Wojskowość

Czy rosyjski Kaliningrad i Białoruś na nas uderzą?

Rzeczywistość zmienia się z dnia na dzień, nagłe manewry wojsk w Kaliningradzie – mogą stać się zapowiedzią do agresji na terytorium Polski lub Litwy, sytuacja jest nieobliczalna ponieważ nasz sąsiad – Federacja Rosyjska – została zmuszona podnieść stawkę w bardzo niebezpiecznej grze o Ukrainę. Presja jaką zastosowano wobec Rosji jest bez precedensu w dotychczasowych stosunkach.

Jest oczywistym, że Rosja ma prawo bronić siebie i swoich sojuszników i że najlepszą obroną jest atak, jednakże z naszej strony nic ani Rosjanom, ani Białorusinom nie zagraża. Społeczeństwo polskie niestety ponosi odpowiedzialność za działania jego przedstawicieli, chociaż nie miało większego wpływu na ich politykę w ostatnich latach. Jeżeli dojdzie do prowokacji lub polityki faktów dokonanych, wówczas stoczymy się w odmęt szaleństwa – w zasadzie bez wyraźnego powodu, albowiem na przestrzeni ostatnich lat w naszych stosunkach – formalnie nie wydarzyło się nic takiego, co uzasadniałoby działania zbrojne. Natomiast musimy pamiętać, że to Federacja Rosyjska została sprowokowana – atakiem soft power “niewidzialnej ręki Majdanu” na jej strefę bezpośrednich interesów. Tylko od Rosjan zależy jakiej odpowiedzi będą chcieli udzielić. Jeżeli będą nią działania zbrojne, musimy się z tym – pomimo całej niechęci w konfliktowaniu się z Rosjanami – niestety liczyć.

Polska jest narzędziem w polityce międzynarodowej wielkich zachodnich sił, mało na tym zyskała, a teraz może przyjść dzień, kiedy poniesie konsekwencje zezwolenia na działania konia trojańskiego – pewnego ministra, który na pewno nie reprezentuje jej interesów, ale niestety działa w naszym formalnym imieniu. W efekcie, czy to się nam podoba czy nie – możemy być skonfrontowani z Rosjanami.

Biorąc pod uwagę wybitną zdolność Rosjan do działań opartych na taktyce salami, czynienia zmian w sferze realnej bez formalnego deklarowania swoich zamiarów, a kwestie prawa międzynarodowego od czasów Kosowa Moskwa ma prawo interpretować adekwatnie do tego, jak interpretował je Zachód – rząd Polski powinien zwrócić się do NATO z żądaniem poinformowania władz Federacji Rosyjskiej, że JAKIEKOLWIEK działania formacji militarnych lub paramilitarnych – z terenów ich właściwości administracyjnej – dokonywane na terytorium Polski lub Litwy (poza pasem granicznym, bo wiadomo że nawet wojsko może zabłądzić) będą potraktowane jako rozpoczęcie agresywnej wojny napastniczej, bez jej wypowiedzenia. Do tego bardzo ważne są odpowiednie zachowania sojuszników, którzy już w tym rejonie powinni być, żeby atak na nasze lub litewskie terytorium był zarazem atakiem na żołnierzy z innych krajów NATO.

Nie mamy bowiem żadnych gwarancji, że za tydzień po ulicach Olsztyna lub Białegostoku nie będą spacerować rosyjskojęzyczni mężczyźni z bronią długą i w mundurach moro, bez dystynkcji wojskowych i oznaczeń państwowych, a w mediach rosyjskich usłyszymy soft power o „Polsce właściwej” i naturalnych prawach mieszkańców „Jeszcze bardziej zachodniej Białorusi” do mówienia po rosyjsku i co jest jak najbardziej naturalne – oddania się pod opiekę Federacji Rosyjskiej i splecionej w sojuszu wojskowym Białorusi. Naprawdę, czy to się nam podoba czy nie, ale Rosjanie są twardszymi graczami i mogą taki scenariusz przeprowadzić, a nie będzie to nic innego od tego co państwa zachodnie zrobiły naszym słowiańskim Braciom i Siostrom Serbom w Kosowie. Tam mechanizm był podobny, nawet organizację terrorystyczną handlującą organami jeńców, żywymi kobietami w celach nierządu i narkotykami – nazwaną armią wyzwoleńczą! Po fakcie – pod groźbą kolejnych bombardowań stolicy zmuszono Serbię do pogodzenia się z “secesją” arcyserbskiej prowincji zamieszkałej przez ludność napływową. Na podwieczorek liczne kraje uznały ten fakt, w tym niestety uczynił to także rząd w Polsce. Proszę się nie dziwić, że Rosjanie są pojętnymi uczniami i doskonale przestudiowali metody działania zachodnich służb specjalnych i ich pomagierów. Po casusie Kosowa, gdzie po prostu zgwałcono prawo międzynarodowe i podeptano ład powojennej Europy, gdzie nie zdarzyła się przymusowa zmiana granic od końca wojny – wszystko jest możliwe, to Zachód udowodnił, że liczy się ten kto ma czołgi i lotnictwo. A akurat tak się składa szanowni państwo, że w Rosji zarówno czołgów jak i lotnictwa nie brakuje…

Rząd RP powinien już dzisiaj przeprowadzić mobilizację, wszystko co możemy obecnie zrobić, to zmobilizować rezerwy – takie jakie posiadamy i przeszkolić, je tak jak jesteśmy w stanie w stosunkowo krótkim czasie. Przy dużym wysiłku jesteśmy w stanie zmobilizować milionową armię, składającą się głównie z piechoty, jednakże przy odpowiednim rozmieszczeniu, dozbrojeniu i wykorzystaniu posiadanego sprzętu – oraz przy pewnym poziomie wsparcia sojuszników, jesteśmy w stanie konwencjonalnie się obronić przed armią Federacji Rosyjskiej i Białorusi (mniej więcej na linii Kołobrzeg – Poznań – Wrocław), ale nie ma co marzyć jeżeli chodzi o obronę państw bałtyckich – ta pułapka strategiczna NATO, może nas tylko osłabić, jeżeli nie zostanie należycie wzmocniona przez sojuszników z taktyczną bronią jądrową w Polsce włącznie.

Oczywiście taka demonstracja siły i zdolności mobilizacyjnych – kosztowałaby sporo pieniędzy, budżet padnie po miesiącu, a rezerw nie mamy. Jednakże bezpieczeństwo kraju jest tego warte, W zasadzie nie mamy alternatywy – na Rosję nie działa strategia miękkiego powstrzymywania, ona jest nieskuteczna, ponieważ mamy do czynienia z ludźmi już tyle razy przez Zachód oszukanymi, że w konsekwencji liczy się tylko rachunek strategiczny. Jest jeszcze szansa, że Pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej, nie będzie traktował Polaków jako wrogów, pomimo wrogości naszego rządu. W konflikcie nie zawahamy się przed działaniami odsuwającymi realne zagrożenie militarne od naszych granic, jednakże trzeba walczyć symetrycznie tzn. nie powinno się atakować bardziej niż to jest potrzebne do odparcia ataku.

Oczywiście brakuje nam broni jądrowej, jednakże tu jest wóz albo przewóz, jeżeli Federacja Rosyjska użyłaby na terytorium kraju NATO broni jądrowej, wówczas będziemy oczekiwać adekwatnej odpowiedzi ze strony naszego strategicznego sojusznika, przy czym – wówczas będzie to już wojna na wyniszczenie. Tutaj Uwaga – możemy się niestety rozczarować.

Po ewentualnym ataku jądrowym na Polskę, władze Federacji Rosyjskiej muszą liczyć się z tym, że Ci Polacy, którzy przeżyją będą mieli tylko jeden cel – zabić wszystkich wrogów, a ponieważ nie będziemy mieli dokąd wrócić – pozostanie nam jedynie pokonać Rosjan, albo… zrobić rewolucję i zrzucić własny rząd, jednakże wówczas na pewno Zachód nam nie podaruje i skorzysta z okazji, żeby mogło zginąć więcej Polaków, a zachodnia granica Polski wróciła do stanu z 1938 roku. Nie będzie innego scenariusza.

Warto też pomyśleć o zacieśnieniu współpracy z litewskim sojusznikiem, tak żeby zawczasu rozmieścić wojska w taki sposób, żeby były one trudne do zniszczenia atakiem jądrowym, a mogły pokonać Kaliningrad i wyjść na pozycje na Białorusi. To jest możliwe po zapomnieniu o krzywdzie polskiej mniejszości na Litwie jak również celowe, żeby mieć pod względną kontrolą działania Litwinów, zdolnych do prowokacji kosztem naszej mniejszości narodowej na Litwie. Niestety lata wrogości litewskiej powodują, że nie można automatycznie polegać na tym sojuszniku, jednakże to wina tylko i wyłącznie Litwinów, jeżeli zabrakło im 25 lat czasu na pojednanie – po mordach w Ponarach (i innych), to o czym my w ogóle mówimy?

Na marginesie pojawia się problem bałtyckiej “rury”. Nie do zaakceptowania jest fakt, że sojusznicze Niemcy finansują Rosję prowadzącą wojnę na wyniszczenie z Polską. Jednakże atak na gazociąg podmorski – cwani Niemcy mogą potraktować jako zerwanie przez Polskę sojuszu, przy czym UWAGA nie ma znaczenia, kto tego ataku dokona, to może być zwykła parszywa prowokacja stanowiąca pretekst do wojny na drugim froncie, a przynajmniej odmówienia pomocy. Dlatego najlepiej, żeby rurociąg oficjalnie zniszczyli Amerykanie – mają do tego możliwości techniczne, bez konieczności angażowania się na Bałtyku.

Kwestią jednakże fundamentalną – wymagającą rozważenia – jest ewentualne przygotowanie – póki nie jest za późno – broni ostatecznej odpowiedzi, na wypadek, gdyby Federacja Rosyjska dokonała ataku jądrowego na terytorium Polski a zachodni sojusznicy nas jak to mają w zwyczaju – osamotnili. Ewentualnie, gdyby zachodni sojusznicy uznali, że po ataku jądrowym nie ma już państwa polskiego i można zająć jego byłe zachodnie tereny. Przy obecnym poziomie technologii “bio” stosunkowo szybko, w czasie do 4 miesięcy można przygotować gotowe szczepy zaawansowanej broni biologicznej (niestety niestabilnej, ale przez to doskonale nadającej się jako ostateczna broń odwetowa – bo totalnie nieprzewidywalnej, Uwaga to prawdziwa broń końca świata, tutaj w scenariuszu max wchodzi w grę unicestwienie w ogóle kręgowego życia na Ziemi) oraz przygotować środki jej przenoszenia, w taki sposób żeby dokonać adekwatnej odpowiedzi – przynajmniej zemścić się, jeżeli kraj zostanie zniszczony w termojądrowej kuli ognia lub podwójnie zdradzony przez sojuszników. W takim scenariuszu KAŻDY przeciwnik musiałby się liczyć z atakiem odwetowym i śmiercią kilku-kilkunastu lub może kilkudziesięciu milionów własnych obywateli – w zależności od skali powodzenia takiego ataku. TU NIE MOŻE BYĆ CZCZYCH DEKLARACJI – TU TRZEBA STAWIAĆ SPRAWĘ JASNO I MÓWIĆ KAŻDEMU – ZAATAKUJECIE NAS – BĘDZIEMY WAS ZABIJAĆ DO KOŃCA ŚWIATA I JESZCZE JEDEN DZIEŃ DŁUŻEJ! Oczywiście ze względu na gęstość zaludnienia – nasza broń biologiczna o wiele większe zniszczenia uczyniłaby na zachodzie niż wschodzie. Jednakże trzeba mieć świadomość, że jej skutków nie moglibyśmy kontrolować, niekontrolowany – mutujący się wirus bojowy dosięgnąłby także naszą ludność, nawet jeżeli – co jest oczywiste, wraz z wirusem opracowalibyśmy szczepionkę. To straszna broń, ale to broń której musi się bać nawet potężny przeciwnik. Nie ma kraju, który zamknie całe społeczeństwo w bunkrach na 1-3 lat, na tyle bowiem można zapewnić samo-replikowanie się wirusa.

Nie ma innej alternatywy. To nie Rosjanie doprowadzili do destabilizacji politycznej regionu, to nie Moskwa pierwsza sięgnęła po oręż i to nie Moskwa ponosi za wszystko co się wydarzy odpowiedzialność. Jednakże w wyniku zawartych sojuszy musimy mieć świadomość, że niestety Rosjanie mogą nas potraktować jako wrogów, wówczas – z ciężkim sercem, jednakże trzeba będzie przeciwko nim walczyć, przynajmniej tak długo zanim znowu nie zdradzą nas zachodni alianci lub nasz tzw. własny rząd. Co pokazuje pełny bezsens wojny Słowian.

Nie ma bowiem większego dramatu niż wojna wśród Słowian! W licznych niemieckojęzycznych publikacjach przewija się wątek rozważań o II Wojnie, gdzie autorzy dywagują – jaki byłby wynik bitwy stalingradzkiej, moskiewskiej, na Łuku Kurskim, gdyby Rzesza dysponowała takim wsparciem jakie miał Napoleon…, w kontekście udziału Polaków. Strasznie mylą się ci panowie, albowiem wynik mógłby być tylko iście napoleoński…, ewentualnie dramat potrwałby dwa lata dłużej… jednakże wynik byłby taki sam jak był w 1942, 1943 i 1945…, czyli taki jaki był zawsze! nie da się bowiem pokonać Rosji – jest za duża, jak ktoś nie wie o co chodzi niech kupi globus i nim kręci – “to duże” cały czas na Wschód to właśnie Rosja.

Tymczasem, nie zaszkodzi pomodlić się o pokój i przyjaźń pomiędzy słowiańskimi narodami, w której jednak nie ma i nie będzie nigdy miejsca dla uległości wobec Faszyzmu. Walka z faszyzmem warta jest wszelkich poświęceń – miejmy nadzieję, że Rosja się z niej nie wycofa, a zarazem że Polacy nie będą wrogami dla Rosjan.

31 komentarzy

  1. Od biedy możnaby ten tekst uznać za ironiczny.Od biedy – intelektualnej.
    Dawno już nie czytałem takiego nachalnego bełkotu. Żałuję straconego czasu.

    • przestałem czytać w połowie, nie bardzo wiem czego miałbym bronić. Willy Walesy i ciemnych interesów polskich polityków bronić nie zamierzam. A w ogóle to idę do kolejki do lekarza, za dwa lata będę przyjęty, a tak to mnie wypchną.

  2. Jaką mobilizację ? Może Kaczyński z Donaldem + ich świta niech idą. Ja i pewnie jakieś 10 mln Polaków za swoje 1200 na śmieciówce mamy to gdzieś. Mamy bronić latyfundiów “naszej elity” ?

  3. “Tymczasem, nie zaszkodzi pomodlić się o pokój i przyjaźń pomiędzy słowiańskimi narodami, w której jednak nie ma i nie będzie nigdy miejsca dla uległości wobec Faszyzmu. Walka z faszyzmem warta jest wszelkich poświęceń – miejmy nadzieję, że Rosja się z niej nie wycofa, a zarazem że Polacy nie będą wrogami dla Rosjan.”

    A krakauer niech się lepiej pomodli o zdrowie, bo modlić się o rozum to już chyba za późno.

  4. Rosja już niedługo zostanie pokonana… bo świat “po krymie” straci do niej zaufanie i tylko będzie czekał na dogodny moment… krajom w europie środkowo wschodniej już zapaliła się czerwona lampka że one mogą być następne, zatem z dużym prawdopodobieństwem będą się one jednoczyć wokół wspólnego wroga – kraje bałtyckie, Wyszehrad, Ukraina, a nawet Białoruś (bo to co dzieje się na Krymie nie podoba się nawet Łukaszence – jego milczenie w tej kwestii jest wymowne) to ponad 100mln ludzi z PKB zbliżonym do rosyjskiego. …a dogodny moment będzie wtedy gdy na Rosję uderzą Chiny. W tej sprawie eksperci mówią że to tylko kwestia czasu. My jako Europa Środkowo – Wschodnia powinniśmy być gotowi na ten moment, żeby móc zatrzymać Chiny gdyby im za dobrze szło. Jak powiedział stary góral, Polska będzie aż po Ural, za Uralem będą Chiny, was nie będzie skur…….!

    • 50-parolatek

      …. och kurcze…!
      Inni eksperci mówią, iż to tylko kwestia czasu, gdy Chiny w przymierzu z Rosjanami uderzą na Krowiarzy…
      Co powiesz w tej kwestii, Maniuś…?

    • Co do Chin, to nie byłbym zbyt optymistyczny. Do Białorusi nie dojdą a Państwo Środka nie ma tradycji zaborczych, a raczej izolacjonistyczne, o czym świadczy Chiński Mur. Obecnie nie wytrzymują ciasnoty ze względów demograficznych, więc jest im potrzebna część Syberii którą, przy ich cierpliwości i naturalnym kurczeniu się populacji etnicznych Rosjan z wielu powodów, głównie alkoholizmu i beznadziei tworzonej prze putinowską kleptokrację, po cichu zasiedlą bez wojny.

      Militarne uderzenie może nastąpić tylko w przypadku zaangażowanie się Putina w jakąś poważniejszą awanturę, jak n.p. inwazję i okupację Ukrainy, na co Rosję po prostu nie stać.

    • Nie pij tyle alkoholu

  5. Super tekst

  6. Na temat patriotyzmu i “Obrony Ojczyzny”, pisałem
    pod którymś z textów. Ale miałem na myśli Ojczyznę – Matkę
    a nie obcą, zimną macochę…z którą, NIC mnie nie łączy.
    Ot pomieszkuję…nie wypada mi chwalić się specjalnością wojskową, jeszcze z epoki E. Gierka.

    • Sierotka po komunie?

    • 50-parolatek

      Widzę, iż mamy podobne odczucia…
      MOJA Polska, a co za tym idzie “Ojczyzna”, to był ten Kraj, który zapewnił mi od momentu urodzenia, aż do momentu stania się dojrzałym jego Obywatelem rozwój, jak i fizyczny, tak i duchowy. Kraj w którym moi rodzice nie musieli “wykrwawiać się” i uprawiać “wyścigu szczurów”, bym tylko mógł dojrzeć, a oni przetrwać. Był to Kraj, który niezależnie od uposażenia moich rodziców zapewnił mi parasol ochronny. Kraj w którym dorosłem, kraj, który zaszczepił we mnie nie miłość do kilku paciorków z krzyżykiem na końcu, ale prawdziwy patryjotyzm i poczucie słowiańskiej wspólnoty. W kraju tym otrzymałem porządne wykształcenie, które, nota bene, również poza Polską umożliwia mi do dnia dzisiejszego solidną egzystencję. W Kraju owym przeżyłem najpiękniejsze chwile mojego życia, gdyż miałem poczucie współtworzenia swojej ówczesnej Ojczyzny i niezależnie od tego co się robiło, było to czynione dla dobra Wspólnoty.
      Dla takiej Ojczyzny gotów byłem poświęcić nawet swoje życie.
      Nie dane mi jednak było długo zaznawać prawdziwej, socjalistycznej nadziei i wolności, bo w 80-ym wtyczki CIA tak omotały sporą część Społeczeństwa, że swoimi obiecankami totalnie ogłupili większą część Narodu. Tak na marginesie, analogiczny proces zachodzi teraz na Ukrainie.
      Dzięki gen. Jaruzelskiemu udało się przychamować proces ZDURNIENIA NARODU, ale dzięki SOLIDURNIOM już nigdy nie udało się powrócić do wspaniałych lat NADZIEJI DLA KAżDEGO.
      Ostatecznie, w 89-ym, gdy ogłoszono “zwinięcie sztandaru”, stwierdziłem, że Swiat (Polska), który nadchodzi na pewno nie jest MOJą Polską, a na utrzymywanie rzeszy Pasibrzuchów, Krwiopijców i Jawnych Złodziei nie mam najmniejszej ochoty, więc dałem stamtąd “nogę”
      Po tych latach stwierdziłem, iż pomimo, że początki nie były łatwe, to jednak dobrze uczyniłem, opuszczając starą Ojczyznę
      A to z bardzo prozaicznej przyczyny – “stara” umarła, a “nowa” się nie narodziła.
      Polska XXI wieku to nic innego, jak Kraj Nowoczesnego Feudalizmu – “feudałowie” to banki, burżuje i administracja, pozostali to “chłopi pańszczyźniani”
      W najmniejszym stopniu nie mam ochoty mieć jakiejkolwiek styczności z tym Krajem…!
      PS – żałuję tylko jednego, że zamiast na “zachód”, nie wyemigrowałem wówczas na “wschód”, t.j. albo do Białorusi, albo do FR, bo teraz jest już za późno…

      • wieczorynka

        Bardzo dobry tekst. Co najważniejsze wielu współczesnych 30-40 latków też tak uważa.

      • Wow! Jeszce jedna sierotka po komunie z najprawdopodobniej sowieckim wykształceniem (notabene, niektóre sowieckie uczelnie były niezłe, jak n.p. moskiewski instytut górnictwa).

      • Rzadki okaz “socjalistycznej nadziei” – antypolskiego kołtuna. Nie żałuj emigruj “do Białorusi, albo do FR”, tam czekają na takich “pożytecznych idiotów” i posmakujesz “socjalistycznego” raju.

      • Pięknie i od serca ująłeś p. problem miłości do
        Kraju Ojczystego, i to co z nami się stało
        na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Jeśli napiszę że nie ma dziedziny z której można być dumnym
        to uważam że napisałem laurkę zbyt pochlebną dla zarządzających(w naszym imieniu?) od 1989r.Polską.
        Wyrazy szacunku,pozdrawiam.

      • I wszystko jasne Panie Resortowy. A tamto co przeszło, to nie była Ojczyzna… to była Rosja Sowiecka i rządy ich polskich pachołków. Czy się stało, czy się leżało.. to się należało. A teraz kurde trzeba pracować. No faktycznie jest gorzej.

  7. 50-parolatek

    Do “Symona”
    Widzę, iż należysz pan do fachowców, więc mam prośbę…
    – proszę o zdefiniowanie terminu: “Polak” lub “Prawdziwy Polak”…

  8. Przeczytałem parę artykułów na stronie “obserwatora” i jakoś naszły mnie skojarzenia z przedwojenną V kolumną..

  9. No tego tekstu oczywiście wybiórcza nie dostrzegła, chyba bardziej zajadliwie antyrosyjskiego tekstu w polskim internecie nie ma, ale przyznaje – równo walicie w naszych też – nie bez słuszności.
    Zaczytałem się tu z linka z wyborczej i zostane do rana. Jeszcze raz ukłony

  10. observer 48,jakiś ty durny.USA cały czas walczą z Rosją.Po co są wojny w :Afganistanie i Iraku?Po to by Rosję okrążyć od tyłu.A kto zamontował Majdan i w jakim celu?By Ukraina oderwała się od Rosji.Rosja tej wojny nie wywołała.

  11. CO ZA GŁUPIE PUTINOWSKIE ŚCIERWO TAKIE GŁUPOTY WYPISUJE JAK POLSKA POLSKĄ A ŚWIAT ŚWIATEM NIGDY POLAK RUSKOWI BRATEM. PUTIN ZA BRATA MOŻE UWAŻAĆ PSA PRZY BUDZIE A NIE POLAKÓW.

  12. C..j wam w d..e j…..e kacapy z tej waszej p………j propagandy!!!

  13. @Kieras
    Gwoli opamiętania.
    wwww.opolczykpl.wordpress.com/2013/08/12/obiecywano-nam-juz-druga-japonie-czy-irlandie-a-moze-tak-zrobmy-drugo-bialorus/
    w temacie “bratniej pomocy” Sejm RP, podjął wiążące
    decyzje – pisałem kiedyś. Wszystko brzmi “znajomo”,
    nie musisz cofać się do Układu Warszawskiego, RWPG.
    To “wszystko” obowiązuje w solidarnościowej Polsce.

  14. inicjator_wzrostu

    Prorok, czy co?

  15. I co dalej, Rosjo?

    Chiny zasypuja swoja produkcja caly swiat. Co moze zaoferowac swiatu Rosja? Czy ktos widzial gdzies rosyjskie technologie i produkty rosyjskiego przemyslu? Proba stworzenia rosyjskiej Silicon Valley w Skolkovie nie powiodla sie mimo gigantycznych nakladow finansowych. Do dzis dnia nie udalo sie Rosji skopiowac amerykanskiego promu kosmicznego – rosyjski Buran zostal pogrzebany przed swym narodzeniem. Sojuzy usywane do komunikacji z Miedzynarodowa Stacja Kosmiczna to technologia z 70-tych lat ubieglego wieku i za pare lat zostana zastapione przez nowe europejskie i amerykanskie transportery kosmiczne ktorym Rosja ni jest w stanie dorownac. Ogromne swiatowe zasoby gazu lupkowego powaznie obniza rosyjskie dochody z eksportu tego surowca. Anschluss Krymu i wschodniej Ukrainy moze wywolac chwilowa euforie ale nie sposob uniknac zasadniczego pytania.

    Co dalej Rosjo?

  16. No i co z tego ze Rosja jest duza…. same pustkowia tundra tajga, nie da sie nic uprawiac nie da sie zyc, jak na tak duze Panstwo Rosja liczy tylko 150 mln… Chiny sa 3 razy mniejsze a licza ponad miliard populacji. Kazdy jeden Polak nienawidzi Rosji, zaraz znowu nas zmiota z mapy europy jak nie bedziemy sie zbroic

    • wieczorynka

      Aby pokochać Rosję, należy pojechać koleją transsyberyjską, zobaczyć Bajkał a przede wszystkim poznać i starać się zrozumieć Rosjan.

  17. @Ralf

    …”no i co z tego ze Rosja jest duża”… dla takich jak Ty – Nic, nie z tego nie wynika…dla Napoleona i innych
    “hitlerkow”, ho,ho,ho.
    Nie wypowiadaj sie kr…ynie, w moim i większości
    Polaków imieniu, to NADUZYCIE…(o nienawiści do Rosji)
    takich jak Ty , nie szkoda “zmieść”, niereformowalny
    kr…ynie.(nb. kiedyś miałem psa o imieniu – Ralf).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.