Polityka

Rejestr stron niedozwolonych czyli blokowanie stron w Internecie

 Nie ma mowy o żadnym blokowaniu stron w Internecie! Nie ma mowy o żadnym kwalifikowaniu stron, jako niedozwolone! Nie ma mowy o żadnym rejestrze, czy też sankcjonowaniu itp., ograniczaniu dostępu do Internetu. Dlatego i tylko dlatego, ponieważ jak się zacznie blokować w Internecie treści, to się później będzie blokować inne treści i jeszcze więcej innych treści.

Blokowanie stron w sieci na poziomie operatorów ze względu na wymóg ustawowy, to nic innego jak cenzura. Nie ma znaczenia, to jaka jest zawartość tych stron. Nawet, jeżeli są to rzeczy niedozwolone na terytorium Polski, to wyłączenie lub blokowanie może dotyczyć tylko serwerów na terenie państwa polskiego. Blokowanie dostępu do sieci na zewnątrz postawi nas na równi innych państw blokujących swobodę w Internecie. Inicjatorzy ustawy podnoszą, że chodzi o zwalczanie nielegalnego hazardu, z którego państwo nie ma dochodów podatkowych. Można blokować transfery pieniężne, oczywiście nie wszystkie, bo metody płatności elektronicznej umożliwiają płatności transgraniczne poza systemem bankowym.

Można sobie wyobrazić blokady okresowe, wówczas kiedy jakiś nadzwyczajny interes publiczny – np. potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa przemawia za tym, żeby odciąć Internet albo niektóre adresy. Nie może być jednak tak, że to staje się normą permanentną.

Jeżeli państwo nie zamyka stron z treściami pedofilskimi lub faszystowskimi, a chce się zabierać za zamykanie stron z hazardem, to znaczy się, że coś jest nie tak z systemem wartości państwowych. Trzeba się, bowiem zastanowić nad tym problemem takim, jakim on jest, a tutaj kwestią kluczową jest przecież chęć ochrony społeczeństwa przed złem. Czy można, zatem dla obrony społeczeństwa, chronić je przed nim samym? To problem stary jak prawo rzymskie. Za każdym razem, gdy historia napotykała takie przypadki pojawiały się dokładnie te same odpowiedzi – nie można ograniczać wolności. Wolność jest, bowiem wartością nadrzędną, albowiem tylko wolne jednostki mogą tworzyć wolne społeczeństwo. Siłą społeczeństwa jest właśnie skala wolności jego członków! Lepiej jest mieć ludzi, którzy mogą i korzystają, jeżeli chcą lub nie godząc się na piętnowanie danego czynu w kategoriach moralnych, niż mieć ludzi przeciwko sobie. Budowanie zakazów w przypadku czegoś tak podstępnego i skomplikowanego w oddziaływaniu na naturę człowieka i jego zwyczaje jak hazard, jest po prostu reklamą – tych właśnie zakazanych form hazardu!

Hazard jest poważnym problemem, jeżeli dochodzi do uzależnienia. Trudno jest sobie wyobrazić zwalczanie tego trudnego w leczeniu nałogu przy pomocy zakazów transmisji danych w Internecie. W istocie narażamy się na śmieszność, albowiem już dzisiaj istnieją takie systemy kodowania łączności w sieci, których na pewno państwo polskie nie ma możliwości rozkodowania. Nie będzie dla właścicieli tychże serwisów problemem stworzenie takiej platformy, w której gracze po zalogowaniu się – będą otrzymywali kodowane pakiety danych na specjalny program dekodujący (analogicznie jak w przypadku popularnych komunikatorów), z przekazem umożliwiającym interakcję hazardową. Technologia idzie tak szybko do przodu, a jak pojawi się zapotrzebowanie, ze strony tego typu firm, to natychmiast pojawią się rozwiązania, których jeszcze nawet sobie nie można wyobrazić. Państwo na pewno będzie z tyłu i nie będzie w stanie skutecznie wymusić stosowania swojego własnego prawa. Ewentualnie wydamy ciężkie miliony, na programy dedykowane do śledzenia określonego typu transmisji. Oczywiście nawet nie będziemy wiedzieli, że stworzą je ci sami, którzy wcześniej nadają zakazane u nas transmisje. Branża internetowa jest bardzo kreatywna, na pewno bardziej kreatywna od naszego ustawodawcy.

Wnioski są banalne – żadnego ograniczania dostępu do treści w Internecie. Zwalczanie hazardu za pomocą cenzurowania przesyłu danych w sieci Internet to nic innego jak ograniczenie wolności poprzez cenzurę prewencyjną. Czy transfer nielegalnych papierosów przez granicę z Ukrainą, zablokujemy przez zamknięcie granicy? Także państwo traci na akcyzie! Co więcej, podpadamy w Brukseli, albowiem akurat na obciążenia podatkowe na tytoniu – Bruksela jest wyjątkowo wyczulona. Wynika to z postawy Niemiec, które tracą najwięcej na przemycie wyrobów tytoniowych. Stosowanie analogicznych rozwiązań w Internecie, dlatego bo jest „niewidzialny” to po prostu – powiedzmy to ponownie – cenzura. Czy godzimy się na cenzurę?

5 komentarzy

  1. W pełni popieram!

    Nie można cofać czasu.

  2. PANIE KRAKAUER PROSZE NIE PLEŚĆ BZDUR…
    PS.
    Internet jest narzędziem, z którego ludzie mogą korzystać, aby wypowiadać się w komentarzach i w Polsce nie muszą pytać władzy o pozwolenie.
    Tak samo, jak nie muszą pytać, czy mogą wyjść z domu i chodzić po mieście.
    Oczywiście pewnych rzeczy nie wolno robić chodząc po mieście, np. bić innych osób, kraść, śmiecić.
    To nie znaczy, że trzeba wszystkich mieszkańców zamknąć w domach i wypuszczać tylko za przepustką.
    Zupełnie czym innym jest powiedzieć, że za pobicie grozi kara – niż, powołując się na przestępczość, zachwalać zakaz wychodzenia z domu bez przepustki.
    Moderacja to w dziedzinie wypowiedzi odpowiednik zakazu opuszczania domu bez indywidualnej, jednorazowej przepustki. Przepustki, o którą trzeba poprosić. Zakazu skierowanego do wszystkich: przestępców i uczciwych ludzi. A wystawca ryzykuje “surowymi sankcjami”, gdyby wydał nienależną przepustkę…
    Wolność słowa bywa uważana za ważną, między innymi dlatego że politycznie chroni rozmaite inne wolności. Chroni w ten sposób, że obywatele mogą swobodnie awanturować się zabiegając np. o wolność stowarzyszania, religijną, gospodarczą. Dlatego nie warto godzić się na zasadę koncesjonowanej dyskusji – nawet proponowanej w szlachetnej intencji. To tworzy niebezpieczny polityczny precedens. A co ważniejsze od politycznych wolności, cenzura prędzej czy później wyda swoje owoce: PONURACTWO I SKLEROZĘ INTELEKTUALNĄ …

  3. Jestem za blokowaniem twardej pornografii.

  4. wieczorynka

    Uważam, że nie ma potrzeby blokowania np. hazardu jest to prywatna sprawa. Natomiast gdy chodzi o treść artykułów to również nie ma potrzeby gdyż żurnaliści stosują autocenzurę przyczyny autocenzury są raczej znane.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.