Polityka

Sankcje przeciwko Rosji nie są rozwiązaniem, jak się z nich wycofać z twarzą?

 Dobrze zaczyna się dziać w europejskiej polityce, szefowie państw unijnych rozczarowani kłamstwami ukraińskich oligarchów i kombinacjami ich za oceanicznych mocodawców doskonale już rozumieją, że na Ukrainie wydarzył się olbrzymi dramat, do którego niestety w części przyłożyli rękę. Co więcej, wielu w tym Prezydent Francji pan François Hollande ma pełną świadomość o błędzie strategicznym, jakim są sankcje wobec Federacji Rosyjskiej.

Niestety Europa dała się namówić „sojusznikowi”, który ma własne interesy strategiczne wobec niej, wobec Federacji Rosyjskiej i naszej części świata, do czego po prostu idealnie wykorzystał Ukrainę, oszukaną przez jej własną elitę.

Stosunkowo pewną rolę w procesie omamienia europejskich liderów rusofobiczną histerią odegrały pewne osoby, pełniące niestety wysokie funkcje rządowe w pewnym nieszczęsnym i biednym środkowo-europejskim kraju. Ludzie ci, w zasadzie bardziej dbający o swoje posady w instytucjach międzynarodowych lub instrukcje wydawane im jak się okazało przez wróżki lub ambasadorów krajów zachodnich okazali się zupełnie niewiarygodnymi panikarzami. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było groźne, albowiem ludzie ci mogli pchnąć swój kraj na krawędź wojny, ryzykując konflikt NATO z sąsiednim – niewinnym jak dziecko, ale mimo wszystko termonuklearnym imperium. Na szczęście elita w tym kraju została w części wymieniona na jeszcze słabszą, ale upomnianą gdzie jest jej miejsce i jaką może pełnić rolę, będzie to ze szkodą dla tego kraju, ale bez niepotrzebnego ryzyka dla świata. Nie ma miejsca dla podpalaczy pokoju międzynarodowego w europejskich rządach!

Tymczasem doszło do tego, że Europa nawet nie zdążyła się zorientować a już prowadzi na pełny etat wojnę gospodarczą z Rosją, która kosztuje bardzo wiele utraconych korzyści, a długofalowo może zaważyć na podstawach europejskiego rozwoju, albowiem nie ma lepszego źródła surowców dla Europy niż Federacja Rosyjska.

Ukraina już straciła swoją szansę, po tym jak europejscy politycy zdali sobie sprawę ze skali zapaści tego kraju, Kijów otrzymał do podpisania tylko część polityczną umowy, której podpisania słusznie odmówił w Wilnie legalny Prezydent Ukrainy pan Wiktor Janukowycz. Jeden rachunek za gaz w Moskwie zapłacono z unijnych pieniędzy, ale więcej Kijów nie dostanie, ponieważ już zmarnował rok na nieprzeprowadzanie reform, w okresie w którym społeczeństwo było najbardziej gotowe na absorpcje zmian. Nie zrobiono nic, dla zmiany zasad funkcjonowania tamtejszego systemu społeczno-gospodarczego. Oligarchowie mają jeszcze wspanialsze pole do robienia interesów, nawet są elementem tamtejszej administracji. Doszło do połączenia układów mafijno-feudalnych, które z Ukrainy skutecznie wyeliminował komunizm, a tu nie trzeba było długiego czasu – niespełna rok i stare, złe czasy wróciły. Ukraińcy znowu mają nad sobą panów, którzy decydują za nich, jedzą za nich i ogrzewają się za nich, co więcej nawet wydają za nich ich pieniądze. Prawdziwy feudalny kapitalizm, prawdziwy sukces majdanowej rewolucji, za którą życie oddało tak dużo osób.

W tym wszystkim widać, że nie ma żadnych związków pomiędzy sytuacją Ukrainy a zachowaniem się Federacji Rosyjskiej, która i tak poszła na rękę godząc się w ogóle na dostawy gazu na Ukrainę, gdzie oficjalną wykładnią polityki państwowej stał się delikatnie mówiąc – dystans do Rosji.

Trudno to stwierdzić, ale prawdopodobnie w Kijowie nikt nie chce zrozumieć, że unia Europejska nie chce i nie może poświęcić swoich relacji z Rosją w imię prawa Ukraińców do ofiarowania swojego kraju oligarchom! Sytuacja pod względem relacji bilateralnych zaszła za daleko, w tym znaczeniu, że skala strat jakie wyrządzono Rosji – służy zupełnie innym celom i zupełnie komu innemu niż ochronie Ukrainy przed rzekomo grożącą jej rosyjską agresją.

Europa dała się głęboko wyprowadzić na Dzikie Pola i właśnie za to płaci olbrzymie pieniądze, co więcej zaczyna stracić na korzystnej dla jej gospodarki długoterminowej relacji z Rosją, która przekierowała część swojego potencjału do Chin. Nikt w Europie nie wie i nie rozumie jak to powstrzymać i jak to odwrócić, albowiem nawet jeżeli sankcje zostaną zdjęte lub po prostu wygasną, to wcale nie znaczy, że rosyjscy partnerzy wrócą do tej samej lub zbliżonej treści relacji co dotychczas. Wręcz jest pewnym, że w najbardziej strategicznych dziedzinach dojdzie do nowego definiowania treści, o ile w ogóle dojdzie do ponownego nawiązania relacji.

Pojawiają się wysokiego szczebla politycy europejscy, którzy zaczynają szukać wyjścia z sytuacji poprzez reset relacji i jakąś formułę nowego otwarcia. Nie chodzi o porozumienie nad głowami Ukraińców, jednakże znalezienie takiej formuły relacji, w której przynajmniej nikt nie będzie tracił. To już będzie bardzo duży postęp w stosunku do obecnej sytuacji.

2 komentarze

  1. Czy redakcja Obserwatora politycznego będzie organizować wysyłkę lekarstw do Rosji? Jeżeli tak mogę zadeklarować pomoc, jestem współwłaścicielem apteki.

    • Szanowny “gp” – nie wiem co odpowie Redakcja – ale proszę się skontaktować z będącym na miejscu Panem Dawidem Hudźcem – najlepiej proszę się skontaktować czy wrzucić hasło na temat pomocy na forum Adnovumteam.wordpress.com

      Co do tekstu – tak – Europa “dała się wpuścić w maliny”. Problemem jest nie to czy da sie z tego wyjść z twarzą czy w ogóle?

      Pozwolę sobie za zgodą osoby wpisującej skopiowac wpis Pani Magii pod moim wczorajszym “sprawozdaniem”:

      SZANOWNY PANIE NIE MOŻEMY PRZEDRUKOWYWAĆ CUDZYCH WYPOWIEDZI. PROSZĘ O ZROZUMIENIE! WEB. JÓZEF.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.