Rządzący zaczynają przepraszać za państwo, czyli świńska górka zmartwień

Dobrze zaczyna się dziać w Państwie Polskim! Rządzący i to ci najwyższej rangi zaczynają przepraszać umęczone społeczeństwo za państwo, za to jak ono wadliwie działa nie zapewniając w sposób dostateczny tego, czego obywatele od niego oczekują, a czego państwo się zobowiązało dostarczać. Chodzi o zapewnienie elementarnej opieki prawnej wobec kwestionowania stanu weterynaryjnego naszego mięsa przez potężnego odbiorcę na Wschodzie. Abstrahując nawet od atypowej sytuacji związanej z problemami ze skupem żywca wieprzowego, sam fakt przepraszania za państwo przez członka Rady Ministrów to miód na uszy wszystkich malkontentów, „narzekaczy” i różnej maści niezadowolonych z istniejącego stanu rzeczy.

Poczekajmy jeszcze kilka tygodni, a nasi politycy będą kajać się na „Tuskomajdanie” przed społeczeństwem przypięci kajdankami do rusztowania, zgodnie z jedynie słusznymi kijowskimi standardami. Nie ma innej drogi – to naturalna kolej rzeczy, albowiem kto wojuje mieczem „wolności” przykładając swoją świeczkę do cudzej pochodni – ten może niechcący podpalić swój własny dom.

Z drugiej strony klęskę „świńskiej górki” NA ŚCIANIE WSCHODNIEJ łatwo jest przekuć w sukces. Wystarczy przelicytować zasłyszane z wielu źródeł rzekome informacje, że ktoś z USA oferuje przekazanie suchego prowiantu na Ukrainę. Zamiast starych zapasów – zaoferować świeże mięso, nawet w postaci żywej. To byśmy zobaczyli grillowanie na Majdanie. Jaka potencjalna wdzięczność najedzonych Kozaków! Przez żołądek do ukraińskiego serca? Wspaniale! Na tym poziomie możemy im rzeczywiście pomóc, bo mamy gigantyczną nadprodukcję.

Wicepremier polskiego rządu, syn chłopa – co wielokrotnie podkreślał, publicznie się kajał wobec protestujących mazowieckich rolników, oburzonych bezradnością władz na ich problemy z eksportem mięsa na Wschód. Co ta otwartość może oznaczać w wymiarze polityki krajowej? Jedynie niewielkie działanie lokalne? Nic, niewielkie przetasowania w partii koalicyjnej, wspierającej rządzących specjalistów od „ciepłej wody” oraz zmiana na stanowisku ministra rolnictwa.

Jutro też będzie dzień, może nie tak ładny jak dziś, ale jednak. Pora wyjeżdżać w pole. Orać, nawozić, bronować i siać. Jak przed wiekami, tylko że teraz przynosi to niekiedy nadprodukcję mięsa. Przy stabilnej sytuacji politycznej, bez machania szabelką – to jest nawet niezły biznes. Ale skoro marzy się sienkiewiczowski powrót na Dzikie Pola – to coś z tymi setkami tysięcy ton mięsa trzeba zrobić. Może zrzucać je z naszych F-16 na tereny Krymu?

No nie, nie wypada, szczególnie wobec tamtejszych Tatarów, w dominującej większości – Muzułmanów.

Rozumiejąc w pełni postępowanie Wicepremiera Rządu RP od gospodarki jako naturalny wyraz troski o los rolników, widać jak bardzo liczy się pragmatyzm, bo niesprzedana świnia musi nadal jeść.

Jeżeli zje mniej – to traci na wadze, a przy 100 świniach, ubytek 2-3 % ich masy ciała, to jakby wparowały 2-3 świnie. Po przemnożeniu tego przez tysiące hodowców daje to poważne straty dla lokalnych producentów i gospodarki. Jeżeli jest przekarmiona, to zmienia się struktura i jakość jej mięsa. Nie ma dobrego rozwiązania problemu, trzeba się w to wpasować po prostu przez rynek, a rynek słyszy informacje o chorobie afrykańskiej, a nie o tym, że wschód nie chce kupować, ponieważ nasze świnie im przestały smakować. No nie ma sposobu na to, żeby przymusić zagranicznych klientów do kupowania naszego mięsa.

Pan Piechociński chyba, jako jeden z niewielu polskich polityków aktywnych obecnie na świeczniku jest zdolny do pragmatyzmu. Tutaj naprawdę liczą się świnie, to te świnie dają pracę, dają pieniądze na chleb a w konsekwencji podatki. Produkcja mięsna jest na samym dole łańcuchów kreacji wartości w gospodarce, jeżeli ona siada, to może się bardzo wiele źle dziać. Jednakże, kogo interesują jakieś świnie? Świńskie górki? Kto to w ogóle rozumie? Szable w dłoń! To jest to! Natomiast świnie? Mowy nie ma!

3 komentarze do “Rządzący zaczynają przepraszać za państwo, czyli świńska górka zmartwień

  • 15 marca 2014 o 07:10
    Permalink

    Doskonały tekst o REALIACH.
    Podzielam zdanie Autora, że jedynie Pan Piechociński jest jedynym trzeźwym członkiem polskiego rządu.
    Do tego niegłupim.
    Zrzucanie świń na Krym?
    Czemu nie?
    Nowy gatunek powstanie – LATAJĄCE polskie świnie.
    Jakiż to istotny polski wkład w rozwój zoologii.

    Odpowiedz
  • 15 marca 2014 o 13:26
    Permalink

    Piechociński jest jednym z niewielu rozsądnych ludzi w tym rządzie

    Odpowiedz
  • 17 marca 2014 o 00:10
    Permalink

    To dopiero poczatek, bedzie o wiele gorzej. Jak tak Polska wykrzykiwala na Rosje, to rachunek bedzie duzy, ooooooooo bardzo duzy. Ciekawe jak dlugo potrwa, az nasz rzad oglosi drozsza energie, wieksze bezrobocie i tak dalej…a rachunek bedzie coraz wiekszy…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.