Polityka

Rocznica katastrofy, pogrzebu, przewiezienia ciała, ekshumacji… rocznicy

 Polacy uwielbiają rocznice, uroczystości rocznicowe i wszelkiej maści obchody – cokolwiek, co jest okazją do upamiętniania, a najlepiej jeżeli to święto – dzień wolny od pracy – tym naród żyje. Niestety rocznicomania ma też swoje negatywne strony, podstawową jest brak umiaru w obchodzeniu kolejnych rocznic dla kolejnych wydarzeń – zwłaszcza, jeżeli są to wydarzenia kontrowersyjne.

Faktem jest, że każdy może sobie obchodzić rocznicę dowolną w dowolny sposób, teoretycznie nic innym do tego – jednakże pod jednym warunkiem, że tenże nie czyni tego publicznie, albowiem rocznicowanie publiczne powoduje, że ogół jest zobowiązany przynajmniej tolerować zapędy rocznicowe – upamiętniającej dane wydarzenie mniejszości. Warunkiem tolerancji jest szacunek do wydarzenia, a przynajmniej obojętność – w przeciwnym wypadku dana rocznica – przypomina wydarzenie kontrowersyjne, a to zawsze będzie rodzić brak tolerancji i niepokój.

Zadziwiającym jest, w jaki sposób środowiska prawicy prawicowej dążą do świętowania wszystkich cząstkowych wydarzeń związanych z tragedią, jaka się rozegrała na pod smoleńskim lotnisku. Mieliśmy rocznice katastrofy, mamy równolegle całe pasmo miesięcznic, a do tego jeszcze część Polaków obchodzi rocznicę państwowego pogrzebu zwłok pary prezydenckiej. Budzi to nie tylko oczywiste kontrowersje, albowiem generalnie w cywilizacji chrześcijańskiej nie czci się rocznicy złożenia do grobu (poza upamiętnieniem złożenia Jezusa do grobu), a jedynie czci się i wspomina rocznice śmierci bliskiej osoby. To data śmierci jest drugą z najważniejszych dat w życiu człowieka. Jakiekolwiek uroczystości, obrządki – wspominki nie mają w naszej trwającej już 1000 lat kulturze większego znaczenia, stąd też nie dziwi wzburzenie części publicystów i komentatorów – połączone ze zdziwieniem, co do obchodów rocznicy pochówku wawelskiego.

Tu nie chodzi o to, żeby komuś wzbraniać dowolnego zachowania, – ale jedynie o zwykłą ludzką przyzwoitość i obronę społeczeństwa przed na siłę budowanym mitem a wręcz kultem byłego prezydenta! Z jednej strony należy po chrześcijańsku starać się zrozumieć rodzinę tragicznie zmarłego, ale z drugiej nie można dać przyzwolenia do zawłaszczania przestrzeni publicznej dla rocznicy niemającej uzasadnienia w obyczajowości chrześcijańskiej.

Problem z tworzeniem mitów polega na tym, że zbyt wielu pamięta, kim był i co reprezentował sobą za życia bohater mitu. Niektórych postaci nie da się postawić na cokole, tylko, dlatego ponieważ często będzie sie powtarzać ich nazwisko. O człowieku świadczy zawsze tylko i wyłącznie jego śmierć nawet, jeżeli tragiczna – nie ma znaczenia dla oceny jakim był człowiekiem i czy zasługuje na powszechny szacunek potomnych.

To, co obserwujemy w kwestii rozgrywania pamięci o katastrofie smoleńskiej ze strony prawicy prawicowej, to nic innego jak próba zaordynowania do sfery publicznej kultu jednostki w oparciu o mit heroiczności jej rzekomych dokonań i dopowiedziane męczeństwo śmierci – w wyniku inspiracyjnego wpływu czynników wrogich Polsce i Polakom. Inaczej niż paranoją tego nazwać nie można – chyba, że nie wiemy o wszystkim i jakieś fakty są przed opinią publiczną zakrywane, na co wskazuje kilka zdań z niedawnej wypowiedzi pana premiera.

Dlatego obserwując celebrowanie rocznicy pogrzebu, musimy w sposób realny oceniać to wydarzenie – takim, jakim ono było i jaką role pełniło. Wielu poraża symbolika smoleńska w przedsionku miejsca pochówku Marszałka Józef Piłsudskiego! Dla sporej części to zawłaszczanie państwa i jego najświętszych miejsc przez jedną opcję polityczną i na siłę wciskanie narodowi kultu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.