Soft Power

Rola Nordstream w przypadku konfliktu z Rosją

 W związku z jednoznacznym zdefiniowaniem Federacji Rosyjskiej jako zagrożenia, zdolnego do wywołania konfliktu w naszym regionie w ramach wniosków ze Strategicznego Przeglądu Obronnego, trzeba zadać kilka trudnych pytań o kwestie geostrategiczne w regionie. Kluczowym jest zagadnienie relacji niemiecko-rosyjskich, w ich ekonomicznym i politycznym wymiarze, na wypadek ewentualnego konfliktu w Europie z Rosją. Jest to dzisiaj NAJWAŻNIEJSZE i najwyższej wagi pytanie graniczne dla naszego państwa, ponieważ w ogóle dotyczy naszej zdolności do przetrwania i funkcjonowania w regionie jako politycznego bytu. Stawką w tej grze jest istnienie Rzeczypospolitej, jest to poziom rozgrywki, na którym nie ma żartów, niedomówień lub jakichkolwiek „chciejstw”. Czy przynajmniej nie powinno być, lub tak się nam wszystkim wydaje – a jak jest, to sobie niech każdy odpowie.

Główne pytanie jest następujące: czy w przypadku konfliktu pomiędzy Rosją a krajem lub krajami NATO w Europie Środkowej, Niemcy (i inne kraje) nadal będą importować i płacić za gaz i ropę z Rosji? Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której Polska, Litwia, Łotwa i Estonia – są uwikłane w konflikt z Federacją Rosyjską, nawet o ograniczonym charakterze – coś się dzieje na granicy, ktoś strzela, dochodzi do rosyjskiej interwencji. Wojska rosyjskie zdobywają np. Gdańsk, zajmują Litwę, Łotwę a Estonia ogłasza, że tak na prawdę to jest zachodnim przedmieściem Sankt Petersburga i tylko żartowała z tym NATO, a tak w ogóle to chcieli zbudowania linii metra do centrum miasta a nie jakiegoś sojuszu – po prostu ich źle zrozumiano. W tym samym czasie jak zakute w stal rosyjskie i białoruskie jednostki będą rozjeżdżały uciekających w panice Żołnierzy NATO, gaz będzie stabilnie tłoczony przez system gazociągów do Niemiec i Austrii. O ile, to co jest przesyłane przez Polskę, Białoruś i Ukrainę, można stosunkowo banalnie zablokować. To z gazociągiem Nordstream jest istotny problem operacyjny i strategiczny. Gaz będzie sobie spokojnie płynął, a ewentualne zakłócenie jego przesyły np. poprzez uszkodzenie gazociągu, może być uznane przez zainteresowane w przesyle kraje, jako akt wrogi. Chociaż w praktyce zgodnie z prawem międzynarodowym, instalacja na wodach międzynarodowych podlega zasadom prawa morza. Chodzi o to, że ewentualny atak na gazociąg, nie jest atakiem na dany kraj, poza określonymi strefami wód, różnie definiowanymi zgodnie z obowiązującymi konwencjami i zwyczajem.

Deklaracje, są jednak deklaracjami a rzeczywistość jest rzeczywistością. Nie da się wykluczyć sytuacji w których:

  1. Rosja lub Niemcy celowo uszkodziłyby gazociąg – w celu wykazania jak niebezpiecznym sąsiadem jest Polska. Byłby to doskonały pretekst dla Niemiec, do wyjścia z NATO.
  2. Inny kraj NATO, np. Litwa, Łotwa lub Estonia, może dokonać ataku na gazociąg, a w konsekwencji postawić NATO i Rosję w sytuacji faktów dokonanych. Mogą to być czynniki, z poza kontroli politycznej danego kraju. 
  3. Nieznana siła może zniszczyć gazociąg, wywołując generalny chaos i oskarżenia. Następnie powstaje sytuacja gdzie szuka się winnego na zasadzie cui bono? Może to być także i kraj należący do NATO, ale nie leżący nad Bałtykiem.
  4. Inny kraj nie należący do NATO może zniszczyć gazociąg np. Szwecja.
  5. Polska może celowo lub przypadkowo zniszczyć gazociąg. 

 

W każdym z przypadków, gaz przestaje płynąć, a oba wielkie kraje będące interesariuszami gazociągu i znaczna część Zachodu, podpięta do niemieckiego hubu gazowego również – dążą do jego odbudowy. Nagle się okazuje, że prawdziwy Zachód, ma zupełnie inne interesy, niż Europa Środkowa i to w trakcie trwającego konfliktu. Jeżeli byłoby to jeszcze dodatkowo zimą, to byłoby tym większe ciśnienie polityczne. Jego kierunek byłby jednoznaczny, mielibyśmy do czynienia z naciskami na kraje NATO lub inne, w konflikcie z Rosją, do przerwania działań i unormowania sytuacji.

Jeżeli obecnie teoretycznie trwa wojna Rosji z Ukrainą, a rosyjski gaz jest transferowany do krajów Europy przez terytorium Ukrainy zgodnie z porozumieniami, to czy byłoby inaczej z gazem z Nordstream? Na wariant, w którym Niemcy przestaną odbierać i płacić na rosyjski gaz, to nawet nie ma co liczyć. Byłaby to skrajna naiwność, a tego typu deklaracji, czy nawet sugestii ze strony Niemiec, nawet nie ma co się spodziewać. 

Zupełnie innym pytaniem jest odwrócenie problemu – czy Rosja, chciałaby przesyłać gaz i ropę, do krajów NATO w przypadku konfliktu ze jego strefą buforową? Przecież najskuteczniejszym sposobem w jaki, Federacja Rosyjska mogłaby wywrzeć wpływ na NATO, to zakręcenie kurków! Wówczas wielkie kraje – jak Niemcy, Włochy, czy Francja oraz cały szereg ważnych krajów jak Holandia i Belgia – natychmiast zaczną dyplomatyczne naciski na kraje buforowe, żeby porozumieć się z Rosją. Ponieważ skutki ewentualnego embarga, byłyby szokujące dla Europy Zachodniej.

Jednak, nie można sobie wyobrazić sytuacji, w której Niemcy, czy Holandia – finansowałyby wojnę Rosji np. z Polską, płacąc Rosji za gaz. Można wiele powiedzieć o NATO, ale na subsydiowaniu wroga ono na pewno nie polega. Chociaż w tym przypadku, raczej nie powinniśmy już wykluczać żadnej ewentualności.

W powyższy sposób uwidacznia się rola Nordstream i oczywiście Nordstream 2, jako realnych politycznych stabilizatorów regionu. Tkwimy w sieci powiązań i relacji, których przerwanie będzie destrukcyjne dla wszystkich. Oczywiście nie powinniśmy mieć żadnych złudzeń, jakiekolwiek nasze zaangażowanie w przerwanie gazociągu, będzie oznaczało konsekwencje. Dlatego, trzeba się zabezpieczyć i uważać, żeby ktoś nie chciał nas wmanewrować w ten sposób w konflikt lub znaleść uzasadnienia do konfliktu, wykorzystując incydent, pięknie pasujący do polskiej już oficjalnej rusofobii. Tak się jednak składa, że możemy być postawieni przed faktami dokonanymi – dostać żabę do zjedzenia… i będziemy musieli ją zjeść… 

7 komentarzy

  1. Dawid Warszawski

    Mocne! bardzo mocno poszliście! Jednak słusznie, tak trzeba – to jest potrzebne

  2. Stawiam na scenariusz numer trzy

  3. Pozorovatel

    Po to Bóg zezwolił Wandalom zasiedlić nadwiślańską Terra Vandalorum by ich (wprawdzie zesłowiańszczeni) potomkowie za wszelką cenę nie dopuścili do zgodnej współpracy Słowian z Germanami. I tak już mamy od tysiącleci. Za owe szkodzenie Słowiańszczyźnie nagrody na ziemskim padole nie doczekamy. Może jednak Stolica Apostolska wyjedna ją na tamtym świece za wielowiekowe skłócanie reformatów ze schizmatykami wschodnimi. Tej służbie pozostajemy wierni nie bacząc na to jakich wyrzeczeń od nas wymaga.
    Ot i to może być wyjaśnieniem dlaczego od stuleci bardziej zabiegamy o nieszczęścia na Wschodzie jak o korzyści nad Wisłą.

  4. Czy w przypadku konfliktu pomiędzy Rosją a krajem lub krajami NATO w Europie Środkowej, Niemcy (i inne kraje) nadal będą importować i płacić za gaz i ropę z Rosji?

    Według mnie tak, tylko trzeba znaleźć formułę dla konfliktu, jako “zamieszek”, nieporozumienia, itp.

    Po prostu gaz będzie sobie płynął, a pociski będą sobie latały …

    Biznes przede wszystkim.

    • Celne spostrzeżenie. Rozważałem dylemat natury finansowej już
      na “kanwie kijowskiej”. Można? Ba! Pociski swoja drogą,(dla hołoty)
      a ‘geldy” swoją(czosnkowa oligarchia)…biznes je biznes! 🙂

  5. Dużo politycznej i militarnej fantastyki. Oóż Rosja nikomu nie zagraża. To właśnie powinno być podstawą rozumowania realisty, ale nie jest, bo podstawą polityki USA wcale nie jest realizm, jest nim życzeniowość, która wyraża się w rządach “deep state” – drgawki imperium chcącego zachować swój hegemoniczny status.’. To zostało przez zdrajców znad Wisły i agentów US przeniesione na grunt polskiej doktryny politycznej. Rzeczywistość: deficyt energii w Europie i nie ma alternatywy dla rosyjskiego gazu. Nawet nieprawdopodobne przechylenie konfliktu w Syrii na korzyść Zachodu (gazociąg z Kataru) nie zlikwiduje w/w realności. A prowokacje? Były, są i będą. Rosjanie i Niemcy mają doświadczenie i środki przeciwko temu.

  6. I jeszcze jedno do tej układanki. Może ja czegoś nie dostrzegam, ale patrząc przez pryzmat bezpieczeństwa państwa na wypadek konfliktu kto wymyślił, zeby magazyny gazowe w gazoporcie były takimi beczkami postawionymi na lądzie, a nie rezerwuarami dobrze schowanymi i bronionymi. Przecież w razie ew. konfliktu agresor zaserwuje nam takie fajerwerki, że fala uderzeniowa dojdzie do Madrytu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.