Polityka

Rząd zmarnował mnóstwo czasu a teraz apeluje żeby nie krakać!

 Nawiązując do niedawnej wypowiedzi pana premiera Donalda Tuska, – w której apelował on o nie krakanie w kwestii kryzysu, nie można się z nim nie zgodzić. Jednakże w jego prymitywnej do bólu argumentacji jest pewna niezwykle prymitywna teza, – na której prawdopodobnie opiera on całą swoją filozofię rządzenia. Otóż pan premier zupełnie nie ma kontroli nad sytuacją w kraju – z punktu widzenia zjawisk makroekonomicznych. Nie ma czegoś takiego jak sterowanie scenariuszami i staranie się o modelowanie rzeczywistości.

Minęła pierwsza kadencja, wszyscy oczekiwali drugiej – mocnego otwarcia i zaaplikowania narodowi poważnych reform. Mieliśmy naiwną kampanię, opartą na hasłach i nienawiści do mitu smoleńskiego – potem 100 dni odpoczywania i zupełnego nic nie robienia, no a dalej to już było Euro 2012 i tylko tym się żyło – wiadomą propagandą sukcesu.

Prawdopodobnie sytuacja, w jakiej się znajduje nie jest winą pana premiera Tuska, albowiem po prostu – premier i w zasadzie rząd – tak naprawdę w Polsce bardzo niewiele może w zakresie gospodarki. Budżet jest sztywny w około 65%, to znaczy nie da się ruszyć pewnych grup wydatków, albowiem nie pozwalają na to ustawy. Poza tym, czy ktoś wyobraża sobie, żeby rząd nie dopłacił do FUS? Przecież mielibyśmy rewolucję! Nie ma pola manewru finansowego – poza manewrowaniem długiem. Czasami coś się wcześniej spłaci, lepiej pożyczy – wówczas powstają międzyokresowe oszczędności i tym w zasadzie można zarządzać. Wszelkie większe pomysły jak np. wydawanie pieniędzy unijnych – są obwarowane licznymi stadami pijawek, które czekają na należne im przelewy jak na zbawienie. Podobnie będzie z Programem Inwestycje Polskie, w tym w szczególności takimi kąskami jak budowa energetyki jądrowej. Wielcy nie popuszczą – już czekają z otwartymi kieszeniami i muszą przepuszczać kwoty przez swoje wspaniałe firmy! Premier od momentu podjęcia decyzji nie ma nic do gadania, na tym jego władza się kończy.

Podobnie w zakresie regulacji rynkowych, bój, jaki trzeba było stoczyć odnośnie zmiany przepisów o podatku VAT – po prostu poraża! Zawsze coś komuś w tym państwie nie odpowiada! Zawsze znajdą się malkontenci, którzy będą krytykować każdą – w zasadzie dowolną decyzję wynikającą z działań rządu, nawet nie, dlatego bo są opozycją, ale z zasady, albowiem rząd jest bardzo wygodnym chłopcem do bicia i można się na nim – a w szczególności na premierze wieszać do woli! Jeszcze niedawno obowiązywały regulacje przejściowe na rynku pracy o charakterze antykryzysowym, bardzo chwalone przez przedsiębiorców, albowiem dzięki uelastycznieniu zobowiązań wobec pracowników – stali się nieco bardziej konkurencyjni i w efekcie mniej zwalniali! Co robił rząd przez ostatnie pięć lat, że nie udało mu się wprowadzić regulacji rynku pracy – sanujących w jakiś sposób „umowy śmieciowe” i zmieniających reguły gry w taki sposób, żeby przedsiębiorcom bardziej opłacało się zatrudniać, a pracownikom pracować? Czy to naprawdę jest takie trudne?

Podobną kwestią są ciągle niejasne przepisy o tzw. „samo zatrudnieniu” – z jednej strony mamy do czynienia z presją pracodawców – dążących do minimalizacji w ten sposób kosztów, a z drugiej – prawdziwą orgię opodatkowania de facto liniowego – małych i średnich przedsiębiorców, – na czym w przeliczeniu z etatów na samo zatrudnienie – traci zawsze budżet no i nasze emerytury.

Tego typu spraw są dziesiątki, wiele drobnych udogodnień mogłoby pchnąć naszą rzeczywistość istotnie do przodu, jednakże niestety one nie zaistniały, albowiem rząd nie miał czasu zająć się działaniami na rzecz poprawy sytuacji w kraju – a właśnie z małych decyzji można zbudować większą całość, jeżeli podejmuje się je w sposób świadomy i skoordynowany. Zwłaszcza, jeżeli ma się jakąś ogólną wizję, której przyświeca jakiś odgórnie założony cel. Samo zarządzanie i trwanie przy władzy dla zarządzania – jest niczym innym jak banalnym trywializowaniem rzeczywistości, w istocie szkodzeniem sprawom publicznym, ponieważ można zwolnić miejsce dla innych, którzy mogliby lepiej rządzić.

Problem polega na tym, że chyba nawet sam pan premier nie bardzo wie, kto mógłby go zastąpić, podobnie jak jeszcze niedawno cieszył się, że nie ma, z kim przegrać! Żeby było śmieszniej jak to zwykle w naszym kraju – nikt nie widzi potrzeby szczególnego rozliczenia pana premiera, nawet wojownicza opozycja – czepia się stale mitu smoleńskiego a nie niezwykle ważnych kwestii gospodarczych. Może, więc faktycznie rację ma premier, żeby nie krakać a jakoś samo się wszystko ułoży? Wielka szkoda, że podczas pierwszej kadencji nie przygotowano programu rządzenia na drugą kadencję.

4 komentarze

  1. “Prawdopodobnie sytuacja, w jakiej się znajduje nie jest winą pana premiera Tuska, albowiem po prostu – premier i w zasadzie rząd – tak naprawdę w Polsce bardzo niewiele morze w zakresie gospodarki.”

    faktycznie, morze u nas dość małe i niewielkie 😉

  2. bardzo niewiele morze w zakresie gospodarki???

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.