Polityka

Rząd rozgrywa związki zawodowe jak małe dzieci przez błąd Piotra Dudy

 Nie minął tydzień od twardego postawienia się premierowi przez szefa jednego ze związków zawodowy, co powiedzmy zupełnie poważnie nie przysporzyło mu chwały, a już mamy reakcję, co prawda nieoficjalną, ale ze strony członków zespołu parlamentarnego partii rządzącej, którzy przygotowali projekt zmian w prawie obcinający przywileje związków zawodowych w zakładach pracy.

Sam pomysł na zmianę formuły funkcjonowania i uprawnień związków zawodowych poprzez obcięcie kompetencji zarządów związków i wyrugowanie ich z zakładów pracy nie jest nowy, to odzwierciedlenie standardowych propozycji pracodawców wobec związków zawodowych. W naszym kontekście liczą się okoliczności – związkowcy dostali ostrzeżenie, że ich polityczne opowiadanie się po jednej stronie i pozwalanie sobie na chamsko-prostackie zagrywki wobec premiera nie będzie nie zauważone.

Ponieważ o wszystkim zawsze w demokracji decyduje polityka, używający politycznego miecza liderzy związkowi muszą się liczyć z tym, że władza również zadziała pod ich adresem politycznie – więc o samą zasadę dążenia do ograniczania przywilejów nie można mieć pretensji. Rząd ma pełne prawo ograniczyć przywileje związków zawodowych i to jeszcze teraz przed właściwą przerwą wakacyjną, a tym samym poprzedzając spodziewane i zapowiedziane już demonstracje związkowców i środowisk prawicowych jakie mają się odbyć jesienią. W ten sposób związkowcom dojdą kolejne postulaty, tym razem nie polityczne ale związkowe – przywrócenia przywilejów, które posiadają.

Niestety wszystko w polityce kosztuje – po prostu każdy ruch polityczny ma swoją cenę. Pan Piotr Duda – lider NSZZ Solidarność musiał liczyć się z tym, że skoro wyzywał premiera jak sam powiedział z pełną odpowiedzialnością na kongresie partyjnym Prawa i Sprawiedliwości, że premier mu politycznie odpowie. Więc teraz nie ma co się oburzać na próbę obniżenia rangi związków zawodowych, to naturalna kolej rzeczy – przeciwnik polityczny którego pan Duda zwyzywał jest potężny i doświadczony politycznie i tanio skóry nie sprzeda.

W modelu idealnym związki zawodowe powinny mieć nietykalność ze strony aparatu państwowego i przede wszystkim pracodawców. Jednakże związki zawodowe nie powinny zajmować się polityką, ale właśnie pracą związkową, czyli przede wszystkim pochylać się nad losem pracowników. Zarówno w skali mikro jak i makro, czyli w poszczególnych zakładach pracy (straszna nazwa) jak również w skali całego kraju. Tutaj związki zawodowe mają poważną i bardzo istotną rolę do odegrania, ponieważ są jedynymi podmiotami zdolnymi do wyrażania interesu ludzi świadczących pracę. W tym znaczeniu związki powinny pełnić rolę przeciwwagi wobec organizacji pracodawców, które również ze swojej strony lobbują na rząd (i to bardzo skutecznie).

Jeżeli dojdzie do sporu na linii związki zawodowe – rząd państwa o kompetencje i organizację funkcjonowania związków zawodowych, to z pewnością stracą na tym związkowcy i pracownicy, ponieważ rząd uderzy najpierw w najbardziej kujące po oczach kompetencje liderów związków zawodowych, które będą przez związki bronione jak niepodległość. Należy tutaj oczekiwać ustępstw właśnie wśród uprawnień związków odnoszących się nie do liderów, ale do ich kompetencji generalnych. Skutki dla pracowników będą opłakane.

Dodatkowo co jest kwintesencją genialnej gry rządu – za przełamanie bariery wstydu jakiej dokonał jeden lider związkowy, co prawda największego związku, zapłacą wszyscy związkowcy i liderzy wszystkich innych związków. Spowoduje to, że solidarność z Solidarnością ze strony innych graczy związkowych będzie ujemna, ponieważ pozostałe związki zawodowe nie mają żadnego powodu pryncypialnie nienawidzić rządu i premiera osobiście jako źródła wszelkiego zła w kraju. Chodzi o zwykły pragmatyzm a nie personalne obrażanie się – niestety za gorącą krew się płaci.

W efekcie już prawdopodobnie po wakacjach będziemy mieli taką oto sytuację, w której wszystkie inne związki zawodowe mogą mieć za złe panu Dudzie, że pozwala sobie na personalno-polityczne gry, jak również wewnątrz Solidarności, która nie jest przecież absolutnym monolitem wzmocni się opozycja na tyle i w taki sposób, żeby zagrozić pozycji pana Dudy od wewnątrz, ponieważ nie jest dla nikogo tajemnicą, że ten pan już niczego z tym rządem nie załatwi a co będzie potem – to się zobaczy, jakkolwiek każdy doświadczony związkowiec może być pewny, że wcześniej czy później z każdym rządem będzie jakiś konflikt.

Reasumując – rząd rozegra związki zawodowe jak małe dzieci, przez jeden emocjonalny błąd pana przewodniczącego Piotra Dudy, który nie dość że zaczął bawić się w politykę to pozwolił sobie na dyshonorowe deklaracje publiczne pod adresem – bądź co bądź jednak premiera polskiego rządu. Poza tym postulaty zmiany części uprawnień związków zawodowych są słuszne, gdyż nie ma żadnego uzasadnienia np. dla zbierania składek przez pracodawców. To nonsens, który powoduje że struktury związkowe są oderwane od załóg zakładów pracy i w ogóle nie muszą się z nimi liczyć. Tą sprawę i inne rząd brutalnie wykorzysta osiągając swoje cele, co z pewnością spodoba się pracodawcom.

One Comment

  1. Związki Zawodowe są takie jacy są ludzie w Polsce.
    Nie mogą być inni.
    A Premier jest z Pomorza, to po nim to wszystko spłynie.
    Pan Duda zawęził sobie tylko pole manewru, jeśli Pracodawcy wespół z Rządem – pozwolą Mu cokolwiek wyartykułować.
    Na razie górą są Pracodawcy.
    I będą nadal górować, bo ZZ są silne tylko w kilkunastu dużych, jeszcze państwowych zakładach pracy.
    W tysiącach średnich i małych ZZ nic nie znaczą.
    A że po drodze ZZ zadymią jesienią przed Sejmem w W-wie?
    Normalna rzecz: DYMIĆ.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.