Polityka

Rząd tymczasowy nie ma nic do stracenia, może wiele zrobić

 Mamy w tej chwili w Polsce rząd tymczasowy, jesteśmy jeszcze przed expose pani premier Kopacz. Już abstrahując od atmosfery jej namaszczenia i wyboru na to stanowisko, jak również stworzenia podstaw politycznych do trwania tego rządu – należy stwierdzić, że ten rząd ma przed sobą olbrzymie szanse, wynikające właśnie z tej okoliczności, że wszyscy traktują tymczasowo i nikt w zasadzie niczego od niego nie oczekuje.

W ostatnich dniach ledwo do mediów się przebiła sprawa budżetu na przyszły rok. Naród zajęty sprawami kopulujących osiołków i wyboru Marszałka Sejmu nie zorientował się co się dzieje, podobnie jak zupełnie odpuszczono kwestie europejskie a w szczególności Regionalne Programy Operacyjne i ich poszczególne elementy (jak np. Zintegrowane Inwestycje Terytorialne). Ktoś to monitoruje? Sejmiki mają w pełni wolną rękę? Ktoś rozliczy radnych regionalnych? Przecież pieniądze jakimi dysponują są w naszych realiach gigantyczne. Oczywiście w szczegóły nie ma po co próbować wchodzić, ponieważ szczegółami nikt się w naszym kraju nie interesuje.

Rząd już wyśmiano i opluto, koalicja powołując kontrowersyjnego Marszałka Sejmu pokazała, że ciągle ma większość parlamentarną – 233 głosy „szału nie robią”, ale są wystarczające do rządzenia krajem. Dlatego nie powinno być problemu z wotum zaufania, jak również z późniejszymi głosowaniami, gdyż mobilizacja w „obozie władzy” jest wystarczająca i determinacji im nie zabraknie, żeby pilnować posiadanej minimalnej przewagi.

Ponieważ o tym rządzie wielu już powiedziało, że będzie a nawet że jest gorszy od tego z którego został wyłoniony, a przypomnijmy rząd jeszcze nic nie zrobił – to może być w nim duże ciśnienie na potrzebę udowodnienia swojej przydatności i efektywności w rządzeniu. Być może nawet pojawić się odwaga do przeprowadzenia jakichś w miarę niezbyt ryzykownych reform, które nie będą mogły być wykorzystane przez opozycję do obśmiania przy okazji wyborów, ale zapiszą tą ekipę jako reformatorską i realnie działającą.

Realnie rzecz biorąc – ci ludzie nie mają nic do stracenia, jeżeli nie teraz to kiedy mogliby myśleć o wprowadzeniu reform? Wiadomo, że w naszych obecnych realiach to zawsze oznacza cięcia i grupy niezadowolonych, jednakże pan Tusk miał poważny problem z przeciwstawieniem się tego typu zagrożeniom przez siedem lat, ponieważ zawsze byliśmy albo przed albo bezpośrednio po wyborach, albo „liczyli” na drugą kadencję. Dzisiaj trzecia kadencja może wynikać tylko i wyłącznie z głębokiego zaufania elektoratu. Pani premier powiedziała o odbudowie zaufania Polaków jako najważniejszym zadaniu dla swojego rządu. Jednakże nie da się odbudować zaufania, bez podejmowania kilku przełomowych i zdecydowanie przewartościowujących sprawy decyzji.

Reformować jest co, to nie jest kwestia prostej selekcji za co się zabrać, chociaż takie podejście raczej z przyczyn politycznych przed wyborami nie będzie możliwe, będziemy mieli do czynienia z selekcją negatywną tj. sprawy którymi rząd nie chce się zajmować zostaną odrzucone. Niewiele pozostanie, bo trudno oczekiwać żeby teraz ten rząd „wiszący” na ludowcach zajął się zagadnieniem opodatkowania rolników itp. Istnieją jednak sprawy, którymi zająć się po prostu musi, albowiem degradacja państwa jaka postępuje w wyniku dysfunkcji jego wybranych dziedzin jest szokująca. Chodzi o liczne sprawy związane z funkcjonowaniem administracji jak np. sądownictwo elektroniczne, którego zasad działania nie rozumieją już nawet najlepsi adwokaci, jak również całe zagadnienia styku klienta z bankiem oraz kontaktów z komornikami. Tutaj rząd prostymi zmianami w prawie może spowodować dużą normalizację państwa, w tym znaczeniu że ludzie będą się czuli nieco bardziej obywatelami niż poddanymi i niewolnikami. Do tego dochodzą kwestie reform państwa – jak metropolizacja, która może nadać nowe akcenty polityce regionalnej, czy też wyczekiwanych zmian w służbie zdrowia, chociażby w zakresie leczenia chorób rzadkich.

Kwestie „wielkie” tj. obronność i energetykę możemy sobie darować, albowiem w zakresie obronności sojusznicy i ich lobbyści już się o to postarają, żeby żaden rząd w Polsce nie popełnił błędów. Natomiast w kwestii energetycznej – jak tylko gazoport będzie oddany i będzie funkcjonował, to automatycznie znajdziemy się na innym poziomie bezpieczeństwa – nie ma co panikować. Przy czym oczywiście wyzwaniem jest rewitalizacja sieci energetycznej, odbudowa mocy elektrowni i elektrociepłowni oraz oczywiście rozwój energetyki odnawialnej i jądrowej. Jednakże tych spraw w ciągu roku nie da się „pchnąć”, tak siłą woli – tutaj potrzeba pieniędzy, ekspertów i przetargów. Jeżeli jednak nie zabraknie determinacji można pewne elementarne zagadnienia np. w procesie przygotowania pod inwestycje jądrowe – spiąć w całość i nadać im prędkość.

Miejmy nadzieję, że pani Kopacz nie zmarnuje danego jej czasu i pozytywnie nas zaskoczy, ma go stosunkowo mało – więc naturalnie powinna na początku postawić na szybkie zmiany a potem je wcielać w życie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.