Różne oblicza organizacyjne Kościoła Katolickiego w Polsce

Kościół Katolicki w naszym kraju jest podmiotem fascynującym, doczekał się licznych opisów i analiz, z których dominującą większość orientuje się na jego społeczną funkcję albo na badanie ilościowe. We wszystkich badaniach jawi się jako struktura potężna, rozległa i mająca olbrzymie znaczenie, której zasad funkcjonowania jednakże do końca nie znamy, ponieważ jej hierarchiczność zakłada podporządkowanie zwierzchnikowi a nie demokratyczne i konsensualne podejmowanie decyzji przez ogół.

Dominująca większość osiągnięć Kościoła, w tym także na polu społecznym po prostu zniewala swoim rozmachem i ogromem, siła oddziaływania tej instytucji tam gdzie padnie jej zainteresowanie jest olbrzymia i często dominującą, w tym znaczeniu że na swoich polach działania praktycznie nie ma ona konkurencji.

Przez to, w tym podkreślmy poprzez swoją hierarchiczność – Kościół jawi się jako potężna struktura, doskonale zorganizowana i zarządzana z centralą w Watykanie oraz Episkopatem Polski jako władzą lokalną z Prymasem jako „pierwszym z równych arcybiskupów” na czele. Tymczasem w zewnętrznych przejawach działalności Kościoła pojawia się cały szereg różnych przejawów nie tylko jego stopniowego rozkładu ale także niekonsekwencji lub nieudolności. Jest to szczególnie interesujące jeżeli zestawi się w przypadku Kościoła zrealizowane osiągnięcia oraz odnotowane porażki – mające mniej więcej tą samą skalę organizacyjną, a takie są, mają miejsce i dzieją się na naszych oczach. Są to żywe symbole tego, że w naszym Kościele nie dzieje się dobrze, albo przynajmniej coś źle się dzieje z priorytetami.

Chodzi oczywiście o obiekty budowlane, w tym zwłaszcza świątynie, z których niektóre nie powstają w ogóle lub rodzą się w ślimaczym tempie a inne – pojawiają się nagle w pełni blasku i chwały dosłownie w szczerym polu, stanowiąc dowód na to, że Kościół jeżeli chce to może się zmobilizować i osiągnąć każdy cel jaki sobie wyznaczy. Właśnie dlatego niezrozumiałe są też i imponujące osiągnięcia, zwłaszcza jeżeli mają wymiar lokalny, dosłownie wyrastający pomiędzy pietruszką a kapustą.

Przykładem inwestycji sakralnej będącej niezrozumiałą porażką organizacyjną Kościoła jest Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie. Kamień węgielny pod ten obiekt wmurowano jeszcze w 1792 roku! Nawet biorąc pod uwagę jej wotywny charakter a tym samym polityczno-narodowe implikacje, to ponad 200 lat budowy robi wrażenie! To wynik sam w sobie po prostu doskonały, tak jakby się nie do końca chciało ten obiekt zbudować. Dopiero obecnie prace są kontynuowane i to z użyciem pieniędzy publicznych. Wcześniej nie znalazł się nikt w polskim Kościele, kto chciałby to dzieło rozpoczęte doprowadzić do końca, nawet w jej pierwotnym – ograniczonym wymiarze.

Przykładem inwestycji sakralnej będącej nadzwyczajnym sukcesem jest Sanktuarium Maryjne w Licheniu a ściślej wybudowana tamże Bazylika Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu Starym. Jest to fenomen architektury sakralnej nawet jak na nasze warunki i wyobrażenia o architektonicznym wyrażaniu pobożności, co do którego nie można Polakom odmówić polotu! W 10 lat w Licheniu powstała monumentalna pięcionawowa bazylika z centralną kopułą zbudowana na planie krzyża. Budowa została całkowicie sfinansowana z ofiar wiernych – efekt zapiera dech w piersiach. Nie można pisać o Bazylice, nie wspominając o inicjatorze jej budowy ks. Eugeniuszu Makulskim, którego to starania wydały bowiem właśnie taki wspaniały owoc.

Jeżeli na te przykłady dodamy jeszcze coś tak znamiennego jak ekspresowe powstanie Figury Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie – to można upaść na kolana z podziwu przed możliwościami organizacyjnymi Kościoła Katolickiego.

To jest naprawdę fenomen. Świątynia mająca znaczenie centralne, będąca wyrazem woli Narodu – 200 lat rodzi się w bulach, a tymczasem na głębokiej prowincji jaką jest Stary Licheń lub Świebodzin – możliwa jest tak nadzwyczajna i wzorowa mobilizacja społeczeństwa, której nie powstydziłaby się najlepsza korporacja.

Wnioski – zdolności organizacyjne Kościoła zależą w pierwszym zakresie od lokalnych czynników i lokalnej specyfiki (w rejonie wybudowania Bazyliki miały miejsce objawienia Maryjne w XIX wieku). Jeżeli Kościół czegoś chce – to to osiąga, nie ma barier, które byłyby zdolne do powstrzymania jego wysiłków. Natomiast, jeżeli nie wiadomo o co chodzi i w cokolwiek jest zaangażowane państwo polskie, które potrafi sobie zniknąć z mapy – to może być przyjmijmy – różnie. Efekty widać gołym okiem. Na marginesie można jedynie żałować, że Kościół nie dostał koncesji na budowę autostrad, na pewno by sobie z tym ekspresowo i mistrzowsko poradził, na pewno nie byłby gorszym zarządzającym niż dzisiaj niektóre spółki, nie wiadomo skąd, ale reprezentujące zagraniczny kapitał – kupujący – co się zdarza – byłych polskich ministrów.

2 myśli na temat “Różne oblicza organizacyjne Kościoła Katolickiego w Polsce

  • 9 sierpnia 2013 o 15:31
    Permalink

    Kościół w Polsce nie pokazał jeszcze wszystkich swoich możliwości. Nadchodzi nowe pokolenie biskupów (RYŚ w Krakowie) i księży (RAŚ – też w Krakowie), którzy nie boją się otwartej ewangelizacji.
    Wszystko przed nami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.