Polityka

Rząd się wystraszył niedożywiania?

 „Polska Fundacja Pomocy Dzieciom Maciuś” przy wsparciu „Domu Badawczego Maison” przeprowadziła słynne już badanie – uwaga, – które wskazało, że w opinii badanych nauczycieli, pracowników szkół i pracowników ośrodków pomocy społecznej prawie, co dziesiąte dziecko w szkole jest niedożywione. Na podstawie tego badania fundacja sformułowania wniosek, że około 800 tyś dzieci w Polsce w klasach 1-3 cierpi głód lub potrzebuje natychmiast dodatkowych posiłków. Szczegóły raportu i stanowisko fundacji można poznać na ich stronie internetowej [tutaj].

Badanie było telefoniczne, ma opisaną metodologię – fundacja niczego nie ukrywa. Wszystko jest jawne i można tylko i wyłącznie pogratulować inwencji i doskonale przeprowadzonego badania, które być może rzeczywiście nie odnosi się do się do samego zjawiska, ale do jego postrzegania przez osoby pracujące z dziećmi. Jest to, zatem wynik postrzegania sytuacji dzieci przez ich zawodowych opiekunów. Jednym z głównych wskaźników było wychudzenie. Tego się nie da przeoczyć, – więc jeżeli komuś nie odpowiada przyjęta metodologia badań, niech się pogodzi z faktem, że w oczach reprezentatywnej grupy polskich nauczycieli, pracowników szkół i opieki społecznej około 10% dzieci w klasach 1-3 jest wychudzone. Oczywiście dla każdego przyzwoitego człowieka posiadającego minimalną zdolność kojarzenia faktów i zjawisk – jest oczywistym, że wychudzenie u człowieka, zwłaszcza u człowieka tak młodego jak uczniowie klasy pierwszej, drugiej i trzeciej (odpowiednio 7 – 8 – 9 lat) musi być spowodowane niedostatkiem pożywienia! Albowiem innego powodu wśród znacznej ilości młodych organizmów – gwałtownie rozwijających się w tym wieku nie ma i nie może być.

Minister pracy i czegoś tam jeszcze – młody człowiek noszący nazwisko swojego znanego ojca z Krakowa, zresztą już lekarz z zawodu – nie może nie rozumieć związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy wychudzeniem a ilością spożywanego pokarmu. Nie da się tego nie rozumieć, nawet, jeżeli dysponuje się jedynie odrobiną dobrej woli. Więc problem wychudzenia, a w konsekwencji niedożywienia istnieje i ma się w najlepsze – rzeczywiście może dotyczyć około 800 tys., dzieci! Jest to skandal i smutna konsekwencja przyjętego modelu rozwoju opartego na bezwzględnym wyzysku społeczeństwa przez feudalno-kapitalistyczne państwo funkcjonujące w interesie wąskiej elity kapitalistycznej żyjącej z renty od posiadanego kapitału.

To wielka hańba na obliczu Rzeczpospolitej! 800 tysięcy głodnych, wychudzonych polskich dzieci – w państwie Tuska, Komorowskiego i Kosiniaka-Kamysza! Do tego jeden z posłów powiedział coś o jedzeniu szczawiu w kontekście głodu – szczyt bezczelności i hipokryzji krwiopijców sycących się na nędzy innych. Do tego doszło po 23 latach bezustannej transformacji – mającej na celu przekształcenie „komunistycznego piekła” w liberalną umieralnię dla wygłodzonych i zabiedzonych ludzi. To osiągnęliśmy – do tego doszło! Nie ma znaczenia, jaki mamy do tego stosunek, jak bardzo będziemy przeciwstawiać się rzeczywistości – faktycznie może tak być, że 10% dzieci w klasach początkowych polskich szkół podstawowych jest niedożywionych lub w części niedożywionych.

Winne temu jest to państwo, które stworzyło system uniemożliwiający ich rodzicom godne zarobkowanie i uczciwe opodatkowanie ich dochodów. Złodziejskie i Polako-bójcze podatki pośrednie doprowadziły do dramatycznych cen żywności, w której ostatecznej cenie detalicznej odzwierciedla się cena całości procesów społeczno-gospodarczych, które doprowadziły do powstania danego produktu. Skandal i żenująca porażka państwa bez polityki gospodarczej, bez polityki społecznej i bez jakiejkolwiek szerszej wizji całości.

Z drugiej strony patrząc na to zjawisko, – jako liberał w drogim garniturze, patrzący na Warszawę z okien swojego biurowca – moglibyśmy skwitować zagadnienie pytaniem, – „o co kaman”? Przecież problem dotyczy jedynie 10% populacji! Jest to odzwierciedlenie tego, że pewna część naszego społeczeństwa jest uboga i żyje na granicy progu ubóstwa lub ten próg przekracza staczając się w dół – niebytu i bezdomności. Więc dlaczego dziwimy się, że w państwie z liberalną gospodarką rynkową, w której ktoś po prostu musi być biedny, – bo taka jest logika tego systemu – są głodne dzieci? Kto niby ma je nakarmić, za czyje pieniądze i dlaczego? Niech dbają o nie ich rodzice! Mogli się przecież wykształcić i zająć odpowiednią pozycję społeczną – np. wzorem pana ministra Kosiniaka-Kamysza. Ktoś komuś coś bronił? Uniemożliwiał? Zabraniał? Więc nie dziwmy się, że oto są takie konsekwencje – 10% to jest akceptowalna skala problemu. Dodatkowo, – co już można domyślić się, – jeżeli zestawimy ilość dzieci wychudzonych (no, bo przecież już ustaliliśmy, że o głodzie nie może być mowy) z dziećmi, które są otyłe – a prawdopodobnie także stanowią około 10% populacji lub mają tylko nadwagę – to okaże się, że zaprezentowana cząstka dzieci wychudzonych to nic innego jak dolna część naturalnego rozkładu. Więc, w czym w ogóle problem? Sprawy mają się naturalnie – tak jak powinny się mieć w kraju liberalnej demokracji i otwartej (głównie dla zagranicznych inwestorów) gospodarce!

Powyższe rozumowanie jest jak najbardziej uprawnione – w takich realiach żyjemy, z takimi realiami mamy, na co dzień do czynienia, co więcej na takie realia się sami codziennie godzimy – przecież nikt się nie buntuje ani nie przeciwstawia kapitalistycznym realiom. Może czasami jakiś odpowiednio potraktowany zgodnie z regulaminem desperat protestuje pod siedzibą banku, albo się podpali pod siedzibą premiera, – co to, kogo interesuje? Mamy takie realia, na jakie się zgodziliśmy. Wszystko, co się dzieje i ma miejsce – jest realizowane teoretycznie za naszym pozwoleniem.

Obecnie to pan Donald Tusk i jego ludzie mają demokratycznie wybraną większość i oni rządzą, co prawda bez wizji… No, ale nie oni, tylko my poniesiemy tego konsekwencje – właśnie na tym polega liberalna feudalno-kapitalistyczna demokracja, w której około 800 tys. dzieci było dzisiaj znowu głodne! Poczekajmy, aż dorosną – na pewno nam podziękują, podziękują całej swojej wspaniałej ojczyźnie – głosując nogami za chlebem…, bo szczawiu niestety też dla wszystkich zabraknie.

One Comment

  1. Doskonały tekst!
    Klasyka.
    Nic dodać, nic podzielić!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.