Wojskowość

Samorządowa obrona terytorialna przyszłością polskiej armii

Nasza armia wymaga głębokich reform, chodzi nie tylko o strukturę, ale przede wszystkim o filozofię jej użycia, – czyli odpowiedź na pytanie, po co nam armia jest potrzebna, czemu ma służyć i na ile możemy na niej polegać.

Ostatni konflikt zbrojny, w jakim braliśmy, jako państwo udział, miał dla nas absolutnie rewolucyjne znaczenie, w wyniku słabości i przegranej wojny obronnej oraz zgody na bezkonfliktową okupację części terytorium przez kraj trzeci, straciliśmy państwowość, jej ciągłość została przerwana, terytorium się przemieściło bez naszej woli i wiedzy, a społeczeństwo uległo przemodelowaniu – stało się w istocie jednolite narodowościowo.

Jako społeczeństwo, jako wyborcy, jako podatnicy mamy prawo, nie tylko wymagać od państwa bezpieczeństwa i zapewnienia nam prawa do istnienia, funkcjonowania i rozwoju, ale musimy o ten wymóg się zatroszczyć. Troska ta, przekłada się na umiejętne zapytanie polityków o przydatność naszej armii do obrony naszej państwowości w obrysie obecnie posiadanego terytorium.

Trudno jest zdobyć się na dokładniejsza analizę obecnego stanu naszego potencjału obronnego, generalnie armia jest, jaką każdy widzi, za mała, zbyt słabo i w sposób przestarzały wyposażona, słabo szkolona i niezdolna do przeprowadzenia pełnoskalowego konfliktu z dowolnym z sąsiadów, o zagrożeniu z dwóch kierunków nie wspominając. Nawet przy założeniu, zabezpieczenia naszej południowej i zachodniej granicy przez NATO, perspektywa obrony reszty terytorium przed możliwymi zagrożeniami jest kiepska. Realnie, nie bylibyśmy wstanie obronić się ani przed Obwodem Kaliningradzkim ani przed Białorusią. Ukraina, prowadzi politykę nam przychylną, jednakże, co przyniesie przyszłość – niewiadomo.

Jeżeli zatem głównym zagrożeniem strategicznym, jest kierunek wschodni i północny, to powinniśmy mieć armię umożliwiającą nam obronę przed wszelkiego rodzaju konwencjonalnymi zagrożeniami z tych kierunków. W prostym przeliczeniu, zatem, nasze wojsko powinno mieć w północnowschodniej części kraju potencjał umożliwiający zrównoważenie potencjału napadu połączonych sił Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi. Jakby na to nie patrzeć, posiłkując się jedynie limitami CFE, wojsko nasze w tym rejonie powinno mieć kilkuset tysięczny potencjał oparty na nowoczesnych związkach taktycznych wysokiej mobilności i zdolności do przetrwania natarcia klasycznego napadu ciężkich związków pancernych w stylu dawnego Układu Warszawskiego, którymi dysponują sąsiadujące z nami państwa. Wspomniane kilkaset tysięcy dusz, to nic innego jak na serio zorganizowana obrona terytorialna, zdolna do stawienia zorganizowanego oporu na własnym terytorium, liczniejszym wojskom nieprzyjaciela.

Oczywiście na wszystko trzeba pieniędzy, w tym na obronę, etaty, sprzęt, ćwiczenia i podtrzymywanie stanów. Musimy zdać sobie z tego sprawę zanim nie będzie za późno.

Nie należy krytykować koncepcji armii zawodowej, odejścia od poboru – albowiem tamta formuła przeżyła się już z wielu względów. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby idee budowy związków operacyjno-taktycznych obrony terytorialnej powierzyć samorządom – zdolnym doskonale zarządzać lokalnymi oddziałami w czasie pokoju, utrzymywać je i ekwipować, a zarazem wykorzystywać w momentach krytycznych (powodzie, trąby powietrzne i inne klęski żywiołowe, np. akcja zima).

Samorząd to jedyna reforma, jaka się państwu polskiemu udała, potencjał sprawczy samorządowców jest niewyczerpany, wyobraźmy sobie, że każda jednostka samorządu terytorialnego była by zobowiązana wystawić oddział, zdolny do przemieszczania się, posiadający umundurowanie, broń, środki łączności i zapasy na np. 14 dni autonomii. Byłaby to bardzo duża ilość wojska, mobilnego i zdolnego do wsparcia sił zawodowych.

Na dzień dzisiejszy mamy w Polsce 16 województw, 379 powiatów (65 grodzkich + 314 ziemskie) i 2479 gminy (306 miejskich + 602 miejsko-wiejskie +1 571 wiejskich). W Polsce znajduje się 908 miast (602 w gminach miejsko-wiejskich).

Zestawienie to umożliwia nam następującą symulację: 2479 oddziałów podstawowych (gminnych) – adekwatnych do poziomu drużyny piechoty zmechanizowanej w regularnym wojsku, licząc po 18 osób (liczymy tyle ile jest wstanie wejść na ciężarówkę), po odjęciu gmin miejskich pozostaje 2173 gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, które są wstanie wystawić taką samą ilość oddziałów tj. 39144 osoby pod bronią.

306 gmin miejskich może z powodzeniem wystawić więcej niż po jednym oddziale podstawowym, można przyjąć średnią dla kraju, że było by to po 7 oddziałów (średnio) na miasto (oczywiście miasta większe mogłyby więcej). Jednakże nawet przy tym wyliczeniu daje to nam 2142 oddziały (po 18 osób), co stanowi 38556 osób pod bronią. Licząc dodatkowo 379 powiatów, (jako dodatkowe składowe z gmin) można do tej symulacji doliczyć dodatkowo średnio 1 oddział na powiat (miasta na prawach powiatu wystawiałyby oczywiście dużo więcej), co stanowiłoby dodatkowe 379 oddziałów, czyli 6822 osoby pod broniom. Reasumując łącznie tak skonstruowana obrona terytorialna dysponowałaby:

2173 oddziałami gminnymi

2142 oddziałami miejskimi

379 oddziałami powiatowymi

Co łącznie stanowi: 4694 oddziałów 18 osobowych przemieszczających się na samochodach ciężarowych. Łącznie stwarza to szansę na dodatkowe 84492 osoby pod bronią.

Stan ten można osiągnąć bardzo łatwo, mobilizując lokalne społeczności, wykorzystując energię samorządów, tworząc w nich równoległe do istniejących obecnie struktur służb porządku i bezpieczeństwa – nowe struktury obrony terytorialnej.

Koszty, jakie państwo musiałoby na to ponieść są stosunkowo ograniczone, albowiem broń posiadamy w zasobach armii, umundurowanie także, państwo powinno zapewnić sprzęt łączności, doposażenie jak np. kamizelki kuloodporne, gwarancję najmu ciężarówek i utrzymania ich w należytym stanie wraz z dodatkowym doposażeniem, pakiety indywidualne ochrony przed bronią ABC, itp. W praktyce oznaczałoby to konieczność dodania nowej subwencji dla samorządów, które miałyby zakontraktować odpowiednią ilość sprzętu, warunki jego przechowywania, rezerwę paliwa i żywności oraz zapewnić nabór ochotników, finansować ich szkolenie w terenie, włączenie w strukturę oraz przechowywać w sposób zabezpieczony uzbrojenie.

Oczywiście przedstawione powyżej to jedynie zarys koncepcji, ma liczne i istotne wady (nabór ochotniczy), jednakże jest to jakaś propozycja, umożliwiająca podejście na serio do zagadnienia obronności. Sam fakt, że w naszym kraju było by rozlokowanych około 80 tyś. ludzi z łatwym dostępem do broni (otwarcie magazynu), wymusiłby inne traktowanie naszego potencjału przez potencjalnego agresora.

Ciekawym eksperymentem byłby audyt wśród samorządów, umożliwiający sprawdzenie ile tego typu podstawowych związków mogłyby stworzyć. Być może okazałoby się, ze w skali gmin, można by liczyć na więcej niż jeden, a miast o wiele więcej niż siedem, albowiem jest oczywistym, że miasta jak Wrocław, Kraków, Warszawa, byłyby wstanie wystawić o wiele więcej tego typu podstawowych oddziałów – ugrupowanych po wojskowemu w większe związki operacyjne (z typową strukturą). Na wojsku oczywiście, polegałoby szkolenie i koordynowanie tego zasobu. Państwo natomiast, musiałoby zapewnić ramy prawne, gwarantujące ochotnikom zachęty finansowo-prestiżowe (np. pierwszeństwo w naborze na studia dla ochotników i ich dzieci, w otrzymywaniu zleceń publicznych dla firm zatrudniających ochotników w przetargach, prawo do dodatkowego urlopu na czas ćwiczeń, prawo do wynagrodzenia na czas ćwiczeń, finansowanie utrzymania oddziałów itp.) Z pewnością, biorąc pod uwagę gospodarność samorządów, byłyby to pieniądze niezmarnowane, rozsądnie wydane a skala społecznych i gospodarczych korzyści z pojawienia się tego typu struktur lokalnie, byłaby nieoceniona – zwłaszcza w stanach zagrożenia klęskami żywiołowymi, że już o sprawdzianie bojowym nie wspomnę.

Uzbroimy się na ile się da! Myślenie o tym nic nie kosztuje!

3 komentarze

  1. Wiesz chociaż cieciu, dlaczego Powiatowe Komendy Policji nie podlegają samorządom?

    • Szanowny Panie

      Uprzejmie prosimy o przestrzeganie regulaminu, wszelkiego rodzaju “wycieczki osobiste” mające na celu poniżenie personalne nie wypadają publicznie.
      Proszę pluć na siebie we własnej toalecie.
      Serdecznie pozdrawiamy, zapraszając zawsze ale z mniejszą złością.
      Jest nam niezwykle miło pana gościć.
      Życzymy miłego dnia.

      • Za czasów PRL, istniały przecie Brygady Obrony Terytorialnej .Ich głownym zadaniem była obrona ważnych pod względem wojskowym obiektow , wraz zinnymi formacjami mundurowymi i zabezpieczenie drog przemarszu wojsk radzieckich. Na Europejskim Teatrze Działań Wojennych , przez Polske biegły na Zachod 3-y kierunki strategiczne, północny ,srodkowy i południowyInna niż obecnie się proponuje była rola Wojsk Obrony Terytorialnej ,rozwiniętych w Brygady OT> Tez były na ciężarówkach i miały za podstawowe uzbrojenie stare pepesze i rkm-. Transportowane także na ciężarówkach , mając dodatkowo do dyspozycji łopaty! Tak ,serio. W myśl obecnej pojawiającej koncepcji oddzialy OT, miałyby być przeznaczone do walkizbrojnej z nawała pancerna dywizji ze Wschodu. autor pisze ,że tez na ciężarówkach -po 18-tu- bez podania zjakim uzbrojeniem Na pewno nie byłaby to bron pokładowa jak Na BWP Czy OT Kraju wezmie tez na siebie obrone przed lotnictwem strategicznym, wojskami Rakietowymi, Flota Bałtycka i strategicznymi silami Kosmicznej Walki??
        Oto jak mały Jaś wyobraża sobie wojnę………

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × 4 =