Rząd w Polsce jest bezradny wobec zmian zachodzących w Europie i Unii Europejskiej

Rząd w Polsce jest bezradny wobec zmian zachodzących w Europie i w Unii Europejskiej, okazuje się że, nie tylko potrafimy być co najwyżej narzędziem cudzej polityki i reprezentować nie wiadomo czyje interesy, ale przede wszystkim nie umiemy się odnieść do zmieniającej się sytuacji. Nawet posłowie partii rządzącej przyznają w licznych wywiadach i rozmowach publicznych, że na naszych oczach zmienia się Unia Europejska, jak również i kształtuje się nowy ład europejski w znaczeniu geopolitycznego ładu regionalnego, a ich rząd na to nic!

Być może lepiej nie mieć w ogóle stanowiska i patrzeć na zmieniającą się sytuację niż popełniać kolejne katastrofalne błędy i wprowadzać się w sytuację, z której ciężko będzie się przez pokolenie lub dwa pokolenia wydostać, chociaż nikt tego od nas nie oczekiwał i nie było to w naszym interesie. Jednakże problem polega na tym, że zarówno Grecja jak i Ukraina oraz sprawy małe i duże, jak umowa o wolnym handlu z USA, czy też kwestia hańbiących, nielegalnych i szkodliwych a przede wszystkim łamiących prawo międzynarodowe sankcji wobec Federacji Rosyjskiej – to tematy, których konsekwencje ponosimy i będziemy ponosić przez pokolenia.

Jeżeli chodzi o problem Grecji, to jakoś tak się to złożyło, że na jej nieszczęsnym przykładzie pewne sprawy w Unii Europejskiej nabrały przyśpieszenia i przez to, nasza dotychczasowa pozycja – bocznego obserwatora, pewnego swoich fundamentalnych interesów, uległa zachwianiu, co więcej może zostać w każdej chwili poddana procesom negacyjnym. Tymczasem rząd w Rzeczpospolitej w ogóle nie potrafi się odnieść do tego problemu, na dobrą sprawę nawet w warstwie emocjonalnej! Wielka szkoda, że przykład Grecji – bez odpowiedniego wyjaśnienia kontekstu i przedstawienia głębi problemu jest banalnie wykorzystywany w konflikcie politycznym z wyborami w tle. Straszenie wyborców Grecją, nie pomoże partii rządzącej, nie ma na to szans i to najmniejszych.

Nie można udawać, że nie dostrzega się zmieniającej się roli Niemiec w Unii Europejskiej i modyfikacji niemieckiego sposobu postrzegania interesów europejskich. Jeżeli dzisiaj rząd w Polsce zaniecha w ogóle myślenia na tym kierunku i w tych kategoriach, to jutro możemy obudzić się z ręką w potrzaskanym kiblu. TU NIE MA ŻARTÓW. Jeden błąd, może zdecydować o naszym być, albo nie być. Niemcy są co do zasady zasadniczy, Rosja może nie zauważać naszej rusofobii, ale Niemcy wykorzystają każdą okazję dla redefiniowania naszych relacji, jeżeli będą mieli na to ochotę.

Jeżeli chodzi o problem Ukrainy, czy też patrząc szerzej na problem polityki wschodniej Unii Europejskiej, to niestety nie jest dobrze, tutaj problemy rodzą kolejne problemy i nie ma rozwiązania, ponieważ przelano za dużo krwi. Pewne sprawy poszły za daleko i nie da się ich cofnąć lub uznawać, że się nie wydarzyły. Przez pokolenia będziemy ponosili konsekwencje błędów dominującej większości naszej klasy politycznej, które poczyniono na kierunku wschodnim przez ostatnie półtorej roku! Nie mówiąc już o wcześniejszych przewinach. Niestety rozwój tych kwestii ma i będzie miał istotne przełożenie na postrzeganie naszego kraju także na Zachodzie.

Z polityką wschodnią ściśle związany jest problem nielegalnych i łamiących prawo międzynarodowe sankcji wobec Federacji Rosyjskiej. To szaleństwo musi się skończyć, a nasz kraj nie może dłużej być wyrazicielem tej polityki, albowiem jeżeli możliwy jest handel pomiędzy Ukrainą a Krymem, czy też pomiędzy Ukrainą a rzekomymi terrorystami w Donbasie – to dlaczego Europa nie może handlować z Rosją? W czym jest problem? Samochody ciężarowe stale przekraczają linię rozgraniczenia tzw. strefy operacji antyterrorystycznej, w Doniecku, Ługańsku i innych miastach wolnego Donbasu stale można kupić ukraińskie towary, a powstańczy węgiel i inne produkty głównie z firm należących do wielkich oligarchów, nie mają żadnych barier w przekraczaniu posterunków obu stron konfliktu. Jak na tym tle – ukraińskiej hipokryzji można domagać się od Europejczyków polityki sankcji wobec Rosji, której nie udowodniono i nie da się udowodnić innego zaangażowania w konflikt w wojnie domowej na Ukrainie niż humanitarne, bo z kilku obserwatorów instalacji jądrowych nie ma co robić tematu. To normalne, że po katastrofie w Czarnobylu w obliczu wojny domowej na Ukrainie i zagrożenia jej obiektów jądrowych przez terrorystów – każdy jest zainteresowany tym, co się z nimi dzieje.

Natomiast pytanie o relacje handlowe z USA, to pytanie o przyszłość Europy i Euro jako waluty w ogóle. Europy w znaczeniu kontynentalnym, ponieważ jeżeli tą sprawę rozegramy w sposób nie uwzględniający interesów kontynentalnych, to może się okazać, że będziemy klientami wielkiego amerykańskiego sposobu rozumienia rzeczywistości, tu u nas w Europie.

6 thoughts on “Rząd w Polsce jest bezradny wobec zmian zachodzących w Europie i Unii Europejskiej

  • 15 lipca 2015 o 08:46
    Permalink

    Niestety, terytoria wasalne nie posiadają przymiotu suwerenności, a tym samym nie prowadzą polityki zagranicznej we własnym interesie. Mogą jedynie zostać zobowiązane do reprezentacji interesów swojego patrona. Jeżeli te bywają sprzeczne z interesami własnymi, to tym gorzej dla wasali, bo po to patron przyjął ich hołd wasalny, aby mieć służbę, a nie koniecznie troszczyć o nią.

    Odpowiedz
  • 15 lipca 2015 o 09:26
    Permalink

    Rządowi polskiemu chodzi w tym wypadku wyłącznie o posady swoich aparatczyków wysłanych w celu dorobienia się. O nic innego. Tuskowi po 105 tysięcy w miesiącu, innym po minimum 80 tysięcy. Reszta w książce von Arnima pt ‘Europejska zmowa”

    Odpowiedz
  • 15 lipca 2015 o 10:02
    Permalink

    Nie są bezradni , mają na razie za sobą Wuja Sama i rusofobów.

    Odpowiedz
  • 19 lipca 2015 o 20:34
    Permalink

    1 – Kraje takie jak Polska i Ukraina już po upadku komuny zdecydowanie powinny ogłosić pełną neutralność militarną.
    2 – Powodem opisanej w artykule sytuacji jest to, że my nie mamy do czynienia z polityką między grupą państw. To polityka całkowicie globalna, którą kierują pewne uprzywilejowane gremia. Np: w ccccc – ccccc z ichccccc cccccc i oligarchią, na Ukrainie – oligarchia, w Polsce – loże masońskie i inne koterie obejmujące tak polityków jak Kościół, w Niemczech – kartel przemysłowy w ścisłych relacjach z oligarchią Rosji i Ukrainy, a przez masonerię i elitarne kluby także z gremiami Polskimi. I tak dalej, aż do USA. Zatem nie ma relacji polsko-niemieckich, tylko wąska elita władzy i kapitału, która nie do końca jest zgodna, jednak nie dba o dobrobyt narodów, lecz wykorzystuje je do umocnienia swoich pozycji. Dlatego świadome jednostki muszą kiedyś zbudować ruch oporu przeciw takiej polityce, zaczynając od ruchów lokalnych i dochodząc do wspólnych działań globalnych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.