Rozwiązaniem problemów sądownictwa jest jego likwidacja? (cz.2)

graf. red.

Cechą charakterystyczną naszego systemu sprawiedliwości – w odczuciu społecznym – (uwaga to bardzo ważne założenie) – jest możliwość załatwienia (uzyskania) określonych i pożądanych rozwiązań, jeżeli ma się odpowiednie dojścia personalne i jest się w stanie za nie zapłacić.

Uwaga to nie jest zarzut dla Sądów, to obraz działania systemu w oczach wielu ludzi, w tym także prawników – profesjonalnych doradców prawnych, praktyków działających w Sądach jako przedstawiciele procesowi. Można się o nim przekonać jak się idzie na konsultację do prawie każdego przeciętnego prawnika. Jak jest rynek, gdzie jest popyt, to bardzo szybko generuje się podaż.

Bez profesjonalnego pełnomocnika prawnego człowiek w naszym Sądzie, może sobie generalnie tylko zrobić krzywdę.

Nie dziwmy się więc, że ludzie tak tę sytuację odbierają. Władza nie musi nic szczególnego robić, wystarczy że odsłoni nieco zasad działania tego systemu. Co zresztą właśnie dzieje się w jednym z programów telewizyjnych.

Z perspektywy aktywnych obrońców systemu jest mowa o praworządności, ale nie ma słowa o tym, że system który stworzyli sam w sobie zawiera patologię braku legitymacji. Ponieważ wyklucza jego członków poza nawias normalnego obiegu kompetencji i odpowiedzialności. To dziwne, że inteligentni i wykształceni ludzie sami nie byli w stanie zaproponować reformy systemu, która dawałaby im chociaż namiastkę lub pośredni mandat demokratyczny.

Dlaczego bowiem, to nie lokalny samorząd nie miałby wybierać Sędziów w jawnych konkursach – na określone czasowo kadencje? Nikt, kto zna system chyba nie wierzy w to, że gwarancja nietykalności jaka tak naprawdę w wymiarze funkcjonalnym ma charakter kleptokratyczny, przekłada się na gwarancje niezawisłości i niezależności i rzekome prawa obywateli do niezależnego procesu. Naprawdę takie bajki, to nawet nie dzieciom. Wystarczy zresztą zbadać ruch komórkowy, żeby wiedzieć jak wyglądają realne relacje w przeciętnych sprawach.

Proszę się nie dziwić, ale jak się kogoś zna ze studiów, lub studiów i liceum, a ten ktoś sam rozstrzyga o interesie kogoś, kto nam płaci bo mu zależy, to jakie jest prawdopodobieństwo nazwijmy to konsultacji? Kropka, to tak może wyglądać w praktyce, więc nie mówmy o niezawisłości i niezależności, chyba że korporacji kleptokratycznej od państwa.

Tymczasem tutaj o państwo chodzi! Właśnie dlatego postulat opcji zerowej, chociaż praktycznie trudny do realizacji, bo w większości musiałby się opierać na tych samych ludziach jest wart rozważenia. Już sama kadencyjność i związane z nią jawne i publiczne konkursy na urzędy sędziowskie, rozstrzygane przez głosowanie przed organami stanowiącymi samorządu terytorialnego, zmieniłyby na tyle system, że mielibyśmy nową rzeczywistość. Podobnie jest w USA, gdzie się wybiera Sędziów w okręgach, po prostu powierzając im władzę sądowniczą nad danym obszarem państwa.

Przy czym to też nie może być tak, żeby władza nie miała wpływu na to, kto i gdzie orzeka! Król zawsze miał zarezerwowane dla siebie prawo czy to powoływania Sędziów, czy też prawo łaski. W tym zakresie warto pomyśleć o kompetencjach Prezydenta RP, żeby np. miał ostatnie słowo w powoływaniu w wymiarze realnym, a nie tylko wręczania dokumentów. Przecież na końcu tego procesu, ktoś musi wyjąć kasę i tym ludziom zapłacić, więc to musi być kontrolowane przez państwo. W ostateczności, to wyborcy kontrolują władze – dając im mandat lub nie. A to, jak Sądy mają kontrolować władzę, to już inna historia, jednak powinny mieć możliwość rzeczywistego wpływu na jej działania lub zaniechania, zwłaszcza tam gdzie Sędziowie widzą, że prawo jest źle lub po prostu głupio napisane.

Niestety takich przypadków nie brakuje, ale brakuje kompetencji do działania dla Sądów, a model w którym Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy, po prostu się zwalczają poprzez sprzeczne linie orzecznicze, to jest destrukcja państwa. Niszczenie naszej kultury prawnej, udowadnianie, że sami nie potrafimy się rządzić i mamy podstawowe problemy z demokracją. Niestety nie brakuje sił, które te kwestie wykorzystują, uderzając w nas jako w państwo. Nie da się zrozumieć, dlaczego są w kraju czynniki, które upatrują swojej siły i wsparcia z zagranicy właśnie w mieszanie się w nasze wewnętrzne sprawy. NIGDY NIE KOŃCZYŁO SIĘ DLA NAS DOBRZE, ANI NAWET NEUTRALNIE, JAK POLACY SZUKALI WSPARCIA NA ZEWNĄTRZ DLA ROZSTRZYGANIA SPRAW WEWNĘTRZNYCH. KAŻDY KTO TO ROBI JEST Z ZAŁOŻENIA WROGIEM PAŃSTWA I NARODU. Lepiej jest bowiem milczeć, stawiając bierny opór, niż się splugawić i zhańbić zdradą… Był już taki jeden co zaprosił pewien zakon do Polski, dzisiaj są tacy, którzy chyba chcieliby, żeby wyroki w Polsce zapadały w obcych językach…

Proszę pamiętać, że przede wszystkim w tej sprawie nie ma łatwych rozwiązań. Wykreowano problem wewnętrzny, który ma nas jałowo wypalić i właśnie dlatego trzeba to przeciąć i zakończyć. Nie jest to kwestia ustąpienia jednej i drugiej strony, to kwestia państwa jako takiego, a ono nie może ustąpić.

22 myśli na temat “Rozwiązaniem problemów sądownictwa jest jego likwidacja? (cz.2)

  • 3 lutego 2020 o 05:28
    Permalink

    Państwo nie może ustąpić.

    I to jest istota sprawy w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 06:18
    Permalink

    Zgadzam się to trzeba rozpie…. w drobny mak inaczej nie da się zrobić porządku. Buntowincy powinni być postawieni przed Trybunałem Stanu

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 08:44
    Permalink

    Niestety, ale tym razem to bardzo slaby artykuł, widać że znajomość prawa jest slabom stronom autora.
    “Bez profesjonalnego pełnomocnika prawnego człowiek w naszym Sądzie, może sobie generalnie tylko zrobić krzywdę” to prawda ale
    tak jest na całym świecie – sprawiedliwość można sobie kupić również na zachodzie. Chodzi tylko o skale zjawiska a ta zależy od czynników kulturowych, cywilizacyjnych i zwykłego szacunku do prawa. Sędziowie, prokuratorzy czy adwokaci są integralną częścią społeczeństwa, jeśli kultura społeczna toleruje ambiwalentny stosunek do prawa to i sądy nie będą nie najlepsze. Tak było zawsze – szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Niestety, kulturowo, cywilizacyjnie i mentalnie bliżej nam do Moskwy niż do Paryża czy Berlina.

    Odpowiedz
    • 3 lutego 2020 o 16:39
      Permalink

      Nieprawda’ż, że – “słabo’m”? 🙂
      “Niestety, kulturowo, cywilizacyjnie i mentalnie bliżej nam do Moskwy niż do Paryża czy Berlina.”
      No TO stwierdzenie daje jeszcze promyk nadziei…. 🤣 Znaczit, nie wszystko
      stracone…

      Odpowiedz
    • 3 lutego 2020 o 17:21
      Permalink

      “Nie da się zrozumieć, dlaczego są w kraju czynniki, które upatrują swojej siły i wsparcia z zagranicy właśnie w mieszanie się w nasze wewnętrzne sprawy. ”
      Kłania się XVIII w. i przykre doświadczenia z różnymi takimi ‘ałtorytetami” oświeceniowymi (Wolter i s-ka) na których opinie powoływali się nasi sąsiedzi ingerujący
      bezceremonialnie w wewnętrzne sprawy Rzplitej ( a to zagrożona wolność
      innowierców…. a to…) a to wszystko było (I JEST!!) podparte europejskimi
      “ałtorytetami”.
      Nie możemy też pozwolić sobie na narzucenie Polakom “europejskich norm” BO wówczas gdy odejdzie do lamusa powiedzenie “szlachcic na zagrodzie, równy wojewodzie” staniemy się bezkształtną tłuszczą, “tołpą”
      niczym pozostali kołchoźnicy w Jewropejskim Sojuzie ………..

      Sądy ( nie tylko sądy, KAŻDA władza ‘pierwsza, druga..”itd.) MUSI być dla NAS Suwerenów służbą (służącymi) do Naszych usług, mają – “tak tańczyć jak zagramy” … Wówczas uznamy że mamy wpływ, że jest normalnie (niczym w Szwajcarii) A, TU w “doopach -niektórym” poprzewracało się!! 🙂
      ———————————— Przypominam…

      https://niewygodne.info.pl/artykul7/03319-Pogrom-Polakow-w-Koniuchach.htm

      Odpowiedz
    • 3 lutego 2020 o 17:44
      Permalink

      Wręcz przeciwnie to doskonały artykuł, gdzie nie jest napisana wprost – ale wynika recepta na rozwiązanie tego stanu rzeczy i rozumiem, że Tobie podoba się sytuacja, w której grupa cwaniaków sama się wybiera, mianuje i jest bezkarna wobec prawa…

      Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 13:24
    Permalink

    W tej sytuacji to jednym rozwiązaniem jest likwidacja tego państwa i stworzenie nowego. Tylko jakiego? Już kilka razy próbowali to za nas zrobić sąsiedzi. Zawsze się nie udawało. Wychodziło coraz gorzej.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 16:54
    Permalink

    “Możliwość załatwiania” na skróty, to nie jakaś cecha naszego sądownictwa, lecz jest to charakterystyczna (narodowa) cecha każdej polskiej instytucji i całego państwa. Nie bierze się ona przecież znikąd, jest po prostu wynikiem mentalności naszego społeczeństwa. Niestety. Zresztą takie podejście do “załatwiania” spotyka się nie tylko tutaj, lecz również w bardzo wielu społeczeństwach na całym świecie. Oczywiście, w różnym nasileniu, o czym sam mogłem się niekiedy przekonać.

    W tej sytuacji liczenie na to, że przejęcie u nas władzy przez inną ekipę, wybraną na podstawie świadomego mamienia ludzi (pustymi) obietnicami, cokolwiek zmieni, jest iluzją. Owszem, coś może się zmienić, bo w miejsce jednych znajomości pojawią się inne, które będą reagować nieco inaczej. Aby cokolwiek udało się poprawić, to trzeba zabrać się do tego inaczej (powolna zmiana standardu mentalności), a nie poprzez okazjonalne akcje w celu obsadzania stanowisk swoimi ludźmi. Popatrzmy: co się zmieniło w obsadzaniu swoimi ludźmi zarządów i rad nadzorczych po zmianie ekipy rządzącej? A jakie były obietnice? Obietnice medialne są po to, żeby oszukać naiwnych. I to działa.

    Wspomniałem wcześniej, że “możliwości załatwiania” wszelkich spraw wiążą się z mentalnością społeczeństwa, a więc z poczuciem dyscypliny, odpowiedzialności i uczciwości ludzi stanowiących dane społeczeństwo. Weźmy przykład mandatów drogowych. Inaczej sprawa ta wygląda w Polsce (również w Rosji, w Soczi), a inaczej w RFN, gdzie propozycja załatwienia takiej sprawy “na lewo” może się skończyć niezbyt przyjemnie. To specyficzne społeczne przyzwolenie na “załatwianie” spraw poprzez koneksje (a nawet łapówki) nie dotyczy tylko drogówki, sądownictwa, czy “szarej strefy”, ale wszelkich obszarów działalności państwa.

    Autor wierzy, że prostymi środkami naprawi działalność sądownictwa. Postuluje m.in. wprowadzenie wyborów na stanowiska sędziów. To proszę sobie odpowiedzieć, jaki poziom jakości wybranych zapewniają wybory do sejmu czy samorządów. Czy wybrani w ten sposób działają sensownie i profesjonalnie? Duże znaczenie przy wyborach ma odpowiednia propaganda przedwyborcza, a ta zależy od posiadanych środków na reklamę, a więc od sponsorów. Chcemy więc organizować (nie za darmo) kolejne wybory, bo liczymy, że to cokolwiek zmieni? Przecież to naiwność. Każde wybory osób nieznanych bezpośrednio, a promowanych jedynie przez media, to wybory przez kogoś sterowane.

    Autor wspomina również o sądownictwie amerykańskim w kontekście zalet wyborów. Owszem, takie zalety są ewidentne, ale jedynie w niezbyt licznych środowiskach. Praktyka działania amerykańskiego sądownictwa jest obrazem czegoś zupełnie przeciwnego. Jest obrazem słabości działania prawa (a nawet jego karykaturą), i tylko nieliczne sytuacje, gdy chodzi o sprawy obecne w mediach, powodują że jego działania stają się bardziej profesjonalne. Medialna hipokryzja, a niekiedy również uczestnictwo w procesach “osób z ulicy”, ułatwiają tam sterowanie wyrokowaniem i określaniem winy. Nie wierzę, że taki “cudowny przeszczep” się u nas przyjmie i dobrze zaowocuje. Łatwo się znajduje “drogi na skróty” i inne złote środki, a bardzo trudno postawić jest na jawność i uczciwość.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 18:52
    Permalink

    W PRL-u wygrałam dwie sprawy w sądzie bez korzystania z jakiegokolwiek prawnika, no ale to była “wredna komuna”. Obecnie z sądami lepiej nie mieć nic wspólnego. Zaznaczam, że moje sprawy dotyczyły spraw administracyjnych.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 20:28
    Permalink

    Они готовились к этому 50 лет. Тайная группа в советской элите. В. Матузов. И. Шишкин
    https://www.youtube.com/watch?v=yXrqFhGFECg&t=8s

    Linkuję w ciemno z uwagi na osobę prowadzącego jak i zaproszonego
    rozmówcę, myślę że nie będzie to stracona godzina, ba – jestem pewny!
    A ostatnia rozmowa w identycznym składzie na kanale “Den Tv” z niewiadomego powodu “izczezła” (odbyła się -a jakoby jej nie było). 🙂
    Linkowana paka, jest dostępna od premiery minęło 2 godz. rezerwuję
    natychmiast godzinę do odsłuchania…

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 20:39
    Permalink

    Cd. Tiaaaaa, po odsłuchaniu dwuminutowym stwierdzam jednoznaczne iż
    jest to owa audycja o której wspominałem że nie ma jej na День ТВ.
    A więc umarł król-niech żyje król, co wcale nie znaczy że odpuszczam sobie,
    co to – to nie!

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2020 o 22:05
    Permalink

    Panie Krakauer, widzę że z uporem maniaka lansuje pan tezy, które nie mają szans w starciu z realnym życiu.
    @Ali ma pełną rację. Wzorce amerykańskie są dla nas najgorsze z możliwych.
    Z sędziami jest jak z lekarzami. Dobry sędzi musi mieć odpowiednie doświadczenie prawnicze w sądzeniu na podstawie prawa, jak lekarz w leczeniu. Zapewne nie chciałby się pan poddać operacji wycięcia nawet wyrostka robaczkowego lekarzowi z wyboru samorządu, najtańszemu w ramach zamówień publicznych, najlepiej w drodze przetargu, czyli zapewne będzie to jakiś internista świeżo upieczony absolwent wydziału medycyny.

    Poniższą opinię piszę po konsultacji ze znajomym prawnikiem.
    Otóż psucie prawa i systemu wymiaru sprawiedliwości rozpoczęli politycy styropianu zaraz po 1989 roku, niszcząc prawo pracy, prawo gospodarcze, prawo i postępowanie cywilne.

    Wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych to trochę inna bajka, ale tam też amerykanizacja prawa i polityki karnej może się dla nas skończyć tragicznie. Takie zakusy w kierunku amerykanizacji prawa karnego były zrobione za rządów PO-PSL, gdzie zrobiono podobno wielką reformę prawa karnego i postępowania karnego na rzecz kontradyktoryjności procesu. Wypaczeń podobno było tyle, że prokuratorzy nie mieliby szans na ściganie przestępczości, ale ich protesty nic podobno nie pomogły i reforma weszła w życie, bodajże w 2015 roku. Na szczęście, jakby dziwnie to nie brzmiało, wybory wygrało PiS i całą reformę wycofało, dzięki temu skuteczność ścigania przestępczości podobno wzrosła. Jak jest naprawdę nie wiem. Piszę to co mi powiedziano.

    A teraz przykład konkretny od cywilisty prawnika, jak było w PRL-u, gdzie same sądy cywilne musiały dbać i interes stron sporu w celu rozstrzygnięcia tego sporu zgodnie z prawdą i zasadami sprawiedliwości społecznej. No ale te w III RP stały się przeżytkiem, więc kodeks postępowania cywilnego systematycznie po 1989 roku zmieniano, tak że faktycznie teraz bez fachowej pomocy prawnika pełnomocnika nikt sobie w procesie cywilnym nie poradzi, a sąd nie doradzi i nie zadba o nasze interesy. Tym się różni tzw. prawo socjalistyczne rodem z PRL od prawa burżuazyjnego rodem z III RP.

    Przykład konkretny, bo o podanie takiego poprosiłem prawnika:
    Kodeks postępowania cywilnego z 1964 roku, Dz. U. 1964, nr 43, poz. 296 z późniejszymi zmianami.
    Zasady ogólne. Obowiązek informacyjny sądu wobec stron procesowych i dbanie o interes stron z urzędu.

    Tak było pierwotnie w PRL-u.
    “Art. 5. Sąd powinien udzielać stronom i uczestnikom postępowania występującym w sprawie bez adwokata potrzebnych wskazówek co do czynności procesowych oraz pouczać ich o skutkach prawnych tych czynności i skutkach zaniedbań.”
    http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19640430296

    A tak jest obecnie po nowelizacji tego przepisu w 2004 roku, Dz. U. 2004, poz. 1804.
    “Art. 5. W razie uzasadnionej potrzeby sąd może udzielić stronom i uczestnikom postępowania występującym w sprawie bez adwokata lub radcy prawnego niezbędnych pouczeń co do czynności procesowych.”
    http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20041721804

    Dla inteligentnych różnica jest oczywista. Sąd już nie musi się wysilać i pracuje na materiale zastanym. Nie masz dobrego prawnika, masz dużą szansę na przegranie procesu i nikt się tobą przejmował nie będzie.
    A może czas na to, aby ten przepis PiS i minister Ziobro zmienił, na ten zapis z PRL-u? Prawo i sprawiedliwość społeczna tego wymaga, jak sądzę.

    Wymiar Sprawiedliwości potrzebuje mądrych reform, przebudowy moralnej sędziów także, ale przede wszystkim niezależności od władzy politycznej.
    Co do skarżenia się prawników w organach unijnych, TSUE itd. – to jest ich Konstytucyjny obowiązek.
    Proszę sobie przeczytać art. 91 Konstytucji RP. Umowy międzynarodowe ratyfikowane przez Polskę mają pierwszeństwo przed ustawami, także ustawą Konstytucyjną, skoro przyjęto taką umowę do krajowego porządku prawnego.

    Jedynym wyjściem jest więc Polexit. Czy PiS zapewni Polakom godne warunki pracy i życia poza Unią, jak wcześniej brało czynny udział w niszczeniu polskiego dorobku gospodarczego? Stać będzie państwo na odbudowę przemysłu? No i czy sami Polacy teraz na to pozwolą, po zmianie ich mentalności na skutek transformacji, szczerze wątpię?

    Odpowiedz
  • 4 lutego 2020 o 05:25
    Permalink

    Byłem świadkiem w sprawie dotyczącej niesłusznego zwolnienia z pracy.

    Akurat zmienił się ten artykuł: “Art. 5. W razie uzasadnionej potrzeby sąd może udzielić stronom i uczestnikom postępowania występującym w sprawie bez adwokata lub radcy prawnego niezbędnych pouczeń co do czynności procesowych.”

    Sędzia nie poinformował, że kolejne rozprawy są już WYSOKO PŁATNE i kolego nie tylko że przegrał, ale jeszcze sporo zapłacił.

    Po prostu Prowadzący rozprawę Sędzia – mógł ale nie musiał poinformować o dalszym postępowaniu.

    To było przed Sądem Pracy, gdzie niby wszystko było ZA DARMO …

    Oczywiście było bez adwokata i stąd przegrana.

    A Sędzia powołał się na rozstrzygnięcia stosowane wobec zwalnianych górników, którzy otrzymywali duże odprawy, chociaż rozpatrywany przypadek dotyczył EWIDENTNEGO zwolnienia na podstawie aktualnego kaprysu Szefów zwalnianego kolegi, gdzie BEZPOŚREDNI jego przełożony określił, że nie było żadnych podstaw organizacyjnych, merytorycznych czy formalnych – do zwolnienia.

    Po prostu DOSTAŁ POLECENIE z “góry”, żeby mojego kolegę zwolnić.

    I mimo tego, Sędzia postanowił, że wszystko jest w porządku – mimo ewidentnego BRAKU PODSTAWY prawnej do zwolnienia.

    To było jakieś 10 lat temu …

    A jak jest teraz?

    Unikam Sądów i innym odradzam.

    Odpowiedz
  • 4 lutego 2020 o 15:39
    Permalink

    Naiwnie zapytam…..

    Czy w tej Sodomie i Gomorze, znajdzie się dziesięciu sprawiedliwych?
    Mamy 10 000 sedziów.
    Jakimi są LUDŹMI?
    Z jakiego materiału są zbudowani?

    Bo chyba od jakości “human factor” zależy, jakie będą ferowane wyroki.
    Tych ludzi ktoś uczy, wdraża do zawodu, opiniuje, awansuje według jakichś kryteriów.
    Im mają w obecnej rzeczywistości giętszy kręgosłup, tym wyżej zajdą.
    Nepotyzm, protekcja, wazeliniarstwo, usłużność, zależność, łapówkarstwo, zawiść, nie zostały wymyślone teraz, tylko towarzyszą nam od zamierzchłej przeszłości ludzkości.

    Co zrobić, by to wyeliminować, tego nie wie nikt…..

    Odpowiedz
  • 4 lutego 2020 o 19:59
    Permalink

    To , co napisał @Miecław 3 lutego o 22.05 , później zaś Inicjator ma ZASADNICZE znaczenie . Sądy WYZBYŁY się KONIECZNOŚCI stania po stronie obywatela . Tzw. sprawiedliwość społeczna – czyli DUCH prawa prawie nie istnieje . Jest wręcz passe , jako twór “komuszy”.

    Poza tym , sędziowie NIE BOJĄ się konsekwencji złych wyroków . Nie boja się nawet chyba Boga .
    Pełna kontradyktoryjność procesu cywilnego przypomina MMA . Strona z prawnikiem zwykle wygrywa !
    Sądzę , że w sprawach do np. 5 tys. zł strony powinny mieć równe szanse i stawać bez “papug” .
    Oczywiście pozew może napisać prawnik , ale to sędzia powinien tak prowadzić sprawę , aby dać równe szanse
    obu uczestnikom procesu !

    Przytoczony przykł. art 5 kpc po zmianach daje stronie bez papugi szanse jak na ruletce . Sędzia powie … lub nie . Strona z kolei nie znając pułapki NIE WIE o co zapytać . Proste .
    To tak jak w dowcipie – sąsiad do sąsiada :
    – czemu nie powiedziałeś , że włamują się do mojego auta ?
    – a pytałeś ???

    Odpowiedz
    • 5 lutego 2020 o 08:34
      Permalink

      “Sądy WYZBYŁY się KONIECZNOŚCI stania po stronie obywatela . ” 🤣
      Cóż to panie za curiosum? I kiedy to stały – może w PRLu, kiedy to
      za niewywiązywanie się z obowiązkowych dostaw, czy “szeptankę” można było trafić do pierdla…

      “Co do wspomnianych ludzi honoru..” ….TO, miałem na myśli “czestnych”,
      typu “wor w zakonie”, “zakonnik”…

      Odpowiedz
  • 4 lutego 2020 o 20:08
    Permalink

    Co do wspomnianych ludzi honoru , rabbich , mułłów to NIEKONIECZNIE !
    1. sprawdzają się w małych społecznościach gdzie ludzie się znają
    2. ferują wyroki rażąco staromodne i wsteczne . Nie chodzi oczywiście o np. kradzież , ale pytanie :
    czy kamieniujemy “puszczalską” córkę / żonę , czy może odcinamy im tylko np. nos , czy … ale to wręcz
    herezja – puszczamy wolno .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.