Wojskowość

Rząd w Polsce chce do EADS?

 Jednak w rządzie w Polsce istnieje życie! Istnieje inteligencja i istnieje jakieś myślenie! Nie będziemy badać, czy to myślą ludzie, komputery czy ich smartfony, to nie ma znaczenia. Koncepcja objęcia 2% udziałów w EADS, czyli European Aeronautic Defence and Space Company – to jedno z potencjalnie najmądrzejszych posunięć tego rządu. Jeżeli zostałoby przeprowadzone, w sposób taki, w jaki powinno się je przeprowadzić, czyli przez wniesienie aportem polskich przedsiębiorstw zbrojeniowych i zamienienie ich na akcje tego wielkiego koncernu – to mogłoby to wpłynąć na zmianę całościowej oceny rządu Donalda Tuska, gdyż taka decyzja byłaby jedną z najlepszych jakie tylko można było w ogóle podjąć – zamieniając przysłowiowe kamienie na perły!

Idea powstania koncernu była taka sama, trzy kraje przekazały do niego aportem swoje narodowe firmy zajmujące się opracowywaniem różnego rodzaju uzbrojenia. W efekcie powstał podmiot zdolny do konkurowania na globalnych rynkach, opracowywania i absorpcji innowacji na najwyższym światowym poziomie i w efekcie oferowania systemów uzbrojenia odpowiednich do wymagań współczesnego pola walki.

Jeżeli panu Tuskowi udałoby się to przeprowadzić, poprzez np. wniesienie aportem do koncernu tylko części zakładów zajmujących się produkcją na rzecz obronności – to naprawdę będzie nowa jakość. To wymusi standaryzację, zmiany, poprawę warunków i jakości produkcji oraz jej efektywność. Jest to dlatego ciekawe, ponieważ w wielu przypadkach mamy do zaoferowania potencjał, którego w EADS jeszcze nie ma, a jego wykorzystanie i rozwój na podstawie polskich fundamentów mogłoby mieć znaczenie globalne.

Żeby to było możliwe musimy zmienić myślenie i na coś się w końcu zdecydować. Jesteśmy średnim krajem, który nie jest w stanie produkować w dużych ilościach nowoczesnego uzbrojenia dla siebie, ponieważ prace badawczo-wdrożeniowe są tak drogie, że niewielkie serie produkcyjne dla naszych sił zbrojnych będą zawsze totalnie drogie, droższe od porównywalnej oferty wielkich przedsiębiorstw, wykorzystujących skalę swojej działalności. Sami możemy sobie budować narodowe koncerny, jednakże w ogólnym rozrachunku nie wyjdą one poza pozycjonowanie narodowe, a to jak na dzień dzisiejszy o wiele za mało. Warto pamiętać, że prawdopodobnie najbardziej udany produkt polskiej myśli zbrojeniowej – transporter SKOT, powstał w kooperacji z partnerami z ówczesnej Czechosłowacji – naprawdę współpraca międzynarodowa się opłaca, drastycznie może obniżać koszty. To jest bezcenne przy dzisiejszych budżetach, które najdelikatniej mówiąc – nie są zbyt hojne dla sił zbrojnych.

Warto pomyśleć o wejściu do EADS (szkoda, że tak późno), oraz o rozbudowie naszego udziału w nim – poprzez nawet dokupywanie udziałów na wolnym rynku (jeżeli na to pozwoli porozumienie), tak żeby docelowo posiadać nie mniej niż 8 % zaangażowania kapitałowego – co jest do osiągnięcia w czasie najbliższych 20 lat! Równolegle można pozostawić we własności państwowej taką produkcję, którą państwo musi na swoim terenie mieć tj. produkcja broni strzeleckiej i amunicji najpopularniejszych kalibrów, ze zdolnością do nagłego wzrostu produkcji. Do tego zabezpieczyć warunki funkcjonowania przemysłu chemicznego i mieć duży zapas odpowiedniej blachy – i nie ma czego się bać. Uzbrojenie nowoczesne dla wojska i tak się kupuje w niewielkich partiach, tutaj udział EADS byłby wiodący, to co można modernizować i tak robilibyśmy swoimi siłami (kwestia ex radzieckich licencji). Natomiast jeżeli w naszym posiadaniu ma się pojawić coś nowego i rzeczywiście zaawansowanego technologicznie – to prawie na pewno jest większa szansa, że będzie to efekt współpracy międzynarodowej – który najwyżej zmontujemy lub dokręcimy śrubki (podobnie jak Rosomaka), niż wymyślimy sami od początku, sprawdzimy, udoskonalimy i wdrożymy.

Nie można mieć złudzeń, zwłaszcza w kontekście potrzeb sprzętowych wojska, które potrzebuje sprzętu jak najwięcej i jak najszybciej. Poza tym, trzeba pamiętać, że nie zapowiada się długotrwały konflikt w stylu I lub II wojny światowej. Jeżeli na coś mamy przygotowywać naszą armię to na wariant Gruzińsko/Iracki, czyli bój z zaskoczenia oraz możliwa okupacja. Co powoduje, że liczy się to co mamy wyprodukowane i przyjęte do linii oraz to co możemy wojsku z magazynów dostarczyć. W razie konfliktu prędzej możemy liczyć na dostawy uzbrojenia z nadwyżek sojuszników niż z produkcji własnej! Bez złudzeń co do obronności!

Reasumując całość rozważań, z pewnością wejście do EADS to jedna z najlepszych decyzji rządu – miejmy nadzieję, że panu Tuskowi się to uda, jednakże od razu zaznaczmy, że istnieje poważne ryzyko że zostanie to storpedowane przez zarządzających niektórymi firmami zbrojeniowymi i działających w porozumieniu z nimi związkowców, lękających się o swoje miejsca pracy. Miejmy nadzieję, że premierowi nie zabraknie wytrwałości – obronność to bardzo ważna dziedzina, a że więcej niż połowę wartości nowego sprzętu wojskowego trzeba będzie kupować zza granicy, to oczywistość, dlatego dobrze, żeby te pieniądze pozostawały na unijnym rynku pracy!

One Comment

  1. Co się autorowi marzy?
    Partnerstwo z krajami Zachodu w europejskim koncernie zbrojeniowym?
    Co najwyżej na poziomie 2%. Nie więcej.
    Tylko na tyle pozwolą, żeby móc wejść – do naszego przemysłu.
    Nie inaczej!
    Przecież kij ma dwa końce, o czym nie zapominajmy.
    Kto ma przewagę w trzymaniu za jeden koniec tego kija?
    Ten (Ci) co mają 98% czy polski liliput z 2%?
    Może z czasem 4-5%, ale nie więcej.
    To jest zbyt dochodowa branża, żeby sobie pozwolili na akcję charytatywną …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.