Polityka

Robienie za leszcza, czyli plan na Polskę – zostać w domu i zrobić grilla!

 Kilka lat temu obiecałem sobie, że dużo zrobię żeby PiS nie miał szansy rządzić, by Macierewicz z Lipińskim i Hoffmanem, by Ziobro i inne „indywidualności” nie niszczyły mojego Państwa. Zapisałem się więc do odpowiedniej „partii” i zacząłem działać. Zorganizowałem POP /Podstawową Organizację Partyjną/ w moim miasteczku, chodziłem na zebrania, dyskutowałem, rzucałem pomysły. Było super.

Po roku, dwóch, trzech okazało się, że pomysły są realizowane…ale już nie jako moje, podpisane są innym nazwiskiem. Dużym, politycznym. Władza wzięła je jak swoje, poklepała po pleckach i stwierdziła: „dobra robota, Leszku – działaj tak dalej”.

Znudziło mi się…

POP przekazałem innemu, ambitnemu działaczowi. Zarząd miejski i wojewódzki PO troszkę się zadziwił, że rezygnuję….przecież tak dobrze mi szło…. „robienie za leszcza”.

Minęło kilka lat i znowu zastanawiam się co zrobić? Na kogo głosować? Kto da mi nadzieję, że zagłosuję mądrze, że choć w części będą realizowane obietnice wyborcze, że polityk będzie odpowiedzialny za słowa, że ktoś go rozliczy, że za cztery lata nie będę musiał się wstydzić moich wyborów.

Na PiS?

Pewnie by mi ręka uschła gdybym postawił „krzyżyk” przy nazwisku jakiegoś „pisiaka”. Pamiętam Ziobrę i Kamińskiego. Pamiętam, że mój przyjaciel zmarł, bo nie doczekał się przeszczepu, bo ktoś, coś powiedział i nie poniósł za te bandyckie słowa, odpowiedzialności. Dziś już prawomocnym wyrokiem osądzono paskudną działalność CBA. I żeby nikt nie pomyślał, że jakkolwiek solidaryzuję się z panią byłą poseł/nazwiska nie chcę pamiętać/. Była winna. Ponosi za swoje czyny moralną odpowiedzialność, szkoda, że tylko moralną.

Dość mam brzozy i „poległych śmiercią bohaterską”, dość mam zamachów, dość mam Macierewicza i jego ekipy. Lecz i na to wszystko bym machnął ręką gdybym usłyszał jakiś plan gospodarczy, logiczny i spójny. Plan, który pozwoli budować nową Polskę, normalną Polskę. Planu brak. Słyszę tylko o zarodkach, in vitro, przerywaniu ciąży i dokładaniu pieniędzy z budżetu, wszystkim… tylko nie mnie. Ja, podatnik, mam na to dać.

Na PO?

Nie, nie zagłosuję na PO, bo to największa grupa nieudaczników z panami Rostowskim i Tuskiem na czele. Tyle złego ile Rostowski zrobił dla „tego” kraju to chyba nawet Gierek z ekipą nie byli w stanie. I nie pomogą wynurzenia dziwnych ludzi, tłumaczących, że zielona wyspa, że jedyny kraj z dodatnim – ciągle dodatnim – PKB. Ten dodatni PKB odbijać się nam będzie, czkawką, dziesiątki lat. Długi zaciągnięte przez tych świetnych „Piarowców” spłacać będą jeszcze moje prawnuki. A mieli szanse zreformować kraj, uprościć podatki, potanić państwo, zbudować państwo obywatelskie. NIE ZROBILI NIC. Kilka lat minęło….kto przypomni mi jakieś WAŻNE ustawy przyjęte przez ten Sejm. Dobrze zrobione ustawy…

Na SLD?

Nie, bo nie mają nic do powiedzenia poza frazesami. I nie dlatego, że to spadkobiercy jedynie słusznych idei. Zasłużenie zapomnianych. Dlatego, że nie mają porządnego pomysłu na Polskę. Lewicowego, ludzkiego…

Na PSL?

Nie, bo nie będę popierał „kolesiostwa”, nepotyzmu, etatyzmu, bycia przy żłobie za każdą cenę.

Na Palikota?

Nie, bo nie znoszę śmieszności w ważnych sprawach a ten cały ruch jest śmieszny.

Na Europę Kwaśniewskiego….

Wątpię bym się odważył. Nie wiem co by musieli zrobić, kogo przyjąć, jaki plan przedstawić bym uwierzył.

Mam zostać w domu?

Zrobić grilla i wypić piwo?

22 komentarze

  1. Gratulujemy debiutu na łamach “Obserwatora Politycznego”

  2. Gratuluje wyboru. Jesli NIC jest Twoim najlepszym wyborem to przestan pisac na tematy polityczne i zacznij pisac o grilowaniu i piciu piwa. Tez dobre tematy.

  3. Stach Głąbiński

    Symptomatyczne jest, że Autor omawiając szanse poszczególnych partii nie zaczyna – co logicznie biorąc jest podstawą – od statutu i programu, a jedynie wspomina o tych sprawach, które zależą wyłącznie od cech charakteru i umysłowości koterii usadowionych na szczycie. Skądinąd wiem, że podobnie postępuje większość Polaków. To dowodzi, jak dalece zdegenerowane jest u nas dzialalność polityczna i jak dalece zdeformowało to świadomość obywateli. Rzeczywiście bowiem statuty i programy partii (dokładną wiedzę w tej sprawie mam co prawda jedynie o SLD, lecz zakladam, iż partia pozbawiona tej skazy uzyskałaby powszechne poparcie) są zbiorem frazesów i demagogicznych komunałów, przy tym nawet w takie są notoryczni przez działaczy partyjnych łamane, a stan ten jest przez ogół obywateli traktowany jako normalny, Nie spotyka się ani w publicystyce, ani w prywatnych opiniach, by ktoś zwrócił uwagę na tą patologię poza przedwyborczymi polemikami, których nikt nie traktuje poważnie,. Napiętnowanie bezsensu programu przeciwnika nie jest bowiem przekonujące, jeżeli własne tego rodzaju dokumenty nie są lepsze.

    • Statuty naszych partii mają na celu zagwarantowanie władzy partyjnych elit, a programy – co to są programy? Zna pan jakąś partię realizującą jakikolwiek program?

      • Stach Głąbiński

        Odpowiadam na pytania:
        1. Sądzę, że w założeniu statut określa dalekosiężne cele, dla osiągnięcia których ludzie jednoczą się w organizacji partyjnej, a program precyzuje aktualne (tzn. obowiązujące w czasie do momentu sporządzenia nowego programu) praktycznie dające się realizować środki i działania będące kontynuacją poprzednich, a nastawione na przybliżenie osiągnięcia stanu objaśnionego w statucie. W praktyce zaś, obydwa te dokumenty – moim zdaniem – są redagowane z zamierzeniem działania na wyobraźnię, bez zamiaru realizowania ich wskazań.
        2. Na drugie pytanie odpowiedzi nie ma, gdyż wszystkie znane mi “programy” są tak ogólnikowe i przeładowane nastawionymi na tani efekt komunałami, że w stosunku do konkretnego wydarzenia (głosowanie, zajęcie stanowiska itp.) wykazanie zgodności z programem, czy podobnie – ze statutem, wymagałoby bardzo obszernego dowodzenia, które zresztą i tak dałoby się zakwestionować bez przesadnego naginania logiki.

  4. @vOppeln, a może autor szuka innego rozwiązania? może ten wyraz niechęci do wszystkich istniejacych opcji jest deklaracja poszukiwania czegos nowego?
    Czasami brak wyboru, również jest wyborem, swoistą żółtą kartką dla “klasy” politycznej

    • Panowie sprawa jest niestety bardzo smutna, to problem uczestnictwa w demokracji i jej reprezentatywności – pan autor nie chce uczestniczyć, bo widzi że demokracja nie jest reprezentatywna, ale zarazem nie uczestnicząc – w jakiejś mierze odpuszcza – tym, którzy system tak bardzo popsuli, że normalni ludzie mają w tym kraju ochotę już tylko na piwo i grilla… Serdecznie pozdrawiam debiutującego autora

    • Stach Głąbiński

      Zapewne taka jest intencja Autora artykułu. Wątpliwości nasuwa brak próby określenia choćby zarysu działania dającego szansę znalezienia tego rozwiązania. Zamiast tego mamy tylko dramatyczne pytanie: “zostać w domu i pić piwo?”. Jest to sytuacja typowa w naszym społeczeństwie. Bardzo często spotyka się podobne – jak to określam – biadolenia, bez propozycji do przemyślenia i przedyskutowania. Dwukrotnie tylko spotkałem inicjatywy podobnie rozczarowanych istniejącymi stronnictwami: próbę założenia partii realizującej przez Internet demokrację bezpośrednią i program nowej partii lewicowej. Ta druga propozycja wydawała się bardziej realną, jednak gdy przeczytałem wyjaśnienia będące namiastką przyszłego statutu, zniechęciłem się widząc, jak autorzy powtarzają wszystkie błędy powodujące niedowład naszych partii. Być może, należało próbować wyłożyć swój punkt widzenia, jednak ponieważ jestem zaangażowany w usiłowaniu naprawiania istniejącej partii (SLD) i takie działanie uważam za celowe, przyjąłem, że dyskusja byłaby marnowaniem sił i czasu potrzebnych mi do bardziej rokującej nadzieje pisaniny (m. in. tutaj).

  5. Przy braku alternatywy wyborczej pozostawanie w domu nic nie da.Pójdą inni i wybiorą to co “wódz” zechce.Może czas na bunt społeczeństwa tak jak w pewnej stoczni.Społeczeństwo ma już serdecznie dosyć tzw.”elit” politycznych napychających sobie kieszenie.Moim skromnym zdaniem czas na zmiany,ale zmiany radykalne tj.całkowite odsunięcie od władzy tych wszystkich ,którzy już pokazali co potrafią.Należy przy tym zmienić Ordynację wyborczą ,tak żeby społeczeństwo wybrało tych ,którym zaufa a nie jak do tej pory głosuje się na kandydata “X” , a partia decyduje który przejdzie.

  6. Cześć.
    Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam ale 30 kwiecień to bardzo gorący okres rozliczeniowy. Skończyłem, żyję:)) i pozwolę sobie na “skomentowanie komentarzy”.

    “Jesli NIC jest Twoim najlepszym wyborem to przestan pisac na tematy polityczne…”

    Przykro mi /no bez przesady/, że tylko tyle zrozumiałeś z mojej pisaniny. Cały tekst wyraźnie pokazuje, że właśnie nie chcę “NIC”. Szukam “CZEGOŚ” by nie głosować na NIC. Chciałbym byś zamiast informować mnie, że jestem durniem /co oczywiście jest możliwe/ przedstawił SWOJE wybory i napisał dlaczego są takie…
    To mnie interesuje:).

    “….Autor omawiając szanse poszczególnych partii nie zaczyna – co logicznie biorąc jest podstawą – od statutu i programu…”
    Wcale mnie nie interesują szanse jakiejś kanapy. Analizy statutów???? A co ma piernik do wiatraka? Statut Partii a rzeczywistość to dwie różne sprawy. A do tego nieudaczni przywódcy. Najlepszy statut nie zastąpi realnego, porządnego rządzenia. Po 5-6 latach rządów PO nie muszę epatować się statutem Partii, choćby najlepszym, jak na własnej skórze i Twojej też, czuję efekty działania. PROGRAM???? No…. tylko co wynika z “napisania” programu, który nie jest realizowany. VIDE: Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, Tanie Państwo, 3×15 – no i masz program… Jak wygląda jego realizacja?

    Więc ANALIZOWANIE, tu statutów i programów,chyba, mija się z celem.
    Chciałbym DYSKUSJI o przyszłości Polski, o sposobach zmiany tego ogólnonarodowego marazmu. Bo dyskusje PARTYJNE wg mnie do niczego nie prowadzą. Nagadałem się. I guzik z tej gadaniny wynika. Żłób dla wierchuszki kanapowej jest ważniejszy niż wszystko inne.

    Tadeusz w swoim poście rozpoczął taką dyskusje. Dziękuję.

    Leszek.
    PS. A co to takiego, KRAKAUERZE Drogi:
    “pan autor”.

    • A to jest panie autorze “kultura”, ja zdaje sobie sprawę że to nie jest częste i można nie znać…
      pozdrawiam k.,

    • Stach Głąbiński

      Szkoda, że czytając mój post, Autor poprzestał na pierwszym zdaniu. Gdyby przeczytał dalszy ciąg, zaoszczędzł by sobie pisania uwag nie mających związku z wyrażonym przeze mnie sądem nt. statutów i programów.

      • Autor dokładnie przeczytał, do końca.
        Autor nie musi oszczędzać. Autor tylko komentuje ZDANIE, pierwsze. I tylko tyle. Bo to zdanie było głupie. Autor ma prawo komentować co chce. Nawet zdanie głupie. Autor nie musi komentować zdań następnych. Zwłaszcza gdy komentatora “sąd nt. statutów i programów” nie ma wielkiego związku z treścią artykułu.

  7. ;Tyle złego ile Rostowski zrobil dla tego kraju,to chyba Gierek z ekipą nie byli w stanie;-Kiepskie porównanie,daj boże jeszcze kiedykolwiek w przyszlości taką ekipę.Ale to się ; nie vrati;Kazimierz Wielki przy Edwardzie Gierku to mały pryszcz.

    • Tak,tak. Niedoceniany Gierek zbudował w Polsce drogi min. słynna gierkówka do Katowic,sprowadził nowe technologie,wybudował fabryki,zbudował zaporę we Włocławku(która nota bene uratowała Warszawę przed powodzią),ale Gierek nie jest idolem polityków od którego mogli by brać przykład.
      Nasze obecne demokratyczne władze sprzedają za bezcen jak leci. Byle tylko pozbyć się kłopotu.Sami popatrzcie ile z tej naszej Polski zostało w Polsce.

      • Co racja to racja…Sprzedali za półdarmo, rozdali, rozkradli…
        I dobrze. Byle nie było państwowe – ba jak państwowe to niczyje, to można rozkradać.
        Można obsadzać “swoimi niedorozwojami” synekurki w tych państwowych przedsiębiorstwach.
        I wszystko by było w “porząsiu” gdyby państwo zabezpieczyło sobie dochody porządnymi przepisami.
        Dochody, tych, sprywatyzowanych, rozkradzionych firm są bezpodatkowo “eksportowane do firm matek w rajach podatkowych. Bo nasze podatki są głupie.
        Bo wielkie sieci handlowe mogą nie płacić podatków, bo banki mogą zasilać banki matki a nie polski system gospodarczy.

        Leszek

      • Stach Głąbiński

        Zapora we Włocławku żadnym sposobem nie może chronić Warszawę.

  8. Stach Głąbiński

    Skks napisał: “Autor tylko komentuje ZDANIE, pierwsze. I tylko tyle. Bo to zdanie było głupie.” Radzę przyjrzeć się temu głupiemu zdaniu, które opiera się na twierdzeniu, iż logicznie biorąc omawianie szans partii należy zaczynać od dokumentów stanowiących podstawę jej działania czyli od statutu i programu. Negując sens tego zdania skks więc twierdzi, że oczekiwanie od partii stosowania się do podjętych zobowiązań jest sprzeczne z logiką!!!? Dziwaczność takiego sądu jest oczywista nawet, gdy pominąć dalszy mój tekst, gdzie omawiam patologie życia politycznego w Polsce, gdzie rzeczywiście partie lekceważą swoje postanowienia. To tak, jakby twierdzenie, iż używanie wulgaryzmów w rozmowie jest nielogiczne, było głupie, gdyż są takie kręgi towarzyskie, w których słownictwo brukowe jest normą.

    • Wsz. P Stachu.
      Chciałbym na koniec wyjaśnić, że ja NIE OMAWIAŁEM szans wyborczych naszych politycznych kanap – co mi Pan wmawia.
      Ja, mały żuczek, zastanawiałem się tylko na którą partię powinienem zagłosować. Lub raczej na którą partię sensownym by było oddać głos. I TYLKO tyle.
      Ja tylko analizowałem bardzo pobieżnie, która partyjka co, kiedyś obiecywała …. i co z tego wyszło. TYLKO tyle.
      Co do “kręgów towarzyskich” – nawet w najbardziej nadętych, głupie zdanie pozostanie głupim. A do tego upieranie się, że głupie zdanie nie było głupim jest…. nie będę dociekał czym jest:).

      Leszek.

      • Stach Głąbiński

        Sęk w tym, że aby stwierdzić, że zdanie jest głupie, wypadałoby mieć po temu racjonalne, możliwe do uzasadnienia powody.

      • Stach Głąbiński

        Kiedyś spotkałem opinię o Polakach, że są obrażalscy, tzn. jeżeli ktoś o Polaku napisze coś, co nie jest pochwałą, to on “na wszelki wypadek” przyjmuje to jako powód do obrazy. Tak – jak sądzę – zareagował skks na moją uwagę, że brak pewnego szczegółu w jego artykule jest “symptomatyczny”, co w tym wypadku oznacza, że brak ten powtarza się w całej prasie Polskiej, co z kolei wskazuje na istnienie pewnego zjawiska – konkretnie na patologię istniejącą – do cholery – nie w artykule skksa, lecz w partiach polskich! A nawet, jeśliby ktoś uparcie wmawiał sobie, że zrównanie z prasą polską jest inweketywą, że jest równoznaczne ze stwierdzeniem np. głupoty (nigdy tak się o prasie polskiej nie wyrażałem!), to winien zastanowić się nad zdaniem “rzeczywiście bowiem statuty i programy partii są zbiorem frazesów i demagogicznych komunałów”, z którego jednoznacznie wynika, że pomijanie statutów ma swoje logiczne uzasadnienie! Jeszcze raz apeluję o uważne czytanie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.