Rząd z pasztetem w tle

„Pates p1150435” autor No machine-readable author provided. David.Monniaux assumed (based on copyright claims). – No machine-readable source provided. Own work assumed (based on copyright claims).. Lic. CC BY-SA 3.0 Wikimedia Commons

Rząd się nam tworzy! Jak to dobrze! Nie było gabinetu cieni, opozycja okazała się nieprzygotowana do rządzenia, a usunięcie nieudolnego rządu PO i PSL wcale nie było priorytetem tak pilnym, jakby się nam wszystkim mogło wydawać. Ponieważ rządu nie ma i co ciekawe – nie wiadomo niczego wiarygodnego na temat jego tworzenia, pełno jest spekulacji wszelkiego rodzaju i wszelkiego typu. Skala insynuacji bardzo często przekracza poczucie dobrego smaku, więc nie ma co wdawać się w szczegóły.

W tym procesie, który jednak mimo wszystko się dzieje, najistotniejsze jest to, że to partia – Prawo i Sprawiedliwość, wspólnie z innymi partiami obozu zjednoczonej lewicy tworzy rząd. Z tego co wynika z takiego przyporządkowania tej sprawy oraz z zachowania pani Beaty Szydło, którą dziennikarze jednej z gazet sfotografowali na zakupach w sklepie mięsnym, gdzie jak sama poinformowała (po fakcie w mediach społecznościowych) kupowała pasztet – pierwsze skrzypce w procesie formowania nowego rządu odgrywa prawdopodobnie pan Jarosław Kaczyński.

Z powyższego względu lekko dziwi łatwość, na jaką pozwala pozycjonować się ta pani, jeżeli rzeczywiście ma być premierem, albowiem nawet przy pełnym zaufaniu do kolegów partyjnych oraz co najważniejsze, do kolektywnego sposobu pracy – co samo w sobie jest znakomitą praktyką, wręcz godną pochwały, to ona jako konkretna osoba, będę od momentu powierzenia przez prezydenta misji – odpowiadała za rząd, a tym samym z PAŃSTWO. Być może to trudno zrozumieć, albo to nie do wszystkich dociera, więc przedstawmy sprawę obrazowo, najbardziej jak się tylko da. Otóż to, ta przemiła pani, która kupowała ostatnio pasztet, zdaje się to było w czwartek – najpóźniej w przyszły czwartek 12 listopada będzie Prezesem Rady Ministrów i będzie formalnie odpowiadała za nas wszystkich. Za to czy mamy ciepłą wodę w kranie i za to, czy działają oddziały onkologiczne, oraz czy w czołgach jest tyle ropy, żeby w ogóle można było je odpalić itd. Ta pani ma być szefem naszego państwa, ale w jakimś nie do końca jasnym i zrozumiałym układzie – w tandemie, z panem prezesem swojej partii, który nazywa się jak wiemy Jarosław Kaczyński. Co to będzie w praktyce oznaczać, tego nie wiadomo. Jeżeli będzie to jednak polegać na tym, że ona mówiąc obrazowo – „stoi w kolejce po pasztet”, a on zajmuje się sprawami państwa – to trzeba zapytać jaki to miałoby ewentualnie sens?

Z drugiej jednak strony jakie to polskie? Jakie to zgodne z „porządkiem naturalnym”! Jakie to zwyczajne! Tutaj mężczyźni siedzą i radzą o najważniejszych sprawach w kraju, dzieląc sukno pałaszami, zakrapiają sobie, nie ma czym zakąsić, więc pojawiła się naturalna potrzeba i prawdopodobnie wszyscy w gronie spojrzeli na jedyną kobietę, która jako prawdziwa gospodyni i samorządowiec, doskonale wie że mężczyźni jak robią, to i muszą zakąsić. W związku z tym nie ma wyjścia – pasztet jest potrzebny, bo względnie tanio można chleb posmarować, pokroić ogórka cienko i rozdać. Bardzo dobra „zagrycha”. Wniosek – wzorowa gospodyni, sprawdzi się na froncie na jaki partia ją wystawi, bo jak taka domyślna jest, że rozumie po co trzeba iść do sklepu i kiedy, to już nie ma dyskusji. Widać, że jeszcze z tego rocznika, co się roboty nie boi i nie ma rączek przyklejonych do smart-ustrojstwa! Wniosek – bardzo dobrą będziemy mieli premier!

Oczywiście o ile będziemy mieli, ponieważ nadal niczego nie wiadomo i może się okazać, że jednak to pan prezes osobiście zdecyduje się unieść brzemię odpowiedzialności za kraj, partię i wszystko! Co wówczas? No, nic tylko będzie nieco bardziej adekwatnie do oczekiwań, w tym znaczeniu, że będziemy mieli jedność kierownictwa państwowego po stronie egzekutywy, bez stosowania zabiegów nieznanych naszemu ustrojowi. Oczywiście nie ma przeszkód, żeby pani premier po prostu stale dzwoniła do pana prezesa i spotykała się z nim, praktycznie w każdej sprawie. Jednak ponownie trzeba zadać pytanie – czy to o to chodzi? Innymi słowy, może pani Szydło, żeby uniknąć „zadziobania” przez środowisko powinna rozważyć czy nie jest lepiej samodzielnie usunąć się nieco z głównego nurtu?

Ciekawe jak zareaguje kurs naszej narodowej waluty. Tj. jaka byłaby różnica w kursie Złotego w przypadku desygnowania na premiera pani Szydło, w stosunku do sytuacji, w której tą jedynie słuszną funkcję objąłby pan Kaczyński osobiście?

My się nie cieszmy, ponieważ to niezdecydowanie pry formatowaniu rządu wcale dobrze nie wróży. Zwłaszcza, jeżeli zobaczymy w jego składzie lub na bezpośrednim zapleczu niektóre ścierwa ludzkie z nazwijmy to prawej strony „wielkiego narodowego sporu” o pietruszkę, to będzie może o czym pisać, o ile to jeszcze będzie w Polsce legalne.

3 thoughts on “Rząd z pasztetem w tle

  • 7 listopada 2015 o 08:34
    Permalink

    Postawcie na konia,byleby był wierny Prezesowi!!!

    Odpowiedz
  • 7 listopada 2015 o 09:24
    Permalink

    Spokojnie, to tylko takie harce są – nic więcej.

    Odpowiedz
  • 7 listopada 2015 o 11:22
    Permalink

    Póki co rzeczywiście – harce,
    niewykluczone że słowo autora wieńczące tekst,zamieni się w ciało…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.