filozof Slavoj Žižek.
    (…)
    Koronawirus ma szansę nauczyć nas wszystkich tego, czego nie chcieliśmy przyjąć do wiadomości – zostawianie spraw „niewidzialnej ręce rynku” to absurd. Przyznają to sami orędownicy tej „niewidzialnej ręki”, biegnąc po pomoc do państwa. I tak, każdy kraj powinien w tej sytuacji interweniować w rynek, ale tylko w sposób stawiający na globalne poczucie solidarności i ponadnarodową pomoc wzajemną. Gdy zaprzepaścimy szansę utworzenia nowego, globalnego ładu, wrócimy do czasów średniowiecza, narodowych egoizmów, walk wszystkich ze wszystkimi.
    Jesteśmy wszyscy narażeni na wielkie niebezpieczeństwo, więc by przetrwać, musimy wykonać równie wielki zwrot. Ku komunistycznemu, równościowemu, solidarystycznemu postrzeganiu świata. Inne właśnie się wyczerpało.”
    https://strajk.eu/koronawirus-kryzys-komunis/

    Ale się porobiło. Kto wie, może jeszcze usłyszę, że w Kościołach się księża modlą do Boga o przywrócenie systemu komunistycznego? 🙂
    Co wtedy zrobi bezradne intelektualnie prawactwo?

    Odpowiedz
    • 20 marca 2020 o 08:04
      Permalink

      Wyjdź na ulicę i nawołuj że tęsknisz za komunizmem spodziewany efekt to w najlepszym
      przypadku ignorowanie.
      Mam praktycznie zero zapasów (tyle co zawsze) i nie mam ochoty na zapełnianie
      szafek i pomieszczeń tym co za parę miesięcy miałbym wystawiać jako odpady.
      Zaopatrzenie znakomite, “niczego mi nie brakuje” – więc mogę leżeć na zielonych pastwiskach….”Dużym plusem jest mniejszy ruch w sieciach handlowych.
      Reasumując: póki co jest dobrze – a będzie jeszcze lepiej…

      Odpowiedz
      • 20 marca 2020 o 14:42
        Permalink

        @krzyk58.
        “Wyjdź na ulicę i nawołuj że tęsknisz za komunizmem spodziewany efekt to w najlepszym
        przypadku ignorowanie”. – oj nie koniecznie. Głośno ludzie tego nie powiedzą z obawy, że jeszcze ktoś ich posądzi o komunizm, bo propagandowa szczepionka antykomunistyczna nadal działa i ci mniej odważni konformiści nigdy wprost tego nie powiedzą. Ale już w rozmowach indywidualnych niejako po cichu to z nostalgią wspominają dawne dobre czasu i pytają sami siebie – “I po co nam to było?” – to leżenie na styropianie. Wielu chętnie by wróciło na państwowy etat, się opierdalać jak kiedyś.:-)

        Jeżeli śledziłeś kiedyś komentarze na onecie, to przypomnij sobie jakie było poparcie dla systemu PRL, a także dla komunizmu. Ja byłem nieźle zaskoczony, gdy zaczął się kryzys w 2008 roku, jak nastawienie Polaków się zmieniło. Aż zamknęli otwarte forum dyskusyjne na onet.pl i uzależnili od konta na pejsbooku, aby móc inwigilować tych niepoprawnie myślących, nie po kapitalistycznemu i religijnemu. Teraz większość komentarzy przychylnych PRL na onecie zniknęła. Zamknęli też wiele blogów niepoprawnych politycznie. Taką to mamy wolność słowa i demokrację.:-)

        Jestem przykładowo zaskoczony postawą młodzieży szkół średnich. Jeszcze 15 lat temu gdy prowadziłem zajęcia to w dyskusjach młodzież była zafascynowana liberalizmem zachodnim i kapitalizmem, twierdzili zgodnie z nowomową, że wystarczy mieć głowę na karku, pomysł na życie i będą bogaci. Jeszcze nie wiedzieli co ich czeka.:-) No i patrz pan, mija kolejne 5-10 lat i już zaczyna się zmiana postaw, młodzież zaczyna widzieć błędy rodziców i dziadków ze styropianu, zaczyna ich rozliczać z błędów w PRL-u i nienawidzić. Dosłownie, z takimi opiniami się spotkałem. Kiedyś gdy prowadziłem taki ukryty sondaż to 10-15 % młodzieży popierało socjalizm i można powiedzieć, że pod wpływem rodziców tęskniło za PRL-em. Czyli był to margines odporny na propagandę liberalnego kapitalizmu w stylu zachodnim i świętą własność prywatną popieraną przez Kościół.
        Obecnie jest to już ponad połowa (a może nawet z 80%), która wolałaby spokojny etacik na państwowym, nawet za mniejsze pieniądze, ale z gwarancją bezpieczeństwa ekonomicznego i stabilizacji zawodowej. Młodzież nie chce być całe życie na dorobku, na prekariacie, służąc bogatym w robieniu przez nich kasy.
        Tak się zmieniła postawa młodzieży. Oczywiście nikt nie odważy się przeprowadzić rzetelnych badań socjologicznych na ten temat, bo kto je opublikuje. Taki socjolog naukowiec na starcie straciłby szansę zrobienia kariery naukowej, a IPN grzebałby mu w życiorysie, zaś prawactwo w swoich mendiach ziałoby ogniem na takiego nonkonformistycznego naukowca.

        Odpowiedz
  • 19 marca 2020 o 21:55
    Permalink

    Mam dość głupich mediów, a tylko wy pisaliście 3 tygodnie temu, żeby robić zapasy i kto was czyta – wygrał. Dziękuję.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.