Historia

Rocznica zakończenia wojny a polska racja stanu

 Nie da się zaprzeczyć historycznym faktom, z terenów Polski – w 1944 i 1945 roku – okupantów niemieckich przepędzili żołnierze Armii Czerwonej. Nie da się również zaprzeczyć też faktowi, że dla części ziem polskich oznaczało to okupację radziecką, której konsekwencje są trwałe do dzisiaj. Jako Polacy, pomni wdzięczności dla Czerwonoarmistów oraz żołnierzy i oficerów Ludowego Wojska Polskiego, którzy wspólnie z radzieckim sojusznikiem wyzwolili Polaków od okupacji Niemców – musimy pamiętać także, że to wyzwolenie oznaczało realizację postanowień z Jałty, doprecyzowanych w Poczdamie. Skutkiem ponownego przegrania tej samej wojny było ograniczenie suwerenności i częściowa zmiana charakteru narodowego, nie mówiąc już o przekleństwie „elastyczności” naszego terytorium.

Nie mieliśmy jako Naród i jako państwo – żadnego, podkreślmy – żadnego wpływu na to co się z nami stało po 1 września 1939 roku, a i przed tą datą wpływ mieliśmy ograniczony poprzez agenturę i włazidupstwo naszych sprzedajnych polityków i „wodzów”, którzy się sprzedali tzw. aliantom. Nie można mieć też złudzeń, albowiem w przypadku wejścia do Polski armii składającej się z Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie – mielibyśmy do czynienia z rządem „lubelskim”, jednakże złożonym z prozachodnich marionetek i przydupasów cienkiej wody, albowiem to co zostało w Londynie po śmierci (oficjalnie nie można mówić o zabiciu przez tzw. aliantów) generała Sikorskiego – to niestety był cień cienia i same plwociny i wypociny na zdechłym karle post sanacyjnej i endeckiej reakcji. No chyba, że znalazłby się znowu mąż opatrznościowy – gotowy oprzeć się Stalinowi na tyle, żeby wrócić z Moskwy żywy, a zarazem wystrzelać po ich skrzywionych pyskach zdradzieckich aliantów. Niestety w 1944 roku i 1945 roku – nie mieliśmy szczęścia, drugi Józef Piłsudski się nie objawił, może dlatego bo u naszych południowych braci objawił się niezapomniany Marszałek Tito?

Bez względu jednak na ocenę faktów powojennych – kluczowa dla ich oceny jest katastrofa w Gibraltarze, jeżeli wyszłoby kiedyś, że Sikorskiego jednak zabito i to za pozwoleniem tzw. aliantów, wówczas powinniśmy zażądać od państw zachodnich odszkodowania w postaci 10 bilionów Euro, albo wybrać Władimira Putina Naczelnikiem Państwa i co najmniej trzy razy w tygodniu odpalać po salwie „Iskanderów” na Paryż i Londyn a „Buławę” (jak się skończą prace konstrukcyjne) w Waszyngton. Właśnie dlatego – nigdy nie poznamy prawdy na temat katastrofy gibraltarskiej, a fakty tj. kluczowe znaczenie osoby Władysława Sikorskiego – jako wodza naczelnego, którego posłuchaliby się Polacy i w kraju i za granicą dla procesów wasalizacji kraju jest oczywistością. Zresztą wystarczy popatrzeć na to jak potraktowano polskich żołnierzy na zachodzie po wojnie. Być może kiedyś za to odpowiednio podziękujemy tzw. aliantom, tymczasem zamiast lizać ich tyłki moglibyśmy przynajmniej zachować godność, jednakże i tego nie potrafi nasza rządząca elita.

Kwestia stosunku do wyzwolenia i do odtworzenia państwa polskiego po wojnie nie może się obyć bez naprawy rozumienia naszych stosunków z ówczesnych i obecnym państwem rosyjskim. W ocenie ówczesnych faktów musimy pamiętać, że oni naprawdę gdyby bardzo chcieli – mogli stać na Wiśle kolejne pół roku, albo poczekać aż Niemcy poddadzą się zachodnim aliantom. Swoje Stalin i tak by dostał, albowiem bez Armii Czerwonej i wielkiego wysiłku wojennego Narodów Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich – nie byłoby tego zwycięstwa, a aliancki desant w Normandii – Niemcy wgnietliby – nawet bez lotnictwa w plaże lub utopili we krwi kawałek dalej. To Armia Czerwona wiązała większą część sił niemieckich, to Armia Czerwona ponosiła główny ciężar walki, to na front wschodni – szło najwięcej zasobów. Bez ZSRR alianci, co najwyżej zremisowaliby tą wojnę i to tylko i wyłącznie pod warunkiem, że Niemcy zarzucili plan budowy bomby atomowej.

Jako Polacy musimy to rozumieć, wszelkie pogardliwe opowiadanie głupot o „ruskich sołdatach”, jest nie tylko haniebne, ponieważ szarga pamięć bohaterów ale po prostu naiwne, gdyż Niemcy po prostu chcieli nas jako Słowian biologicznie unicestwić. Bez przyjścia Armii Czerwonej nie poradzilibyśmy sobie, Powstanie Warszawskie powinno być wystarczającą lekcją skrajnej wojskowej głupoty i politycznej naiwności jaką odebraliśmy w tym kraju. Trzeba o tym pamiętać i wyciągać wnioski. Wniosek z tej układanki może być tylko jeden – na Rosjan nie można się śmiertelnie i raz na zawsze obrażać, ponieważ mogą być jeszcze potrzebni.

Nawet mord w Katyniu nie uzasadnia wrogości międzypaństwowej, no bo przecież do Niemców nie czepiamy się za Palmiry co czwartek a w sobotę za łapanki i rozstrzeliwania, nie wspominając już o niedzielnym zawodzeniu za ofiary bunkrów głodowych! Owszem postąpiono z nami skrajnie bestialsko, dopuszczono się ludobójstwa – nie ważne czy z powodów klasowych, czy narodowościowych, czy sentymentalnych – liczy się to że Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i inne narody ZSRR zabijali Polaków, w tym także jeńców w obozach lub wspomnianych oficerów w Katyniu i innych miejscach kaźni – mniej więcej tak jak zabija się bydło. Jednakże to nie może determinować w sposób bezrefleksyjny naszej współczesnej rzeczywistości. Tutaj potrzeba konsekwencji, jeżeli bowiem nie możemy wybaczyć Rosjanom i innym narodom ówczesnego ZSRR doznanej krzywdy, to dobrze – ale podejmijmy kroki rewindykacyjne, najpierw budując państwo bogatsze i ludniejsze od Niemiec i silniejsze militarnie od Izraela. Wówczas będziemy mogli w sposób realny upominać się o doznane krzywdy. Wymaga to jedynie konsekwencji, nie można bowiem przypominać sąsiadowi codziennie, że jego ojciec zabił nam matkę jeżeli się jest od niego porażająco słabszym, bo w końcu nam odwinie…

Mądry naród powinien z tego umieć wyciągnąć wnioski, a wniosek może być tylko jeden. Albo trzeba być nieskończenie elastycznym w takim sąsiedztwie, albo trzeba być nieskończenie twardym. Na pierwszy wariant jak widać przez głupotę nas nie stać, ponieważ przez 23 lata transformacji tak umiejętnie drażnimy Rosjan pamięcią o mordowaniu naszych przodków, że normalne kontakty nie są możliwe. A na drugi wariant to w ogóle nie ma co liczyć, ponieważ wcześniej trzeba mieć sprawną i sterowalną strukturę państwową, a nie coś co tylko państwowość udaje!

8 komentarzy

  1. Dobry i rozważny tekst.
    Lejący na rozpalone rusofobiczne łby ozdrowieńcza zimną wodę.
    Przecież to Stalin był PRZEKUPYWANY przez pozostałych dwóch z Wielkiej Trójki, żeby brał ile zechce – byleby nacierał na Zachód.
    W okolicach 1944 roku były takie obawy, że Rosjanie staną na Wiśle.
    Wśród normalnych Niemców też były takie pomysły, zwłaszcza po lądowaniu w Normandii, żeby podpisać z Rosjanami rozejm, potem układ pokojowy.
    Stało się inaczej i teraz w Polsce są cierpienia, że Rosjanie nas zniewolili …
    A błagania Amerykanów, żeby Rosjanie ruszyli na Japonię w 1945 roku? Mimo 2 bomb atomowych, planiści amerykańscy nie wykluczali wielkiego oporu Japończyków na ich macierzystych wyspach. Rosjanie ruszając na Mandżurię w 1945 roku pokazali Japończykom, że nie mają żadnych szans. Dlatego w Poczdamie Stalin dostał potwierdzenie ustaleń z Teheranu i Jałty.
    Dopiero potem zaczęło być inaczej.
    Stąd to oczekiwanie na III wojnę przez “żołnierzy wyklętych” w Polsce i ich mocodawców w Londynie.
    Przy tych wszystkich rozważaniach zapominamy, że Rosja to cały czas mocarstwo i myślenie mocarstwowe tam cały czas obowiązuje. Szczekanie małych piesków w Gruzji w konflikcie wokół Abchazji pokazało kto jest kto.
    Psy szczekają, karawana idzie dalej.
    Niektóre z nich mają mieć w związku z tym procesy polityczne w Gruzji, bo było zupełnie inaczej niż nasza MOCARSTWOWOŚĆ POLSKA wówczas głosiła.
    Na szczęście, było paru przytomnych polityków (m.in. Panowie: Putin, Sarkozy), co zapobiegli podpaleniu świata w tamtym momencie.

  2. Bardzo dobry i rozważny tekst.
    Lejący na rozpalone łby rusofobów ozdrowieńczą zimną wodę.
    Przecież to Stalin był PRZEKUPYWANY przez pozostałych dwóch z Wielkiej Trójki, żeby brał ile zechce – byleby nacierał na Zachód.
    W okolicach 1944 roku były takie obawy, że Rosjanie staną na Wiśle.
    Wśród normalnych Niemców też były takie pomysły, zwłaszcza po lądowaniu w Normandii, żeby podpisać z Rosjanami rozejm, potem układ pokojowy.
    Stało się inaczej i teraz w Polsce są cierpienia, że Rosjanie nas zniewolili …
    A błagania Amerykanów, żeby Rosjanie ruszyli na Japonię w 1945 roku? Mimo 2 bomb atomowych, planiści amerykańscy nie wykluczali wielkiego oporu Japończyków na ich macierzystych wyspach. Rosjanie ruszając na Mandżurię w 1945 roku pokazali Japończykom, że nie mają żadnych szans. Dlatego w Poczdamie Stalin dostał potwierdzenie ustaleń z Teheranu i Jałty.
    Dopiero potem zaczęło być inaczej.
    Stąd to oczekiwanie na III wojnę przez “żołnierzy wyklętych” w Polsce i ich mocodawców w Londynie.
    Przy tych wszystkich rozważaniach zapominamy, że Rosja to cały czas mocarstwo i myślenie mocarstwowe tam cały czas obowiązuje. Szczekanie małych piesków w Gruzji w konflikcie wokół Abchazji pokazało kto jest kto.
    Psy szczekają, karawana idzie dalej.
    Niektóre z nich mają mieć w związku z tym procesy polityczne w Gruzji, bo było zupełnie inaczej niż nasza MOCARSTWOWOŚĆ POLSKA wówczas głosiła.
    Na szczęście, było paru przytomnych polityków (m.in. Panowie: Putin, Sarkozy), co zapobiegli podpaleniu świata w tamtym momencie.
    A kto tam zagrzewał do wojny przeciw Rosji?
    Kto się popisywał na mityngu w stolicy Gruzji?
    Kto się naraził na ostrzał w pobliżu granicy?

  3. Ewa Gąsowska

    Tekst potrzebny, bo przypomina kto był zwyciężcą. Niestety, mam wrażenie, że wstydzimy się zwycięstwa, wspólnego z ZSRR, bo to kacapy, co karabiny mieli na sznurku, jak lud mówi. Często, w różnych dskusjach politycznych, przypominam tym, którzy w sposób negatywny mówią o Rosjanach, że gdyby nie oni, to przecież nie byłoby nas, bo gdyby wojna trwała rok, dwa dłużej, to nas by nie było. Nie przymują tego do wiadomości. Nie wiedzą jak straszna dla zwykłego człowieka była wojna, nie znają nawet historii rodzinnych z tamtych lat, bo dzieciom się o tym nie opowiadało, albo opowiadało się zupełnie nieprawdziwe historie, bo dorabiało się swoim przodkom legendę o tym, że byli kimś ważnym przed czy po wojnie. Mam koleżankę, prawie w jednej wsi wychowane, która naraz opowiada, ze mieszkańcy mieli średnie wykształcenie a ja ich postrzegam jak ludzi prostych, którzy z ledwością czytali i pisali, i z trudem się wysławiali, chociaż szybko nadrabiający braki. Dlaczego to mówi? No cóż, ona wykształcona wstydzi się swoich rodziców, dziadków, niestety w życiu postępuje tak jak oni, jest na starość glęboko religijna, chociaż nic z religii nie pojmuje, tak jak nie pojmował jej lud, bo nie umiejąc czytać i pisać, nie mógł zrozumieć i przyswoić zasad wiary, pochodzącej z innego kręgu kulturowego. Więc robił to za niego kler i tłumaczył oraz wymuszał, niejednokrotnie ogniem i krwią, na tym ludzie takie zachowania, by nie sprzeciwiał się. I tu dochodzimy do sedna. Niestety nie patrzymy racjonalnie na politykę, bo racjonalność to proces, który należy przetworzyć w sobie, to świadomość kim jestem, świadomość mojego istnienia. Łatwiej jest być w stadzie, gdzie nie ma miejsca na moje własne ja, bo wtedy zwalniamy się z myślenia, ktoś każe nam w ten czy w inny wskazany sposób myśleć. Tak jak ta moja koleżanka, powtarza to co usłyszy w kościele, bo samodzielnie nie jest w stanie, mentalnie, pomyśleć. Taka postawa powoduje dwoistość osobowości, bo wypiera się siebie. Ona nie jest jednostkowym przypadkiem, my jako społeczeństwo zachowujemy się schzofrenicznie, nie wiemy kim jesteśmy i nie umiemy ocenić ani siebie ani wspólnoty, w której żyjemy. Dlatego od pewnego czasu nie obchodzimy ważnego dla nas, jako społeczeństwa, jako państwa, Dnia Zwycięstwa, bo musielibyśmy przyznać, że wspólnie z narodami Związku Sowieckiego, mamy swój udział w wygranej, również przez nas wojnie. Nie dostrzegamy, że istniejemy dzięki wielkiemu, wręcz heroicznemu wysiłkowi Słowian i innych nardów. Jak papugi, lub katarynki powtarzamy brednie na temat Rosjan i wstydzimy się wspólnego zycięstwa, bo my ofiary możemy czcić tylko przegrane walki i mieć na kogo zrzucać naszą nieudolność, nasze cierpienie, naszą małość i naszą głupotę. I w tej radosnej głupocie daliśmy sobie wmówić, że przyczyną wojny byli komuniści a nie Niemcy, nie zdając sobie sprawy z tego, że takie widzenie świata ktoś nam zaprojektował i cierpliwie wdraża. Dlatego fascynujemy się historią alternatywną i marzymy o podboju Wschodu, i przez myśl nam nie przejdzie, że ten Wschód nas przegoni. Na razie cieszymy się, że przyjął nas Zachód i jesteśmy im wdzięczni, za to, że dzięki nim możemy prztrwać. Pytanie tylko jak długo?

    • wieczorynka

      @Ewa Gąsowska. Mieszkam na ziemiach odzyskanych, prawie cała społeczność na tych terenach to właśnie ludzie przybyli ze wschodu. No i oczywiście słyszę, że wszyscy mieszkali we dworkach, posiadali ogrom ziemi no a wszystkiemu są winni Rosjanie, nazywani przez przyjezdnych ze wschodu kacapami.W czasach II RP 70% społeczeństwa to byli bardzo ubodzy chłopi i tylko dzięki PRL mogli kształcić swoje dzieci, takie są fakty. Natomiast duża część tych co się wstydzą dorabia do tego teorię.

      • Ewa Gąsowska

        wiewczorynka, absolutnie się z Panią zgadzam. Te mity, które tworzymy o naszych rodzinach, o naszych przodkach, to kompleksy, których nie możemy w sobie oswoić. Kompleksy czy niedowartościowanie wynikają ze starachu, z lęku, stale podsycanego, które powodują niewiarę we własne siły. Stąd tak łatwo dajemy sobą manipulować, zarówno przez kler jak i polityków. Uświadomienie sobie swojego własnego ja, swojego własnego miejsca w kazdej przestrzeni, daje nam siłę istnienia i działania ale też postrzegania innych i odkrywania, że ci inni są tacy jak ja. Serdecznie pozdrawiam.

  4. wieczorynka

    Nie chcę gloryfikować ZSRR, natomiast krótko streszczę co Polska zyskała na nowych granicach po 1945 roku. Oczywiście utraciła wiele swoich terenów na wschodzie. Należy jednak przyznać, zacofanych jak chodzi o standard życia społeczności, natomiast zyskała na zachodzie tereny bardziej rozwinięte. W czasach II RP bodajże 30% narodowości polskiej stanowili Białorusini, Ukraińcy, Litwini co wywoływało konflikty społeczne i to poważne.Wyobraźmy sobie sytuację gdyby obecnie Polska posiadała Lwów, Wilno i reakcję reakcję tych państw, które też chcą być wolne,co popieram. Na temat zachowania zachodnich aliantów wolę zamilczeć. Dlatego dziwi mnie zachowanie obecnych rządów. Dyplomacja jak najbardziej ale bez przesadnej uniżoności i ze świadomością, że to bogaci rozdają karty.

  5. Nie ma znaczenia co zyskaliśmy, nie ma znaczenia co straciliśmy – ważne że przeżyliśmy. A przeżyliśmy głównie dlatego ponieważ – przepraszam nie znam rosyjskiego – “Wania” i “Antoszka” wytrzymali oblężenie St. Petersburga, oraz pokazali naszym niemieckim sojusznikom, co to znaczy być prawdziwymi mężczyznami i nie bać się śmierci – pod Stalingradem, a potem im jeszcze uzupełnili tą wiedzę na Łuku Kurskim… I nie ma znaczenia, że jedli koty i szczury a karabiny mieli na sznurkach – to Wania i Antoszka wygrali, to oni są nadludźmi i prawdziwymi mężczyznami… w zakurzonych pałatkach, bez butów, bez pasów, ale szli i przeszli…. Wielka rasa panów – nie była w stanie ich powstrzymać – mówiąc wprost przed nimi spier…alali … i niech będzie wieczna chwała i cześć Bohaterom i Bohaterkom niezwyciężonej Armii czerwonej i narodom ówczesnego ZSRR – PONIEWAŻ ONI MIMO CAŁEGO KACAPSTWA I ZNIEWOLENIA JEDNAK BYLI MNIEJSZYM ZŁEM – JEDNAK POZWOLILI ŻYĆ… A NIEMCY CHCIELI NAS ZABIĆ jeżeli ktoś tej różnicy nie rozumie – polecam iść na cmentarz i poleżeć z pół godziny na grobie… może to pomoże. Powtarzam – wieczna chwała tym ludziom! i wieczny szacunek dla ich rodaków – nie da się ich pokonać! I miejmy nadzieje że tak zostanie na wieki wieków! Bo porządek w przyrodzie musi być – są silni, silniejsi i Rosjanie!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.