Rola Chin we współczesnym świecie

graf. red.

Wraz z rozwojem gospodarczym Chin w ostatnich kilkudziesięciu latach, rosły także wpływy polityczne tego gigantycznego imperium na arenie międzynarodowej. W szczególności zjawisko to obserwujemy dobitnie od czasu objęcia urzędu przez prezydenta Xi Jinpinga w 2013 r. Hasłem kierownictwa Pekinu stało się stwierdzenie, że Chiny w XXI wieku, które wkrótce zapewne staną się największą gospodarką świata, muszą przejąć również światową dominację dyplomatyczną i wojskową. Bazy wojskowe, takie jak ta w Dżibuti, nowy jedwabny szlak z gigantycznymi projektami infrastrukturalnymi na całym świecie lub fakt, że to Chiny, a nie Stany Zjednoczone, są państwem z największa liczba misji zagranicznych, są wyrazem tej nowej polityki. Chiński prezydent Xi nazwał tę walkę o dominację w świecie „wielką odnową narodu chińskiego”.

Państwa zachodnie, a szczególnie USA, są zaniepokojone i poirytowane coraz bardziej agresywnymi i głośnymi wystąpieniami chińskich polityków i dyplomatów na arenie międzynarodowej. Wynika to z nacjonalizmu podsycanego przez Xi, ale również po prostu z braku doświadczenia chińskich przywódców w ramach międzynarodowej dyplomacji. Niemniej niepokojące jest zachowanie niektórych państw europejskich, które w wprost zaczynają “jeść z chińskiej ręki”. Uzależnienie gospodarcze i handlowe Europy od Chin stało się jaskrawo widoczne w okresie aktualnie panującej pandemii Covid-19. Należy mieć tylko nadzieję, ze Europa, zapatrzona ślepo w wielkiego chińskiego brata, przemyśli jeszcze raz swoją chęć udziału w projekcie nowego szlaku jedwabnego. Przynajmniej Włosi powoli zaczynają krytycznie oceniać ich pochopny zachwyt wschodnim partnerem.

Chiny nadal szukają swojej roli na scenie światowej politycznej. Po ponad czterech dekadach od rewolucji kulturalnej, Pekin stopniowo zaczyna przejmować coraz większą odpowiedzialność na dyplomatycznej arenie międzynarodowej. Przykładem jest zaangażowanie Państwa Środka w międzynarodowych misjach pokojowych ONZ (około 2500 żołnierzy). Oprócz tego Pekin jest drugim co do wielkości płatnikiem netto Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ważny jest tez fakt, ze Chiny, w przeciwieństwie do innych państw, nie były zaangażowane w żaden konflikt zbrojny poza swoimi granicami od 1988 roku. W latach 2000-2018 Pekin poparł również 182 ze 190 rezolucji ONZ, które sankcjonowały państwa naruszające międzynarodowe zasady i standardy. Poza tym, dziś Chińczycy znajdują się w czołówce czterech organizacji pozarządowych ONZ. Są to poczynania godne międzynarodowej uwagi. Pekin dąży powoli, ale stanowczo do wyznaczonego sobie celu – światowej dominacji, nie tylko w sferze gospodarki.

Nie jest tajemnicą, ze Zachód szuka ciągle strategii współpracy z Chinami. Uzależnienie ekonomiczne USA i Europy od Chin nie podlega najmniejszej wątpliwości. Waszyngton i niektóre europejskie stolice niechętnie jednak obserwują wzrastające naruszenie balansu gospodarczego, co obecna pandemia ujawniła….albo potwierdziła w sposób dobitny. Współpraca z Pekinem jest ważna, co nie oznacza, że należy odstąpić od krytyki Chin w przypadku oczywistych naruszeń międzynarodowych zasad i konwencji. Niepokojące doniesienia o naruszeniach praw człowieka w regionie Sinciang-Ujgur nie mogą być pozostawione bez krytyki zagranicy.

Niemniej jednak Chiny, które są wyjątkowo wrażliwe w odniesieniu do własnej historii i które widziałyby siebie najchętniej w otoczeniu wrogów, byłyby niebezpieczne, gdyby poczuły się dyskryminowane i odtrącone na scenie globalnej. Chińska frakcja hardlinerów, która od dawna dąży do większej izolacji kraju, tylko czeka na zachodni bojkot Państwa Środka. Radzenie sobie z Chinami w zróżnicowany sposób, zachęcanie do integracji i zaakceptowanie ich międzynarodowej współodpowiedzialności jest z pewnością trudne i wymagające szerokokątnego działania, ale świat zachodni nie dysponuje lepszą opcją.

Z pewnością nie należy stwarzać polityki strachu przed Chinami, ponieważ kraj ten jest słabszy i bardziej wrażliwy, niż sugeruje to pekińska propaganda. Koronawirus pogrążył Chiny w kryzysie gospodarczym o nieprzewidzianych konsekwencjach. Do tego dochodzi ogromne zadłużenie i problemy strukturalne, takie jak starzenie się społeczeństwa, a także ekstensywność chińskiej gospodarki. Takie inicjatywy jak Belt-and-Road lub plan „Made in China 2025”, które maja przekształcić Chiny w państwo o wysokich standardach technologicznych, funkcjonują gorzej niż jest to powszechnie głoszone na Zachodzie. Również nie wszystkie przejęcia firm zachodnich zakończyły się sukcesem dla chińskich przedsiębiorstw.

Fakt, że w ciągu ostatnich siedmiu lat zwiększyła się liczba wrogów politycznych prezydenta Xi w łonie chińskiej partii komunistycznej, stanowi poważne niebezpieczeństwo dla wewnętrznej równowagi w Państwie Środka. Poważny kryzys gospodarczy z masowymi zwolnieniami i utratą dochodów może prowadzić do niepokojów społecznych, a w konsekwencji do przetasowań w najwyższych gremiach partyjno-państwowych. Wynikający z tego kryzys polityczny i niestabilność mogą cofnąć Chiny na wiele lat – z poważnymi konsekwencjami również dla gospodarek na Zachodzie.

Jest oczywiste, że pomagając wielu krajom w okresie pandemii (dostawy masek i odzieży ochronnej), Chiny chcą pochwalić się rzekomą wyższością swojego autorytarnego systemu politycznego. Ale w ramach tej akcji nie chodzi tylko o propagandę. Pekin chce również pokazać, że jest gotów odegrać ważniejszą rolę w kryzysach międzynarodowych.

Pomimo konkurencji systemowej, ekonomicznej i w przyszłości wojskowej, społeczność międzynarodowa powinna być zainteresowana współpracą z przewidywalnymi i odpowiedzialnymi Chinami. Izolowane i słabe Państwo Środka byłoby z pewnością większym zagrożeniem dla zachodniego świata. Wzajemne zaufanie ułatwia współpracę, zwłaszcza w czasach kryzysu, ale inicjatywa kooperacji powinna wypływać z obu stron. Dlatego też aż się prosi, aby Chińczycy właśnie teraz dopuścili międzynarodowych ekspertów do przeprowadzenia kontroli w instytucie wirologii w Wuhanie.

Prof. Mirosław Matyja

12 thoughts on “Rola Chin we współczesnym świecie

  • 29 kwietnia 2020 o 07:37
    Permalink

    Stawiam na współpracę Chin ze Szwajcarią.

    Taka “oś”.

    A poza tym rola Chin była duża, a będzie wielka.

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 13:12
    Permalink

    Szanowny Autorze,
    Pan profesor pisze:
    “Niemniej niepokojące jest zachowanie niektórych państw europejskich, które w wprost zaczynają “jeść z chińskiej ręki”. Uzależnienie gospodarcze i handlowe Europy od Chin stało się jaskrawo widoczne w okresie aktualnie panującej pandemii Covid-19. Należy mieć tylko nadzieję, ze Europa, zapatrzona ślepo w wielkiego chińskiego brata, przemyśli jeszcze raz swoją chęć udziału w projekcie nowego szlaku jedwabnego.”
    – zadam tylko jedno pytanie:

    A CZY EUROPA MA INNY WYBóR ?

    Profesor snuje rozważania, skąd, innąd, całkiem słuszne, ale…
    – W LATACH 80-90-ych UBIEGŁEGO WIEKU !
    No, powiedzmy, jeszcze do “kryzysu 2008” miałyby rację bytu. Teraz jest już za późno !

    Właśnie, m.in. tym różnią się “zachodni stratedzy” od naszych “naukowych elyt”, że zamiast na “życzeniach”, bazują na REALIACH…
    Np. w Niemczech określa się to tak:

    – SOLL-STANDT (co być powinno)
    i
    – IST-STANDT (co jest rzeczywiście)

    I pomimo, iż “Soll-Standt” w zasadzie jest “wytyczną”, to reakcje i postępowanie zgodne jest z “Ist-Standt”…
    A RZECZYWISTOść jest taka, że, nie licząc krajów z zasobami złóż naturalnych, tylko Chiny są w stanie na realną wymianę gospodarczą…
    – już prawie nikt na Swiecie nie ma ochoty (i interesu!) zamieniać/wymieniać swoich ciężko opłaconych i drogo wygenerowanych dóbr gospodarczych zamieniać na podrukowany na zielono papier (ewentualnie na kilka/kilkanaście śmiercionośnych maszyn)…!

    Profesorze, bądźmy realistami, wytyka Pan chińskiej gospodarce rzeczy, które w naszej, “zachodniej”, szczególnie gospodarce USA, w stosunku do Chin, wyglądają przerażająco !
    – mam wrażenie, że zachodni “experci” szukają czegokolwiek negatywnego, by móc przedstawić Chiny w negatywnym świetle…

    Pana cytat:
    “Do tego dochodzi ogromne zadłużenie i problemy strukturalne, takie jak starzenie się społeczeństwa, a także ekstensywność chińskiej gospodarki.”
    Co do “starzenia” to nie muszę chyba przedstawiać faktów, jak wygląda to “u nas”, a co się tyczy “długów”, to, chmmm…

    – zadłużenie Chin = ok. 40 bln dolków
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kosmiczne-zadluzenie-Chin-7709260.html

    – zadłużenie USA = ok. 20 bln (ponoć już ok. 22 bln, ale ok., liczmy 20)

    Zaludnienie Chin = ok. 1,5 mld ludzi
    Zaludnienie USA = ok. 300 mln ludzi

    Dług w przeliczeniu/głowę obywatela:
    – Chiny = 40 bln : 1,5 mld = ok. 266,66 dolków/głowę Chińczyka
    – USA = 20 bln : 300 mln = ok. 66.666,66 dolków/głowę Amerykanina

    Panie profesorze, o jakim “ogromnym długu” Pan pisze !?
    – to chyba jest niesamowita różnica pomiędzy 266,66 $ (dwieściesześćdziesiątsześć Dolarów i sześćdziesiątsześć centów), a 66.666,66 $ (sześćdziesiątsześćtysięcysześćsetsześćdziesiątsześć Dolarów i sześćdziesiątsześć centów) !

    W dodatku, w obecnej sytuacji gospodarczej, Chiny, jako “fabryka Swiata”, te 40 bln dolków wygeneruje w ciągu 2-3 lat w eksporcie zagranicznym…
    – w przeciwieństwie do USA, które praktycznie JUż SPLAJTOWAŁY !

    Panie profesorze, te wszystkie “niesamowite wiadomości” o “kosmicznym zadłużeniu” Chin, to nic innego, jak (w nowomowie) “fake-news”, próbujące pomniejszyć obecną rolę chińskiej gospodarki w Swiecie.

    Spójrz Pan nie z “soll-standu”, a z punktu widzenia “IST-STAND”, a przestaniesz się dziwić, dlaczego niektóre państwa zachodnie zaczynają “jeść z chińskiej ręki”…
    – tu nie chodzi o “idee”, a o PRZETRWANIE !

    Odpowiedz
    • 29 kwietnia 2020 o 21:22
      Permalink

      do dojrzały zgadzam się z panem. Ale pan prof Matyja dostał stopień naukowy w czasach neosanacji, stąd jego atlantyzm, gdyż nie widzi (może nie za darmo) co uczynił naprawdę dla Europy i świata kolonializm i kapitalizm. czy w stosunku do Polski użyłby on zwrotu : “kraj europejski jedzący z ameryckiej ręki”? Dodajmy z ręki grabiącej cały świat, stąd bardzo jankesom nie na rękę, że część tego świata zwraca się w stronę Chin. A powód prosty: szakale żywiący sie obok lwa i orła nie mają już co grabić, sami są już przez orła grabieni. (Oczywiście symbol lwa i orła to anglosasi)

      Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 14:52
    Permalink

    Wyjątkowo europocentryczny tekst, zakrawający prawie na rasizm…..

    150 lat dominacji anglosaskiej i europejskiej, dało światu co?
    Ciąg wojen, kolonialnego wyzysku, eksterminację dziesiątek milionów ludów tubylczych.
    Potęga i dobrobyt Zachodu, oparty jest na takich właśnie krwawych fundamentach.
    Neokolonializm czasów obecnych, polega na finansowym wyzysku świata przez zachód.

    I ten stan ma trwać nadal?

    Deprecjonowanie Chin, sinofobia, to stale postępujący proces, zainicjowany przez zachodnie media.
    Cel jest jak zwykle- przygotowanie opinii publicznej do agresji.
    Taki sam proces urabiania zastosowano wobec Jugosławii, Rosji, Iraku, Libii, Iranu, Wenezueli, itd.

    Co zarzuca się Chinom?
    -brak wojen prowadzonych na innych kontynentach?
    -brak politycznych nacisków przy udzielaniu kredytów innym państwom?
    -brak ataków spekulacyjnych na waluty innych krajów?
    -szybkie wydobywanie się z nędzy setek milionów?
    -brak slumsów i przestępczości na ulicach?
    -szkolnictwo i służbę zdrowia w rękach państwa?

    Przecież to ZALETY, nie wady……

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 15:09
    Permalink

    «Dlatego też aż się prosi, aby Chińczycy właśnie teraz dopuścili międzynarodowych ekspertów do przeprowadzenia kontroli w instytucie wirologii w Wuhanie.»

    To prawda, Panie Profesorze, ale po drodze niech ci “eksperci” sprawdzą odpowiednie laboratoria na Ukrainie (Odessa, Winnica, Użhorod, Lwów, Charków, Kijów, Cherson,Tarnopol).
    Następnie
    -Laboratorium lugar w Tbilisi (Gruzja);
    -Centralne laboratorium referencyjne w Ałma-Acie (Kazachstan);
    – laboratoria w Armenii (Erywań, Ijewan, Giumri, Martuni i Wanadzor)…..
    A to tylko niewielka część amerykańskich „laboratoriów śmierci” w bananowych republikach na granicach Rosji.

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 17:15
    Permalink

    Rola Chin we współczesnym świecie, to PRZECIWWAGA, alternatywa przed zdominowaniem przez “jedynie słuszny system”……

    Mając możliwość rzeczywistego wyboru systemu ekonomicznego, alternatywnego wzorca, nie jesteśmy skazani na model nie przystający do naszych warunków związanych z zasobami, ekosystemem.
    Dotychczas, takie ostające od wzorca kraje były niszczone ekonomicznie i militarnie.
    Czas tomahawków i noży do skalpowania właśnie mija……

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 18:27
    Permalink

    Zadam Autorowi pytanie. W czym obecny wasalizm i trybuty na rzecz hegemona, mają być lepsze od potencjalnego (w opinii Autora) uzależnienia od Chin. Czyżby obecna zależność i bieda była lepsza, bo znajoma, od zależności jeszcze nie określonej? Ja to rozumiem jako szansę na współtworzenie wzajemnych zależności od początku. Defetyzm zakładany z góry to nie najlepszy sposób na kształtowanie przyszłości.

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 21:34
    Permalink

    “Niepokojące doniesienia o naruszeniach praw człowieka w regionie Sinciang-Ujgur nie mogą być pozostawione bez krytyki zagranicy.”
    Panie Profesorze! To zdanie świadczy, że pan nie ma pojęcia, co dzieje się w Chinach i kto z zewnątrz próbuje tam destabilizować sytuację po prostu wszędzie, gdzie się da: najpierw był Tybet i Dalaj lama, potem podbechtano muzułmańskich Ujgurów do terroryzmu, niedawno zamieszki w HongKongu.
    Panie profesorze, podobnie i pan został zaprogramowany z zewnątrz, bo cały proces polityczny w naszym rzekomo niepodległym kraju od powstania Solidarności do teraz toczy się pod uważnym i korygującym ameryckim okiem. demokracja i prawa człowieka to są puste słowa. czy pan wie, że w Arabii Saudyjskiej do teraz wykonuje sie wyroki śmierci na kobietach oskarżonych o czary?A czyim sojusznikiem jest ta krwawa dynastia? A białe hełmy to ludzie przygotowujący prowokacje z bronią chemiczną w Syrii – dlatego ostrożniej z tymi słowami, bo pan na przykład nie wie, że w USA więcej ludzi siedzi w więzieniach niż w całych Chinach?
    Czy im więcej ludzi za kratami tym wyższa forma demokracji?
    Panie profesorze, bardzo łatwo się nad panem pastwić, czego nie mogę np. powiedzieć o pan prof Raźny

    Odpowiedz
    • 29 kwietnia 2020 o 22:03
      Permalink

      “A czyim sojusznikiem jest ta krwawa dynastia?”

      A może dopiszesz coś o korzeniach “tej dynastii”? Czy, nielzia… 🙂

      Odpowiedz
    • 30 kwietnia 2020 o 08:08
      Permalink

      100/100
      Ten profesor i tak tego nie zrozumie.

      Odpowiedz
      • 30 kwietnia 2020 o 20:35
        Permalink

        Taki ‘Świat według Miecława”. Nikt-niczego nie rozumie ( no, może po za gronem “szacownej” żydokomuny) Przestrzegam – nie idź tą drogą, BO galopujesz w megalomanię i paranoję polityczną. Ostrzegam za zakrętem czeka już (tylko) Stanisław Anioł… a TO będzie i straszno i smieszno… 🙂
        Ps. Na pewno przypominasz sobie scenki rodzajowe czy konwersacje owego ciecia ‘z pretensjami” z prefesorkiem”, inna sprawa że ów profesor był chodzącym analogiem “kornika”, dlatego nie z mojej bajki!

        Odpowiedz
  • 30 kwietnia 2020 o 19:05
    Permalink

    Krwawa dynastia…….

    W porównaniu z jaką?
    Saudów- na przykład?

    Lemingi łykaja różne memy, produkowane przez media.
    Ile ofiar ma na sumieniu dynastia Kimów, trudno policzyć.
    Głównie, sa to obywatele Korei.
    Ile ofiar ma na sumieniu Bush, czy Sarkozy?
    Są to głównie ofiary innych krajów, bedących w kręgu ich zainteresowań.
    O ofiarach premierów izraelskich, liczonych w tysiące rocznie, nawet szkoda gadać.

    Ogólnie rzecz biorąc, demokracje wydaja się bardziej krwawe niż dyktatury.
    Ale, mają lepszy PR ze wzgledu na media będące pod ich kontrolą.
    Orwell to przewidział, ma wielu uczniów stosujących w praktyce jego wizje.

    Konfucjanizm jest inną niż chrześcijaństwo wizją funkcjonowania społeczeństwa.
    Inne sa prawa i obowiązki jednostki.
    Inne sa zobowiązania rządzących wobec społeczeństwa.
    Inna jest ODPOWIEDZIALNOĆ władających wobec rządzonych.
    Żle rządzący tracą głowy.
    Nie do pomyślenia w demokracjach……
    W nich, politycy przechodzą na etaty lobby sponsorującego ich karierę polityczną.
    Bez wzgledu na czyny, bezkarnie.
    I to dla Zachodu jest problem.
    Chcieliby ten model zainstalować wszędzie, w zasięgu swoich wpływów.
    Mieć na podorędziu marionetki sprzedające swoje narody wraz z ich zasobami, za garść waluty wydrokowanej po zerowych kosztach.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.