Rozwiązaniem problemów sądownictwa jest jego likwidacja? (cz.1)

graf. red.

Rozwiązaniem problemów sądownictwa jest jego likwidacja, rozwiązanie i odtworzenie od nowa w oparciu o nowe kadry? W mediach zaczynają pojawiać się tego typu głosy. Ludzie już nie wiedzą o co chodzi w sporze o sądownictwo, co więcej tak naprawdę żaden z uczestników sporu, nie chce powiedzieć dlaczego on trwa. Strony mają sprzeczne interesy i odrębną podmiotowość, wynikającą z posiadanej legitymacji. Co najgorsze, wojujący – bo to już właściwe słowo – wzajemnie się zwalczają, a przy okazji niszczą państwo, bo wzajemnie się delegitymizują. Jest to żałosne, zwłaszcza w wykonaniu, tej części Sędziów, którzy wypowiadają pośrednio posłuszeństwo państwu.

Ważne jest tutaj zrozumienie istoty sporu. Jest nią kontrola nad systemem sądownictwa w Polsce. Pan Minister Ziobro pięknie podsumował spotkanie z panią Komisarz Jurovą, mówiąc o możliwości implementacji wzorców niemieckich, gdzie władze sądownicze mają swój mandat od organów przedstawicielskich, a te jak wiadomo zyskują go w wyborach demokratycznych. To duże uproszczenie samego systemu w jego głównej konstrukcji, warto te wzorce wykorzystać.

W naszym kraju jest inaczej, praktycznie o tym kto zostanie dopuszczony do zawodu decydują inni członkowie korporacji zawodowej. Co więcej, korporacja sama się rozlicza i sama się pilnuje. Do tego jej członkowie mają zapewniony od państwa dożywotni wikt, jak również immunitet, dający faktycznie bezkarność. Bez realnej odpowiedzialności, bez realnej kontroli – a system, który w zamian tworzą, nie jest systemem idealnym, nie może nim być i nigdy nie będzie. Ponieważ nepotyzm i kumoterstwo są standardem w całej gamie problemów wszelkich korporacji zawodowych, nie rozstrzygamy jak głęboko jest w tym przypadku, na pewno jednak jest z tym problem i trzeba założyć, że jest ponieważ nie ma narzędzi kontroli. A kontrola jak wiadomo jest najwyższą formą zaufania – i to nie jest żart, tylko praktyka.

Rozumiejąc obawy środowiska sądowniczego odnośnie pryncypiów reformy, nie można bezkrytycznie odnosić się do kwestii kontroli nad funkcjonowaniem tej korporacji. Sami nie są w stanie kierować swoimi sprawami, z tej prostej przyczyny, że jak ma być weryfikowany obiektywizm takiej kontroli? Jest to tym trudniejsze w państwie demokratycznym, że w nim podstawą do sprawowania władzy powinna być legitymacja demokratyczna. W tym przypadku, wszystko co można powiedzieć, to najwyżej tyle, że mamy tam do czynienia z legitymacją semidemokratyczną w istocie korporacyjną. Czyli nie z demokracją, tylko z kleptokracją. Demokracja ma bowiem to do siebie, że jest zero-jedynkowa, albo jest, albo jej nie ma. Jeżeli jest, to proszę pokazać legitymację. Nic więcej, właśnie o legitymację proszę się pytać przedstawicieli korporacji (w zasadzie każdej).

Państwo musi mieć kontrolę nad każdym aspektem funkcjonalnym swojej właściwości. Tu nie chodzi o dyscyplinowanie sędziów “na telefon”. Tylko o wypracowanie mechanizmów pozwalających na zachowanie samodzielności Sądu w zakresie orzeczniczym. Uwaga, to nie może oznaczać tak, jak obecnie pełnej uznaniowości i samowoli Sędziów, bo jak widać ten system się nie sprawdził.

Dowodzą tego różne wyroki w sprawach o tej samej specyfice, a nawet często dla takich samych stanów faktycznych. Oczywiście każda sprawa jest inna i Sędzia zna ją najlepiej, jednak jest jakoś tak, że celebryta potrącający starszą osobę na pasach, bez prawa jazdy i badań technicznych samochodu, nie ponosi REALNYCH konsekwencji karnych. Natomiast zwykły człowiek traci prawo jazdy, bo źle zaparkował.

Odbiór społeczny takich przypadków zawsze musi być negatywny i konsekwencje gniewu obywateli spadają na władzę, która musi to zreformować. Nie jest w stanie tego zmienić, jeżeli nie zmieni systemu. Niestety Sędziowie sami, wykluczyli się ze społeczeństwa – nie dbając o łączność z nim, poprzez zrozumienie dla swoich decyzji.

Sąd i sprawiedliwość w odczuciu powszechnym nie mają ze sobą wiele wspólnego i jest to wina po pierwsze złego prawa, a po drugie tego, jak jest ono przez Sądy stosowane. Wiadomo, że przeciętnie połowa „klientów” Sądów wychodzi z nich niezadowolonych. Mówimy jednak o wyższym poziomie odniesienia, generalnie – ludzie nie rozumieją tego, co mówi się do nich z wokand, bo nie rozumieją hermetycznego języka. Prawnicy kosztują, jeżeli się już idzie do Sądu, to nie powinno się na nich oszczędzać.

Zapraszamy jutro na część 2-gą felietonu.

11 myśli na temat “Rozwiązaniem problemów sądownictwa jest jego likwidacja? (cz.1)

  • 2 lutego 2020 o 05:51
    Permalink

    Mocna teza, należy rozgonić to towarzystwo…

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2020 o 08:10
    Permalink

    Dyskurs, moim zadaniem, jest prowadzony w narracji narzuconej przez PiS. Problem nie polega na Sędziach, problem polega na jakości stanowionego prawa. Wszyscy, ochoczo, zapominają, czym powinni zajmować się politycy. Nie są oni od rządzenia, tylko od stanowienia prawa. I tylko od stanowienia prawa. W Polsce, po 1990 roku, wciśnięto kit – politycy rządzą. Mało kto pamięta, iż, ci politycy jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobili, było przytulenie majątku różnych instytucji PRL-u. Tak jak stwierdziła Beata – im to się należało. Tak zatem, naprawę należy zacząć od naprawy relacji pomiędzy władzami.

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2020 o 08:22
    Permalink

    Doskonałe uporządkowanie podstaw sporu.

    Zakładam, że w następnym odcinku – Autor ukaże intencje rządzących “dobrej zmiany” , którzy ewidentnie, przy okazji reformy złego systemu systemu sprawiedliwości w Nadwiślańskim Macondo – chcą wprowadzić zmiany KORZYSTNE dla siebie i utrzymania (wzmocnienia) własnej władzy.

    Spotkały się w tym obozie DWIE NIEPRAWIDŁOWE osobowości.

    Pierwsza to osobowość Prezesa, dążącego do pełni władzy (autorytaryzmu) bez liczenia się z istotą demokracji i kosztami społecznymi, co w Polsce nie przejdzie.

    Druga – to osobowość Ministra od Sprawiedliwości, który nie sprawdził się jako zdolny prawnik, ale już jako student Prawa nagrywał kolegów a obecnie do końca świata będzie ścigał lekarzy oskarżanych przez niego o przyczynienie się do śmierci swego ojca, itd.

    Te dwie osobowości nawzajem się NAPĘDZAJĄ, a skutki społeczne są ujemne.

    Nawet ich najlepsze intencje co do naprawy systemu sprawiedliwości budzą podejrzenia, że to nie jest robione w interesie Państwa.

    Dlatego czekam na część drugą i ewentualnie trzecią kontynuacji tematu przez Autora, który chyba jeszcze nie jest ścigany przez panujące nam służby – bo w nich prawdopodobnie zapanował chaos i zasada wierności ZWIERZCHNIKOM ważniejsza niż kompetencje, prawda czy SPRAWIEDLIWOŚĆ (zasada BMW …), że o Katolickim Miłosierdziu – nie wspomnę.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2020 o 17:12
      Permalink

      Służby się teraz modlą. 🙂
      Wczoraj przy okazji wizyty u znajomych miałem okazję wysłuchać w programie TVN, chyba pt. “Skandaliści” kolejny wywiad z najsłynniejszym i najskuteczniejszym byłym agentem CBA, którego imienia nie można wypowiadać na tym portalu i razem z nim występował także dawny szef UOP Piotr Niemczyk, który stwierdził, że w obecnym ABW dochodzi do takiego kuriozum, że odprawę zaczynają modlitwą “Anioł Pański”. 🙂
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Niemczyk
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Anio%C5%82_Pa%C5%84ski

      Nie wiem czy sobie jaja tylko robił, czy tak jest naprawdę? Ja nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. W Policji, czy w KAS, to podobno już prawie normą jest obecność kapelanów na odprawach, ale sądziłem, że służby specjalne są ponad tym wszystkim, a tu takie zaskoczenie mnie spotkało. 🙂
      Człowiek powoli traci nadzieję na normalność w tym kraju, więc co tam sądy świeckie, skoro ten najważniejszy to będzie sąd boży, a przed nim wkrótce ten kościelny. 🙂

      A sędziowie niech się bronią sami, skoro kiedyś dali doopy liberalnemu kapitalizmowi.

      Odpowiedz
  • 2 lutego 2020 o 08:44
    Permalink

    Te spory o sądy wyglądają na spory o fasadę, gdy w rzeczywistości chodzi o władzę.
    Dla skutecznego rządzenia konieczne jest przejęcie sądów, a sam pretekst jest mniej istotny.
    Nie chodzi o to, żeby sądy stały się “bardziej uczciwe”, mądrzejsze i wiarygodniejsze, ale o to, że są pewne (nieliczne w swojej liczbie) sprawy, które należy przepchnąć, jako istotne dla rządzenia i utrzymania władzy.
    Po przejęciu sądów, będą one w swej masie pracować tak jak dotychczas, ale sprawy ważne dla władzy będą załatwione pomyślnie, czyli “właściwie”.

    Tak jest w Polsce, że kwestii spornych jest teraz znacznie więcej niż poprzednio – wracamy do standardów pierwszej RP, a władza (ze względów propagandowych) nie może się jawić, jako władza autorytarna – władza chce być bardzo demokratyczna, i o tym trąbić na okrągło, z troską o obywateli.
    Dlatego dla “wyciągania kasztanów z ognia” trzeba znaleźć wiarygodną organizację, która te najważniejsze dla władzy spory rozstrzygnie zawsze po jej myśli. Jak się aktualnie dobrze obsmaruje sędziów, to uzyska się mandat medialny dla zrobienia z nimi porządku. Po przejęciu sądów będzie się z kolei wykazywać i dokumentować jak to świetnie zadziałało, chociaż faktycznie niewiele się zmieni, a za to te istotne dla sprawowania i utrzymania władzy sprawy będą pilnowane już odgórnie.
    Zgodnie więc z medialnymi standardami, nie będzie się szarogęsić pewna “kasta”, lecz będzie musiała już hasać na smyczy władzy. A tylko iluzją jest, że dla dobra obywatela.

    O formalnych niuansach związanych z przejmowaniem władzy nad sądami, jest tutaj:
    https://konserwatyzm.pl/bunikowski-o-obronie-sadu-najwyzszego/
    Bo w tej chwili, ci co popierają (przekonani przez media) przejęcie sądów, wyjdą na tym tak, jak niektórzy marzyciele po 1989.

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2020 o 10:02
    Permalink

    W tej reformie nie chodzi o reformę sądownictwa tylko o zawłaszczenie kolejnego segmentu władzy dla przyszłego państwa wyznaniowego.
    Pierwsze oznaki już są, bo sędziowie KRS zamówili oficjalnie mszę świętą za swoją misję w KRS.
    Wyguglać na onecie:
    “Msza święta w intencji KRS. Wicerzecznik Rady: inicjatywa prywatna”.
    Cyt.
    “W konstytucji znajduje się jednoznaczny zapis o “zasadzie bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych” (art. 25, ust. 2-red.).
    Tymczasem splot religii z instytucjami publicznymi nasilił się podczas rządów PiS.”
    I takie są fakty.

    Pytanie, czy ktoś chciałby być sądzony w III RP przez sędziów zależnych od władzy politycznej i kościelnej? Gdy na stole sędziowskim będzie stał krzyż, a sędzia będzie sądził w imię boga i odwoływał się do biblii? Świadkowie będą przed sądem składali przysięgę na biblię, jak w II RP, takie pomysły już organizacje prawicowe miały. Tak było w II RP.

    Demokratyczne wybory sędziów też nie pomogą, bo kto ma ich wybierać? Sejm zdominowany przez PiS? Wtedy wiadomo, że taki kandydat na sędziwego bez glejtu moralności od proboszcza nie ma szans na stanowisko sędziego.
    Jesteśmy o krok od państwa totalitarnego i wyznaniowego, o krok od katastrofy cywilizacyjnej, od cofnięcia nas w rozwoju do epoki średniowiecza i palenia na stosach.
    https://demotywatory.pl/4973126/Wroclawski-Sad-Okregowy-umorzyl-sprawe-bylego-ksiedza-Jacka-M
    https://demotywatory.pl/4973061/Szczyt-hipokryzji

    Obecnie następuję systemowe niszczenie prawa w Polsce i państwa de facto.
    Nawet konserwatywny zgred mądrze pisze:
    “Jak dotąd – „reforma” PiS ma charakter wyłącznie personalny – zmiany w sądach powszechnych, Sądzie Najwyższym, Trybunale Konstytucyjnym i w Krajowej Radzie Sądownictwa. W TK i KRS – zmiany moim (i nie tylko moim) zdaniem niekonstytucyjne i nielegalne. W przypadku KRS ustawą przerwano konstytucyjnie określoną kadencję jej wcześniejszych członków i pogwałcono wskazany w Konstytucji sposób ich wyboru (art. 186 ust 1 oraz art. 187 ust. 1 i 3). Dlatego Sąd Najwyższy ma rację podważając legalność obecnej KRS.”
    (…)
    Mało kto zauważa zaś, że ceną jaką przyjdzie zapłacić za tą „reformę” będzie likwidacja niezależności sądów, zwłaszcza po podpisaniu przez Prezydenta ustawy tzw. „kagańcowej”. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że p. Ziobro i jego współpracownicy motywowani są również (oprócz chęci poszerzenia władzy) kompleksami wobec środowisk prawniczych i akademickich, w których nigdy nie cieszyli się poważaniem. Bo też nie mieli na polu zawodowym stosownych zasług ani osiągnięć.”
    Jacek Matusiewicz
    Myśl Polska, nr 5-6 (2-9.02.2020)
    http://www.mysl-polska.pl/2177

    I jeszcze raz Sanocki:
    “Nie ma bowiem wątpliwości, że ustawy Ziobry nie naprawiają złych mechanizmów np. niewłaściwego trybu mianowania sędziów, nie wprowadzają społecznej kontroli nad sądami, a tylko umacniają pozycję ministra jako nadzorcy nad mianowaną przez siebie kastą. Tym razem już kastą właściwą, bo pisowską. Oczywiście z żadną reformą te zmiany nie mają nic wspólnego, po Ziobrze zostanie tylko nienawiść i podziały.”
    Janusz Sanocki
    http://www.mysl-polska.pl/2168

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2020 o 13:32
      Permalink

      “Jesteśmy o krok od państwa totalitarnego i wyznaniowego, o krok od katastrofy cywilizacyjnej, od cofnięcia nas w rozwoju do epoki średniowiecza i palenia na stosach.”

      Po śmierci Cromwella w 1658 roku zastąpił go syn – Richard. Jednak już w 1659 roku mieszczaństwu i szlachcie znudziła się dyktatura. Przywrócono parlament, a Richard musiał ustąpić. W 1660 roku parlament powołał na tron Karola II Stuarta – syna ściętego Karola I. Ten cofnął wszystkie postanowienia i ustawy dyktatury. Miał poparcie arystokracji (torysów). Druga znacząca grupa w parlamencie to możni mieszczanie, których nazwano później wigami. W 1689 roku przyjęto ustawę gwarantującą przewagę parlamentu nad monarchą.

      Po co więc była ta hucpa? Detronizowanie króla, by wprowadzić dyktaturę, w której Lord Protektor miał do wykonania jedno zadanie: musiał tylko obalić stary porządek. A kiedy już to zrobił, to stał się zbędny. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Wróciła monarchia parlamentarna, ale już nie taka jak wcześniej. Parlament dominował nad królem, a więc demokracja – raj dla Żydów.

      Często można spotkać się z opinią, że ogon wywija psem. Dotyczy to relacji Stanów Zjednoczonych z Izraelem. Nie da się ukryć, że Ameryka realizuje jego interesy. Jest to jednak nie tyle efekt jakichś sprytnych poczynań Żydów, ile sympatii purytanów do nich. Tak przynajmniej wynika z cytowanych wyżej fragmentów i nie ma podstaw, by sądzić, że obecnie coś się zmieniło. Widać gołym okiem, że nie. Purytanie są najwyraźniej szczęśliwi, że mogą służyć Izraelowi.

      Są oni potrzebni Żydom do realizacji ich mesjańskich celów i oni to doceniają. Nie przypadkiem największymi centrami finansów światowych jest Londyn i Nowy Jork. Nie przypadkiem też Szwajcaria jest największą na świecie pralnią brudnych pieniędzy. W Szwajcarii kalwini, a w Londynie i Nowym Jorku – purytanie. Po części w ten schemat wpisuje się też Szkocja – prezbiterianie.

      Jeśli więc kalwinizm i purytanizm są tak blisko judaizmu, to rodzi się pytanie: skąd takie podobieństwo? Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest to, że powstały z inspiracji żydowskiej, że wyłoniły się z sekt, które stworzyli Żydzi. Są one (te wyznania) na polu religii tym, czym w polityce partie socjalistyczne i komunistyczne z lewej strony, a masoneria z – prawej. https://bb-i.blog/2020/01/29/rewolucja-w-anglii/

      W uzupełnieniu polecam uwadze (ponownie) Rewolucja protestancka 1517 r. pierwsza z kilku wielkich rewolucji światowych
      https://www.youtube.com/watch?v=bo4etF3DkB0

      Odpowiedz
      • 2 lutego 2020 o 17:29
        Permalink

        A ty znowu z tymi żydami? Wy tam na tej prawicy to macie totalny kompleks żyda. 🙂
        A sprawa jest prosta, że zawsze w historii świata splatały się interesy możnowładców różnych nacji oraz religii. Żydzi w tym uczestniczyli, jak każdy inny naród. Ale żeby oni za wszystko byli odpowiedzialni, to już jest przesada. No i wygląda mi na prawicowe hołubienie inteligencji żydowskiej, a ja nie uważam ich za wybitnie inteligentnych w swej masie, choć nobli mają najwięcej. No ale polska prawica przy nich z inteligencją wypada blado, więc stąd ten kompleks zapewne. 🙂

        Odpowiedz
  • 2 lutego 2020 o 10:19
    Permalink

    Moim (skromnym) zdaniem na całkowicie nowe rozdanie w niektórych jednostkach organizacyjnych MS jest już zdecydowanie za późno, za późno , (o czym wspominałem niejednokrotnie) o co najmniej (prawie) trzy dekady, patrząc na problem jednak lepiej późno niż wcale…. coś “ktoś” musi zrobić – stan zawieszenia nie może być kontynuowany w nieskończoność gdyż cierpi… itd….

    Ryszard Jach: Afera M.Gersdorf i Z.Ziobry ujawnia jakim cynicznym hipokryta jest Jarosław Kaczyński
    https://www.youtube.com/watch?v=-SJgPrsz2Oo&t=178s

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2020 o 15:22
    Permalink

    Generalnie to przeciąganie liny, a zgadzam się że to nie o to chodzi w państwie. Hańba sędziom buntownikom. Sąd najwyższy trzeba zlikwidować i utworzyć od nowa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.