Sądy powinny podlegać kontroli jak każdy inny urząd

graf. red.

Sądy powinny podlegać kontroli jak każdy inny urząd – to jest zasada generalna, ponieważ nie ma demokracji, jeżeli nie ma demokratycznej kontroli. Uwaga, mówimy o Sądach, czyli wyspecjalizowanych urzędach, w których pracują sędziowie sprawujący wymiar sprawiedliwości. Jeżeli zaś mówimy o kontroli wobec sędziów, jak to właśnie jest przeprowadzane w jednej z prób legislacyjnych, to napotykamy na cały szereg problemów ochrony systemu.

System władzy publicznej w modelu demokracji przedstawicielskiej opiera się konstrukcyjnie na trójpodziale władzy. Trzy filary władzy w podziale na topologię władzy publicznej tj. włada wykonawcza, władza ustawodawcza i władza sądownicza, ze względu na kryterium funkcjonalne współdziałają ze sobą. Balansują się, współpracują, czasami konkurują, co ważne – hamują, stymulują, jednak zawsze działają w interesie Rzeczypospolitej Polskiej, tj. w tym jej WSZYSTKICH obywateli. Ta ostatnia okoliczność jest kluczowa i fundamentalna, bo nie chodzi o działanie w horyzoncie interesu danej korporacji zawodowej. Tyle i aż tyle w rozumieniu sprawy.

Model jest bardzo sprytnie wymyślony, chodzi w nim o wzajemne balansowanie się podmiotów władzy, prowadzące do stworzenia systemu relacji, zależności i powiązań warunkowanych poprzez oczekiwania w praktyce.

W tym wszystkim istotą jest przepływ legitymacji do sprawowania władzy. Zgodnie z logiką przedstawicielstwa ma ją co do zasady Sejm, Senat i Prezydent. Ich władza pochodzi z powszechnych wyborów bezpośrednich. Na tej podstawie tworzony jest rząd, mający poparcie w Parlamencie, a Prezydent powierza teki ministerialne, w tym Prezesa Rady Ministrów.

Natomiast władza sądowa rządzi się innymi prawami, Prezydent co prawda powołuje na urząd, ale nominacje pochodzą z wyspecjalizowanych organów korporacyjnych. Ma to swoje uzasadnienie w zagwarantowaniu niezawisłości, jednak tworzy układ zamknięty samo wybierających się elit. Zwłaszcza, że powołanie na funkcję Sędziego jest w praktyce dożywotnie.

Za granicą, w tym w innych modelach kultury prawnej funkcjonują inne sposoby zapełniania wakatów sędziowskich. Nie jest niczym nadzwyczajnym po prostu wybieranie określonej osoby, spełniającej kwalifikacje w wyborach bezpośrednich lub pośrednich, poprzez organy demokracji przedstawicielskiej np. samorządu lokalnego.

Być może to jest właśnie droga, do reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce? Dajmy sędziom legitymację demokratyczną. Na kadencję w danym okręgu, niech wybiera samorząd. Odpowiednio lokalny lub regionalny. Spowodowałoby to, że obsadzenie stanowisk sędziowskich byłoby lokalnie transparentne. Jakość zapewniałoby wypełnienie obowiązku posiadania określonych kwalifikacji. W efekcie tak ukonstytuowane sądy, miałyby pośrednią legitymację demokratyczną do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Punktem ciążęnia systemu byłoby to miejsce, w którym decydowano by o walidacji kwalifikacji kandydatów na kandydatów.

Podstawowy wniosek jest taki i tu rzeczywiście rację ma dobrą zmiana, że sądownictwo trzeba było zreformować już dawno. Nie ulega wątpliwości, ze środowiska prawnicze mogą chcieć bronić status quo, bo jest on wygodny dla całej branży. Niestety jak pokazuje np. sprawa pana Śpiewaka, świadomość prawna w społeczeństwie jest niska, a prawnicy znający procedury i sposoby funkcjonowania systemu, potrafią wykorzystywać jego mocne i słabe strony na swoją korzyść (swoich klientów) – nie można mieć o to do nich pretensji, na tym polega ich praca.

Istotnym aspektem reformy sądownictwa jest kwestia emerytalna. Obecnie sędziowie przechodząc w stan spoczynku, otrzymują określony procent swoich ostatnich poborów. Nie są w powszechnym systemie emerytalnym, przez co są narażeni na różne obelgi jak np. “uprzywilejowana kasta” itp. Włączenie tej grupy zawodowej do systemu ogólnego zwiększyłoby poczucie solidarności społecznej jej członków i społeczeństwa z nimi.

Reasumując, sądy powinny podlegać kontroli jak każdy inny urząd, a sędziowie mogliby sprawować swoje funkcje kadencyjne, w oparciu o legitymację wyboru przez organa stanowiące właściwej dla ich okręgu jednostki samorządu terytorialnego. Kwestie szczegółowe po prostu wymagałyby uzgodnień i dopracowania, bo podział administracyjny dla potrzeb sądowniczych, nie pokrywa się z podziałem samorządowym. Jednak lubimy korzystać z zaoceanicznych wzorców, to korzystajmy…

9 myśli na temat “Sądy powinny podlegać kontroli jak każdy inny urząd

  • 18 grudnia 2019 o 05:21
    Permalink

    Odpowiedź na tytułową tezę artykułu brzmi – TAK.

    Sądy powinny podlegać kontroli, jak każdy urząd.

    Ale od tego mamy już NIK z obsadzonym stanowiskiem przez Prezesa Mariana B., tego na którego Premier ma nawet PLAN “B”.

    Czyli problem tkwi w doborze ludzi, nawet takich co mają akurat w domu 200 000 zł gotówki, co niby nie jest zabronione, ale podane w mediach – robi wielkie wrażenie na biednych i wykluczonych wyborcach Partii Rządzącej.

    Pomysł z wyborami Sędziów jest ciekawy, tylko że to dałoby nam bardzo upolitycznione Sądy, bo kto by typował kandydatów i nadzorował wybory?

    Tylko PARTIA.

    A Partia to Prezes i Prezes to Partia.

    Czy o to chodzi w tym całym zamieszaniu z reformą wymiaru sprawiedliwości?

    Dochodzą spory o okręgi wyborcze Sędziów poszczególnych szczebli i organy opiniujące kandydatów.

    Sądy Ludowe jak w Niemczech po 20 lipca 1944?

    Ciekawie się to zapowiada, a zaufanie do wymiaru sprawiedliwości i do Państwa – spada.

    Tak już jest w Banasiowej Republice Nadwiślańskiego Macondo ze stolicą w Taplarach.

    Nie zapominajmy o istniejących w Nadwiślańskim Macondo Sądach Biskupich!

    To powinna być Izba Wyższa proponowanej reformy sądownictwa w Macondo.

    A może nawet Izba Najwyższa?

    Amen.

    Bo wszystko to marność nad marnościami …

    Odpowiedz
    • 18 grudnia 2019 o 09:48
      Permalink

      Popieram.:-)
      Tylko sądy kościelne opanują sprawę. A jakby co, gdyby miały samorządy wybierać sędziów, to koniecznie każdy kandydat musi mieć wydane świadectwo moralności przez własnego proboszcza, jako sędziego moralności. Będzie trzeba zapewne za takie świadectwo słono zapłacić, a może i tyłka nadstawić, ale cóż się nie robi dla kariery w nadwiślańskim religijnym Macondo.

      Odpowiedz
  • 18 grudnia 2019 o 06:14
    Permalink

    Interesujące ujęcie tematu, pomysł sam w sobie prosty i dobry – bo amerykański.

    Odpowiedz
    • 18 grudnia 2019 o 09:56
      Permalink

      Niestety nie zna pan chyba dobrze systemu amerykańskiego, czyli anglosaskiego z różnymi modyfikacjami w Stanach. Moim zdaniem jest to najbardziej prymitywny system na świecie, odpowiedzialny za ogromną liczbę pomyłek sądowych. Niektóre dane mówią nawet o 10 tysiącach rocznie skazanych niewinnych ludzi. Sami borykają się z tym od lat, a wielu amerykańskich sędziów wolałby sądzić na prawie kontynentalnym europejskim niż u nich w oparciu o sędziów przysięgłych, czyli ludzi bez wiedzy wyjętych z ulicy.
      Ich projekt “Niewinność” ujawnił potężną patologię systemu. http://www.innocentproject.org

      Odpowiedz
  • 18 grudnia 2019 o 10:25
    Permalink

    Niestety Sz. Krakauerze, nie jest to dobra droga do opanowania patologii w sądownictwie. Bo oznaczałaby ona oddanie sądów we władanie politycznych kretynów. Upadek autorytetu sądownictwa był w zasadzie nieuchronny po 1990 roku jako skutek transformacji. Niestety sędziowie nie zastosowali się do Konstytucji, zarówno tej przejściowej w latach 1990-1997, jak i obecnej, pozwalając na niszczenie systemu sprawiedliwości społecznej politykom prawicowo-kościelnym i lewicowo-burżuazyjnym, akceptując i stosując stanowione przez nich antyludzkie prawo. Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny praktycznie nie zrobił nic, aby powstrzymać destrukcję polskiego systemu prawa odziedziczonego po PRL, a było ono kiedyś rozważnie stanowione i bardziej sprawiedliwe społecznie, niż obecne na wielu poziomach. Wypowiada się na ten temat wiele autorytetów prawniczych, także związanych dawniej ze styropianem i kościołem.

    Teraz już tego nikt nie pozbiera, bo sądy są tylko ślepymi wykonawcami prawa burżuazyjnego. Pozostaje leczenie dżumy cholerą, ale ta metoda nie poprawi czynnika ludzkiego wśród sędziów. Uważam, że system sprzed PiS-owskiej reformy był dobry, poprawiać go należało innymi metodami. No ale jak się chce opanować całość władzy i wprowadzić teokrację, to oczywiste, że musieli wiele zniszczyć, a w zasadzie nic nie poprawili, bo zaufanie do sądów nadal maleje i pisowskie reformy niczego nie zmieniły, a jeszcze bardzie pogorszyły sytuację w tej sądowniczej patologii. Za reformy powinni brać się światli ludzie, a nie politycy bazujący na populizmie mas. Poza tym wyzwolili najgorsze instynkty w samych sędziach, co widać po aferach z hejtem, itp.
    http://www.niewygodne.info.pl/artykul9/Za-co-odpowiadaja-ludzie-od-Ziobry.htm

    Oni nie dorastają do pięt, powojennym elitom z PPR, potem PZPR, które tworzyły nowy system sądownictwa na bazie sędziów odziedziczonych po II RP. I okazało się, że da się zrobić ludzki system. Pomijam stalinowski okres błędów i wypaczeń, spraw zbrodni sądowych w tamtym czasie, bo był to efekt wojny domowej o kształt systemu i państwo prawa. Nawet w tamtym okresie zapadały wyroki p-ko funkcjonariuszom UB za nadużycia przemocy w trakcie przesłuchań, o czym się dowiedziałem z książki wydanej przez IPN (autor – P. Piątek). Pierwszy wyrok zapadł chyba już w 1946 roku, a więc system powoli się konsolidował i umacniał praworządność.

    A teraz co mamy? Sędziowie od hejtu bezkarni, Banasia nie można pozbawić stanowiska, no jak ludzie mają ufać politykom i sędziom?

    Odpowiedz
  • 18 grudnia 2019 o 17:35
    Permalink

    Quis custodiet ipsos custodes ? Co wykładają biegli w mowie i piśmie – Kto upilnuje samych strażników? Ta sentencja nie pochodzi z klasycznego źródła prawniczego, lecz sformułował ją rzymski poeta Juwenalius, w zupełnie
    pozaprawnym kontekście. Chodziło o to, że” “w epoce upadku obyczajów
    nawet postawienie STRAŻNIKÓW przy pięknej żonie nie gwarantuje jej wierności”. Zawsze bowiem powstaje… pytanie kto upilnuje samych STRAŻNIKÓW? 😄
    Możemy jednak przenieść tę sentencję na grunt stosunków polityczno-prawnych, jeśli bowiem władza państwowa jest zorganizowana hierarchiczne, to powstaje pytanie o kontrolę jej najwyższych szczebli, a zwłaszcza o zabezpieczenie prawa przed instrumentalnym traktowaniem go
    przez polityków jak i …”trzecią władzę” – w (omawianym) konkretnym przypadku. Amen.

    @Miecław. “Oni nie dorastają do pięt, powojennym elitom z PPR, potem PZPR, które tworzyły nowy system sądownictwa”. Doprawdy , nie wiem
    co robić – śmiać się czy płakać? “Te pokolenia żałobami czarne… Skazani na śmierć i ich sędziowie… autorstwa – https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Turlejska
    Ocena
    Przeciwnicy Marii Turlejskiej pamiętają jej niechlubne zasługi dla reżimu stalinowskiego i współpracę z tzw. „informacją” – tajnymi służbami w tamtym okresie. Nadto podnoszą jej również sprzeciw w sprawie podręczników szkolnych do historii autorstwa dra Leszka A. Szcześniaka w 1999. Nie brak też postaw odwrotnych, podkreślających jej udział – po 1980 – w odkłamywaniu historii Polski i w demaskowaniu systemu, którego sama niegdyś była ważnym elementem. Według jej własnych słów, zmiana perspektywy politycznej, która dokonała się u niej około sześćdziesiątego dopiero roku życia, była wynikiem głębokiego przekonania, że należy uczynić wszystko, aby następne pokolenia nie wzięły przykładu z jej postaw i zachowań i aby nie poszły w jej ślady. Więc: niech się stanie, po raz wtóry….

    Kto (i dlaczego) za tym stoi (za atakiem na p. Banasia)…i w tym momencie
    już zapala mi się z tyłu głowy (czerwona) lamka kontrolna.
    Kto i dlaczego nie lubi Stalina? W Rosji i nie tylko…
    Kto nie lubi D. Trumpa (w Ameryce, krainie na “u”, Europie, Rosji…)? 🙂
    Itd… itp…etc… mógłbym mnożyć podobne przypadki…

    Pancerny Polański i Ścigany Banaś – to się narobiło…
    https://www.youtube.com/watch?v=8tY-dzoYDPM

    https://treborok.wordpress.com/?s=s%C4%85downictwo+w+ZSRR

    @fly. Czy to moja wina że właśnie tak ustrojony jest ten (dziwny) świat, a Tobie NIESTETY, wszystko kojarzy się… 😂

    Odpowiedz
    • 19 grudnia 2019 o 09:41
      Permalink

      Krzyku, podejrzewam że liczba w Twoim pseudonimie jest rokiem Twojego urodzenia. Jeżeli tak, to masz już niezłą perspektywę do spojrzenia na kształtowanie i ewolucję swoich poglądów. Otwarty umysł kształtyje się długo, u ludzi nie dotkniętych demencją, aż do końca. Mój Ojciec po skończeniu 80-tki każdego miesiąca kupował kupował jedną co najmniej jedną książkę. w miesiącu. Zgrzeszył bym przeciwko swojemu sumieniu potępiając ludzi pokroju Marii Turlejskiej, czy Jacka Kuronia za współpracę z aparatem państwowym lat 1945-56. Zapewne gdybym w roku 1945 miał 25 lat, też podjął bym współpracę z wówczas kształtującym się polskim państwem. I zrobiłbym to bynajmniej nie z powodów koniunkturalnych, lecz z głębokiego przekonania że mam taki głęboki obowiązek wobec wszystkich Polaków którzy przetrwali 20-lecie do 1945 roku. Były to czasy niespokojne i rewolucyjne. Sprawiedliwość i prawo, tak jak oświatę, naukę, przemysł, rolnictwo, energetykę, kulturę….; trzeba było dopiero zbudować. Były to czasy wielkich narodowych budowli, tych materialnych i niematerialnych. Ale też czasy ostrych sporów światopoglądowych. Czasy wielkich karier prawych mędrców i karierowiczów. Czasy wyrównania wiekowych krzywd i wielkiej niesprawiedliwości. Do ówczesnych więzień trafili wówczas ludzie sprawiedliwie i niesprawiedliwie (w tym mój ojciec na 8 lat); by począwszy od 1956 roku rozpocząć ich procesy rehabilitacyjne. To wielkie doświadczenie historyczne wiele nauczyło ludzi o otwartych umysłach, niczego jednak zapiekłych fanatyków, którzy chcą powtarzać ich historyczne błędy. Jednak na tych fundamentach, w jedno pokolenie zbudowali nasi rodzice państwo na miarę kilkusetletniego dorobku innych narodów. Trwało i rosło do 1980 roku. Mi wtedy też bardzo spodobało mi się 21 postulatów które stoczniowcy nosili na swoich transparentach. . Przystąpiłem więc do Solidarności. Pozosstawłem jej członkiem aż do roku 1990, gdy już nie mogłem znieść wstydu tej przynależności. Ale to są właśnie błędy naszej młodości, z których musimy wyciągać nauki na dojrzały wiek męski. Pozdrawiam na nadchodzące Święta.

      Odpowiedz
      • 19 grudnia 2019 o 16:17
        Permalink

        Anonim? Rozszyfrujmy – wcześniej “Hunza”?, Czy polemizuję z “fly”? Stawiam jednak że kom. “fly”! 🙂 Nie pasuje mi jednak
        “ułożona szata graficzna tekstu”. Pomińmy osobę, może to sam Gall? (Anonim).
        Prawidłowo rozszyfrowałeś cyfry zawarte w moim nicku, to już tajemnica poliszynela,którą kiedyś przy jakiejś okazji ujawniłem. 🙂
        …Mój ojciec zmarł nie doczekawszy 72 r. życia, też był namiętnym czytelnikiem słowa drukowanego. I w tym momencie nasze drogi (wybory) rozchodzą się , bliższa jest mi sylwetka https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Piasecki
        Postawiłbym na ..karierowiczów, gdyż to oni dominowali w PRLu,
        napisano nt. kilka książek i nakręcono “pare” filmów…
        “Do ówczesnych więzień trafili wówczas ludzie sprawiedliwie i niesprawiedliwie …” sprawiedliwie, ( i słusznie) to ci pospolici, w żargonie podkultury więziennej – określani w swej masie jako złodzieje, ci byli za pan brat z władzą więzienną (ludową), dlatego że z racji pochodzenia klasowego był to”element socjalnie bliski” władzy ludowyj. Taaak!
        Inna bajka, polityczni – w ZSRR byli to ” z artykułu 58, z dobawkami”…
        Na pewno we wszystkich barakach obowiązywał ten sam schemat.
        “Mi wtedy też bardzo spodobało mi się 21 postulatów…” PZPR była
        wówczas w defensywie – natomiast LEWICA LAICKA łapała “wiater
        w żagle”… dodam że wówczas nigdzie nie przystępowałem, nigdy w życiu przeciwko nikomu ani niczemu nie strajkowałem, ba, nie
        uczestniczyłem nigdy “w życiu zawodowym” jak i na gruncie pozazawodowym w jakiejkolwiek akcji protestacyjnej. Mam się wstydzić? Ze swej strony wyartykułuje do końca- konsekwentnie,
        Życzenia miłego świątecznego odpoczynku w gronie najbliższych z okazji świąt Bożego Narodzenia, jako że “Bóg się rodzi – moc truchleje…” zaśpiewamy tak jak nasi dziadowie za F. Karpińskim w Noc Wigilijną na Pasterce w “swoim” kościele parafialnym… Amen.
        Dedykacja muzyczna. Tak lubię święta https://www.youtube.com/watch?v=Lddtk2u75Ag 😊

        Odpowiedz
  • 18 grudnia 2019 o 20:11
    Permalink

    Pozwolę sobie mieć nieco odmienny pogląd w tej sprawie. Otóż żale o niesprawiedliwość wymiaru sprawiedliwości ślijmy na Berdyczów. Sędziowie są rzemieślnikami prawa, szeroko pojętego ale materii dostarczanej przez zamawiającego – czyli państwo. Szyją więc swoje wyroki, orzeczenia i postanowienia z takiej materii jaką zamawiający dostarczył. W referendum konstytucyjnym zaakceptowaliśmy ustrojową zmianę odstępującą od “państwa sprawiedliwości” do “państwa prawa”. Być może niektórzy z głosujących utożsamiali “prawo” ze “sprawiedliwością”, jednak nie są to synonimy, a raczej antonimy. Przyszły później następne zmiany w prawie procesowym zmieniające PRL-owką zasadę “legalizmu procesowego” na szybszą i wygodniejszą zasadę procesowego “oportunizmu”. Być może było to konieczne bo, w związku z rezygnacją kolegiów d/s wykroczeń, komisji arbitrażowych, sądów polubownych i innych instytucji pozasądowych; ich zadnia spoczęły na sądach. Zaistniała więc potrzeba zwolnienia ich z obowiązku (i prawa) poznania prawdy materialnej przed wydaniem wyroku. Zrezygnowano jednocześnie z udziału ławników wspierających zawodowych sędziów swoim doświadczeniem zawodowym, życiowym i “ludowym” poczuciem sprawiedliwości. Gdy więc współczesne polskie państwo powróciło do rewolucyjnej, leninowskiej zasady “Cała władza w ręce rad!”, w oczywisty sposób partyjna władza nie chciała mieć recenzentów w osobach korporacji grupującej w znacznym stopniu ludzi obdarzonych, nie tylko wiedzą prawniczą, ale i poczuciem sprawiedliwości, znajomością procesów historycznych, politycznych i korporacyjną etyką. Jakże więc łatwo było znaleźć firmę reklamową, która przy nieograniczonym dostępie do telewizji, zdeformuje obraz sędziowskiej korporacji do wymiaru sędziego-kleptokraty czy roztargnionego zabierającego z kasy 50 zł. W ten sposób możemy zburzyć społeczne zaufanie do każdej korporacji zawodowej: lekarzy, farmaceutów, konstruktorów mostów czy choćby elektryków sprawdzających przeciwporażeniowe bezpieczeństwo naszych domów. Propozycje wybierania sędziów w wyborach powszechnych odbieram jak jakieś curiosum. O ile czuje się kompetentny do wybrania samorządowego radnego z mojego obwodu wyborczego, z racji wieku osobistych znajomości nawet burmistrza mojego miasta, to nie czuję się na siłach odpowiedzialnie wybrać ordynatora chirurgii w lokalnym szpitalu, konstruktora mostu czy sędziego. Nawet ławników nie wybieraliśmy w wyborach bezpośrednich powierzając to naszym radnym. Uświadommy sobie przy tym, że 30 lat intelektualnej i etycznej pauperyzacji Polaków też upośledziło nasze wyborcze zdolności.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.