Relatywizowanie obietnic wyborczych idzie już na całego!

Serce rośnie! Jeden z ministrów, a nawet wicepremier zasugerował, że nie było twardych zobowiązań rządu w przedmiocie obniżenia wieku emerytalnego i że ta sprawa może jeszcze poczekać.

Jest to generalnie bardzo dobra informacja, z trzech powodów. Po pierwsze, to bardziej od pani Szydło obiecywał pan prezydent Duda. Więc chociażby z tego powodu, rzeczywiście rząd twardo niczego nie obiecywał. Oznacza to więc, że rząd może się dystansować, przynajmniej werbalnie od prezydenta. Po drugie samo mówienie o obniżeniu wieku emerytalnego przez obecny rząd jest nieporozumieniem retorycznym, ponieważ powinno się mówić o powrocie do umowy społecznej 60/65 zgodnie z jego retoryką z okresu kampanii wyborczej, ewentualne obniżenie wieku emerytalnego powinno odnosić się do tych wartości jako wartości startowych. Po trzecie – już samo nierealizowanie własnych obietnic przez ten obóz polityczny, może tylko wyjść naszemu państwu na dobre.

W ten oto sposób uwidacznia się nam prawdziwa natura tzw. dobrej zmiany, której istotą jest nie przeprowadzanie przez ten rząd, tego do czego się zobowiązał sam przed wyborcami (suwerenem). Genialne, proste, w swojej istocie banalne a tak naprawdę w każdym kroku bardzo istotne, ponieważ właśnie z takich rzemyczków plecie się sznur.

Pani premier Szydło generalnie to już bardziej milczy niż mówi, a jak mówi to głównie o kwestiach np. uchodźców lub innych zagadnień, byle tylko unikać mówienia o gospodarce. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie z jej ostatnich wypowiedzi.

Rzeczywistym sukcesem medialnym rządu była prezentacja planu pana Wicepremiera Morawieckiego, co do którego można mieć cały szereg zastrzeżeń, jednakże trzeba jego diagnozę i proponowane rozwiązania uznać za bardzo ciekawe i bardzo wartościowe dla koncepcji rozwojowych, albowiem jest to pierwsza poważna propozycja dotykająca niesłychanie delikatnej kwestii zmiany paradygmatu rozwoju.

W tym właśnie kontekście trzeba rozpatrywać rzeczywistą politykę rządu, póki co jak na razie deklarowaną, jednakże nasza rzeczywistość składa się z deklaracji i gry, rząd nie może działać inaczej, ponieważ instrumentarium realnych narzędzi oddziaływania na gospodarkę ma wyjątkowo wąskie.

Fundamentalna jest kwestia finansowania wydatków publicznych bez wpadnięcia w procedurę nadmiernego deficytu. Jeżeli doszłoby do powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego, to uniknięcie tego dramatu będzie niemożliwe. Nie ma bowiem szans na wyduszenie z gospodarki większej ilości pieniędzy bez podwyższania podatków. Oczywiście rząd może to zrobić sprytnie np. ograniczając ulgi dla osób fizycznych i modyfikując sposób rozliczania odpisów od podatku dla przedsiębiorców. Jednakże w każdym przypadku będzie to podwyższenie podatków, a to będzie miało swoją cenę polityczną.

Niestety rządzący nie mają pola manewru, jest on niemożliwy. Ponieważ idziemy w bardzo wąskim korytarzu, niestety bez możliwości obrócenia się. Być może udałoby się przebić ścianę i zmienić przynajmniej tor, może trochę skorygować kierunek? Jednakże tego również nie da się zrobić bez pieniędzy. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której rządowi skończyłyby się pieniądze na wypłacanie tych emerytur, właśnie przez to, że powróciłby do wieku 60/65, a przyrost liczby uprawnionych rozsadziłby ZUS. Co wówczas? Podwyższenie świadczeń płaconych przez pracujących, czyli podwyższanie parapodatków? Obniżenie emerytur? Może inflacja?

Niestety ten ostatni scenariusz jest możliwy, jeżeli doszłoby do luzowania ilościowego na Złotym, po zdjęciu lub zrelatywizowaniu zastrzeżeń dla banku centralnego w drukowaniu pieniądza. Jednakże, jeżeli już dojdziemy do tego etapu, to tak naprawdę będzie wszystko jedno. Być może jednak rząd wówczas spełni wszystkie obietnice, dając i po 500 PLN na każde dziecko, jednak czy ktoś sobie jest w stanie wyobrazić ile wówczas będzie kosztowało Euro? Proszę wziąć pod uwagę, że na początku roku Złoty obniżał swoją wartość do najważniejszych walut szybciej niż Rubel, atakowanej gospodarczo Rosji!

Rząd stopniowo będzie relatywizował znaczenie swoich obietnic wyborczych, jak również jak widać prawdopodobnie będzie oddalał się od obietnic pana prezydenta, głównie dlatego, ponieważ kasa się nie zgadza. Nie da się oszukać kasy, chociaż można Naród… zwany także suwerenem!

Tylko, kogo to obchodzi, jeżeli dookoła zaczynają wystrzeliwać kolejne teczki? Naród się daje wieść za noc ludziom, którzy wybierają własne partykularyzmy, zamiast wykorzystać szanse na zmianę, z konieczności dobrą… Długo nie przetrwamy…

9 myśli na temat “Relatywizowanie obietnic wyborczych idzie już na całego!

  • 20 lutego 2016 o 07:20
    Permalink

    Relatywizowanie demokracji i bohaterów TEŻ!!!! Z serii jak budowano demokrację u ważnego partnera strategicznego współczesnej Polski. Wywiad z ukraińskim „aktywistą”, który przyznaje się do zabijania ludzi na „Majdanie”. Facet został objęty amnestią na Ukrainie stąd odważnie opowiada o swoich wyczynach strzeleckich.
    Maidan Activist Ivan Bubenchyk: It’s True I Shot Them in the Back of the Head
    https://birdinflight.com/world/maidan-activist-ivan-bubenchyk-it-s-true-i-shot-them-in-the-back-of-the-head.html

    Odpowiedz
  • 20 lutego 2016 o 09:29
    Permalink

    Każdy przytomny Polak wie, że obietnice przedwyborcze to tylko taka reklama.

    Tym razem była ona na tyle głośna, że pozwoliła WYGRAĆ.

    Jest kwestią sprytu i bezczelności rządzących, jak się z tego wycofać.

    Najlepszym pretekstem byłoby zaangażowanie się Polski w jakaś WOJNĘ albo WOJENKĘ …

    Są rejony zapalne na świecie, tylko GŁÓWNY SZERYF ŚWIATA akurat włączył STOP, bo mają jesienią WYBORY.

    Ale naszych PATRIOTÓW już świerzbią ręce, żeby np. ratować CHRZEŚCIJAN w Syrii.

    Jak ich odróżnić w kurzu bitwy o Aleppo od Szyitów, Druzów, Alawitówq czy Sunnitów?

    Być może absolwenci Uczelni Ojca Dyrektora to potrafią?

    Jeśli tak, to wsparci kompanią KAPELANÓW wojskowych niech idą pod znakiem KRZYŻA i niech ratują!

    Wesołej Niedzieli!

    Odpowiedz
    • 20 lutego 2016 o 15:38
      Permalink

      Do wiadomości. W.P. już wiele lat na Bliskim Wschodzie. Polska jednostka patroluje w ramach UNDOF, linię rozdzielczą na wzgórzach Golan. Jako wielcy wojacy to nie bardzo się odznaczyli, jak ten cały UNDOF.
      Jeśli jest prawdą że Izrael ma dobre stosunki z Rosją Putina, czego nie można powiedzieć o Polsce, to może być że przyjmiemy wtrącanie się Polski w nie swoje sprawy, z należnym honorem. I nie zdziwi mnie że spotkanie dwóch lotników w niebie nad Syrią, skończy się źle.
      Teraz ostatecznie rozzłościłem P. Józefa i dlatego czekam na ugoszczenie nie koszerną szynką, którą tak nawiasem mówiąc, bardzo lubię.
      Proszę w gości na Bliski Wschód.

      Odpowiedz
  • 20 lutego 2016 o 14:08
    Permalink

    Jako jeden z rzeszy przytomnych Polaków(oczywiście po za pobytem w stanach “odmiennej świadomości”) 🙂 tym razem poważnie traktuję przedwyborcze obietnice obozu rządzącego.No bo, ile można gnać za wystawioną przed pysk kiełbaską(w promocyjnej cenie “po” 3.99) na patyku. Tym
    bardziej że ‘na głowie włosów jakby mniej, wieczorem
    wcześniej spać się chce”… w kwestii +500, pisze
    co następuje M.Piskorski reasumując “dobrą nowinę”
    czy zmianę, w temacie polityki prorodzinnej… “Wszystkim tym, którzy twierdzą, że państwa na to nie stać, odpowiedzieć można, że skoro tak, to po co nam w ogóle państwo? Miliardy zainwestowane we wsparcie polskich rodzin wrócą pod postacią podatków i rosnącej produkcji dóbr i usług, na które rodziców zacznie być wreszcie stać.

    http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2016/02/09/panstwo-stac-nie-tylko-na-500-zlotych/

    Odpowiedz
    • 20 lutego 2016 o 20:27
      Permalink

      Krzyku58, linki, które podrzuciłeś to właściwie moje poglądy, które wielokrotnie wpisywałam na portalu OP. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • 20 lutego 2016 o 21:36
        Permalink

        Myślę że większości z nas…tylko że nic faktu nie wynika.Piszemy(czytamy – znamy tematy)
        sobie a muzom.Może w zaistniałych okolicznościach, – dobre i tyle, czy aż tyle.

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  • 20 lutego 2016 o 21:23
    Permalink

    Michał, chyba z Birobidżanu, a nie Izraela!
    Polaków na Wzgórzach Golan nie ma od października 2009 roku.

    I tyle jest warty Pana cały wpis.

    Sorry!

    P.S.
    Podobno obecnie, co 8-my Izraelczyk to były obywatel ZSRR/FR, stąd Birobidżan.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.