Polityka

Rozbieżność interesów Polski i Niemiec a wspólny interes europejski

 Rozbieżność interesów Polski i Niemiec istnieje na wielu płaszczyznach i dotyczy pełnego spektrum interesów państwowych. Rozbieżność interesów naszych krajów w Unii Europejskiej to tylko jedna z płaszczyzn wzajemnej stałej rywalizacji. Rywalizacji, której niezmiennie od 1000 lat celem jest dominacja a stawką jest głównie przestrzeń a ostatnio i to, kto na kogo pracuje.

Póki, co mamy to szczęście, że w perspektywie średniookresowej – życia tego pokolenia – głównym celem Niemiec względem Polski jest podwyższenie naszego ogólnego rozwoju cywilizacyjnego i wzmocnienie naszego państwa. Powód jest prosty – staliśmy się częścią wielkiej europejskiej układanki, która jest korzystna dla Niemiec. Dodatkowo, zabezpieczamy najbardziej niebezpieczny dla Niemiec kierunek – wschodni, skąd może przyjść destabilizacja.

Naszym najważniejszym interesem względem Niemiec jest ciągle normalizacja stosunków i budowa bilateralnych relacji, które spowodują, że będziemy dla Niemiec być może słabszym i biedniejszym, ale mimo wszystko równoległym partnerem. Dodajmy w domyśle, że w tych granicach. Kwestie ekonomiczne generalnie są na drugim planie, to jedynie przejściowe korzyści. I tak żadne pieniądze nie zwrócą nam tego, co Niemcy zrobili z naszym krajem w latach 1939-1945, wedle różnych szacunków odbudowywanie strat wojennych głównie w sensie biologicznym (kapitał ludzki w wymiarze fizycznym i intelektualnym) skończymy około 100 lat od wojny.

Dzisiejsze konsultacje w Berlinie pomiędzy Panią Kanclerz Angelą Merkel a panem premierem Donaldem Tuskiem mają jedynie krótkookresowe znaczenie, ale bardzo zasadnicze dla polskich spraw wewnętrznych. Wiarygodność premiera w kraju zależy od tego ile pieniędzy przywiezie z Brukseli. Przynajmniej bez częściowej niemieckiej przychylności, w ogóle nie będzie można mówić o sukcesie. W tej sprawie pozornie będzie się liczył tylko ostateczny wynik liczony w Euro, żadne maskowanie rzeczywistości klepaniem po plecach nie będzie miało w praktyce żadnego znaczenia. Jednakże w praktyce gra toczy się o wiele więcej niż tylko pieniądze, chodzi tu głównie o naszą pozycję międzynarodową, której potwierdzeniem będzie uznanie ze strony Niemiec. Nie możemy jednak w roszczeniach przesadzić, albowiem wówczas stracimy twarz pragmatyków, która jest nie mniej cenna, gdyż stracone na funduszu spójności pieniądze można będzie nadrobić dobrą polityką w przyjemnej atmosferze przez następne kilka lat, natomiast zepsute przez żądania powietrze będzie uchodzić z naszego zadęcia o wiele dłużej.

Niemcy nie mają interesu popierać nas za wszelką cenę, albowiem Wielka Brytania naprawdę może zablokować budżet, a wówczas stracimy wszyscy. Co więcej, jeżeli będziemy dalej „do końca” doić niemiecką krowę, to w końcu ją odessiemy tak, że przestanie dawać mleko. Prędzej z powodów politycznych niż realnych możliwości finansowych. Następnej perspektywy finansowej już nie będzie, ale będą nam wtedy pamiętane nasze postawy i brak zdolności do kompromisu. Właśnie kompromis, jest dzisiaj tym, czego najbardziej Europa i Kanclerz Merkel potrzebuje. Europa bez budżetu zacznie wpadać w chaos, a Kanclerz Merkel może przegrać wybory, co będzie oznaczało zmianę kierowcy, którego Euro-determinacji i realnej przychylności do Polski możemy być pewni. Chodzi o to, że musimy poprzez trudną sytuację Niemiec dostrzec ich rolę w kontekście europejskim, o czym zresztą dzisiaj mówiła pani Kanclerz. Właśnie w ten sposób możemy pokazać realne rozumienie wspólnego interesu Europejskiego, który jest ważniejszy niż każde Euro dla Polski, albowiem zabezpiecza nas politycznie w trwającej wspólnocie.

Reasumując, naszym interesem jest znalezienie wspólnego pola kompromisu poprzez umiejętne dozowanie presji i niedawanie powodów do brytyjskiego weta, które osłabiłoby Europę. Naszym celem jest otrzymanie maksimum tego, co możemy osiągnąć, przy zachowaniu dobrej atmosfery. Jest to możliwe poprzez mądry pragmatyzm, który na pewno się nam w perspektywie długoterminowej opłaci. Musimy pamiętać o tym, że wspólny interes europejski to w przełożeniu na nasze bilateralne stosunki z Niemcami – ich troska o nasz rozwój cywilizacyjny, albowiem w ogólnym rozliczeniu to im się opłaca. Nie dają nam pieniędzy, dlatego bo jesteśmy „fajnymi Polakami”, lub czują się ciągle odpowiedzialni za ostatnią okupację, ale dlatego bo się im to w długiej perspektywie opłaca, ponieważ jak będziemy bogatsi – będziemy kupować więcej ich produktów.

2 komentarze

  1. Dobre wnioski

  2. “Niemcy nie mają interesu popierać nas za wszelką cenę, albowiem Wielka Brytania naprawdę może zablokować budżet, a wówczas stracimy wszyscy. Co więcej, jeżeli będziemy dalej „do końca” doić niemiecką krowę, to w końcu ją odessiemy tak, że przestanie dawać mleko. Prędzej z powodów politycznych niż realnych możliwości finansowych. Następnej perspektywy finansowej już nie będzie, ale będą nam wtedy pamiętane nasze postawy i brak zdolności do kompromisu. ”

    https://obserwatorpolityczny.pl/rozbieznosc-interesow-polski-i-niemiec-a-wspolny-interes-europejski/

    Tak jest naprawde, nie zapomnijmy, ze Polacy przez ostatnie 1000 lat ta niemiecka krowe doja, nie tylko dzis.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.