Rekonstrukcja rządu, czyli jak wyrzucić Jarosława Gowina i… ?

Pan Donald Tusk – Prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej zapowiedział w ostatnich dniach rekonstrukcję rządu! Czyli słynną i zapowiadaną wielokrotnie wymianę zderzaków! Co ciekawe zbiega się ona terminem z zapowiedzią opozycji – złożenia wniosku o wotum nieufności. Niby nie ma związku, bo rzekomo powodem do zmian jest odejście jednego z ministrów bez teki – do innej pracy, – ale sytuacja jest tragikomiczna, albowiem premier mówi o rekonstrukcji w tym samym czasie kiedy opozycja chce odwołać cały rząd a rzekomym powodem jest zmęczenie i odejście jednego z zakulisowych filarów dotychczasowej polityki premiera, wręcz szarej eminencji – pana z którego się nie żartuje…

Jak to rozumieć? Czy jest to już tylko gra dla samej przyjemności grywania, jaką pan premier będzie prowadził tak długo do póki będzie wygrywał? No, bo jaki jest powód do zmiany ministrów akurat teraz? Przecież większość z nich nie robi zupełnie nic, albo jedynie markuje swoją pracę, ewentualnie jest totalnym nieporozumieniem urzędniczym trzymającym się stołka! Prawdziwych polityków i sprawnych administratorów jest zaledwie kilkoro! Jest też pare zmarnowanych talentów! Może chodzi o coś zupełnie innego – mianowicie, być może pan premier ma zupełnie inny cel niż rekonstrukcję, a jedynie nazywa planowane działanie rekonstrukcją – tylko po to, żeby wyrzucić pana Jarosława Gowina! Przecież tenże okazał mu nie tylko nie posłuszeństwo, ale jawnie zakpił z jego przywództwa.

Takich zachowań nie wybacza się na tym poziomie, nawet jeżeli ma się przewagę kilku głosów. Odpowiednio wcześniej zapewnia się nowy – dodatkowy głos – wzgardzonej feministki i w efekcie bilans wychodzi na zero, a jest taka stara sprawdzona już doskonale przez prowadzących częste wojny domowe rzymian – po ścięciu wodza – w oddziałach buntowników znika odwaga. Zawsze na jakiś czas, może po jakimś czasie się odbudowuje, pojawia się nowy wódz, albo stary oddziałuje korespondencyjnie, jednakże na jakiś czas zyskuje się wolną rękę. Niczego innego lider uciekający do przodu nie potrzebuje – zwróćmy uwagę na charakter polityki Platformy Obywatelskiej i deklaracje samego pana premiera – tu nie ma planu – „panowie jesteśmy w punkcie A – za 5 lat mamy być w punkcie B, a jak się uda w punkcie C” – nie absolutnie! Tutaj liczy się tylko „tu i teraz”, nic więcej.

Premier musi coś zrobić z Gowinem i to jak najszybciej, albowiem nie do wyobrażenia jest pozostawienie jego sprawy swojemu biegowi, po prostu w polityce się nie wybacza, zwłaszcza nie wybacza się lojalności i zdrady. Warto przypomnieć, że za mniejsze przewinienia premier wymieniał ministrów, nie mówiąc już o utopieniu pewnego kandydata na premiera „z Krakowa” w jego własnym sosie. Tusk musi zareagować, jak i kiedy to się okaże, czas gra na jego niekorzyść, – bo z każdym dniem osłabia go opozycja zewnętrzna a opozycja wewnętrzna tylko czeka na każdy błąd.

Dlatego nie dziwiąc się premierowi należy życzyć mu udanej czystki, żeby wywalił z pracy wszystkich ministrów, którzy po prostu się nie nadają a widać to gołym okiem. Wiadomo, że koalicyjnych nie ruszy, a szkoda, gdyż tam także było by, czego szukać, jednakże może uda się namówić do przetasowania pana wicepremiera Piechocińskiego? Przecież tenże nie musi cały czas karmić piersią etatów po Waldemarze Pawlaku, zwłaszcza jeżeli chce przetrwać we własnym rozdaniu.

Typując ministrów wymagających zmiany natychmiast, to poza całą gromadą administratorów, których nazwisk nie ma sensu wymieniać, albowiem nie liczą się politycznie – nie są to persony polityczne warto zmienić w pierwszej kolejności pana R. Sikorskiego, albowiem ten pan już ze względu na swój życiorys (np. epizod Afganistan, swojego czasu podwójne obywatelstwo) nie nadaje się do sprawowania funkcji ministra spraw zagranicznych. Jeżeli tego by było mało wystarczy przypomnieć takie błędy jak uznanie niepodległości Kosowa, czy też szeroko rozumiane partactwo wschodnie – poczynając od prawie jawnej wrogości z Białorusią a na „sukcesie” sześciu słynnych strzałek podczas polskiej prezydencji kończąc.

Wyrzucając z rządu pana Sikorskiego, pan Tusk doskonale zasłoniłby medialnie fakt wyrzucenia pana Gowina. Prawdopodobnie dziennikarze mainstreamowych programów oszaleliby w spazmatycznej orgii i zapraszali ich obu na raz do studia, pytając czy stworzą wspólną partię na wzór „odpadków” z Prawa i Sprawiedliwości… Byłby to wspaniały manewr, bo za jednym zamachem premier pozbyłby się dwóch niewygodnych politycznie ludzi, zarazem robiąc coś dobrego dla Polski, albowiem z panem Sikorskim na fotelu ministra spraw zagranicznych żadne poważne rozmowy z Rosjanami nie są możliwe. Zastanówcie się państwo, czy usiedlibyście – bez przymusu do rozmów z człowiekiem, który mógł – podkreślmy – mógł strzelać do waszego ojca, syna lub brata kilkanaście lat temu na brutalnej wojnie?

Odrębnym hasłem powinna być „ministra” Mucha, którą premier mógłby zastąpić osobą Anny Grodzkiej, wówczas bylibyśmy jednym z najbardziej postępowych państw świata no i zyskałby dozgonną wdzięczność pana Palikota – a przecież tylko głosy się liczą! Natomiast panią ministrę, jakby prawidłowo określiła swoją płeć – można by zrobić właśnie ministrą do spraw wizerunku tj. polityki okołogranicznej, pod warunkiem, że zanim się wypowie merytorycznie słuchałaby się np. prof. Rotfelda (są komórki). Mielibyśmy w ten sposób wspaniałe widowisko w sporcie – gdzie piłkarzom za przegranie meczu towarzyszyłaby Ministra Grodzka w szatni! A ministra Mucha – oczarowałaby swoim zjawiskowym sposobem siadania a`la Sharon Stone z „Nagiego instynktu” nie jednego rosyjskiego polityka mi multimiliardera. W efekcie – mielibyśmy sukcesy polskiej reprezentacji, bo chłopaki mając wizję wizyty w szatni ministry Grodzkiej – wychodziliby ze skóry, żeby tylko gratulowała im emailem, no a przyjaźń z Rosją po jednej wizycie ministry Muchy w jej zjawiskowej mini z kampanii wyborczej i dobrze dobranych szpilkach na obowiązkowo czerwonym podbiciu – po prostu gwarantowana.

Reasumując – premier bardzo dobrze zrobi dokonując rekonstrukcji. Miejmy nadzieję, że nie „poleci” za to tylko minister, który pomógł „Lotowi” jeszcze troszkę „polatać”, chociaż też powinien, a rekonstrukcja dotknie prawdziwe polityczne problemy tego rządu. Natomiast z koncepcji Grodzko-Muszej możecie się państwo śmiać, ale właśnie w ten sposób robi się politykę uciekając do przodu. Tylko trzeba mieć dystans i lubić tą grę…

One thought on “Rekonstrukcja rządu, czyli jak wyrzucić Jarosława Gowina i… ?

  • 16 lutego 2013 o 12:09
    Permalink

    Koncepcja Grodzko-Musza jest bardzo słuszna.
    W ogóle, to również słuszną linię ma Nasza Władza.
    To że się spotykają i rozmawiają ze sobą – też jest słuszne.

    Że z tego nic nie wynika – a kto mówił że ma cokolwiek wynikać?
    Ma być CIEPŁA WODA i “CHWATIT”, jak lapidarnie mówią Rosjanie.

    To o czym pisze @autor, to podwórko Pana Premiera Tuska.
    Jego podwórko, jego piaskownica, jego zabawki w tejże.
    Co nam do tego jak je poukłada i czy wieczorem zabiera do domu.

    Słusznie czyni Premier, bo wszelka władza pochodzi od Boga.
    Kto uważa inaczej – bluźni.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.