Sama idea referendum obywatelskiego nie jest zła ale…

Ostatnio modna idea referendum obywatelskiego nie jest zła, ale jeżeli ma być obligatoryjna, tzn. jeżeli ma być obligatoryjnie przeprowadzone referendum za każdym razem jak zostanie złożone co najmniej milion podpisów z poparciem, to trzeba się nad tym zagadnieniem mocno zastanowić, ponieważ to poważny oręż. Może posłużyć umacnianiu demokracji, albo służyć jako bicz na przyjęty model demokracji przedstawicielskiej.

Artykuł 125 Konstytucji stanowi, że „W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe. Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący. Ważność referendum ogólnokrajowego oraz referendum, o którym mowa w art. 235 ust. 6 (dotyczące zmiany I, II lub XII rozdziału Konstytucji), stwierdza Sąd Najwyższy. Zasady i tryb przeprowadzania referendum określa ustawa.” Jest to bardzo ścisły model konstytucyjny, w przedmiocie referendum nie ma mowy o żadnej przypadkowości.

Jeżeli mielibyśmy zmienić ten model, zobowiązując władze państwowe do każdorazowego przeprowadzenia referendum, jeżeli tylko grupie obywateli uda się zebrać co najmniej milion podpisów – to oznaczałoby, że społeczeństwo otrzymałoby bardzo istotny instrument władzy. Jednakże pierwszym problemem jest zdefiniowanie katalogu spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa. Jeżeli, za każdym razem w przedmiocie dopuszczalności referendum miałby wypowiadać się Trybunał Konstytucyjny, to raczej nie byłoby to, to o co chodzi zwolennikom tej formy udziału w demokracji bezpośredniej.

Równolegle nie sposób znieść wymóg – szczególnego znaczenia spraw dla państwa, gdyż mielibyśmy przynajmniej potencjalnie – totalny wysyp różnych inicjatyw referendalnych, a to otwierałoby drzwi do wpływu na politykę państwa przez specjalistów od manipulacji tłumem i różnego rodzaju praktyków wpływu społecznego. Można sobie wyobrazić sytuację, w której popularny prezenter telewizyjny z ambicjami telewizyjnymi, poprzez swoje możliwości oddziaływania i rozpoznawalność – mógłby zachęcać ludzi do inicjatywy referendalnej. Może to samo zrobić np. jakiś znany muzyk, a wówczas to już przestaje być śmieszne, albowiem widzimy właśnie co zrobił pewien znany muzyk.

Nie chodzi o to, żeby komukolwiek przeszkadzać w działalności publicznej, tylko państwo musi – zabezpieczać społeczeństwo przed wpływem na jego mechanizmy działania wywieranym przez jednostki i podmioty uprzywilejowane. Jak dotąd nie wymyślono niczego lepszego niż demokracja przedstawicielska, w której Naród, jako Suweren – powierza mandat do sprawowania władzy swoim reprezentantom, w sposób zgodny z przyjętym modelem ustrojowym gwarantującym zachowanie wolności jednostki i realizację woli większości. Wbrew pozorom to wcale nie jest jednak takie proste, bo jak wiadomo wszystko zależy od szczegółów, w tym kwestii ordynacji wyborczej, o zmianę której jako źródła wszelkiego zła w partio-kracji w jaką przemieniła się Polska obecnie toczy się spór polityczny.

Bezwzględnie nie może być tak, żeby referendum mogło dotyczyć każdej sprawy. To jest wykluczone, nie można na to pozwolić, chyba że liczymy się z tym, że pewnego dnia w naszej demokracji pojawi się zagadnienie np. niepodległości jednego z regionów lub chociaż autonomii polityczno-gospodarczej. Oczywiście, właśnie taką sprawę należy w państwie demokratycznym rozpatrzyć poprzez referendum, jednakże istotą polityki państwa, właśnie w takich sprawach i temu podobnych jest wykorzystanie swojego imperium, żeby sprawę prowadzić inaczej niż, życzyliby sobie niektórzy.

Jeżeli dojdzie do uchwalenia przepisów o referendum obywatelskim, to bezwzględnie w stosownej ustawie należy wprost zawrzeć zabezpieczenia w postaci – opinii trybunału Konstytucyjnego, która powinna być w sprawie każdego wniosku obligatoryjna oraz w postaci konieczności wskazania źródeł finansowania jeżeli dana koncepcja rodzi skutki dla budżetu (ale to jest już wymóg znany).

Patrząc na całość tej idei jako na model, trzeba też zapytać – dlaczego tylko milion podpisów? Przecież milion to jest w skali naszego kraju stosunkowo niewiele. Żyjemy w czasach komunikacji elektronicznej, należy przewidzieć, że pewnego dnia – prawie wszyscy będą mieli podpis elektroniczny, a taki powinien być przecież także honorowany w tej sprawie. Dlatego od razu należy przewidzieć wyższy prób np. zbliżony do zaokrąglonego procenta liczby ludności do pełnego miliona. Przykładowo, jeżeli aktualnie mamy 30 mln 768 tys. 394 osób uprawnionych do głosowania (wg. PKW), to znaczy, że należałoby zdobyć np. 10% podpisów tych osób, po zaokrągleniu 3 mln. Mówimy o skali wielkich liczb, ale skala wyzwań jest olbrzymia, warto to dokładnie przemyśleć, a przede wszystkim państwo powinno wszcząć kampanię informacyjną na tematy konstytucyjne, tak żeby obywatele mieli dostęp do wiedzy w tej sprawie.

7 thoughts on “Sama idea referendum obywatelskiego nie jest zła ale…

  • 13 maja 2015 o 07:43
    Permalink

    Dzień Dobry
    Wszystko to piękne i prawda tylko: FREKWENCJA NIE JEST WARUNKIEM WYMAGALNYM.
    Więc dzięki tym wszystkim nieodpowiedzialnym “pożytecznym idiotom” to wspomagają System bojkotując wybory i nie głosują wcale, całą ideę referendum również, a razem z nią Demokrację diabli biorą.
    A dlaczego “idiotom”? Bo to trafne określenie na kogoś kto komuś innemu daje pieniądze i nie interesuje go co ta druga dalej z nimi zrobi. Samarytanie normalnie… Ech 🙁
    Pozdrawiam
    Udanego Dnia

    Odpowiedz
    • 15 maja 2015 o 00:10
      Permalink

      Wywod komentatora “@szary” popieram w calej rozciaglosci: bojkotujac wybory wspomaga sie system ! A potem sie koletywnie biadoli, ze faszywi zostali wybrani i to tak idzie od zarania dziejow …
      W Belgii np. jest obowiazek brania udzialu w wyborach, uwazan to za bardzo sluszne, zmusi wielu do zastanowienia sie kogo i po co sie wybiera, niektorzy nawet sie sami zaangazuja….a wiec gra warta swieczki ….

      Odpowiedz
  • 13 maja 2015 o 07:48
    Permalink

    Mainstream ma świadomość że to nic by nie zmieniło, bo zawsze mogą lawirować i kłamać

    Odpowiedz
  • 13 maja 2015 o 09:42
    Permalink

    Dlaczego “za każdym razem”? Może lepiej – jak zbierze się minimum 10 kwestii, a najlepiej przy okazji jakichś wyborów, ale jednak przynajmniej raz w roku.

    Odpowiedz
    • 15 maja 2015 o 00:18
      Permalink

      W Szwajcarii istnieje wielka tradycja wszelakich referendow, cos 2 -3 kwestie sa na tej drodze roztrzyganych, mysle ze to sluszne i potrzebne, ale moim zdaniem, ze wziecie udzialu musi byc obowiazkowe, jak w Belgii…
      Ludzie wszedzie / UE / zadaja demokracji bezposredniej tj. referendum, gdyz czuja sie , ze wladze podejmuja decyzje tylko w swoim prywatnym interesie , ale za pieniadze publiczne z podatköw…

      Odpowiedz
  • 15 maja 2015 o 00:32
    Permalink

    Referendum w “sprawach o szczegolnym znaczeniu dla panstwa” te jeden zakres a drugi na szczeblu regionalnym: miejskim, gminnym, samorzadowym, gdyz. wlasnie tam spieraja sie miejscowi lobbysci, dawcy pieniedzy itd. czy wybudowac kolejny most, droge czy oddac ogrodki pracownicze na budowe hipermarketu itp

    Odpowiedz
  • 15 maja 2015 o 00:53
    Permalink

    …c.d.
    nawet Niemczech, gdzie “wladze” uzurpuja sobie podejmowanie decyzji w kazdej kwestii coraz czesciej przeprowadza sie Volksbefragung = referendum np. w Bawarii po 1 mln. podpisow czy zakazac palenia papierosow w pracy i miejscach publicznych, takie bylo przeciwlegle mocne parcie obywateli i lobby przemyslu nikotynowego, ze b.konserwatywny ministerprezydent bawarski b.demkratyczny sposob wybral, by samemu wyjsc z tego dylematu i odpowiedzialnosci: REFERENDUM i w
    Bawarii wprowadzono pierwszy i b.wszechstronny zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych !!!! No kto by pomyslal po 50 -60 latach zazartych dyskusji i pregieza przemyslu/lobbystow !!!
    W roznych miastach np. w Mannheim. ludzie opowiedzieli sie przeciw zezwoleniu na budowe jeszcze jednej filii znanego szwedzkiego samoobslugowego domu meblowego z elementow …
    W roznych miastach np.w Bawarii obywatele zadecydowali, ze sobie nie zycza budowy nowoczesnej drogi przez zabydkowy rynek miasta … juz jest sporo doswiadczen w tym zakresie …mimo zawsze mozliwych manipulacji uwazam, ze referendum jest przedmiotem demokracji i warto te metode popularyzowac i doskonalic (profilaktyka przed manipulacja …)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.