Rewitalizacja miast (i nie tylko), jako kierunek rozwoju?

Od dłuższego czasu nastała w Polsce moda na rewitalizację, samorządy prześcigają się w tworzeniu wieloaspektowych planów zarządzania przestrzenią i życiem społeczno-gospodarczym w nim, które sprowadzają się do stworzenia projekcji pożądanego scenariusza wg. optymalnego wzorca.

Niestety w dominującej większości przypadków, esencją programów rewitalizacji jest prawie zawsze „jakiś deweloper”, a co to oznacza dla pięknej starej tkanki miejskiej nie trzeba nikomu tłumaczyć. Dzielnice przemysłowe mają więcej szczęścia, ponieważ gdzie nie gdzie pojawiają się np. lofty i inne pomysły na nowoczesne mieszkania dla bardzo bogatych. W każdym bądź razie – deweloperzy są zarazem elementem przeważnie koniecznym w programach rewitalizacji przestrzeni miejskiej jak i ich największym ograniczeniem – aczkolwiek, co do szczegółów można dyskutować, w końcu zawsze liczy się rachunek ekonomiczny, a w tym przypadku nie ma nikogo lepszego w naszych miastach od tej grupy przedsiębiorców.

Rewitalizacja z zasady ma na celu przywrócenie danej części przestrzeni miejskiej do życia, przy zmianie jej przeznaczenia funkcjonalnego. W praktyce oznacza to nową, jakość – nowe planowanie przestrzeni w rejonach post-industrialnych na rzecz tchnienia życia, ludzi, miejsc, biznesów, tak żeby coś się działo, żeby pojawiła się lub była wzmocniona tkanka społeczna i dana dzielnica (przestrzeń) odzyskała życie. Trudno to sobie wyobrazić, ale tak się składa, że w większości naszych miast na obrzeżach obecnych centrów znajdują się całe dzielnice – gdzie niegdyś był przemysł lub zakłady komunalne obsługujące miasto. Przeważnie jest to pozostałość po XIX-to wiecznej technologii, podtrzymywanej przy życiu mniej więcej do połowy PRL-u. Potem wszystko się rozpadało, a transformacja zrobiła swoje. Ze względu na lokalizację względem centrum – te tereny przeważnie po dokonaniu rewitalizacji mogą mieć bardzo duży wzrost wartości oraz co jest bardzo ważne – to nie są zwykłe place oferujące trochę miejsca – to jest miejsce na nową urbanistykę. Tylko nieliczne miasta potrafią te szanse sobie samemu stworzyć a następnie wykorzystać.

W mniejszych ośrodkach miejskich lub wsiach mamy do czynienia z rewitalizacją praktycznie całych miejscowości, które chcą podkreślić swój zabytkowy, regionalny czy też rustykalny charakter. Niestety w wielu przypadkach chodzi o tzw. budowę ryneczków, poprzez poszerzanie głównej ulicy w centrum lub likwidację kilku domów. To ważne procesy, albowiem w wymiarze społeczności lokalnych kreują nową, jakość i pozwalają na samoidentyfikację, jednakże w skali angażowanych środków pomocowych – nie ma tutaj wartości dodanej, w postaci nowych mieszkańców, to odróżnia rewitalizację małych ośrodków od dużych. W dużych miastach rewitalizowana dzielnica ZAWSZE oznacza nowych mieszkańców dla miasta. Nawet, jeżeli będą to tylko studenci, jacy zamieszkają w danym mieście – to jest to zawsze wspaniały zysk, albowiem daje szanse, że zostaną na stałe a wówczas będą chcieli prawie na pewno kupić mieszkanie.

Nasze samorządy bardzo rozsądnie traktują rewitalizację, jako jeden z kierunków rozwoju, jednakże nie jest to zwykłe odtwarzanie potencjału. Rewitalizacja współcześnie, – czego dowodzą liczne przykłady miast na zachodzie Europy – to potężne narzędzie stymulowania rozwoju poprzez poprawę jakości przestrzeni i nadanie jej nowych funkcji, które byłoby niemożliwe bez skali myślenia o zmianach jaką właśnie wymusza rewitalizacja większych powierzchni. Dlatego Unia Europejska wspiera procesy rewitalizacji, co jest bardzo cenne, gdyż znajduje wyraz w politykach wsparcia.

Niestety rewitalizacja nie znajduje należytego miejsca w programach wyborczych kandydatów na radnych naszych miast i regionów. Wielka szkoda, ponieważ odpowiednio przygotowany program rewitalizacji tematycznej dla części subregionu charakteryzującego się specyficznym dziedzictwem ludycznym mógłby docelowo zmienić charakter całego subregionu i oddziaływać na inne. Podobnie w miastach, dla których rewitalizacja starych centrów to wielka szansa na rozwój, ale w przypadku np. blokowisk TO BOLESNA KONIECZNOŚĆ!

Warto przyjrzeć się naszym kandydatom, na których chcecie państwo głosować, właśnie szczególnie pod kątem zapisów, jakie proponują oni w zakresie rewitalizacji. W szczególności należy zwrócić uwagę na proponowane finansowanie przedkładanych programów i koncepcji. Oczywiście innym problemem jest lista lokalnych priorytetów, ale tutaj nie ma lepszych ekspertów niż mieszkańcy – przecież każdy zna swój teren najlepiej!

Jedna myśl na temat “Rewitalizacja miast (i nie tylko), jako kierunek rozwoju?

  • 18 października 2014 o 10:01
    Permalink

    Jeśli autor ma rację – to rewitalizujmy co się da!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.