Rząd nie ma większości i jego część sprzeciwia się polskiej racji stanu – i co z tego?

fot. 2.05.2021 Rejon Sejmu Warszawa, fot. red. AO

Rząd nie ma większości i jego część sprzeciwia się polskiej racji stanu – i co z tego? Nie ma znaczenia, w ogóle się to nie liczy i nie ma wpływu na naszą bieżącą politykę. Polska jak za dawnych lat jest podzielona na kondominia, mniejsze części rządzone przez możnowładców, którzy wzajemnie trzymają się za części miękkie i z tego powodu wzajemny konflikt z przekroczeniem pewnych granic im się nie opłaca. Jednak są na tyle silni i na tyle się nienawidzą, że mogą prowadzić wojny podjazdowe pomiędzy swoimi latyfundiami, a w ostateczności za ich kaprysy i tak płacą „poddani” – gnębieni, okradani i zmuszani do pracy.

Elita w typowym dla naszego kraju stylu, oderwała się od rzeczywistości i trosk codziennych „poddanych”. Nie ma już znaczenia, czy mówimy o tych panach od ośmiorniczek, czy o tych od niesamowitej skuteczności inwestowania w bardzo duże ilości nieruchomości o znacznej wartości. Ludzie wpływowi są wpływowi i chcą takimi pozostać, ponieważ szczęśliwie jest być szczęśliwym. Dlatego wzajemnie nie zrobią sobie krzywdy, chociaż trzeba przyznać, że wymanewrowanie Ministra Sprawiedliwości od możliwości przemówienia w Sejmie było słodkie, wręcz cukierkowe. A pana premiera Tuska, pomimo faktów – przedstawionych przez pewną komisję, za państwowe pieniądze! Nikt nie rozliczył! W żaden sposób! Nawet symbolicznie nie stworzono białej księgi jego przewin!

Niestety nie wszyscy nasi politycy rozumieją jak ważne dla naszego kraju są fundusze unijne, w tym fundusze pomocowe ekstra. Części kredytowej nie musimy brać, chociaż tak nisko oprocentowanego kredytu nie dostaniemy. Proszę mieć na uwadze, że będzie wielu chętnych do pieniędzy, a to spowoduje, że stopy procentowe będą rosnąć. Z tych pieniędzy, jeżeli byśmy je dobrze zainwestowali można wybudować niesłychanie potrzebną elektrownie jądrową, a przynajmniej sfinansować dużą część tego projektu. Jeżeli wybierzemy technologię francuską, nikt w Europie się nam nie przeciwstawi, co więcej – będziemy wychwalani. Dokładnie tak się załatwia w Unii interesy. Tu nie ma filozofii, jeżeli podpinamy się pod największych, to wszyscy milkną i znikają problemy z jakimiś wartościami, czy pokrzywdzonymi mniej lub bardziej przedstawicielami państwowych zawodów prawniczych.

Tym razem wyzwanie polega na tym, że jeżeli w wyścigu, który się właśnie zaczyna, nie będziemy co najmniej tak efektywni jak inni, to stracimy w typoszeregu uczestników globalizacji. Trzeba dobrze opracować strategię i ją wdrożyć. Koncentrując kapitał i wysiłki tam, gdzie będzie największa stopa zwrotu. Dzisiaj nie ma niczego ważniejszego dla kraju, niż modernizacja i rozwój energetyki. Potrzebujemy zarówno energii jądrowej, jak i odnawialnej – tej wielkiej na Bałtyku i prosumenckiej, rozproszonej. Do tego przydałoby się kilkadziesiąt dużych i kilkaset średnich i dziesiątki tysięcy małych zbiorników wodnych, które magazynowałyby wodę i zapewniały energię (chociaż minimalnie np. cieplną – kto wie, co to pompa ciepła ten ma w ogródku zbiornik, karpie też się wyżywią!). Mówimy o inwestycjach warunkujących funkcjonowanie państwa przez kolejne 30-70 lat. Przynajmniej do przełomu technologicznego w zakresie fuzji, wówczas znikną problemy z energią. Wcześniej jednak trzeba odejść od węgla – im szybciej, tym lepiej. Głównie z tego powodu, bo to marnotrawstwo bardzo cennego surowca dla przyszłych pokoleń.

Proszę zwrócić uwagę, że nikt tak nie myśli. Nie ma myślenia państwowego, zwłaszcza w dłuższej perspektywie czasowej. Rządzący planują kolejne narodowe inwestycje przepalające publiczne i prywatne pieniądze na skalę niewidzianą od lat, chociaż nie można powiedzieć, że alokacja funduszy w czasach rządów Platformy Obywatelskiej była optymalna. Sztuczna trawa z Chin, którą wykładano „Orliki” to nic innego, jak kolejny koszt dla państwa przy recyklingu. Jednak inwestowanie w fabrykę samochodów elektrycznych, jest najdelikatniej mówiąc trudne do uzasadnienia z publicznych pieniędzy, których nie ma zbyt wiele.

Rację stanu można sobie darować. Część z rządzącej prawicy, potrzebująca trzymać się żłobu, ma zupełnie inne zapatrywanie na rzeczywistość polityczną i zupełnie inną wizję świata, niż liberalna część społeczeństwa i elit w ogóle. Niestety rządzący mają poparcie jednego z Kościołów i to poparcie tężeje wraz z kolejnymi atakami na tą instytucję biznesowo-religijną. A to oznacza, że o zmianie władzy, to sobie możemy marzyć mniej więcej tak samo, jak o polskiej bazie na Marsie.

Prawda, że skrzętnie pominęliśmy problem, że rząd nie ma większości i jego część sprzeciwia się polskiej racji stanu – i co z tego? Kogo to w ogóle interesuje, przecież rząd – w istocie zarządza administracją, w takim zakresie, w jakim ona jeszcze jest sterowalna. Najlepiej widać, to na przykładzie organizacji szczepień. Tyle w temacie na temat większości w demokracji, to podobno rządy większości, ale jak widać to już i tak nie ma znaczenia.

13 komentarzy do “Rząd nie ma większości i jego część sprzeciwia się polskiej racji stanu – i co z tego?

  • 15 maja 2021 o 08:08
    Permalink

    Fuzja, wiatraki, panele, pompki

    Fuzja podobno już jest bardzo blisko od 50 lat, wiatraki to zerowy wiatr za łopatkami (około 2010 roku zadawałem na ten temat pytania, dziś już zadają naukowcy) ale też wiatr lokalny, panele i prąd ze Słońca, no…. mamy 63 dni słoneczne w roku. W części z nich i tak leży śnieg na panelach.

    Polityka anty-węglowa spowoduje szybsze zużycie gazu. Pokoleniom zostawimy już tylko węgiel. Skoro Panie redaktorze martwi się się Pan o przyszłe pokolenia to jest dobry moment na refleksje.

    To tak a propos akapitu.

    i na marginesie. Zgadzam się z namiotami na miniaturce.

    Odpowiedz
  • 15 maja 2021 o 10:15
    Permalink

    Tzw. fundusze to kolejna pułapka, weźmiemy i – Nas ‘nie ma,”obszar “polin” stanie się tym razem już na zawsze prawdziwą starą Europą z wszystkimi jej postępami … w każdym obszarze. NIESTETY! Coś za coś,
    drogą donikąd!

    Odpowiedz
  • 15 maja 2021 o 11:33
    Permalink

    @Autor:”Polska jak za dawnych lat jest podzielona na kondominia, mniejsze części rządzone przez możnowładców,…”

    Ależ to jest stan naturalny w większości krajów Zachodu. To są federacje (stanów, landów, regionów), które są rządzone przez lokalnie wybierane “parlamenty”. Spójrz na system rządów w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, … To kraje azjatyckie i Europy środkowo-wschodniej są rządzone centralistycznie (prawie totalitarnie). W Europie środkowo wschodniej centralizacja to spadek po rządach komunistów.

    Odpowiedz
  • 15 maja 2021 o 11:33
    Permalink

    Niestety rządzi to samo zło, które zniszczyło Polskę Ludową i pokolenia Polaków wychowane w systemie sprawiedliwości społecznej. Teraz chcą uchodzić za zbawców narodu instalując powoli i metodycznie dyktaturę religijną, a Polacy idą na oślep za nikczemnikami, którzy wykorzystują wcześniej zainstalowaną biedę, aby instalować swoją prawicową dyktaturkę. Inni z kolei idą na oślep za zachodnią kulturą głupoty i liberalizmem niszczącym człowieczeństwo. Jesteśmy dosłownie i w przenośni w czarnej i różowej doopie.

    A propos Ziobry to on tylko wyszedł trochę ze strefy komfortu, jak zalecają w coachingu, ale nie wiem czy to nie ustawka z prezesem nad prezesami, aby mieć alternatywę i wykończyć KO razem z wciągniętą w to lewicą, która będzie firmować nowy program rozwoju. Ziobro jest potrzebny prezesowi nad prezesami, jak nikt inny, bo tylko on może w wymiarze (nie) sprawiedliwości utrzymać parasol ochronny nad instytucją biznesowo-religijną im służącą.
    Pożyjemy i zobaczymy co z tego wyniknie.
    W każdym razie lewica musi uważać i jest to ich jedyna szansa, która może się już nie powtórzyć w historii, aby zablokować PiS w instalowaniu dyktatury. Także jest to jedyna szansa, aby nie pozwolić na dalsze niszczenie Polski przez fanatyków religijnych, ale czy są w stanie przekonać prezesa, że czas skończyć z mitami “jaśnie pańskiej” Polski, a zacząć żyć z ludem nie niszcząc go?

    Odpowiedz
    • 15 maja 2021 o 20:23
      Permalink

      Wszystkie gierki to mały teatrzyk. jeszcze nie zostało powiedziane, że Polska to reżim postsolidaruchów i dyktatura.
      Zapyta ktoś: jaka dyktatura, a gdzie jest dyktator?
      Odpow.: Dyktator znajduje się a ameryckiej ambasadzie.

      Odpowiedz
  • 15 maja 2021 o 17:31
    Permalink

    Doskonały artykuł, do zastanowienia – przy weekendowym grillu.

    Odpowiedz
  • 15 maja 2021 o 20:22
    Permalink

    Tylko państwa największe mają wystarczający potencjał do bycia niezależnymi. Cała reszta nie jest dostatecznie silna aby być samodzielna – efektu skali nikt nie jest w stanie przeskoczyć, nawet państwa rozwinięte. Widząc to, takie państwa tworzą struktury ponadnarodowe (konfederacja, federacja, unia), dzięki czemu nie są spychane na margines. Stopniowe, coraz ściślejsze związki międzypaństwowe, a później centralizacja, to jedyny sposób na niezależność, a zarazem uzależnienie pozostałych. Jeśli ktoś (państwo) tego nie chce, to przegra – pomimo pozorów niezależności, będzie zwykłym, uzależnionym ekonomicznie popychadłem, bo niedopuszczenie do światowego rynku na równych warunkach z czasem spowoduje ekonomiczną zapaść (na własne życzenie).

    W przypadku Polski nikt tego jasno nie przedstawi, bo to oznaczałoby przeciwstawienie się własnym ideom, dzięki którym dorwano się do władzy. Trąbienie od podstawówki o wielkiej idei polskiej państwowości (na lekcjach polskiego i historii), idealizowanie i hołubienie krwawych zrywów (zwykle przegranych), wielkie świętowanie rocznic klęsk itp., powoduje paradoksalną sytuację, że niby państwo istnieje dla jakiejś idei, a nie dla ludzi (obywateli), którzy stają się niekiedy jedynie uciążliwością.

    Normalne państwa są organizacjami służebnymi względem stanowiących je obywateli (dawniej feudałów, teraz warstw uprzywilejowanych lub wszystkich). To ludzie sami stanowią formy organizacyjne (państwowe) skrojone pod własne potrzeby. Państwo nie powinno być żadną idee fixe, a tylko pewną formą organizacji zbiorowości dla zapewnienia skutecznego rozwoju.

    Zapewne rządzący nami zdają sobie sprawę z problemu wpisania się w większą zbiorowość przy jednoczesnym schlebianiu ludziom zindoktrynowanym przez dawne idee państwa walczącego o niepodległość. Wprawdzie od stu lat ta formalna niepodległość jest, ale cała wtłaczana do głów młodych ludzi literatura i historia, to właściwie dorobek czasu zaborów i okupacji, której bazą była mitologizacja nieistniejącego wówczas państwa, a to nie daje żadnej perspektywy rozwojowej dla istniejącego państwa.

    Wiedząc o tym dziwacznym rozumieniu (roli i znaczenia) państwa przez obywateli, rządzący to wykorzystują, np. grając na patriotycznych nutach przy okazji wyborów. A potem uprawiając stosowną propagandę przekręcającą fakty, wmawiają nam wszystko, np. że sprowadzenie obcych wojsk do kraju to szczyt patriotyzmu. Patriotyczny sos okazuje się dobry na wszystko. Więc przekazują suwerenność “w ręce ponadnarodowe” głosząc sukces. Nie stać ich na powiedzenie prawdy, wolą się wpisać w ukształtowany poziom mentalności ludzi, i “mydlić im oczy”.
    Dlaczego? Bo schlebiając zideologizowanym ludziom mają większą szansę dostania się “do koryta”, a już tam będąc realizują odmienne cele. Żeby jednak to zakamuflować, to “podbijają bębenek” propagandą historycznych idei niepodległościowych, zaostrzają indoktrynację ideologiczną wypaczającą prawdziwą historię, z nadzieją, że dzięki ogłupieniu ludzi (szczególnie młodych) propagandowymi “wygibasami” zabezpieczą się przed rozliczeniem oraz zapewnią im dobrą perspektywę utrzymania się przy korycie.

    Odpowiedz
  • 16 maja 2021 o 15:35
    Permalink

    @Ali
    Bardzo sobie cenię Pańskie komentarze, to jest jeden z powodów dlaczego tu jeszcze zaglądam. Bo dyskusje w rodzaju: “Ilu komunistów mieści się na łebku od szpilki” i dlaczego “Bankierzy to komuniści” przestały mnie już bawić.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 18 maja 2021 o 12:59
    Permalink

    @krzyk58
    Chyba najwyższy czas, aby zaczął pan tu przemawiać własnym głosem. Bo do tej pory wstawia pan tu jedynie setki linków z wypowiedziami osób o skrajnych, a często nawet o wręcz ekscentrycznych poglądach.

    Aby to panu ułatwić, to pozwoliłem sobie podsumować, to co moim zdaniem z tych zalinkowanych przez pana stron określa pana poglądy:

    1. Darwinizm społeczny [Korwin-Mikke] czyli przeżywają najsilniejsze osobniki.
    2. Nadrzędna rola Kościoła i to w tym skrajnie konserwatywnym wydaniu.
    3. Pozycja kobiet jak u Avvvvvvw, czyli gdzieś pomiędzy kozą a wielbłądem.
    4. Całkowita izolacja Polski na arenie międzynarodowej – coś jak Korea Płn.

    Pominąłem coś?

    Odpowiedz
    • 18 maja 2021 o 19:11
      Permalink

      @Niechodzący … .
      Prodołżajem. “W pierwszym 10-leciu Radzieckiej władzy badania bizantologii zakończono a nauki oficjalnie zabroniono. Na wszelki wypadek wszystkich bizantyjczyków represjonowano. Nielicznym udało się uciec za granicę.
      Badania bizantologii wznowiono w 1943 r. decyzją najwyższych władz na osobisty wniosek Stalina.
      Wydawałoby się 43 rok, czy nie było innego momentu? NIE. Po prostu były kleryk Dżugaszwili wreszcie
      zrozumiał od kogo trzeba uczyć się historii. ”

      Cd. Upadek Imperium Bizantyjska lekcja cz, V https://www.youtube.com/watch?v=TXuvgfUIdZk&t=613s

      Ps. A, znaną Nam lewicę …dołoj! 🙂 ‘Pobożną” i bezbożną!

      Odpowiedz
      • 18 maja 2021 o 20:42
        Permalink

        @krzyk58
        Kiedy ja nie pytałem o Stalina.
        Ten unik świadczy o tym, że wstydzi się pan swoich własnych poglądów.
        Chyba słusznie…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.