Soft Power

Relatywizm „tureckiej” wiosny – kto macza palce w tureckim dramacie?

Od samego początku wydarzeń w Turcji – dziwiła blokada informacyjna mediów tzw. „wolnego świata”, które relacjonując wydarzenia w Turcji nadawały filmy o pingwinkach (za turecką TV) lub pokazywały zdjęcia z komentarzami oficjalnych polityków Tureckich mówiących o „młodzieży”, „pijakach”, „elemencie”, „anarchistach” itd. To było tak niesłychanie dziwne, że wręcz nienormalne w znaczeniu systemowym – potężne protesty społeczne wynikające ze sprzeciwu przeciwko zburzeniu parku, a tutaj blokada informacyjna! Dodatkowo blokada raczej skuteczna, ponieważ jakoś tak się dziwnie złożyło że główne media europejskie milczały lub pokazywały obrazy i zdjęcia – bez poważniejszego komentarza politycznego przedstawiającego sytuację, jej tło i charakter protestów.

W ogóle do mediów „wolnego świata” nie przedostały się liczne i „wojownicze” wypowiedzi polityków tureckich – nie owijających w bawełnę tego co myślą o protestujących od samego początku wydarzeń. Owszem można zrozumieć, że Turcja to silny i ważny sojusznik, jednakże żeby zupełnie zablokować relacje? Przecież to nienormalne! Z takim profilowaniem i filtrowaniem przekazu jak przez ostatnie dwa tygodnie mieliśmy do czynienia w przypadku Turcji – jeszcze się nie spotkaliśmy. Jeżeli już to kłamano i podawano nieprawdziwe fakty w drugą stronę – jak przed napaścią na Irak (zwanej eufemistycznie drugą wojną w Zatoce) czy też jeszcze bardziej perfidnie po zhańbieniu się NATO atakiem na Serbię i bombardowaniem Belgradu (pominiemy już szczegóły na temat budowy „demokracji” w Kosowie).

W przypadku Turcji – nawet nie kłamano! Prawdopodobnie oznacza to, że media – główne ośrodki opinii nie otrzymały żadnych wytycznych i były skołowane tłumaczeniem po której stronie są „ci dobrzy” a po której „ci źli”.

Może to wskazywać na sterowanie protestem, przynajmniej w fazie jego inicjacji i podkręcenia do poziomu wyzwania politycznego dla bardzo silnego – nacjonalistycznego tureckiego rządu, który co nie jest dla nikogo tajemnicą – jest gotów politycznie, a może być gotów w każdej chwili do inwazji na Syrię. Z tego względu można podejrzewać, że zamieszki – jak najbardziej słuszne w odbiorze społecznym i mające ważny społeczny cel – autentycznie wyrażany przez Turków zostały zainicjowane przez służby specjalne (agenturę) obcego państwa mającego interes w tym, żeby wewnętrzne niepokoje w kraju zmusiły premiera Erdogana do zajęcia się sprawami wewnętrznymi i w efekcie kryzysu politycznego lub tylko przesilenia – nadwątliły jego zdolność do prowadzenia zaawansowanej polityki.

Chaos w Turcji – ma na celu jedno – pęknięcie tamtejszego społeczeństwa na wielu liniach podziału, z których najistotniejsza jest ta dotycząca miejsca religii w życiu społecznym i politycznym państwa. Jeżeli tutaj udałoby się rozpalić konflikt, to nie zgasi go już żadna siła, a Turcja będzie miała potężny wewnętrzny problem, przy którym nawet kłopoty z wojowniczymi Kurdami to była „kaszka z mleczkiem”. Co więcej w istocie po zaistnieniu takiego konfliktu problem miałby cały Bliski Wschód i Europa, albowiem tylko Turcja oddziela nas od szaleństwa radykalizmów. O ewentualnym konflikcie w ramach NATO nawet lepiej nie myśleć, gdyż tego nie wytrzymują żadne kilku stronnicowe scenariusze ewentualnościowe.

Na osłabieniu Turcji poprzez chaos ktoś korzysta! Tym tajemniczym ktosiem z pewnością jest prezydent Syrii Baszar al-Asad, jednakże jest głównie raczej beneficjentem osłabienia sąsiada a nie inicjatorem. Nie tak dawno w Bułgarii miał miejsce haniebny zamach na izraelskich turystów – co pokazuje, że ugrupowania radykalnych bojowników islamskich mają długie ręce – nawet bardzo długie, bo sięgające do miejsc w Europie uważanych za bardzo dalekie od terroryzmu.

Rząd w Damaszku ma bardzo potężnych przyjaciół na dalekiej północy, jak również nad Zatoką Perską, w interesie których leży trzymanie Turcji jak najdalej od spraw syryjskich i nie tylko, albowiem niektórym z nich zależy na bardzo korzystnym ukształtowaniu przesyłania surowców strategicznych przez terytorium Turcji. Z ich punktu widzenia – posiadanie agentury wpływu wewnątrz Turcji jest oczywistością i to jeszcze z czasów II Wojny Światowej kiedy to Istambuł był jedną z najciekawszych aren gry szpiegów w znanej historii świata. Więc nikogo nie powinno dziwić prawdopodobieństwo „odpalenia” kilku nieświadomych lub tzw. pożytecznych głupców – wsparcie ich działania i radykalizacji, w efekcie którego mamy dość poważny kryzys wewnętrzny w tym państwie, który stał się z dnia na dzień w istocie „z niczego”.

To tłumaczyłoby dystans zachodu w relacjonowaniu i podejmowaniu tematu – jako kolejnej „wiosny” w regionie. Nie mówiąc już nawet o podchodzeniu do Turcji jak do jajka. Za wydarzeniami w Turcji stoi ten kto korzysta na chaosie jaki one powodują. Jak widać w niektórych krajach „wiosna” miała charakter spontaniczny a w jeszcze innych – jak Turcja – jakoś się jej nie udaje wystartować. Można to niepowodzenie próbować wytłumaczyć synoptycznie – otóż u inicjatora panuje przeważnie zima, więc nic dziwnego że ma problem ze skutecznym zaszczepieniem wiosny.

Kto zatem macza palce w tureckim dramacie? Zresztą czy to jest dramat? Może bardziej zainicjowany bunt, który narastał i spotkał się z taką formą wyrażenia jaką obserwujemy i nie ma się czym emocjonować? Przy tym podkreślmy – inicjacja wydarzeń nie ma niczego wspólnego z autentycznością uczuć i emocji oraz ich autentycznym politycznym wyrażaniem przez uczestników. Zamieszki w Turcji mogą mieć zewnętrznego inicjatora, który wykorzystał autentyczny turecki patriotyzm do swojej gry strategicznej w regionie

Poczekajmy teraz na odpowiedź zachodu w międzynarodowym języku konfliktów i dyplomacji…

3 komentarze

  1. “Można to niepowodzenie próbować wytłumaczyć synoptycznie – otóż u inicjatora panuje przeważnie zima, więc nic dziwnego że ma problem ze skutecznym zaszczepieniem wiosny.”

    Az sie oblalem kawa ze smniechu 🙂

    • Przepraszam Pana za wypadek, ale mam własną teorię na temat determinowania charakterów i motywowania przez klimat… k.

  2. W końcu jakiś wyważony osąd o ostatnich wydarzeniach w Turcji.
    Co by tam nie było, życzę Tukom i Turcji wszystkiego najlepszego.
    Ostatni dobrze im szło i tak powinno być dalej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.