Historia

Ruś zobowiązuje, Ruś pamięta o swoich…

 Co powinni uczynić mieszkańcy Przemyśla czy Sanoka – obywatele powiatów Podkarpacia zagrożonych nieustannymi roszczeniami neobanderowców? Co mają robić mieszkańcy ziem spokojnie kultywowanych od niezliczonych pokoleń, od ponad sześciu wieków – kiedy nagle zawisa nad nimi cień tryzuba? Kołatać w Warszawie, Brukseli czy Waszyngtonie o dotacje na lokalne budżety obronne? Ściągać na południowo-wschodnie rubieże Rzeczypospolitej NATO-wskie wojska, których zresztą – między Bogiem a prawdą – prawie w ogóle nie ma? Poprosić jedyną realną siłę wojskową osiągalną w „pobliżu”, czyli Turków, aby odbyli szybki przemarsz przez Bałkany i Europę Środkową i zasilili kilkunastoma dywizjami nasze „kresowe garnizony” w ramach odsieczy wiedeńskiej à rebours? A może zorganizować obywatelską milicję, zbrojną choćby w postawione na sztorc kosy, aby w ten sposób zamanifestować nieugiętą chęć obrony swoich domów i swoich rodzin?

Nie! Nic z tych rzeczy. Roztropni obywatele „spornych ziem” powinni… głośno przytaknąć! Wyraziście zadeklarować to, co oczywiste – historyczne i kulturowe związki swoich ziem i swoich przodków z Rusią. Wyartykułować własną lokalną pamięć historyczną. I w ten sposób zbić z tropu potencjalnych agresorów.

Tak, Przemyśl od czasów Piasta Kołodzieja aż do Kazimierza Wielkiego przechodził nieustannie z rąk do rąk, to lackich, to ruskich. Tak, Chełm był w XIII wieku stolicą księstwa halicko-włodzimierskiego! Tak, Grody Czerwieńskie obejmowały ziemie, na których obecnie mamy nie tylko Przemyśl i Sanok, ale również miasta takie jak Rzeszów, Krosno, Chełm, Leżajsk czy Krasnystaw. Tak, najwcześniejsza wzmianka o Sanoku pochodzi z ruskiego Latopisu Hipackiego z 1150 roku, powstałego w Pskowie. Tak, Krosno za Włodzimierza Wielkiego był miastem granicznym. Ruskim miastem granicznym! Tak, to wszystko było kiedyś ruskie!

Czy to nie strzelanie sobie w stopę? Kolejne polskie piękne samobójstwo? Otóż nie. Bo chociaż z punktu widzenia faszyzujących bojówkarzy różnych ukraińskich radykalnych organizacji wszystko to, co powiedziano powyżej to deklaracja rdzennej ukraińskości ziem, które jakże niesprawiedliwie przypadły Polsce (w XIV wieku!), to istnieje jeszcze inny punkt widzenia. Ten punkt widzenia jest położony kilkadziesiąt pięter wyżej od poziomu nawet najbardziej „lotnego” epigona wołyńskich rezunów. To ruski punkt widzenia. Tak właśnie – ruski. Nie rosyjski, a ruski. Przemyśl, Sanok, Krosno i wszystkie inne grody i wioski mają święte prawo przypominać donośnie o swojej ruskiej proweniencji historycznej. A Ruś – nieważne jakiego koloru i jakiej wielkości – ma swoją potężną wymowę i swojego potężnego protektora.

RUŚ ZOBOWIĄZUJE. RUŚ PAMIĘTA O SWOICH, NAWET JEŚLI CI SWOI TO PRZODKOWIE SPRZED WIELU WIEKÓW – A CI WSPÓŁCZEŚNI PO PROSTU O NICH PAMIĘTAJĄ I SIĘ TEJ PAMIĘCI NIE WSTYDZĄ. Ruś w obecnym wydaniu to Eurazja – potężna, pokojowa, (ale i nie bezbronna) instytucja polityczno-gospodarcza, która potrafi skutecznie wznieść się ponad lokalne waśnie i rozwiązywać wszystkie problemy!

Jeśli na Zachodzie zabraknie siły i dobrej woli albo pieniędzy, aby uchronić południowo-wschodnie rubieże Unii Europejskiej przed banderowskimi „czerwonymi ludzikami” (od przelanej niewinnej krwi), to może okazać się, że jedno tupnięcie w siedzibie Unii Euroazjatyckiej usadzi w miejscu nawet najbardziej zuchwałych i krwiożerczych mołojców. A realna, a nie deklaratywna pomoc w kryzysowych chwilach może przyjść z zupełnie innego kierunku niż ten histerycznie wskazywany przez polityczny mainstream.

Dlatego cieszmy, a nie martwy się tym, że mamy w tym naszym biednym kraju trochę Rusi Czerwonej. I nawet Rusi Białej. Takie powinowactwa mogą się przydać…

EuroAzjata

6 komentarzy

  1. Dlatego cieszmy, a nie martwy się tym, że mamy w tym naszym biednym kraju trochę Rusi Czerwonej. I nawet Rusi Białej. Takie powinowactwa mogą się przydać…

    Podziękowanie dla autora podpisującego się
    jako EUROAZJATA.
    To dopiero drugi text, ale jakże znamienny
    a bardzo możliwe że również proroczy…

  2. Bogaty Zachód, jeżeli nie będzie miał interesu lub nie poczuje się zagrożony to z pewnością zabraknie mu “sił”. Powtarzam jak mantrę, Polski interes jest na Wschodzie, są to moje poglądy, jednak zauważyłam, że wiele innych osób myśli podobnie.

  3. 1 czerwca Chiny – sztab generalny.
    Sztab generalny narodowej armii Chin, ZAŻĄDAł
    od “władz’ Ukrainy zakończenia wojennej operacji
    przeciwko ludności cywilnej na południowym –
    wschodzie.

    Aktualne info. z Jugowostoka;

    https://prawda2.info/viewtopic.php?t=23049&start=125

    “Jeśli na Zachodzie zabraknie siły i dobrej woli albo pieniędzy, aby uchronić południowo-wschodnie rubieże Unii Europejskiej przed banderowskimi „czerwonymi ludzikami” (od przelanej niewinnej krwi), to może okazać się, że jedno tupnięcie w siedzibie Unii Euroazjatyckiej usadzi w miejscu nawet najbardziej zuchwałych i krwiożerczych mołojców”.

  4. Polacy – pamiętajcie o swych korzeniach.
    rozmowa z Denisem Puszylinem.

    I ostatnie pytanie. Co mógłby Pan powiedzieć wszystkim Polakom, którzy nie popierają atlantyzmu, są przeciwnikami baz NATO i obecności amerykańskich baz w Polsce?
    – Mam wielką prośbę do Polaków, którzy mają otwarte oczy: pamiętajcie o swoich korzeniach! Jesteście też Słowianami. Popatrzcie, więcej nas łączy, niż dzieli. To tylko polityczne ambicje ostatnich czasów zostawiły nas po różnych stronach barykady. Tego chcą siły zewnętrzne: rozdzielić Słowian, ponieważ to ułatwia im manipulowanie nami. Zjednoczeni możemy żyć jak nasi przódkowie, odrodzić ich wartości, zupełnie inne niż dzisiejsze, nie pozwalające na niszczenie naszej tradycji. Być może nasze dzisiejsze działania dają początek zjednoczeniu Słowiańszczyzny.

    http://www.mysl-polska.pl

  5. I chciałoby się KRZYKnąć – “świat XXXXXXX-XXXXXXX”, WON z naszej przestrzeni duchowej…i nie…

    http://www.youtube.com/watch?v=wxX9M4vIR8g

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.