Rodzinna wieża Babel

Stojąc na samym szczycie

Uważnie przypatruje się światu

A szczególnie moim bliskim

 

I

 

Nie mogę spokojnie patrzeć

Jak każdy z nich

Codziennie walczy z osobistymi

 

Demonami

 

Z własnej woli skazując

Się na morderczą samotność

Nie ufając już nikomu

 

Uparcie

 

Żyjąc na krawędzi pomiędzy

Mroczną jawą a rzeczywistością

Krocząc drogą wyalienowanego skazańca

 

Trzymając się okruchów nadziei, że jeszcze wszystko można naprawić…

2 myśli na temat “Rodzinna wieża Babel

  • 30 stycznia 2015 o 15:41
    Permalink

    Warto trzymać się nadziei i naprawiać. Walka ma sens wówczas gdy są szanse na wygraną, beznadziejnej walki nie należy podejmować. Oczywiście jest to moje zdanie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.