Rozdawnictwo socjalne Jarosława Kaczyńskiego i ski

Po lekturze Programu 2014 autorstwa Prawa i Sprawiedliwości – nasuwa się banalna refleksja, ci ludzie chcą Polski socjalnej, nie socjalistycznej, ale właśnie socjalnej. No i żeby ustrój kraju się nie zmienił, żeby był republiką, bo wiadomo, że to dobrze wygląda. Pomysł naprawdę wspaniały – zwłaszcza jak się poczyta fragmenty o rozdawnictwie po 500 zł na dziecko, o walce z wiatrakami albo fenomenalne pomysły o poprawieniu opodatkowania przedsiębiorców, przy czym przy okazji prawdopodobnie zarżnięto by samorządy (mające udział w CIT).

Generalnie panu Kaczyńskiemu i jego poplecznikom chodzi o Polskę, która będzie rozdawać konfitury, które rzekomo teraz zawłaszcza „system Tuska” i korupcja, która jak wiadomo jest jego częścią. Niestety nie jest tak różowo jak się panu Kaczyńskiemu wydaje, nie bez powodu nie przedstawił on żadnych wyliczeń, praktycznie żadnych liczb, poza jakimiś wyrwanymi z kontekstu – dosłownie gdzieniegdzie. Jak można przedstawić plan dla państwa bez powoływania się na wyliczenia, na których udowadnia się – gdzie jest ten bilion złotych i skąd można go wycisnąć? Może lepiej uczciwie powiedzieć, że ten bilion złotych pan Kaczyński zamierza ściągnąć w postaci podatków i innego wydatkowania funduszy unijnych – przynajmniej w części?

Wiadomo, że lewica w Polsce kuleje i sama zjada własny ogon, a po zesłaniu pana Grzegorza Napieralskiego do Szczecina jest dysfunkcyjna, przez co nie potrafi zaproponować żadnej rzeczywistej propozycji dla społeczeństwa. Jednakże to jak daleko w radosnej twórczości socjalnej Rzeczpospolitej poszedł PiS – przekracza zdolności finansowania nie tylko przez naszych magików z ministerstwa finansów, ale po prostu nasza gospodarka może nie wytrzymać dofinansowywania np. kredytów mieszkaniowych spłacanych przez ludzi niemających zdolności kredytowej! Kto te kredyty będzie żyrował? Pan Kaczyński z osobistego majątku, czy też państwo polskie z naszych podatków, bo przypomnijmy – majątku, jako takiego już za bardzo nie ma, który można podzielić!

Ten program to nic innego jak mydlenie ludziom oczu, tworzenie nadziei i fatamorgany, za którą nie będzie się ponosić odpowiedzialności, ponieważ jest taką fikcją, że nie da się jej przenieść do realiów. W zasadzie całe ewentualne nieszczęsne rządzenie PiS mogłoby stanowić dążenie do ziszczenia się tego programu – w jakichś częściach. Oczywiście najszybciej pójdzie zmiana powierzchni administracyjnej – CBA, IPN itd. Najtrudniej pójdzie w realnej gospodarce, gdzie nie tylko może się nie udać, ale można załamać system, czego skutki odczujemy wszyscy, ponieważ nie będzie, z czego spłacać zadłużenia i dopłacać do już i tak obciążającego nasz budżet socjalu.

Ze względu na dramatyczną sytuację demograficzną nie możemy sobie pozwolić na żadne rozdawnictwo pieniędzy, ponieważ ich nie będzie. Wiem że to trudne do zrozumienia, no bo jak to jest możliwe, że państwo nie będzie miało pieniędzy – po prostu – nie będzie miało na kontach środków umożliwiających wywiązanie się ze zobowiązań i wsparcie tych elementów systemu, które kuleją jak np. ZUS, czy KRUS.

Brak środków zawsze objawia się w ten sam sposób – przy pomocy zer. Jeżeli już w drodze konsensusu zgodzilibyśmy się na jakieś nowe socjale – to zawsze kosztem czegoś lub raczej kogoś, – co trzeba wyraźnie powiedzieć. I jeżeli już to zróbmy coś w rodzaju – likwidacja „becikowego”, – bo kto to widział, żeby płacić za urodzenie dziecka – ciąża to nie choroba, a jeżeli przez 9 miesięcy ciąży rodzice nie byli w stanie odłożyć 2000 zł – to nie powinni mieć prawa do spłodzenia dziecka, bo są życiowymi porażkami, nieudacznikami i niedojdami) poza przypadkami wielkich tragedii osobistych wynikających z przyczyn zewnętrznych lub losowych). Zamiast becikowego – wypłacać chorym na nowotwory i inne choroby rzadkie – specjalne renty w wysokości uzależnionej od rodzaju choroby jednorazowo np. 10 tyś., zł a następnie co miesiąc po 3000 zł, żeby taka osoba miała przynajmniej na godne dożycie w hospicjum, jeżeli nie uda się jej uratować. Jednakże nie, my mamy ze strony Prawa i Sprawiedliwości – urawniłowkę, po pięćset złotych na dziecko. Nie da się tak rządzić – to idiotyzmy, które będą funkcjonowały tylko tak długo, jak długo ministerstwo finansów będzie w stanie sprzedawać kolejne transze obligacji.

Jak na sześć lat siedzenia w opozycji widać, że pan Kaczyński niewiele się nauczył. Można nawet postawić tezę, że zmarnował ten czas na czczą nienawiść do pana Tuska, zamiast zająć się na rzeczowo naprawą państwa, – do czego mógł przygotować taką propozycję, żeby nawet przeciwnicy polityczni zawyli z zazdrości. Tymczasem, to co widzimy w programie to nic nowego, to taka sama papka jaką prezentują praktycznie wszystkie partie od bardzo dawna. Prawo i Sprawiedliwość nie oznacza dla Polski jakiejś nadzwyczajnej zmiany, jeżeli już to na gorsze, ponieważ nie będzie czego rozdawać. Więc szkoda słów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.