Rosja to inna liga niż strefa zgniotu

graf. red.Kolejna wizyta pana Johna Kerryego amerykańskiego Sekretarza Stanu w Moskwie, to kolejne potwierdzenie, że USA uważają Federację Rosyjską za supermocarstwo, z którym ustalają możliwy tok interesujących ich spraw, przede wszystkim w kontekście reagowania na kryzysu. Skoro USA wiedzą, że Rosja to supermocarstwo i trzeba z Rosją rozmawiać, to dlaczego z rozumieniem tych oczywistych faktów jest taki problem w stolicach niektórych państw środkowoeuropejskich?

Być może to wynik jakiegoś strategicznego przekłamania? Może kraje Europy Środkowej posiadają broń termojądrową, własne źródła ropy i innych surowców strategicznych, w końcu olbrzymie rynki zbytu, są ważnymi partnerami w handlu międzynarodowym, a ich rozwinięte technologie kosmiczne plasują je w czołówce państw rozwiniętych technologicznie?

Okazuje się, że nie, nic z tych rzeczy, państwa Europy Środkowej są przeważnie małe, albo średniej wielkości, a ich cechą charakterystyczną jest bieda, a na pewno brak zasobów finansowych umożliwiających swobodne funkcjonowanie w warunkach globalizacji. Dlatego nie da się zrozumieć, dlaczego małe, słabe i biedne państwa – praktycznie wszystkie na dorobku, pomimo faktu, że ich militarny i polityczny pryncypał – liczy się z Federacją Rosyjską jako supermocarstwem, same prowadzą polityki, które przynajmniej w kilku przypadkach można uznać za „trudne”, a w co najmniej dwóch za „bardzo trudne”?

Zastanawiająca jest taka niekonsekwencja i nieracjonalność, zwłaszcza że to nie jest pierwszy raz, kiedy „najwięksi” porozumiewają się sami pomiędzy sobą, pozostawiając „mniejszych”, w sytuacji faktów dokonanych, nawet jak już ci, zaangażowali się w konflikt na serio, albo przynajmniej zainwestowali bardzo dużo, żeby np. zmienić orientację prowadzonej polityki energetycznej.

W związku z powyższym zachodzi podejrzenie graniczące z pewnością, że Rosja to inna liga. Natomiast inni gracze, grają w swoich rozgrywkach podwórkowych, ewentualnie czasami są zaproszeni na mistrzostwa swojego sołectwa lub nawet gminy. Dlatego rodzi się pytanie, czy aby przypadkiem nie jesteśmy wykorzystywani w ramach istniejących sojuszy, przez państwo które uważamy za militarnego i politycznego pryncypała po prostu nas wykorzystuje do robienia „szumu”?

Warto mieć to na uwadze, głównie poprzez pryzmat polityki niemieckiej i francuskiej wobec Federacji Rosyjskiej, której kwintesencją są rozmowy w Mińsku. Co ciekawe, Niemcy i Francja nie występowały tam w formule unijnej, ponieważ trzeba byłoby wysłać znanego z dużego sceptycyzmu wobec Rosji – Przewodniczącego Rady Unii Europejskiej. Więc de facto, okazało się, że nawet przynależność do struktur zachodnich nie oznacza dla nas gwarancji, że nie będziemy zmarginalizowani i wręcz pominięci!

Wnioski jawią się co najmniej dwa. Po pierwsze Rosja to inna liga, będąc krajem w strefie zgniotu trzeba zupełnie przemodelować politykę, która nie powinna wykazywać nawet poprzez dorozumienia cienia dążenia do konfrontacji. Po drugie nasze sojusze Zachodnie są warte dokładnie tyle, na ile pozwoli układ stosunków międzynarodowych w strefie zgniotu. Oznacza to, że trzeba albo „tańczyć jak nam zagrają”, albo zmienić politykę wewnętrzną w taki sposób, żebyśmy byli w stanie, przynajmniej zniechęcić sąsiadów, do realizowania własnych celów naszym kosztem. Odnosi się to również do tych z Zachodu, albowiem jak nauczyły nas dwa ostatnie lata, gra się toczy nadal, tak jakbyśmy w zasadzie nie byli w żadnych sojuszach, więc trzeba uwzględniać w rzeczywistości – takie warunki jakie wychodzą w trakcie gry, a nie takie, jakie zakładaliśmy przed przystąpieniem do niej zwłaszcza w ostatniej partii zagrania, jak podpalano Ukrainę.

Oczywiście można także nie uznawać rzeczywistości. Można wierzyć w to, że świat wygląda dokładnie tak, jak zapisano w pięknie oprawionych traktatach i umowach międzynarodowych, zasłaniając się potrzebą prymatu prawa międzynarodowego jako nadrzędną zasadą w stosunkach międzynarodowych. Tymczasem warto jest popatrzeć na traktaty, umowy, postanowienia, poprzez pryzmat tego, jak układają się prawdziwe relacje, próbując antycypować to, jakie one będą. Przecież wszyscy tak robią, nawet pani Angela Merkel zrobiła w ten sposób, po prostu odrzucając unijne porozumienia dotyczące migracji, ponieważ uznała, że potrzeba chwili jest ważniejsza od międzynarodowych porozumień i relacji z pozostałymi 27 krajami Unii Europejskiej. Oczywiście, takie działanie to przede wszystkim przywilej państw grających w pierwszej lidze. W sytuacji państwa ze strefy zgniotu, wszystko wygląda inaczej, ale właśnie dlatego warto wykazywać się rozsądkiem i rozumieniem problemów lepiej niż inni, a na pewno inaczej (szerzej), niż tego inni się spodziewają.

23 myśli na temat “Rosja to inna liga niż strefa zgniotu

  • 16 lipca 2016 o 05:07
    Permalink

    Aktywność amerykańskiej dyplomacji, jak na razie, ma wyłącznie na celu uśpienie czujności Rosji i jednocześnie przeforsowanie korzystnych wyłącznie dla siebie rozwiązań. Obecna ekipa rządowa USA, nie myśli nawet o zawarciu jakiegokolwiek kompromisu, uznając, że tylko bezwolne zgodzenie się z jej racjami jest jedynym możliwym do przyjęcia rozwiązaniem.
    Tym się właśnie objawia ta wielkomocarstwowa amerykańska buta, która chce narzucić światu swój punkt widzenia, nie licząc się z interesem słabszych…
    Tak działo się dokąd i Rosja jak i Chiny nie powiedziały, że mają dość tego amerykańskiego szarogęszenia się po świecie…

    Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 21:27
      Permalink

      Rosja niech dziękuje, że istnieje potężna Ameryka bo w świecie bez Ameryki już dawno byłby sojusz Europy z Chinami w sprawie podziału świata w tym Rosji. Dla Rosji i świata jest lepiej gdy reguły narzuca jeden gracz. Bo wtedy jego chciwość w pewien sposób ulega rozcieńczeniu i zadowala się głownie rentą z posiadania waluty światowej. Gdy zaś graczy jest dwóch a nawet więcej to świat ulega podzieleniu na mniejsze strefy wpływów, które z tego powodu są wyzyskiwane na znacznie większą skalę.

      Odpowiedz
      • 16 lipca 2016 o 22:22
        Permalink

        abrakadabra/makabra ponieważ jesteś bardzo zaangażowany politycznie, głównie w sprawy Polski i Rosji dla odprężenia opiszę autentyczną historyjkę.
        Mój mąż/partner kilka dni temu był w mieście na zakupach, jak zwykle odwiedził dział alkoholowy (jednak to ze względu na mnie – czerwone wytrawne, sam jest de facto abstynentem). W dziale monopolowym oprócz mego partnera było dwóch klientów anglojęzycznych, mieli trudności z wyborem trunków, zatem zwrócili się z pytaniem, rozmawiasz po angielsku?, odpowiedź – nie, natomiast został zaproponowany język rosyjski i niemiecki, tym razem anglojęzyczni stwierdzili, że nie. Partner co prawda mógł coś podpowiedzieć na tyle zna ten język, jednak zastosował drobną złośliwość. Wniosek, kochasz yanki twoja sprawa, jednak nie zmuszaj aby inni kochali no i wyluzuj.

        Odpowiedz
      • 17 lipca 2016 o 09:42
        Permalink

        Tu i ówdzie pobrzmiewa w Polsce ludowa przypowieść, że dojdzie do takiej wojennej sytuacji, gdy to chińscy żołnierze będą poili swoje konie w nurtach Wisły. Oczywiście po bohaterskim zwycięstwie nad Rosją. Wielu rodzimych, ale wielce naiwnych rusofobów życzy sobie tego, gdyż niczego tak bardzo nie pragną, jak historycznej klęski Moskwy.

        Nieważne dla nich z czyich rąk, w jakich konkretnych okolicznościach i czy z korzyścią dla Polski; lecz tylko by ta porażka oznaczała ostateczny koniec Rosji. Nie pytają przy tym, gdzie jeszcze zajdą chińskie armie ze swoimi stalowymi końmi? I czy na przykład Nowy Jork pozostanie wtedy wciąż stolicą światowej finansjery, a londyński City będzie pławiło się w kapitalistycznym dostatku? To ich nie interesuje. Jakaś zoologiczna nienawiść, irracjonalna, a politycznie szkodliwa, odbierająca rozum i zdrowy osąd.

        …Skoro więc my widzimy się jako istotna część Zachodu i nieodłączny sojusznik Anglosasów może lepiej nie oczekujmy Chińczyków nad Wisłą w roli wyzwolicieli, o której tak przecież marzą nasi mesjaniści? Znani są oni bowiem z politycznego romantyzmu, nie to, co my: niepoprawni realiści.

        Chińczycy nad Wisłą.http://www.mysl-polska.pl/949

        Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 05:40
    Permalink

    Dobre określenie – strefa zgniotu!

    Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 08:19
    Permalink

    Popieram poglady Autora. W epoce globalizacji wymazony Zachod jest wszedzie rowniez na Wschodzie. Nalezy zawsze realnie myslec o mozliwej zmianie frontu.

    Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 12:25
      Permalink

      JAKUBIE! PROPONUJĘ PISANIE NA FORUM ZE SŁOWNIKIEM W RĘKU …

      Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 09:04
    Permalink

    W I lidze grają zawodowcy,w Okręgówce amatorzy do których zalicza się PIS,awans może być do III ligi jeśli uzyskają licencję a to zależy od kasy i dobrych kontaktów. Czyli realnie nasze miejsce w Okręgówce!

    Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 10:39
      Permalink

      Tak PiS to kompletni amatorzy. Ale czasami najlepsi zostają zdyskwalifikowani i na ich miejsce wchodzą amatorzy. Tak kiedyś było w lidze włoskiej gdy Juwentus po zdobyciu mistrzostwa został ukarany degradacją do niższej ligi. Jeżeli chodzi o ligę w której Polska gra to właśnie Turcja strzeliła sobie samobójczego gola. Teraz pytanie na kogo postawi nowa administracja USA po stracie Turcji. Na Rosję z którą róznie może być. Na Niemcy gdzie za 10 lat może być Turcja a raczej tureckie ugrupowania będą wpływać na proturecką politykę Berlina. A może jednak zwycięży w Waszyngtonie idea Geroge Friedmana i Ameryka zorganizuje tzw. Polski Blok-rodzaj federacji ze stu milionami mieszkańców, która jako bliski sojusznik Ameryki da jej możliwość kontrolowania Europy Zachodniej, Wschodniej a także Bliskiego Wschodu.

      Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 10:25
    Permalink

    My już zrobiliśmy swoją robotę i tak naprawdę dobiliśmy rannego niedźwiedzia. Partnerstwo Wschodnie cudownie rozbroiło projekt ZSRR 2.0. Wojna między Rosjanami i Ukraińcami paraliżuje geostrategiczne możliwości Moskwy w Europie na wiele lat a jednocześnie osłabia naszych dwóch potencjalnych przeciwników Rosję i Ukrainę. Tak się składa, że my potrzebujemy co najmniej jednej dekady na modernizację armii i rozbudowę własnego przemysłu zbrojeniowego. Rosja zaś nie ma tyle czasu i jeżeli szybko nie przerobi 50 milionów Ukraińców i Białorusinów na prawdziwych Rosjan to za 20 lat carem zostanie Ramzan przy poparciu jakiegoś sułtana z dynastii Erdogan(jeżeli wojskowy pucz w Turcji będzie fiaskiem na bank mamy otwartą drogę do budowy sułtanatu i idei imperium). A to co mówi Kerry i tak nie ma znaczenia bo wszyscy na świecie czekają na wynik wyborów w USA. Od tego będzie zależało w którym kierunku pójdą Chiny. Jeżeli wygra Clinton Chińczycy będą stawiać na rywalizację z Ameryką głównie przez rozbudowę marynarki wojennej a jedwabny szlak pójdzie przez rosję. Jeżeli wygra Trump doprowadzi on do porozumienia z Putinem a wtedy jedynym rozsądnym wyjściem dla Chińczyków zagrożonych od północy będzie porozumienie z sąsiadami, głownie uregulowanie sporów z Wietnamem, Indiami a może nawet z coraz bardziej niezależną od Ameryki Japonią(co by nie mówić japońskie koncerny potrzebują chińskich pracowników) i skierowanie całej energii na rozmontowanie Rosji. A Jedwabny szlak pójdzie przez Azję Centralną, Iran, Turcję. Czyli Chińczycy będą próbować za pomocą korumpowania elit gospodarczo-politycznych Rosji zauralskiej odciągać ten region od Moskwy i jednocześnie przygotowywać się do wojny hybrydowej. Kilka milionów Chińczyków pracujących w tej części Rosji w handlu, przy wyrębie tajgi czy w szklarniach produkujących warzywa to niezła baza dla zorganizowania armii zielonych tzn żółtych ludzików. Jeżeli wliczymy do tego kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich kobiet, które nie mogąc znaleźć ruskiego męża(część wyjechała, ci co zostali to zdegenerowani pijacy, narkomani, nieroby i pracowity Chińczyk na tym ruskim tle jest dla ruskiej kobiety prawdziwym cudem. I dlatego ona stanie za jego plecami gdy dojdzie do konfliktu). Bajki o Rosji jako supermocarstwie to naprawdę może opowiadać Kerry i to nawet nie Obamie ale głównie Putinowi. Aha i teksty, że Rosja to super-rozwinięte państwo bo sprzedaje do Ameryki kilka silników rakietowych opracowanych w latach 70 tych w ZSRR i zmodernizowanych przez wymienienie elektroniki z sowieckiej na chińską to taki same bajki jak to, że jeszcze niedawno Polska była potęgą w produkcji broni pancernej bo polska wersja T72 z francuską elektroniką(Pt91 malaj) pokonała rosyjską wersję T72(T90) w Malezji. Z drugiej strony czy czasem Amerykanie nie zrezygnowali już z tych rosyjskich silników na rzecz kupowania ich na Ukrainie?

    Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 12:36
      Permalink

      “abracadabra” — NA TWOJĄ RUSOFOBICZNĄ SRACZKĘ PROPONUJE “ddddddddd”.

      PROSZĘ PANA PROSZĘ NIE STOSOWAĆ ŻADNYCH PORAD MEDYCZNYCH. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

      Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 14:50
      Permalink

      Jeśli już piszesz w kontekście Rosji, nie używaj,dobry
      człowieku formy “MY” pisz w swoim imieniu,WY. My Polacy
      – cenimy Rosję Pana Putina. Nic nie jest mi wiadome
      aby FR uczestniczyła w jakiejś(domowej) wojnie.Neonazistowsko –
      xxxx-banderowski Kijów( niech zginie,przepadnie)
      morduje bandycko łapą własnych (do niedawna)obywateli -rosyjskojęzyczną mniejszość a może WIĘKSZOŚĆ narodową
      – prawem kaduka…
      Pozostała część insynuacji daruję sobie,gdyż szkoda
      czasu i atłasu w to miejsce zaordynuję sobie niewielką
      ekskursję – rowerową, będzie z pożytkiem dla “kondycyi’! 🙂

      Nie pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 16 lipca 2016 o 21:17
        Permalink

        Tak, tak. My Polacy cenimy państwo opanowane przez mafię, tonące w niewyobrażalnej nawet dla nas korupcji gdzie zwykły człowiek drży aby na jego drodze nie stanął policjant, urzędnik czy nawet lekarz bo wszyscy oni doją tych szaraków ile tylko się da. Ja rozumiem, że można cenić rosyjską literaturę nawet osiągnięcia w dziedzinie kosmonautyki ale Putina?

        Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 22:05
      Permalink

      Trudno sie zgodzic z tym ze PW rozwalilo plany odbudowy Rosji. Okazalo sie odwrotnie- Rosja odzyskala Krym przestala doplacac do Ukrainy odkupila za pol darmo najcenniejsze swoje aktywa z rak zagranicznych “inwestorow” wyzwolila sie z uscisku banksterow wzmocnila armie i pozycje na swiecie wybila z NATO Turcje i zamieszala na BW.

      Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 11:46
    Permalink

    To określenie “strefa zgniotu” jest genialne.

    Widocznie Krakauer przed studiami w seminarium duchownym pracował albo był na praktyce w krakowskim kombinacie metalurgicznym, d. Imienia Lenina, potem Sędzimira, a obecnie Mittala …

    Widział tam zapewne wielki zgniatacz, stąd doskonałe określenie “strefa zgniotu”.

    Niestety, w Polsce od lat rządzą dobrowolni agenci Wielkiego Mocarstwa zza Wielkiej Wody.

    Dobrowolni agenci lub bardziej użyteczni idioci – nie kierujący się interesem Polski i jej mieszkańców, tylko jakimiś fantasmagoriami, ideami Międzymorza, gdzie po drodze kręcone są interesy globalnych korporacji, w tym koncernów zbrojeniowych.

    Na niczym tak dobrze się nie zarabia jak na wojnie i strachu.

    Oczekuję wytrzeźwienia naszych pożal się Boże – elit.

    Tylko komu zaufać, jeśli na czele opozycji stoi historyk, wyznający prawdę o wyzwoleniu obozu zagłady w Oświęcimiu przez żołnierzy Armii Ukrainy, a obok niego – bankier, uczeń Balcerowicza…

    Zakłamanie naszych elit to są HIMALAJE.

    Dlatego tylko tacy ludzie jak Autor określenia “strefa zgniotu” zaslugują na zaufanie i podziw.

    A to że Krakauer jest prawdopodobnie osobą duchowną – i to zapewne już prałatem (odpowiednik stopnia pułkownika w wojsku), to mi w niczym nie przeszkadza.

    Bije od niego EWANGELICZNA PRZENIKLIWOŚĆ.

    Zapewne zobaczymy Go wkrótce w otoczenie Ojca Św. Franciszka, na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie.

    Tak Mu dopomóż Bóg. Amen.

    Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 11:50
    Permalink

    Już myślałem że abracadabra przeszedł cudowną metamorfozę albo zamilkł! Nic z tego on bardziej mylnego on ciągle bardziej nienawidzi Rosję niż kocha Polskę! Nawet w kwestii pogody dopier do…. Rosji i ją poniży!To nawet nie Okręgówka a B klasa,niżej nie można!!!

    Odpowiedz
  • 16 lipca 2016 o 16:04
    Permalink

    Wklejam ponownie: z uwagi na przypadłe do gustu określenie pn. “strefa zgniotu” może być
    kontrolowana lub co gorsza – NIE…

    https://www.youtube.com/watch?v=IIxCIFBkfUg

    https://www.youtube.com/watch?v=xnkSngTNj-o

    ‘Oczywiście można także nie uznawać rzeczywistości.”

    Doprawdy, można. Można równie dobrze ogłosić miastu
    i światu to że jest się Napoleonem B. Kaligulą itp.

    Niegdyś w armii Austro-węgierskiej służył pewien generał(nazwiska nie pomnę) w wolnym czasie zajmował się m.in. badaniem
    wyporności szeregowca w zanurzeniu z oporządzeniem
    i bez.Dziwaczne doświadczenia i eksperymenty uchodziły
    na sucho,dopóty – dopóki nie postanowił podobne
    doświadczenia przeprowadzać z “szarżami”…w efekcie/
    rezultacie powędrował nieborak “na dziewiątkę’ 🙂
    czyli do wariatkowa!

    Odpowiedz
    • 16 lipca 2016 o 21:32
      Permalink

      To był von Nogay ale on nie był generałem. Z drugiej strony generał nigdy nie ma czasu wolnego. No chyba, że w stanie spoczynku.

      Odpowiedz
      • 16 lipca 2016 o 22:08
        Permalink

        Być może,wszak stopień tu nie gra pierwszoplanowych skrzypiec.
        Zły to generał jeśli nie jest w stanie
        rozdysponować czasu dla siebie, podwładni
        z reguły maja także przerąbane…
        Czas musi być dany na ogarniecie wszystkich tematów – pospiech potrzebny
        tylko przy łapaniu pcheł. Jest takie powiedzenie
        ‘spiesz się – powoli”. Niegłupie 🙂

        Odpowiedz
  • 17 lipca 2016 o 10:06
    Permalink

    @abracadabra

    PORADY NIE MEDYCZNE (nie jestem lekarzem).

    Współczuję ale nie wiem co tu może pomóc.
    Próbowałeś się obudzić?
    Niektóre gryzą się za ogon (idiom, aby uniknąć uszkodzeń, nie należy rozumieć dosłownie).
    Spróbuj pisać wiersze, śpiewać lub tańczyć, w skrajnym przypadku haftować krzyżykiem.

    Szczerze mówiąc w zeszłym roku takich “analityków” było znacznie więcej. Gdzie się podziały trudno powiedzieć, ale istnieje podejrzenie, że “trzymają nos” na wietrze.

    P.S.
    Pamiętaj, obiecałeś 08.07.2017 oligarchiczny zamach na Kremlu.
    Trzymaj się CASSANDRO.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.