Paradygmat rozwoju

Ruiny Żarnowca pozdrawiają premiera Tuska i całą „post-solidarność”

 Ruiny nie wybudowanej elektrowni atomowej w Żarnowcu pozdrawiają pana premiera Donalda Tuska oraz wszystkich innych premierów epoki transformacji jak również wszystkich specjalistów i planistów z okresu rządów wielkiej ekipy Solidarności, która zdecydowała o porzuceniu zamiaru budowy „ruskiej elektrowni atomowej” w Polsce.

Tak, jeżeli za coś należałoby rozstrzeliwać w tym kraju to właśnie za szkodnictwo gospodarcze i zniweczenie strategicznych interesów Polski przez pierwsze rządy solidarnościowe. Porzucenie tej inwestycji i zniweczenie szans na elektrownie atomową na Pomorzu to był zdaje się pierwszy totalny, strategiczny błąd, który zdecydował na lata o dominacji węgla jako koncepcji bezalternatywnej.

Dla przypomnienia – decyzję o zaniechaniu budowy podjął rząd pana Tadeusza Mazowieckiego, którego ministrem kompetentnym w sprawie budowy elektrowni (i całej energetyki) był pan Tadeusz Syryjczyk (ówczesny minister przemysłu). Uchwałę Nr 204 tej nieszczęsnej Rady Ministrów z 17 grudnia 1990r., można przeczytać [tutaj]. Dodatkowo w Internecie można znaleźć próby wytłumaczenia przesłanek tamtej decyzji dokonane przez pana Syryjczyka (Przesłanki decyzji w przedmiocie likwidacji Elektrowni Jądrowej Żarnowiec. Spisane w 1999 roku z notatek do referatu na posiedzenie Rady Ministrów  w 1990 roku.), jednakże z powodów estetycznych nie będziemy dawać linku do strony osoby, której nie darzymy szacunkiem, proszę sobie wyszukać i samemu ocenić, co najmniej za krótkowzroczność… Podkreślmy jednakże, ta informacja ma tylko i wyłącznie charakter historyczny – nie mamy żadnych dowodów na to, że to przywołany pan minister był odpowiedzialny za tą poronioną decyzję, więc prosimy nie łączyć jego nazwiska z jej skutkami. Odpowiedzialny natomiast był z pewnością premier i cały rząd.

Obecny rząd ma program rozbudowy energetyki, piękne plany budowy energetyki wielkich mocy – siłą rzeczy opartej na atomie, co więcej nawet wytypowano lokalizacje, nawet zaczęto prowadzić rozmowy. Jednakże to wszystko – jest pełnomocnik i na tym kończy się aktywność rządu. Podczas gdy tymczasem nasi węgierscy przyjaciele bardzo sprawnie pozyskali wsparcie Federacji Rosyjskiej, która nie tylko skredytuje ale i rozbuduje tamtejszą elektrownie jądrową – podwajając jej moc, przez co Węgry staną się krajem praktycznie niezależnym energetycznie!

W Polsce taki model myślenia jest niemożliwy, zwłaszcza że Węgrzy zrobili to bez przetargu i z “olaniem” procedur wymaganych dla konsultacji społecznych. Jednakże w przypadku tak ważnych inwestycji, mających na celu fundamentalną kwestię będącą podstawą wszelkiego bytu – jak energia elektryczna, nie może być kompromisów i ich nie ma.

Jeżeli propozycja rosyjska (Rosatom), była korzystniejsza od propozycji zachodnich partnerów, to nie można się dziwić, że Budapeszt wybrał właśnie ten wariant. Co ciekawe, w przyszłym roku Węgrom kończy się wieloletnia umowa na dostawy gazu z Rosji (około 75% węgierskiego rynku), już możemy być pewni, że wówczas usłyszymy drugą część obecnie zawartej umowy. Rosja bardzo skutecznie wchodzi do Europy ze swoją tanią energią – jak widać po przykładzie węgierskim nie ma się czego bać. Zastanawiające jest natomiast to, że pomimo gór pieniędzy na zachodzie, naprawdę oprocentowanych poniżej inflacji – nie udało się stworzyć propozycji finansowania inwestycji zachodniej dla Węgrów. To zadziwiające, bo przecież to Komisja Europejska musiała zaakceptować tą inwestycję! Jest możliwe, że ta inwestycja to wynik zakulisowych batalii jakie rząd węgierski toczy o odzyskanie kontroli nad własną gospodarką z „zachodnimi przyjaciółmi” i ich domorosłymi posługaczami. My w Polsce nie mamy nawet szans co myśleć o takim postawieniu się. Niestety drenaż intelektualno-propagandowy, determinuje kierunek myślenia o inwestycjach nad Wisłą. Mieliśmy tego przedsmak jeżeli chodzi o inwestycje w przemysł chemiczny i przetwórstwo ropy naftowej.

Podobny program jak węgierski ma być realizowany w Czechach, gdzie jednak Rosjanie będą musieli wziąć udział w przetargu. Można być ciekawym wyniku, o ile bowiem specyfikacja warunków i szczegóły ofert będą utajnione, to jeżeli ponownie wygra oferta rosyjska, to może postawić nas w nadzwyczajnie dwuznacznej sytuacji.

Jeżeli bowiem po dwóch przegranych – koncerny zachodnie odpuszczą Polskę, to skorzystamy na drodze wytyczonej przez braci Węgrów i przyjaciół Czechów, oczywiście pod warunkiem że sami Rosjanie byliby zainteresowani tego typu inwestycją w Polsce. Jeżeli jednak Polska będzie ostatnią szansą na realizację przez zachodni kapitał zysków w wielkiej energetyce – to już trzeba się bać, bo zapłacimy za to straszne pieniądze. Nie należy się bowiem spodziewać, że po przegraniu w dwóch krajach, gdzie rozbudowa istniejących elektrowni jest zawsze łatwiejsza a przez to tańsza – my otrzymamy propozycję tysiąclecia. Możemy stać się ofiarami trudnego okresu.

Wnioski: trudno o wnioski pozytywne, chwała premierowi Tuskowi za to, że w ogóle nie boi się tematu energetyki jądrowej w Polsce. Jednakże jego działania na tym polu przypominają klasyczne stany depresyjno-lękowe, robi bowiem jeden krok do przodu i kilka do tyłu, ewentualnie w bok. Trzeba to sobie bowiem zupełnie otwarcie powiedzieć – nie może być mowy o rozbudowie energetyki jądrowej w kraju, jeżeli nie będzie jasno zdefiniowanych i wdrażanych planów zwijania energetyki węglowej! Naprawdę spalanie węgla – zwłaszcza kamiennego, tylko po to żeby mieć z niego prąd i trochę ciepła to marnowanie tego skarbu dla przyszłych pokoleń!

Na marginesie: o czym mało kto wie, ale dwa reaktory kupione dla Żarnowca zezłomowano, jeden służy na Węgrzech jako pomoc naukowa a czwarty sprzedano do elektrowni w Loviisan w Finlandii (na zdjęciu). Można dodać, że reaktor wyprodukowano w Czechach na rosyjskiej licencji, kupiliśmy za ciężkie pieniądze, a sprzedaliśmy po cenie złomu. Tym b……..m i s………m, nie wystarczyło wyobraźni nawet na to, żeby to w skrzyniach zamknąć w jakimś wojskowym forcie, żeby poczekało na inne czasy. Ta historia to wspaniały przykład tego jak ludzie etosu – transformowali Polskę, a widok tej działającej elektrowni z polskim reaktorem to żywy dowód na to jak s………..o-bandyckie i d……e decyzje gospodarcze w Polsce podejmowano.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

10 komentarzy

  1. Pan premier,Orban w dniu wczorajszym złozył oficjalną przyjacielską wizytę w Moskwie, gdzie m.in. rozmawiał z p. W.W.Putinem… czy w Polsce po 25 latach(…) władza zmądrzeje i pójdzie po rozum do…

  2. Należałby codziennie rzucać mięsem, lub podrobami w “ICH” stronę. Pisanie językiem w miarę dyplomatycznym, cenzuralnym – to trudna sztuka w obliczu… “ony “mają się dobrze, czy “oni” naprawdę są przekonani, że pracują dla dobra Polski i Polaków???

  3. inicjator_wzrostu

    Orban podobno uzgodnił budowę elektrowni jądrowej na Węgrzech przez Rosjan.
    Jak się nie boi?
    Może wszystko sobie dobrze policzyli?
    Co na to Prezes PiS i reszta jego otoczenia, ze szczególnym uwzględnieniem Klubów Gazety Polskiej?

    • Dla “prezesa” do strawienia jest nawet ekwilibrystyka p. Orbana w “obozie europejskim.” No romans z Rosja – niet, nie do strawienia. Ja natomiast uwazam iz p. Orban w kwestii “na odcinku wschodnim”, jest po prostu realistą, analogicznie jak p.Klaus, były prezydent Rep. Czeskiej .Wielka szkoda że w “polityce? polskiej”, nie dostrzegam chłodnych pragmatyków i realistów.Dostrzegam błazenadę, szczególnie w polityce zagranicznej i to “od zawsze”, tj. od 1989r.

  4. Prawdziwi giganci – ministrowie spraw zagranicznych PRL:
    Emil Wojtaszek 1976-80;
    Stefan Olszowski 1971-76;1982-85;
    Józef Czyrek 1980-82;
    Marian Orzechowski 1985-88.
    Potęga… co nie jest żadną pociechą.

  5. Historia… fragmenty:
    „… 11.11.1985 r.: Inwestor otrzymuje od Prezesa PAA zezwolenie na budowę I etapu EJ Żarnowiec, z punktu widzenia bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Zezwolenie to umożliwiło rozpoczęcie betonowania płyty fundamentowej budynku reaktorów I-go i II-go bloku, o wymiarach 144x75x2,4 m.
    #
    26.04.1986 r.: Awaria w elektrowni w Czarnobylu, w wyniku której gwałtownie wzrosła fala protestów przeciwko budowie EJ Żarnowiec, głównie organizacji ekologicznych, pacyfistycznych i części miejscowej ludności, którą przeciwnicy budowy straszyli drugim Czarnobylem, trzęsieniem ziemi, zalaniem elektrowni, skażeniem jeziora i promieniowaniem.
    #
    Problemy z finansowaniem i sukcesywne „wyhamowywanie” tempa budowy, szczególnie w lecie i na jesieni 1988 r. W ostatnim okresie (zima 1988/89 r. – lato 1989 r.) były praktycznie prowadzone już tylko roboty zabezpieczające. Zatrudnienie na budowie spadło z ok. 6000 osób (w roku 1987) do ok. 1000 osób (w lecie roku 1990).
    W posumowaniu opinii ekspertów zespołu KERM opowiadających się za dokończeniem budowy EJ Żarnowiec opracowanym przez prof. J. Mareckiego podano następujące liczby:
    • nakłady poniesione do 30.09.1989 r.: 240 mld zł (w cenach roku 1989), co stanowi ok. 44% całkowitych nakładów planowanych dla I etapu budowy (550 mld zł);
    • dalsze nakłady nieuniknione do poniesienia nawet w przypadku zaniechania budowy: 215 mld zł, tj. ok. 40% całkowitych planowanych nakładów.
    Nakłady potrzebne do zakończenia budowy I etapu szacowano wówczas na 300 mln USD i 400 mln rubli.
    #
    Późna jesień 1988 r.: faktyczne wstrzymanie finansowania budowy EJ”Ż” – arbitralną decyzją ówczesnego wicepremiera PRL Ireneusza Sekuły.
    #
    22.04.1989 r.: decyzja Rządu premiera Mieczysława F. Rakowskiego o rezygnacji z budowy EJ Warta w Klempiczu (4 x 1000 MWe).
    #
    13.07.1989 r.: wstrzymanie kredytowania budowy EJ Żarnowiec przez bank.
    #
    23.08.1989 r.: powołanie Tadeusza Mazowieckiego na premiera.
    #
    14.10.1989 r.: Decyzja Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów (KERM) o podjęciu analiz zasadności kontynuacji budowy EJ Żarnowiec i odłożeniu ostatecznej decyzji w tej sprawie. KERM zobowiązuje Ministra Przemysłu do powołania zespołu ekspertów w celu wypracowania opinii w tej sprawie i jej przedłożenia pod obrady Komitetu.
    #
    31.10.1989 r.: powołanie decyzją Ministra Przemysłu zespołu ekspertów ds. EJ Żarnowiec. Min. T. Syryjczyk powołał zespół (20 osobowy, po 10 osób z obu stron) spośród osób wskazanych przez poszczególnych członków KERM.
    #
    03.11.1989 r.: opinia zespołu ekspertów powołanego przez min. T. Syryjczyka:
    • Zespół nie ustalił jednoznacznego stanowiska ws. kontynuowania lub zaniechania budowy (50% głosów za, 50% – przeciw).
    • Zespół nie opowiedział się ani za okresowym zawieszeniem budowy, ani możliwością zastąpienia budowanej elektrowni jądrowej elektrownią klasyczną. Uznano, że należy podjąć decyzję jednoznaczną: albo za kontynuowaniem, albo za zaniechaniem budowy.
    • W sprawie przyszłości energetyki jądrowej w Polsce Zespół wypowiedział się generalnie na „tak”.
    #
    09.11.1989 r.: KERM, po zapoznaniu się z powyższą opinią Zespołu ekspertów (opinie przeciwników prezentował prof. W. Bojarski, zaś zwolenników prof. J. Marecki), zlecił przygotowanie przez członków Zespołu – zwolenników i przeciwników budowy – osobnych opinii wraz z komentarzem do kontrargumentów strony przeciwnej i ich przedstawienie, wraz z wykazem rozbieżności, pod obrady Rady Ministrów.
    #
    22.12.1989 r.: decyzja Rada Ministrów o wstrzymaniu budowy EJ Żarnowiec w roku 1990, zobowiązująca Ministra Przemysłu do:
    • nadzoru nad zabezpieczeniem budowy umożliwiającym jej ew. kontynuację w przyszłości,
    • opracowania planu rozwoju energetyki w Polsce i jego przedstawienia pod obrady Rządu.
    #
    17.12.1990 r.: Uchwała Rady Ministrów Nr 204/90 w sprawie postawienia inwestycji Elektrownia Jądrowa „Żarnowiec” w budowie w stan likwidacji, termin likwidacji wyznaczono na 31.12.1992r.(…)”

    WK, JH

  6. …reasumując. po 89r. na przykładzie EJ Żarnowiec widzimy całą Naijaśniejszą postawioną w stan likwidacji.

    • Ślepy umysłowy trepizm, jak widać, to nieuleczalna choroba.
      Przymuł i z g… skręci bacik.

      • A bratankowie – Madziarzy, łapią polityczny “wiatr w zagle”, nie tylko w temacie elektrowni.Węgrzy “na gwałt” poszukują związków , nie z “jakąs” Europą – a z Wielkim Stepem.Pokończą się przyjaznie solidaruchów, szczególnie , pisowskich z Budapesztem. No bo “mój bratanek przyjazni się…aż strach pomyśleć, gdzie nie spojrzysz – bankructwo idei, i jak tu żyć ????????Czyzby pozostał “ten” azjatycki kraik, jako…??????Ponura groteska.

      • Dawno, dawno temu… funkcjonowało takie powiedzenie – określenie, “szpagatowy ineligent”.
        I coż to powiedzenie może znaczyc, hę?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.