Rządzie zlituj się i działaj, bo jest niedobrze!

Rządzie zlituj się bo może jeszcze nie umrzemy z głodu, ale jest niedobrze! Tak już raczej nikt nie będzie mówić, ludzie nie są skłonni do proszenia władzy o ulgę w momencie gdy jest im bardzo źle, tak bardzo że nie są w stanie podołać regularnemu opłacaniu należności – dalsze oszczędzanie na wszystkim, w tym także na jedzeniu nie ma najmniejszego sensu. W pewnym momencie kontaktów z biedą i życia w permanentnym niedostatku nadchodzi moment, gdy ludzie odpuszczają i nie wytrzymują już ich wewnętrzne hamulce. Nie będą prosić, ponieważ czują siłę jaka wyrasta z ich gniewu, wolą więc ten gniew wyrazić w sposób tak dosadny jak tylko będą w stanie.

Może jednak warto byłoby słać na górę sygnały informujące o tym, że dominująca część społeczeństwa nie wiąże końca z końcem, po prostu nie będąc w stanie domknąć budżetów i to pomimo tego, że podobno nie ma inflacji? Rządzący mają swoje statystyki i są w bardzo krótkim czasie udowodnić każdą tezę, zwłaszcza taką, że nie ma inflacji w kraju – więc nie może być najgorzej. Niestety nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie – dlaczego ceny podstawowych produktów żywnościowych i mediów idą w górę – chociaż nie ma inflacji?

Jednakże zastanówmy się co mógłby zrobić rząd, gdyby chciał. No nie ma tego wiele, w tym znaczeniu, że napięta sytuacja budżetu powoduje konieczność poszukiwania nowych źródeł dochodów, to znaczy tam gdzie jeszcze są pieniądze w gospodarce, a mają je jeszcze kapitaliści i osoby zamożne. Jednakże zdziwi się ten, kto spodziewałby się ulgi podatkowej dla najbiedniejszych np. poprzez podwyższenie kwoty wolnej od podatku (najprostszy sposób na walkę z biedą wśród pracujących w Polsce). Rząd nawet jeżeli wprowadzi nowe podatki – niczego nie zmieni, w starych, ponieważ system finansów publicznych i tak nie będzie mu się bilansował.

Możliwe są jakieś przetasowania podatkowe w tym znaczeniu, że rząd może okresowo obniżyć opodatkowanie paliw, co miałoby bardzo duże znaczenie na popyt na paliwa w okresie wakacyjnym (i budowlanym). Poza tym może zlikwidować haracz zwany abonamentem RTV – dzięki czemu prawdopodobnie bardzo szybko zyskałby wiele w znaczeniu politycznym. Poza tymi drobiazgami nie ma pola manewru, ponieważ nie ma wolnych zasobów.

Rząd mógłby przykładowo wprowadzając ponownie III-ci próg podatkowy dla najlepiej zarabiających, podatek od transakcji podatkowych i inne rozwiązania jak np. częściowa reforma podatku od nieruchomości – przymierzająca go do odzwierciedlania wartości danej nieruchomości. Dzięki tym pieniądzom – można by nieco zmniejszyć akcyzę i VAT, czyniąc tym sposobem przynajmniej symbolicznie pierwszy krok w stronę odwrócenia trendu z jakim mamy do czynienia. Poza tym nic tak nie pobudza gospodarki jak zmniejszenie podatków pośrednich, to najskuteczniejszy sposób na rozruszanie gospodarki. Bogaci, którzy posiadają nadmiar zasobów – nie wydają pieniędzy w kryzysie, jeżeli już to tylko na okazje, które uczynią ich jeszcze bogatszymi. Dlatego rząd nie powinien mieć wyrzutów sumienia z powodu zwiększenia im opodatkowania.

Odpuśćmy zatem sferę ekonomiczną, w której nie da się zbyt wiele zrobić i zbadajmy w sferze wsparcia społecznego – czy rząd może inaczej dzielić ten tort (raczej sam biszkopt), który ma? Z pewnością może przeprowadzić reformę rent i emerytur oraz zamienić składki: emerytalną i rentową na nowe podatki (przy okazji łącząc ZUS z aparatem skarbowym). Reforma miałaby na celu doprowadzenie do wprowadzenia emerytury systemowej – np. wedle progów najwyższego, średniego i minimalnego, różniących się między sobą jak 1,25 – 1 – 0,75, co spłaszczyłoby różnice w dochodach emerytów wyrównując ich dochody. Byłby to piękny sposób na okazanie solidarności społecznej pokoleń schodzących wobec pokoleń pracujących. W efekcie przy założeniu, że średnia emerytura wynosiłaby 1000 zł najwyższa to byłoby 1250 zł a niższa około 750zł – oraz dodaniu do systemu wszystkich uczestników podsystemów specjalnych (bez żadnego wyjątku) – udałoby się zbilansować system. Jakby przy tym renta wynosiła nie mniej niż najniższa – ustalana w ten sposób emerytura, to system nie generowałby nowych długów, a jeżeliby je generował, to można by regulować specjalnym podatkiem – nawet w ciągu roku – jego wzrost adekwatnie do potrzeb systemu. Teoretycznie byłoby też możliwe obniżanie podatku emerytalno-rentowego, jakby ilość opłat malała lub pozostawała na tym samym poziomie – jednakże powstałby mechanizm gwarantujący nam bezpieczeństwo a społeczeństwu emerytury umożliwiające przetrwanie egzystencjalne. Niestety nic więcej. Być może system wymagałby wprowadzenia systemu bonów żywnościowych bo chyba nie ma innego mechanizmu umożliwiającego wyrównanie braków i niedoborów.

Do tego czas najwyższy zreformować system pomocy społecznej i zasiłków wszelakich – państwo nie może wspierać śladowo wszystkich, ponieważ to jest bez sensu. Czas najwyższy stworzyć komisje weryfikacyjne zajmujące się orzekaniem o prawie do i o wymiarze pomocy. Pomoc i wsparcie nie mogą być adresowane wedle wskaźników, ponieważ ani się nie pomaga ludziom ani się nie wypełnia wskaźników.

Gdyby udało się do tego jeszcze poprawić funkcjonowanie służby zdrowia do poziomu akceptowanego społecznie – wówczas można by było mówić o wskazaniu kierunku zmian.

Z pewnością tak zakrojone zmiany będą o wiele skuteczniejsze i w istocie sprawiedliwsze społecznie niż zezwalanie pracodawcom na dowolne traktowanie czasu pracy pracowników lub inne brutalne reformy w znaczeniu 67.

Bez przynajmniej rozpoczęcia zmian systemowych czeka nas wybuch społecznego niepokoju.

Jedna myśl na temat “Rządzie zlituj się i działaj, bo jest niedobrze!

  • 25 czerwca 2013 o 13:01
    Permalink

    Może jednak niech ten rząd nadal nic nie robi?
    Bo jak zacznie – to się dopiero porobi!
    Przecież to są nieudacznicy, z wykształcenia filolodzy albo historycy. Lepiej niech tak tkwią w tym półśnie.
    Może jako społeczeństwo jakoś dotrwamy do objęcia rządów przez Prezesa PiS za dwa lata?
    Wcale nie będzie lepiej – za to będzie o wiele weselej!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.