Polityka

Rozdęte ponad miarę przywileje kolejarzy a szczypta prawdy o dramacie na kolei!

 Minister Sławomir Nowak wypowiedział się o przywilejach kolejarzy, jako grupy zawodowej – określając je, jako rozdęte ponad miarę, jednocześnie negatywnie oceniając postawę kolejowych związków zawodowych w ich rozmowach z zarządem PKP.

Problemem jest zakres świadczeń przejazdowych przewidziany do wprowadzenia w życie od 1 stycznia 2013r., gdzie cały szereg uprawnień do darmowych i zniżkowych przejazdów koleją dla m.in. emerytowanych pracowników kolei i rodzin pracowników ma zostać cofnięty.

Sekcja Krajowa Kolejarzy NSZZ Solidarność opublikowała na swojej stronie internetowej protokół z rokowań sporu zbiorowego 17.12.2012r. dostępny [tutaj], w którym zawarto wiele niezwykle interesujących informacji, wskazujących na przygotowywanie się do strajku – spór zbiorowy jest jednym z warunków jego legalności. Wyszczególniony tam katalog rozbieżności stanowisk jest w zasadzie zupełny, co w praktyce wyklucza porozumienie się w dodatkowej rundzie rozmów – mediacji. W praktyce możemy być prawie pewni, że wybuchnie strajk.

Minister Nowak może sobie twierdzić, że protesty są jedynie pretekstem do akcji strajkowej, jednakże fakty mogą być dla nas wszystkich w tym dla pana ministra bardzo przykre, albowiem strajk kolei to nic przyjemnego dla obywateli, którzy odczuwają go totalnie, wszechobecnie i nadzwyczajnie dokuczliwie. Kolej, co prawda jest daleka od oczekiwań, nie mówiąc już o ideale, jednakże jest i jeździ.

Tu nie ma prostego schematu – źli związkowcy chcący pokrzywdzenia „pasażerów” w celu wymuszenia na rządzie zachowania dla siebie korzystnych przywilejów! A dobry minister – stojący na straży publicznej kasy… Problem jest o wiele szerszy niż mainstreamowe media go przedstawiają, albowiem dotyczy całego splotu okoliczności, wydarzeń i decyzji, które przyczyniły się do obecnej sytuacji na kolei, którą trudno określić inaczej niż zapaść – upadek i dramatyczną porażkę, albowiem naprawdę stan „narodowego przewoźnika” w rozumieniu całej grupy kolejowej jest dramatyczny. Polska z niezrozumiałych powodów – zupełnie zaniedbała przez cały okres transformacji swoją kolej i to, co dzisiaj widzimy na torach to przeważnie mała namiastka – wielkiej i wspaniałej przeszłości. Jeżeli ktoś myśli, że piszemy stronniczo – niech sobie sprawdzi na stronach fanatyków kolei czasy przejazdu pomiędzy głównymi miastami Polski w połowie lat 80-tych XX wieku, – czyli w szczycie beznadziei po stanie wojennym. Przykładowo – kiedyś jechało się na trasie Kraków Główny do Katowic około 30 kilku minut, a obecnie 104! Pomijając już taką kwestię jak likwidację linii kolejowych, zmianę struktury kolei – utworzenie kaskady spółek wcześniej działających w ramach jednej firmy, bałagan, brak koordynacji itp. itd.

Lista zarzutów względem decydentów – podejmujących decyzje strategiczne w przedmiocie kolei, w tym odpowiadających za ich dzisiejszy stan jest bardzo długa. Na wiele spraw i zagadnień – z największą dozą profesjonalizmu zwracają uwagę sami kolejarze – właśnie za pośrednictwem swoich struktur związkowych. Przykładowo niedawny list otwarty do premiera zawiera w zasadzie najpełniejszą z możliwych diagnoz dramatu, jaki zaistniał w ruchu kolejowym na Śląsku po zmianie operatora przez tamtejszy samorząd województwa. Z tym niezwykle ciekawym dokumentem, – o którym nie ma słowa w mainstreamowych mediach można się zapoznać [tutaj]. Dobrze, że jest Internet – dzięki niemu na stronie związków zawodowych można się zapoznać z realnymi wskazaniami ludzi, którzy się najlepiej na kolei znają, – czyli właśnie prawdziwych kolejarzy, wybitnych specjalistów, ludzi oddanych tej specyficznej, niezwykle wymagającej – w tym ofiarności SŁUŻBIE, albowiem, o czym zapominamy – kolej jest właśnie jedną z form służby publicznej. Jeżeli ktoś nie rozumie, o co chodzi – niech sobie wyobrazi, że jej nie ma!

Warto poczytać to, co kolejarze mają do przekazania, albowiem już po pobieżnej lekturze ich wskazań i uwag, – których głównym adresatem są rządzący – widać doskonale, że ani nie są stroną sporu smoleńskiego! Ani nie domagają się dla siebie nadzwyczajnych przywilejów! Co więcej nie są pasożytami – jak się ich czasami w niektórych mediach określa! To środowisko w sposób prosty i często dosadny przedstawia swoje opinie, ale co ma innego zrobić, jeżeli fachowy dialog z ministerstwem, jak również często z własnymi decydentami jest niemożliwy? Przykładowo na stronach internetowych ww. związku znajdujemy wręcz rozpaczliwy „List otwarty w sprawie likwidacji linii kolejowych w Polsce” – adresowany do najwyższych władz państwowych i sektorowych urzędników unijnych – najwyższego szczebla tamtejszych struktur. List dostępny jest [tutaj]. Jego wymowę oraz siłę podniesionej argumentacji można określić najdelikatniej, jako – rozpaczliwie wstrząsającą, a zarazem druzgocącą pod względem siły wskazanych tam argumentów wobec nonsensów decyzji, czy też raczej wcześniejszych braków decyzji wobec kolei w Polsce.

Analizując tą w istocie jedną z najbardziej kluczowych spraw dla naszego państwa, albowiem nawet najlepsze autostrady nie zastąpią kolei, trudno nie dojść do przekonania, że ktoś celowo doprowadził do sytuacji, w której podejmowanie jakichkolwiek skoordynowanych i obejmujących swoim strategicznym zasięgiem oddziaływania decyzji dotyczących kolei jest w Polsce praktycznie nie możliwe.

Dlatego oceniając wystąpienia pana właściwego niestety ministra, jak również przekaz mainstreamowych mediów na temat działań przygotowywanych przez kolejowych związkowców – warto wziąć pod uwagę także argumenty drugiej strony, które w generalnym zarysie są niepodważalne i co najmniej słuszne.

Żadne prymitywne propagandowe schematy nie mogą mieć tu zastosowania, głównie z tego powodu, że związki zawodowe kolejarzy – troszcząc się o swoje miejsca pracy – gwarantują nam, że kolej w ogóle będzie. Bez względu na to jak to nonsensownie brzmi, ale niestety generalna sytuacja w naszym kraju przedstawia się właśnie w ten sposób, że to związki zawodowe chcą zachowania kolei w Polsce, a jakaś „niewidzialna ręka” oddziałującego zza kulis „wielkiego reżysera” ciągle chce – albo likwidować linie i zamykać połączenia kolejowe, albo tworzyć kolejne spółki i je prywatyzować najlepiej za prawie darmo – tnąc i dziurawiąc zdrowy niegdyś organizm naszej „kolejowej matki PKP” – niczym pijana małpa z brzytwą na dysfunkcyjne kawałeczki i niewspółdziałające ze sobą struktury.

Będąc obiektywnym trzeba pamiętać, że przywileje socjalne, o jakich zachowanie generalnie słusznie ubiegają się kolejarze to jedynie małe ogniwo wielkiego sporu o polską kolej. To manipulacji mediów zawdzięczamy brak społecznego rozeznania w dramacie, jaki od lat rozgrywany jest na kolei. Kiedyś się zdziwimy, że nie tylko pociąg nie przyjedzie, ale na dworcu jest np. muzeum!

6 komentarzy

  1. mroczny i sprawiedliwy

    Kilka faktów o kolejowych przywilejach. Obecnie sytuacja wygląda tak, że kolejarze pracujący w spólkach podlegających PKP i Przewozach Regionalnych praktycznie nie mają już żadnych przywilejów. Przeprowadzane przez ostatnie 20 lat reformy zlikwidowały wszystkie przywileje, począwszy od kolejowej służby zdrowia, przez wcześniejsze emerytury, trzynastą pensję itd. Jedyne co pozostało to ulgowe przejazdy pociągami. Teoretycznie ulga wynosi 99% dla pracownika i 80% dla rodziny ale w praktyce zniżka dla pracownika oscyluje pomiędzy 50 a 90%. Wynika to z ceny biletu i opłat dodatkowych jakie trzeba ponieść, np. miejscówka. Do tego trzeba zaznaczyć że kolejarze wykupują sobie te zniżki, nic nie ma za darmo, a koszt wykupu to kilkaset złotych potrącanych ze styczniowej wypłaty. Dlatego większość kolejarzy nie wykupuje zniżek dla rodzin gdyż wyjazd dwa razy w roku np. we wakacje i podczas ferii nie rekompensuje ceny wykupu zniżki. Ważne są tak naprawdę zniżki dla kolejarzy i to z przyczyn praktycznych, bo np. maszynista czy konduktor często zgłasza się do pracy daleko od swojego miejsca zamieszkania i siedziby swojego zakładu i dzięki zniżce może do stacji/posterunku ruchu gdzie zaczyna pracę dotrzeć relatywnie tanio. W przypadku likwidacji zniżek około 30-40% pociągów stanie ze względu na to że kolejarz nie będzie wydawał kilkaset zł. miesięcznie na dojazd do miejsca zgłoszenia do pracy albo pracodawcy będą musieli wykupić za wile milionów zł przejazdy dla pracowników wykonujących pracę na sieci PKP. Tak więc żadnych oszczędności nie będzie z likwidacji zniżek dla kolejarzy a skomplikuje to i tak trudną sytuację na polskiej kolei.

  2. Przywileje kolejowe PKP PLK S.A. :
    -deputat węglowy 164 zł miesięcznie;
    -premia na dzień kolejarza 200 zł;
    -zniżka na przejazd pracownika 99% ale nie mniej 1,5 PLN w PR i 5,5 PLN w PKP IC na rodzine trzeba sobie wykupić
    Koleje Wlkp 100% odpłatne;
    -jubilaty właśnie zabrano
    co by nam od tych przywilejów sie nie przelało
    PANIE MIN. NOWAK A TERAZ WYMIEŃ PAN SWOJE

  3. I tyle hałasu o 164 złotych?
    Przecież koszt zważenia i zaniesienia tych kilkudziesięciu kilogramów węgla (deputat) jest kilkakrotnie wyższy od tej kwoty …

    A swoją droga ciekawe, że deputat węglowy, pochodzący z Czasów Parowozowych nadal się utrzymał. Dawano węgiel (potem deputat), żeby nie WYNOSILI węgla z tendrów parowozów.
    Ale mimo wszystko kolei jakoś żal.

    • 164 zł to 1/10 mojej pensji to dla mnie dużo
      a hałas jest o przejazdy bo dlaczego mam płacić za przejazd który wykonuję aby w czasie pracy przemieścic się między dwoma posterunkami

    • 164 zł – i słowo rozdęte raczej do siebie nie pasują

      • jako córka pracownika przed ponad 20 laty: darmowa, dobra służba zdrowia, lekarstwa, rehabilitacja między innymi na basenie Polonia. przejazdy darmowe i jako córka specjalisty pierwszą klasa za darmo po …na pewno części Europy. o koloniach nie wspomnę bo to prawie wszystkie firmy miały. Nie w hotelach ale w szkołach. znam Polskę i w Warszawie nie siedziałam przez całe wakacje. Było fajnie. Moja mama obecnie z racji ostatnich lat pracy na kolei, ma jak na inżyniera bardzo małą emeryturę bo te świadczenia były policzalne wtedy ale do emerytury się nie wliczają jako, że nie były “ozusowane”. świadczenia jej też żadne nie przysługują bo była pracownikiem spółki.
        Szewc bez butów ma chodzić? To tak jakby pracownikom kuchni zakazać próbować tego co gotują.
        Kolejarze i ich rodziny powinni jeździć za darmo. Ci co kolej obsługują mieć zniżki.
        Jeśli nie będzie to oficjalnie załatwione Polak Polakowi pomoże albo ogłuchnie, oślepnie i wprowadzi niepisaną umowę.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.