Rząd w Polsce przecenił swoją rolę na arenie międzynarodowej!

Rząd w Polsce bardzo mocno przecenił swoją rolę na arenie międzynarodowej, co więcej popełnił niewybaczalny i elementarny, silnie dyskredytujący błąd w ocenie natury, głębi i znaczenia dotychczasowych sojuszy! W wyniku błędów – w tym osobistych – pana Donalda Tuska i zwłaszcza jednego z jego niestety ministrów mamy do czynienia z dyskredytacją państwa, ale ma to też dobry skutek – powinno podziałać jak kubeł lodowatej wody pełnej odłamków szkła na percepcję „co niektórych”. Zwłaszcza, że część elity już zrozumiała, wielu publicystów także no i Naród ze zdziwieniem otwiera oczy widząc, że rzeczywiście jesteśmy w NATO – drugiej kategorii! Mizernym przedsionku do klubu bogatych i możnych i to pomimo tylu starań, napinania się, gwarancji, wydymania warg, oraz niestety poświęcenia, potu i krwi żołnierzy polskich. Widać gołym okiem, że jesteśmy odstawieni, jednakże w tym przypadku to bardzo dobrze, albowiem niczego więcej w tych sprawach temu rządowi nie uda się już popsuć, a to w naszej sytuacji jest wartością samą w sobie.

W sumie, to może być nam żal „naszych chłopaków”, ponieważ wyuczyli się angielskiego, kupują drogie i dobrze skrojone garnitury, obyci są na salonach, umieją jeść nawet ogony wieprzowe! Do tego wożą się po stolicy zachodnimi limuzynami! Tak, oni już mogli uwierzyć w to, że jesteśmy na zachodzie – takim zachodnim krajem, który powoli poprawia swoją pozycję. Bo przecież wszystko jest, nawet ciepła woda w kranie! No, a wiadomo jak sobie człowiek utłuści usta ogonami wieprzowymi zawijanymi w szynce z hiszpańskich świń karmionych żołędziami – to warto jest po tym umyć zęby, nawet drogie wino nie jest w stanie przecież zmienić smaku w ustach, więc ciepła woda się liczy. Tymczasem jednak okazało się, że to wszystko czego „nasze chłopaki” zakosztowały już na modłę zachodnią, to tylko i wyłącznie forma, to piękny zewnętrzny świat – luksusów, frykasów i pyszności, do którego bardzo łatwo można się przyzwyczaić. Szanowni państwo – to jest naprawdę duży szok, jak się człowiek musi przesiąść z wygodnej, miękkiej, ogrzewanej lub odpowiednio chłodzonej rządowej limuzyny do komunikacji publicznej – naprawdę nie ma porównania. Niestety „nasze chłopaki” prawdopodobnie żując ogony i przepijając je drogim winem – stracili kontakt z rzeczywistością, zbytnio wierząc we własną propagandę – sami się przekonali, że są już na zachodzie, zwłaszcza że co najmniej kilku z nich naprawdę świetnie mówi po angielsku!

Niestety jednak rzeczywistość okazała się brutalna – kimże może być bowiem dla tych bogaczy premier kraju hydraulików, pielęgniarek, salowych, sprzątaczek, pracowników przetwórstwa, robotników budowlanych i innych prostych prac – jak nie – premierem drugiej kategorii, a jego kraj krajem kategorii niższej niż punkty odniesienia? Jak to było w ogóle możliwe, że premier kraju z gospodarką praktycznie w pełni nadążną i zajmującą się podwykonawstwem – myślał, że jest równorzędny wobec premierów krajów będących właścicielami kapitału, jaki u nas inwestuje? Zupełne pomieszanie ról! Ogłada, kultura, garnitur i nawet rozumienie po angielsku, nie czynią człowieka „gentelmanem” ichniejszego pokroju, uprawnionym do występowania jak równy z równymi i wobec nich. Oczywiście może być sporo gestów przyjaźni, poklepywanie, nawet można zjeść przy tym samym stole – przecież to cywilizowani ludzie a i nasi jak wiemy umieją z gracją wcinać ogony! Jednakże to wszystko to naprawdę bardzo daleko jest od decyzyjności.

Jesteśmy w sytuacji małej kłamczuszki, która płacząc głośno – biegła przez całą szkołę, wrzeszcząc, że w toalecie jest pedofil i robi coś brzydkiego panu od utrzymania kotłowni. Rzeczywiście nauczyciele nawet powychodzili z klas i z pokoju nauczycielskiego, dzieci ze zdziwieniem pochowały się pod ławkami – nieco odważniejsze wychylają głowy z klas – a tam okazuje się, że to nie pedofil, ale ochroniarz złapał palacza na złodziejstwie! Nic poza tym złego się nie stało, natomiast my narobiliśmy takiego krzyku, że nie tylko nauczyciele się zatroskali, czy z naszą psychiką wszystko w porządku, ale bardzo szybko zrozumiano, że dla dobra wszystkich, w tym nas samych – dobrze będzie jeżeli pozwoli się nam posiedzieć trochę w kąciku na świetlicy patrząc w okno.

Naprawdę nie da się zrozumieć jak to się mogło stać, że rząd w Polsce był tak naiwny, a miał szansę na naprawdę poważne działania – gdyby minister sami państwo wiecie który – zamiast myśleć o interesie Ukrainy, myślał przy podpisywaniu porozumienia z Janukowyczem o interesie Unii Europejskiej, to być może sytuacja miałaby się inaczej. Nikogo tutaj nie będziemy oskarżać o przyczynienie się do rozlewu krwi na Ukrainie – to nieuprawnione i zbyt dalekie przypuszczenia. Liczy się przede wszystkim zachowanie zdolności do bycia w grupie! No, a my niestety zamiast w grupie jesteśmy, nie wypada napisać gdzie bo redakcja ocenzuruje, ale fizjologicznie obok ogona!

Proszę zwrócić uwagę na to, że Grupa Wyszehradzka zupełnie zawiodła, po prostu nie istnieje, Trójkąt Weimarski – sami zawiedliśmy, w wyniku niezrozumiałych działań ministra sami państwo wiecie którego. Oficjalna dyplomacja Unii Europejskiej to jest przecież kpina w żywe oczy, która nie powinna nawet wydawać numerków na płaszcze w szatni (chociaż może to byłoby coś pożytecznego). USA się wyalienowały i prawdopodobnie same rozmawiają z Kijowem. Po co nam to było? Po co było się narażać – nie w swoim interesie? Rzeczywiście jedyną korzyścią z tego kryzysu jest to, że w miarę otworzyły się oczy, spadły różowe przesłony – u niektórych! Widzimy gdzie jesteśmy i w jakim miejscu jesteśmy i jaka jest nasza rola. Z tej nauki powinniśmy bardzo szybko wyciągnąć wnioski a następnie wdrożyć je w życie.

Przed spotkaniem w Mińsku wielu, oprócz pani Kanclerz Angeli Merkel – obiecywało sobie bardzo wiele. Pan prezydent Poroszenko pojechał do stolicy sąsiedniej Białorusi – z nadzieją na pokój, zapominając że agresja na Donbas to wynik jego rozkazów. Dyplomacja europejska w osobie pani, która zhańbiła się Holokaustem bez Żydów dostała ładne kwiatki na powitanie i od razu się zrobiło miło. Ważne, że Białoruś prezentuje się świetnie i profesjonalnie a jej przywódca po prostu kwitnie przed kamerami – to jego 5 minut, kiedy to oczy całego świata skierowane są właśnie na Białoruś! Na marginesie – widać, że to rozsądny człowiek, który stara się zrobić bardzo wiele a jest naprawdę w bardzo trudnej sytuacji. Jakie to wesołe, że dzięki ministrowi sami państwo wiecie któremu, Świat miał możliwość poznać rzeczywiste oblicze Jego Ekscelencji Aleksandra Łukaszenki!

Trudno jest ocenić, czy w wyniku tych rozmów zwycięży rozsądek, czy nacjonalizm. Rozmowy bez nas,  więc nie my odpowiadamy na brak efektów, takich jakich oczekiwałby Świat. Zawsze liczą się brutalne interesy, które mają znaczenie pierwszorzędne dla imperiów. Nikogo przecież tak na dobrą sprawę nie interesuje to, po której stronie i czyjej granicy będą jakieś dwa zapomniane obwody Ukrainy, czy też dwie separatystyczne republiki. To w tym wszystkim nie ma tak naprawdę najmniejszego znaczenia, bo to tylko pionki na szachownicy. Chodzi o coś zupełnie groźniejszego – mianowicie, czy uda się zachodowi dopiąć swojego celu, to znaczy czy jest w stanie przeprowadzić i zakończyć sukcesem tak głęboko przemyślaną i rodzącą tak przerażające owoce prowokację wobec Federacji Rosyjskiej, jak to dramatyczne nieszczęście, które obserwujemy.

Z naszej perspektywy dzieje się tam bardzo wiele, ponieważ właśnie rządzący w Polsce mogą sobie pooglądać na ekranach telewizorów – jak się robi politykę oraz dlaczego ZAWSZE Z SĄSIADAMI TRZEBA MIEĆ JAK NAJLEPSZE STOSUNKI – bez względu na wszystko, w tym ich politykę wewnętrzną, jeżeli tylko nie są agresywni w stosunku do nas. Polska pod rządami tego gabinetu (i nie tylko) niestety zapomniała o tej zasadzie i naprawdę bardzo przyczyniła się do problemów z izolacją dyplomatyczną Białorusi, co nie ma żadnego, ale naprawdę żadnego uzasadnienia pod względem realiów wzajemnych kontaktów, poza tym, że wywiera na nie ten skutek, że je psuje. Innymi słowy – nie mieliśmy, nie mamy i nie będziemy mieli żadnego interesu w antagonizowaniu się z Białorusią, zwłaszcza jeżeli powodem są jej sprawy wewnętrzne. Jeżeli komuś się wydawało, że może „blokadą i sankcjami” spowodować, że Białoruś padnie tak jak kiedyś z niewydolności padł PRL – ten nie rozumie w ogóle współczesności i nie powinien zajmować w rządzie wyższej pozycji niż czyszczący powierzchnie płaskie. Nic nie osiągnęliśmy naszą wrogą polityką wobec Białorusi, oczywiście z wyjątkiem sukcesów pewnej naszej prokuratury. Po prostu nie da się nawet załamać rąk nad naszą nieudolnością, brakiem myślenia strategicznego i nieumiejętności przekładania celów na działania! Szkoda słów! Jednakże tenże rząd raczej nie będzie już zdolny do żadnego pragmatyzmu na tym kierunku.

Przystępując do negocjacji trzeba być gotowym coś oddać, z czegoś zrezygnować. Ukraina twardo broni pozycji integralności kraju, nie uznając realiów – utopionych w e krwi z jej powodu powstań w Doniecku i Ługańsku! Nie uznając realiów autonomii Krymu! Jak można rozmawiać z takim partnerem, który na samym początku deklaruje, że nie zamierza ustępować w głównym przedmiocie dyskusji? Taka postawa tylko utrudnia zbliżenie się do kompromisu. Ponieważ niezwykle trudno jest negocjować coś, stojąc przed murem.

Zastanówmy się jednak jakie są interesy stron i ich pozycje wyjściowe. W przypadku Ukrainy jej celem jest powrót do stanu wyjściowego sprzed tzw. operacji antyterrorystycznej, rozpoczętej przecież na rozkaz władz w Kijowie. Innymi słowy – Ukraina chciałaby zakończyć konflikt, usuwając ze swojego terytorium separatystów – wielokrotnie deklarowanymi otwartymi korytarzami do Rosji. Jest to oczywiście nie mniej i nie więcej jak czystka etniczna – przegnanie pokonanych celem zajęcia terytorium. Na takie rozwiązanie powstańcy przecież się nie zgodzą,

W przypadku Rosji mamy do czynienia z całym ciągiem parszywych i kłamliwych pomówień i stałym oddziaływaniem wrogiej propagandy.

Unia Europejska chce handlować ze wszystkimi, z wyjątkiem jednego małego kraiku, w którym obywatele mają dostawać pensje w jabłkach, – bo mają ich nadmiar, a nawet świnie wszystkich nie przerobią.

Jak w takich warunkach można to wszystko jakoś rozsądnie ustawić? Szczyt, jaki zorganizowano w Mińsku to karkołomne wyzwanie, zwłaszcza, że dwoje partnerów totalnie cały czas kłamie.

Jest tak jak jest, to jest współczesna Europa właśnie, trzeba to w Warszawie odpowiednio rozumieć. Przecież myślenie nie jest jeszcze zakazane!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu: [tutaj]

6 thoughts on “Rząd w Polsce przecenił swoją rolę na arenie międzynarodowej!

  • 27 sierpnia 2014 o 13:11
    Permalink

    za ten fragment : Jakie to wesołe, że dzięki ministrowi sami państwo wiecie któremu, Świat miał możliwość poznać rzeczywiste oblicze Jego Ekscelencji Aleksandra Łukaszenki! – Pulitzera! bo rzeczywiście to wyczyny pana R. spowodowały że szczyt odbyłsię tam 🙂

    Odpowiedz
  • 27 sierpnia 2014 o 13:31
    Permalink

    “Jeden z ministrów” gabinetu p.Tuska, sztuki dyplomacji
    winien uczyć się choćby w Mińsku u p.A.G.Łukaszenki.
    Nie wspominam o Moskwie, to nie ten poziom dla “tego
    pana”…bufon z ręką w nocniku(po łokieć). Odrzucony,
    niezauważony “ojciec partactwa na wschodzie”.

    Ważne, że Białoruś prezentuje się świetnie i profesjonalnie a jej przywódca po prostu kwitnie przed kamerami – to jego 5 minut, kiedy to oczy całego świata skierowane są właśnie na Białoruś! Na marginesie – widać, że to rozsądny człowiek, który stara się zrobić bardzo wiele a jest naprawdę w bardzo trudnej sytuacji. Jakie to wesołe, że dzięki ministrowi sami państwo wiecie któremu, Świat miał możliwość poznać rzeczywiste oblicze Jego Ekscelencji Aleksandra Łukaszenki!

    I POMYSLEC,że jeszcze całkiem nie tak dawno, “pewien
    minister”, próbował kiwać pani Aleksandrowi Grigorjewicziwi Łukaszence paluchem(moze niezbyt czystym), bełkocąc coś – o “czarnym scenariuszu”…

    ” Radosław Sikorski zwrócił się też do prezydenta Białorusi słowami: \”Panie prezydencie Łukaszenko, przegrywacie. Będziecie zmuszeni uciekać przed własnymi obywatelami, szukać schronienia w krajach o jeszcze niższych standardach, a w Mińsku trzeba będzie trzymać samolot odrzutowy w stałym pogotowiu gotowy do startu\”.

    http://www.tvs.pl/informacje/sikorski-do-lukaszenki-panie-prezydencie-przegrywacie-2011-02-02

    Jestem prawie pewny, iż p.Łukaszenka nie przyjmie
    “chłopca” na praktyki. Nigdy!
    No może w charakterze chłopca (boy),na posyłki…
    zawsze coś. Lepszy rydz niż nic.

    Karty rozdaje MIŃSK!!! Nie Warszawa. Woot.

    Odpowiedz
  • 27 sierpnia 2014 o 15:30
    Permalink

    Republiki Białoruś DZISIAJ. A gdyby nie mąż opatrznościowy A.Łukaszenka, Białoruś mogła by
    być kalką III PR, z wszystkimi skutkami m.in.
    “prywatyzacja” majątku narodowego(dzika), szalejące
    bezrobocie, Białorusini -pariasy Europy jak nie
    przymierzając Polacy już ćwierć wieku i końca nie widać!!
    Więcej wymieniał “plusów dodatnich’ nie będę
    zainteresowanych zapraszam na (już) 108 tekstów
    traktujących tematycznie nieznaną w Polsce Białoruś,
    a jeśli już znaną to “opisaną” w krzywym zwierciadle “gwiazd naszego” dziennikarstwa.

    http://prawica.net/Badura

    Odpowiedz
    • 27 sierpnia 2014 o 18:45
      Permalink

      Bardzo logicznie przedstawiony temat związany z mleczarstwem, pytanie, ile stracą polscy producenci i kto za to odpowiada? właściwie pytanie retoryczne.

      Odpowiedz
  • 27 sierpnia 2014 o 16:56
    Permalink

    Zacytowany niżej fragment z “Adnovum.neon” świetnie
    współgra z rolą i charakterem “marsowego ministra”
    (jeszcze w lutym), żyjącego w “swoim wyimaginowanym świecie”.
    Oto smaczek…

    …Jak można było się spodziewać, rozmowy te zakończyły się fiaskiem i poza ogólnikowymi deklaracjami nie przyniosły jakiś zdecydowanych rozwiązań. Sądzę, że do takiego stanu rzeczy przyczynił się brak tam naszego szefa dyplomacji, który jak wiemy jest mistrzem w tej dziedzinie, o czym mogliśmy się już przekonać choćby podczas pamiętnych rozmów 21 lutego br. w Kijowie gdzie wystarczyło jedno jedyne zdanie rzucone przez niego mimochodem na koniec nieudanych pertraktacji:

    “Jeśli tego (porozumienia- dopisek mój) nie podpiszecie, będziecie wszyscy martwi”….

    Odpowiedz
  • 27 sierpnia 2014 o 19:06
    Permalink

    Zgadzam się żyjemy w bardzo wesołym kraju (kiedyś mówiło się a w naszym baraku najweselej). “Naszym chłopakom” w garniturach od Armaniego i skarpetkach od Bossa proponuję jednak aby zaczęli uczyć się jedzenia ryżu i to pałeczkami, oczywiście chodzi mi tylko i wyłącznie o dobro wybrańców a nawet sług narodu bo jak wiemy MINISTER to (łac.pomocnik, sługa).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.