Samoloty dla VIP-ów mają już patronów a Wojsko dalej nie ma nawet śmigłowców!

Samoloty dla VIP-ów mają już patronów, a Wojsko dalej nie ma nawet śmigłowców, nie mówiąc nawet o obiecanym 1000-u dronów! Jak to jest możliwe, że kraj mający dwie całkiem niezłe fabryki śmigłowców, nie jest w stanie wyprodukować dla siebie chociaż 12 sztuk tych maszyn rocznie? Czy  to naprawdę przekracza nasze możliwości? Pan Minister deklarował, obiecywał, jeździł do fabryki, pokazywali za nim śmigłowce, było widać maszyny, uśmiechniętych pracowników. Miało się dziać, miały być budowane, odbiór miał być do końca grudnia 2016. Mamy prawie czerwiec 2017. Śmigłowców transportowych dla Wojska, jak nie było – tak nie ma i nie wiadomo, czy będą, ponieważ przetargowi towarzyszą protesty i postępowanie Prokuratury. Oto dobra zmiana w praktyce.

Tymczasem MON zajął się nadawaniem nazw dla samolotów dla VIP-ów, które kupił do przewożenia polityków. Oczywiście kupił je w atmosferze skandalu, albowiem bez przetargu i pojawiły się wątpliwości w kontekście konfliktu interesów jednego z lobbystów. Jednak to wszystko, to tylko szczegóły, no chyba że ktoś się poskarży na serio i skończy się nałożeniem na nas kary przez Komisję Europejską. Ciekawe, czy to ryzyko zostało wzięte pod uwagę?

Wojsko Polskie potrzebuje co najmniej dwóch rodzajów śmigłowców: śmigłowców transportowych ogólnego użytku (w tym ich wersji specjalistycznych do zadań ratunkowych) oraz śmigłowców szturmowych. Szybciej chyba prywatne firmy z USA polecą na Marsa, niż uda się te maszyny kupić? O ciężkich śmigłowcach transportowych, umożliwiających przerzut sprzętu lub większej ilości Żołnierzy w bezpiecznych warunkach, czy też o lekkich śmigłowcach wsparcia – nawet się nie mówi. Chociaż te ostatnie produkujemy, a wspomniane ciężkie, produkują firmy mające u nas fabryki. Dosłownie kilka tego typu maszyn, stworzyłoby zupełnie nowe możliwości logistyczne. Nie trzeba ich projektować, wymyślać, testować i wdrażać. To sprawdzona technologia, dostępna od ręki.

Z przetargami i zamówieniami dla wojska, coś u nas mocno jest nie tak. Nawet bardzo mocno, nie da się tego zrozumieć na logikę. Jeżeli nie potrafimy się zdecydować i wybrać sprzętu, to skorzystajmy z gotowych dostępnych rozwiązań, jakie oferują producenci. Ewentualnie, można się wzorować na tym, co kupują sojusznicy. Przykładowo Słowacja kupiła kilka śmigłowców, w standardzie armii amerykańskiej. Korzystając z obniżenia ceny, dzięki dopisaniu swoich kilku sztuk do dużej partii zamówienia Pentagonu. 

Jak do tego jeszcze można usłyszeć, że zakup wiropłatów, nie jest już dla nas priorytetem, to dosłownie nóż, się w kieszeni otwiera. Śmigłowce są niezbędne dla nas na już! Po prostu są potrzebne dla wojska i dla służb ratowniczych. Dodatkowo trzeba pamiętać, o śmigłowcach uderzeniowych, program Kruk ma pewne szanse na powodzenie, tam jeszcze nie powiedziano ostatniego słowa. Można mieć nadzieję, że się uda, zwłaszcza, że na rynku naprawdę jest sporo konstrukcji i jest w czym wybierać, oczywiście poza „wiodącą” konstrukcją pewnego amerykańskiego producenta. Straciliśmy szansę na zakup śmigłowców transportowych i uderzeniowych u tego samego, europejskiego potentata. Wielka szkoda, ponieważ to bardzo dobre maszyny i można było wynegocjować liczne korzyści gospodarcze i oczywiście polityczne. 

Nikt rozsądny po dramacie pod Smoleńskiem, nie będzie kwestionował konieczności zakupu maszyn do transportu VIP. Jednak sytuacja, w której władza sobie kupuje luksusowe maszyny, ale nie potrafi doprowadzić do zakupu po prostu niezbędnych dla bezpieczeństwa państwa maszyn transportowych – to patologia. Jak to wygląda w oczach Żołnierzy? Jak to będzie wpływać na ich morale? Śmigłowce rodziny Mi-8/17, to doskonałe maszyny – zdaniem wielu, najlepsze śmigłowce na świecie i nawet jak założymy do nich najnowsze ukraińskie silniki, to jeszcze może trochę, niektóre polatają. Niestety jednak, ta furtka technologiczna z powodów politycznych jest już dla nas zamknięta, a właściwie to ją sami zamknęliśmy. Z tego prostego powodu, nie ma dyskusji i nie można czekać – nie wiadomo na co. Potrzebujemy śmigłowców, które będą przyszłościowe i jako linia rozwojowa, wystarczą nam na co najmniej dwie, może trzy dekady. Trzeba myśleć przyszłościowo. Zakup nowych maszyn da nam nowe możliwości i co jest bardzo ważne, zmniejszy ryzyko pracy Żołnierzy. Korzystanie ze sprzętu dwa lub trzy razy starszego, od użytkowników, jest najdelikatniej mówiąc deprymujące. Śmigłowce są potrzebne już, tutaj i teraz!

***

Jeżeli nasz tekst uważają Państwo za wartościowy, bardzo prosimy o wsparcie dla naszej Fundacji, dzięki której finansowaniu jest możliwe utrzymanie portalu:

Fundacja Pisanie Książek

ul. Złota 61

00-819 Warszawa

63 1020 1097 0000 7102 0229 0724

z dopiskiem – „DAROWIZNA”

Konto fundacji jest prowadzone przez bank:
PKOBP Oddział 9 w Warszawie ul.Nowogrodzka 35/41, 00-950 Warszawa
Symbol SWIFT banku to: BPKOPLPW

4 thoughts on “Samoloty dla VIP-ów mają już patronów a Wojsko dalej nie ma nawet śmigłowców!

  • 29 maja 2017 o 05:30
    Permalink

    Śmigłowce są naprawdę Wojsku potrzebne.

    Potrzebne jest też REALNE wsparcie finansowe dla Obserwatora Politycznego.

    Ja wkrótce spełnię swój obowiązek, a inni czytelnicy?

    Odpowiedz
  • 29 maja 2017 o 05:38
    Permalink

    Jest dokładnie jak przed wojną, wówczas też mieli swoje rolse i bentleye. Wojsko nie miało nawet ciężarówek, a motocykle były na lekarstwo. Jak zwykle polska elita woli swój interes od interesu bezpieczeństwa państwa

    Odpowiedz
  • 29 maja 2017 o 09:33
    Permalink

    To teraz zbitka z kilku artykułów tutaj i pytanie.
    Ile “wiropłatów” KUPILIBYŚMY za EURO po jego wprowadzeniu mając na uwadze obecny stan i strukturę finansów oraz świadomość wielkości deficytu dewizowego oraz faktu że rozpoczęliśmy wykup obligacji wyemitowanych ochoczo na wielkie kwoty przez poprzednią ekipę?
    Uwaga: odpowiedź może być przerażająca.

    A nawiązując to tzw “ciągłości państwa”. Zwykle ludzie o ograniczonych horyzontach nie rozumieją tego że jeśli jedna ekipa w ciągu czterech lat zaciągnie dług ponad 150mld to następna będzie musiała spłacić ponad 200mld. TYle że poprzednia miała czasu lat osiem i właściwie to chyba jadała “papier” a obecna pewnie wytrzyma do końca swoich czterech ale na wykup (i wzrost zadłużenia) musi zaciągnąć dług i sprzedać obligacje na kolejne setki miliardów.

    Samoloty dla “przedstawicieli” były niezbędne choć można zawsze polemizować cz takie, czy tyle, czy za te pieniądze.
    Żelastwo wojenne nigdy nie jest potrzebne zwłaszcza kiedy nie daje żadne przewagi a tym samym nie zapewnia bezpieczeństwa i nie zabezpiecza suwerenności.
    Do tego trzeba mieć coś co daje nam przewagę. Coś czego wszyscy się boją, o czym tylko spekulują że to mamy, my zaś musimy to mieć i to trzymać w bezwzględnej tajemnicy. W XXI wieku, w Świecie, w którym żelastwo dużo bardziej zaawansowane będzie w rękach innych, w którym dominacja atomowa i kosmiczna jest nie do nadrobienia (o przeszkodach dołączenia do “klubu” nie wspominając) jest sens posiadania żelastwa do ZABIJANIA?
    Mogę się zgodzić że potrzeba nam śmigłowców ratowniczych dla służb morskich i mimo że to najdroższy sposób na ratowanie ludzi na morzu to są sytuacje że złożoność i skala sytuacji powoduje że tylko śmigłowiec sobie poradzi.
    Ale grube MILIARDY DEWIZ na sprzęt do ZABIJANIA powiększające NA LATA dług wobec OBCYCH to ma być rozwiązanie?
    To jeszcze raz: W polityce nie ma przyjaciół i współpracy. W polityce są tylko Interesy. Ktoś musi stracić żeby ktoś mógł zarobić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.