Polityka

Rząd opublikował odpowiedź na przemówienie Jarosława Kaczyńskiego

 Pod hasłem „Odpowiedź na zarzuty prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego wobec rządu” na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów można znaleźć bardzo ciekawy plik – zatytułowany – „Odpowiedź na główne zarzuty prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego skierowane do rządu”. Jest to bardzo ciekawie przygotowany dokument przedstawiający zasadniczą oś odpowiedzi rządowej na słynne już przemówienie pana Jarosława Kaczyńskiego, podczas którego przemówił jego premier techniczny z tabletu.

Dokument składa się z dwóch nienazwanych części, na początku wyłożono „niektóre z przykładów rażących nieścisłości, mniejszych przekłamań i fałszywych tez, które padły podczas sejmowego wystąpienia prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.” Druga część to o wiele bardziej szczegółowy opis tychże, gdzie strona rządowa uznała za celowe o wiele dokładniej wyjaśnić poruszane przez pana prezesa Kaczyńskiego sprawy. Jest to dwanaście punktów, dość szczegółowo omawiających poruszane w przemówieniu pana prezesa Kaczyńskiego dziedziny życia społeczno-gospodarczego i sprawy państwowe.

Poniżej przedstawimy jedynie najciekawsze elementy – wybrane z prezentacji rządowej, które zasługują na zapamiętanie, albowiem bądź, co bądź – panu Kaczyńskiemu udało się uzyskać formalne stanowisko rządu Rzeczpospolitej w wielu ciekawych i kilku niezmiernie istotnych kwestiach.

Odnośnie bezrobocia, czytamy, że: „Zdaniem rządu jedynym skutecznym sposobem na walkę z bezrobociem jest utrzymanie wzrostu gospodarczego. Żaden, nawet najlepiej sprofilowany i najbardziej kosztowny, program aktywności zawodowej nie jest w stanie stworzyć tylu miejsc pracy, ile może powstać w gospodarce rosnącej dzięki miliardowym inwestycjom np. w budowę infrastruktury. (…)” – wielka szkoda, że rząd Najjaśniejszej ślepo wierzy w bezwzględność wirującej pięści wolnego rynku – właśnie powinno być na odwrót niż twierdzi rząd. Utrzymanie wzrostu gospodarczego nie jest w stanie zlikwidować bezrobocia strukturalnego, – czego najlepszym dowodem jest nasza gospodarka, borykająca się ze strukturalnym bezrobociem osób wykluczonych przez cały okres transformacji oraz faktycznym bezrobociem lub pół-bezrobociem wykluczonych z transformacji mieszkańców skansenu zwanego polską wsią. Tylko profilowane programy i odpowiednie podejście do zagadnień bezrobocia – wręcz pochylenie się nad każdym indywidualnym przypadkiem – mogą przynieść skutek polegający na tak pożądanym włączeniu społecznym i przełamywaniu barier związanych z nierównością, upośledzeniem klasowym, stanem zdrowia, jak również apatią wynikającą z ciosów zadawanych przez bezwzględną pięść niewidzialnego rynku.

Odnośnie zdrowia, czytamy, że: „Dzięki decyzjom podejmowanym przez ministra zdrowia zwiększyła się też dostępność wielu leków – zostały objęte refundacją lub zwiększyła się ich dostępność w programach lekowych.” Niestety to nie jest śmieszne – to jest szanowni państwo na stronie 5-tej omawianego dokumentu – to pełny, prawdziwy i totalny skandal. Jeżeli bowiem ktoś śmie twierdzić, że po ostatnich decyzjach tzw. ministra zdrowia wywalających do góry nogami cały rynek farmaceutyczny – zwiększyła się dostępność do wielu leków lub zwiększyła się ich dostępność w programach lekowych – to trzeba się zapytać czy żyjemy w tym samym kraju, co pan minister zdrowia, który podjął te decyzje. Może coś nas ominęło?

Odnośnie emerytur, czytamy, że: „Odprowadzamy mniej składek emerytalnych, a uzbierany kapitał rozkłada się na dłuższy okres, obniżając nasze emerytury. Dlatego reforma dotychczasowego systemu była niezbędna.” Warto tutaj wskazać, że to jest totalnie niesprawiedliwe i po prostu szkodliwe stosowanie skrótów myślowych. Jest, bowiem czymś oczywistym, że odprowadzamy mniej składek emerytalnych a uzbierany kapitał – nie ma żadnego znaczenia, albowiem jest natychmiast konsumowany – poprzez wypłaty na bieżące emerytury, więc jakiekolwiek twierdzenie, że jakiekolwiek składki mają jakikolwiek związek z jakimkolwiek kapitałem, który się rzekomo jakoś rozkłada – ma się tak do rzeczywistości jak pięść do nosa. Dodatkowo warto pamiętać, że to obecny rząd – prawie zlikwidował złodziejski system emerytur kapitałowych, jaki powstał za czasów premiera Jerzego Buzka. Więc w ogóle nie można mówić o jakimkolwiek kapitale, nawet w dorozumianym sensie emerytury kapitałowej. Jest to przykład manipulacji i robienia z ludzi żartu – wręcz okłamywania opinii publicznej, ponieważ każdy wie, że jak pada deszcz to trzeba otworzyć parasol lub się schować pod dachem żeby nie zmoknąć. Tłumaczenie spraw tak ważnych społecznie jak emerytury – w sposób” tak banalny to nic innego jak brak szacunku do czytelników.

Odnoście bezpieczeństwa stwierdzono m.in., że:

  • W związku z naszym członkostwem w NATO dane dotyczące zdolności mobilizacyjnych są chronione. Nie są dostępne opinii publicznej.”
  • Zmniejszona została armia, ale nie jej potencjał bojowy. Obecnie bardziej niż liczba żołnierzy liczy się nowoczesne uzbrojenie, gotowość bojowa i poziom wojskowego wyszkolenia.
  • Nasza armia nie jest armią ekspedycyjną, jej głównym zadaniem jest obrona terytorium Polski. Udział w misjach NATO to wyraz naszej solidarności z sojusznikami. Ze względu na położenie geograficzne i doświadczenia historyczne polityka bezpieczeństwa nie może opierać się jedynie na własnym potencjale obronnym. W przypadku potencjalnego konfliktu koalicja z innymi państwami jest niezbędna.

W związku z naszym członkostwem w NATO chronionych jest wiele danych, jednakże należy poddać w wątpliwość, że rząd dysponuje jakimikolwiek danymi mobilizacyjnymi, które miałyby inny charakter niż szacunkowy. Natomiast oszacować wielkość roczników nadających się do mobilizacji można bez problemu samodzielnie – posługując się statystykami Głównego Urzędu Statystycznego dotyczącymi rozkładu ludności. To nie jest żadna tajemnica dla nikogo, kto umie dodawać, a na pewno nie jest to absolutnie żadna tajemnica dla obcych służb specjalnych dysponujących zespołami analitycznymi złożonymi z kogoś więcej niż historyków.

Faktycznie po 1990 roku została zmniejszona armia, natomiast twierdzenie, że nie uległ zmniejszeniu jej potencjał bojowy to totalne kłamstwo i jawna głupota. Posiadamy o wiele słabsze wojsko, przeważnie uzbrojone w resztki sprzętu po potężnym Ludowym Wojsku Polskim. Warto pamiętać, że to m.in. decydentom z obozu Solidarności zawdzięczamy masowe niszczenie czołgów – poprzez rozbijanie ich gruszką do betonu a nie ich umiejętne zagospodarowanie np. dla celów gospodarki narodowej. Przykładów słabości naszej armii można dawać tysiące – w zasadzie w każdej dziedzinie – być może poza rozpoznaniem jesteśmy słabsi. Najbardziej dobitnym przykładem jest możliwość rażenia naszych wojsk lądowych – za czasów Ludowego Wojska Polskiego posiadaliśmy rakiety balistyczne umożliwiające atak na odległość, co najmniej 300 km, dzisiaj naszym najważniejszym uzbrojeniem są tylko armato-haubice o zasięgu nieco ponad 40 km. Dlatego oraz z wielu innych powodów to drugie kłamstwo należy traktować, jako bujdę na resorach i mydlenie ludziom oczu. Natomiast tytułem uzupełnienia stwierdzenia, – co się obecnie bardziej liczy – należy dodać, że warto, jeżeli uzupełnieniem tego mitycznego potencjału bojowego są liczne rezerwy ludzkie – przeszkolone w formie obrony terytorialnej i obrony cywilnej, czego nasz rząd jak widać najwyraźniej boi się przyznać narażając się na śmieszność. Dodajmy żenującą i porażającą śmieszność – nawet w oczach laików.

Natomiast w pełni należy zgodzić się ze stwierdzeniem, że nasza armia nie jest armią ekspedycyjną. Ponieważ na ekspedycje dokonywane przez naszą armię – po pierwsze wybiera się najlepsze rodzynki z całego ciasta, ponieważ w zasadzie żadna zwarta jednostka poza wyspecjalizowanymi jednostkami wojsk specjalnych nie nadaje się samodzielnie do ekspedycji poza granice kraju – w inny sposób niż trakcją kołową. Nie zapominajmy tu o roli logistyki strategicznej, której po prostu nie mamy – a jak ktoś wstrzymywał mocz przez parę godzin lotu Casą – dobrze wie, o czym mowa. Poza tym, nasza armia nie jest armią ekspedycyjną, ponieważ zawsze trzeba żołnierzy wyjeżdżających za granice dozbroić – żeby nie było takich „jaj” jak na początku misji w Iraku, gdy nasi żołnierze mieli do dyspozycji głównie uterenowione samochody rolnicze, jako samochody patrolowe, – w których siedzieli twarzami do siebie – wystawiając swoje plecy godnie i z honorem na strzał! Ponieważ żadnemu debilowi, który zamawiał sprzęt nie przyszło do głowy – zamówić tamten złom z ławkami przesuwanymi do indywidualnej zabudowy – nie mówiąc już o jakichkolwiek osłonach balistycznych. Ci, co służyli na tych trumnach w Karbali – mogą potwierdzić, jaki potencjał ekspedycyjny ma nasza armia. Więc ktoś, kto to pisał niech po prostu nie[tu mocne słowo, którego nie użyjemy, ponieważ redakcja je na pewno ocenzuruje].

Wnioski – na przykładzie tych kilku wybranych z kontekstu tez i ich subiektywnego komentarza widać jak daleko mają się do siebie – realna rzeczywistość a słowa naszych polityków. Najpierw szef głównej partii opozycyjnej kopie rząd systemowo niemiłosiernie jak się tylko da – następnie rząd odpowiada czepiając się słówek, zupełnie pomijając zarzuty generalne i mające znaczenie systemowe. W ten sposób nie tylko nie da się dyskutować, ale nie da się wyświetlać spraw, ponieważ obie strony w jakiejś mierze kłamią – dodajmy mają do tego oczywiście pełne prawo, ponieważ na tym polega gra polityczna i nie możemy mieć o to do nich pretensji. To tak jakbyśmy się obrażali, że woda jest mokra!

Serdeczne pozdrowienia dla panów Tuska i Kaczyńskiego, dalej twierdzimy, że merytorycznie ostatnie starcie wygrał pan Kaczyński, ponieważ jego uwagi miały i mają ogólne zastrzeżenia systemowe – jak najbardziej słuszne – wobec sposobu sprawowania władzy przez ten rząd.

7 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    Faktycznie wychodzi na to, że J. Kacz. miał dużo racji, a raczej powiedział to co ludzie czują pod skórą…

  2. Stach Głąbiński

    Nie czytałem omawianego dokumentu, znam jedynie kilka tekstów omawiających temat (w tym także nin.), jednak nawet tak słaba podstawa każe mi wątpić w słuszność totalnej krytyki krakauera. W pierwszej kolejności wątpliwość wzbudza pytanie: czy porównania stanu obecnego, jeśli mają stanowić podstawę oceny rządu, winny odnosić się do PRL, czy do czasu bezpośrednio poprzedzającego premierowanie Tuska? Moim zdaniem, racjonalna jest jedynie ta druga perspektywa i to z uwzględnieniem pogorszenia się ogólnoświatowej koniunktury.
    Uwzględniając te uwagi, należy dodać, co jeszcze osłabia argumenty krakauera. Tak więc co do obronności, to twierdzę, że w warunkach, gdy stan bezpieczeństwa Polski jest większy niż był kiedykolwiek w historii, kwestie dotyczące armii należy traktować jako drugoplanowe. Z kolei o lekach należy dyskutować opierając się na danych statystycznych, a nie na tym, co “każdy widzi”, a przypisywane Tuskowi zdania o bezrobociu i emeryturach są powtórzeniem tego, co od dawna twierdzą wszyscy ekonomiści. Ogólnie, w mojej ocenie, zarzuty PiS-u są czystą demagogią, odpowiedź jest sensowna, zaś obecny rząd aczkolwiek kiepski (przynajmniej w porównaniu z rządami kadencyj 1993-7 i 2001-4) jest najlepszy spośród tego, co ofiaruje nam aktualna scena polityczna w Polsce.

    • Skoro pan nie czytał – wypada milczeć, to zdecydowanie osłabia jakąkolwiek pana mniej lub jeszcze mniej udolną ekwilibrystykę. trzymając się pana konwencji – dla odmiany “Ja twierdzę”, że na obronności akurat się pan nie zna w ogóle (w przeciwieństwie do bibliotek), albowiem w przypadku PL nie można mówić o stopniowaniu bezpieczeństwa w funkcji czasu – od momentu zjednoczenia Niemiec i ugruntowania się władzy na Kremlu – jesteśmy zawsze tak samo zagrożeni, nie zmienią tego żadne traktaty, papierki, uśmiechy czy też poklepywania. Sugeruję przewartościować swoje złe poglądy, którymi może zarażać pan otoczenie, szkoda żeby ten naród znowu ginął przez głupotę!!! Dlatego lepiej jest milczeć! (Uwaga niech się pan nie obrazi – słowo głupota użyto w formie bezosobowej). Z pozdrowieniami…

      • Stach Głąbiński

        Milczenie w sytuacji, gdy czytelnik ma wątpliwości, nie jest właściwym rozwiązaniem. Wręcz przeciwnie: dyskusja prowokuje do dokładniejszego przemyślenia sprawy zarówno obu dyskutantów jak i postronnych obserwatorów wymiany zdań. Co zaś do meritum, to przede wszystkim należy pamiętać, że o sile argumentacji decyduje ich informacyjna treść, a nie to, czy przytaczający je “zna się” na rzeczy czy nie. No i tyle. Krakauer napisał swoje, ja swoje, a obydwaj plus ew. czytelnicy, obyśmy z tej konfrontacji wynieśli jakąś korzyść.

  3. Najistotniejsze jest zakończenie, że Tusk wart Kaczyńskiego i odwrotnie.
    Obaj blokują skutecznie polską politykę.
    Stąd zastój.
    Żadna TABLETYZACJA ani Ipodyzacje tego nie zmieni.
    Pozdrawiam wszystkich czytelników Obserwatora!

    • Stach Głąbiński

      Obawiam się jednak, że Kaczyński to zdecydowanie gorsza alternatywa. Szczególnie groźna jest możliwość powtórzenia tego, co mieliśmy już po 1989 i 1997 roku, kiedy na fali krytycznej oceny poprzedników zmieniano wszystko i usuwano wszystkich nie bacząc na wynikające stąd szkody. Obawiałbym się również wpływu na gospodarkę “znawców” zagadnienia z kręgu NSZZ Solidarność, powtórki w kwestii stosunków międzynarodowych, wzrostu wpływu biskupów ijeszcze kilku pomniejszych prawdopodobnych niebezpiecznych zmian.

  4. Stach Głąbiński

    Milczenie w sytuacji, gdy czytelnik ma wątpliwości, nie jest właściwym rozwiązaniem. Wręcz przeciwnie: dyskusja prowokuje do dokładniejszego przemyślenia sprawy zarówno obu dyskutantów jak i postronnych obserwatorów wymiany zdań. Co zaś do meritum, to przede wszystkim należy pamiętać, że o sile argumentacji decyduje ich informacyjna treść, a nie to, czy przytaczający je “zna się” na rzeczy czy nie. No i tyle. Krakauer napisał swoje, ja swoje, a obydwaj plus ew. czytelnicy, obyśmy z tej konfrontacji wynieśli jakąś korzyść.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.