Wojskowość

Reforma systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP

 Reforma systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP została uroczyście podpisana przez pana prezydenta, który niedawno dostał w sposób kontrolowany jajkiem od Ukraińca i nikogo z jego reformowanych wojaków to nie oburzyło. Przyjrzyjmy się jednakże samej reformie, która jest ciekawa z wielu względów, nie tylko wojskowych ale także z punktu widzenia teorii zarządzania, która jak najbardziej się do wojska stosuje i znajduje w nim praktyczne zastosowanie. Na stronach internetowych Biura Bezpieczeństwa Narodowego znajdujemy następujące dokumenty dotyczące reformy: Ustawę o zmianie ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz niektórych innych ustaw, Uzasadnienie do ustawy o zmianie ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz niektórych innych ustaw, Prezentację Szefa BBN, bardzo ciekawy schemat: Kierowanie i dowodzenie siłami Zbrojnymi RP oraz w skrócie: 10 faktów nt. nowego systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP. W naszym polu zainteresowań znajdzie się uzasadnienie do ustawy, ponieważ można z niego wyczytać więcej niż z samej ustawy (intencje) oraz to czego tam nie zawarto, jak również schemat – naprawdę bardzo ciekawy, bo wynika z niego że od dzisiaj nasza armia ma dwie głowy no i tym uroczym 10-punktowym skrótem, za który autorzy dokumentu powinni dostać nagrodę, ponieważ jak się nikomu nie chce czytać tych dokumentów to może się ograniczyć właśnie do niego – zawiera kluczowe informacje, dlatego pozwalamy sobie wskazać do niego link – warto się zapoznać bezpośrednio u źródła [tutaj].

Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu ww. ustawy powodem do aktualizacji ustawy było stwierdzenie w wyniku prac analitycznych „(…) że podstawową słabością obecnego systemu jest skupienie w rękach jednego organu – Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (z podległym mu Sztabem Generalnym WP) – różnych funkcji centralnego kierowania Siłami Zbrojnymi. Tymi funkcjami są: perspektywiczne, wieloletnie planowanie i programowanie strategiczne, dowodzenie ogólne oraz dowodzenie operacyjne Siłami Zbrojnymi.” Czyli zauważono że to nie jest dobrze jak jeden i ten sam organ decyduje o trzech różnych kwestiach związanych z zarządzaniem systemem za jakie uznano: zarządzanie strategiczne, zarządzanie ogólne oraz zarządzanie operacyjne. Nie można tego krytykować bo takie rozdzielenie jest jak najbardziej słuszne we wszelkich organizacjach poza jednym powodem, którym jest wielkość organizacji. Wojsko Polskie to struktura około 100 tys., której celem działania jest spowodowanie że ludzie w nim służący będą chcieli zabijać na rozkaz i będą przy tym godzić się z ryzykiem że ich może ktoś zabić. Jest to zatem problematyka specyficzna, ale już wiadomo gdzie jesteśmy.

Wedle uzasadnienia ww. ustawy „Celem projektowanych zmian jest takie zorganizowanie systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi, aby za każdą strategiczną funkcję tego dowodzenia odpowiadał odrębny organ podporządkowany bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej.” Można się dziwić, że tak nie było do tej pory i za co panowie w mundurach brali pieniądze? No bo jak w zasadzie można to sobie wyobrazić inaczej? Docelowo „W efekcie wprowadzonych zmian za planowanie strategicznego użycia Sił Zbrojnych, doradztwo strategiczne oraz nadzór strategiczny odpowiadałby Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, za dowodzenie ogólne – Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, a za dowodzenie operacyjne – Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.” W sensie formalnoprawnym Dowódca Generalny oraz Dowódca Operacyjny będą dowódcami rodzajów Sił Zbrojnych w rozumieniu art. 134 ust. 3 Konstytucji.

Dalej w uzasadnieniu do ustawy mamy całą litanię zmian w ustawie o MON i innych ciekawych kwiatków, które poza światem wojskowym są niezrozumiałe. Jednym ze smaczków jest stwierdzenie: „Aby umożliwić właściwe przygotowanie do działania w czasie wojny Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych, Prezydent będzie wskazywał, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, osobę przewidzianą do mianowania na stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych na czas wojny.” Jest to w istocie uszczegółowienie i ograniczenie kompetencji Prezydenta RP jednakże zgodne z logiką systemu, ponieważ naczelnego wodza de facto wskaże premier a prezydent go po prostu mianuje i to pod żyrandolem – jeżeli jeszcze będzie sobie wówczas spokojnie wisiał.

W Ocenie Skutków Regulacji warto zwrócić uwagę na to w jaki sposób ministerstwo ma podchodzić do przesunięć kadrowych i zwolnień pracowników wojska – dla tej grupy zawodowej mogą to być bardzo interesujące fragmenty.

Tyle uzasadnienie do ww. ustawy a teraz przyjrzyjmy się temu na co zwrócili uwagę sami projektodawcy w swoim 10-punktowym skrócie. W punkcie 4 tym tego dokumentu znajdujemy fantastyczny zapis: „W nowym systemie dowodzenia Szef Sztabu Generalnego WP będzie mógł być w pełni obiektywnym doradcą MON i jego prawą ręką w zakresie dowodzenia jako najwyższy rangą wojskowy oraz przedstawiciel Sił Zbrojnych w strukturach międzynarodowych.” Wniosek – a w zasadzie pytanie czy dotychczas Szef Sztabu Generalnego WP nie mógł być w pełni obiektywnym doradcą ministra obrony narodowej? To ważne bo tam napisali o byciu „prawą ręką w zakresie dowodzenia” jako żołnierz de facto nr 1 Rzeczpospolitej! Jeżeli więc dotychczas były na tym polu problemy to aż strach się bać.

Jeszcze ciekawszy jest punkt 6: „Nowy system dowodzenia wzmacnia kompetencje Dowódcy Operacyjnego, zwłaszcza w zakresie odpowiedzialności za przygotowanie obrony kraju, stosownie do strategicznych priorytetów doktryny Komorowskiego.” Ciekawicie się państwo co to takiego doktryna Komorowskiego? Otóż w uproszczeniu chodzi o nadanie priorytetu zdolnościom obrony własnego terytorium, co uchodzi za jak widać wybitną myśl strategiczną naszego pana prezydenta (tego co dostał ukraińskim jajkiem) a zdaje się jest równie jasną oczywistością jak to, że graniczymy z Federacją Rosyjską i Republiką Federalną Niemiec oraz innymi krajami, z których nie wszystkie są nam przychylne. Dlatego też jakim to trzeba być geniuszem, żeby oczywistość do jakiej jest powołane państwo zawrzeć w doktrynie, a jakim geniuszem już domorosłym trzeba być, żeby tą złotą myśl zawrzeć w formule doktryny. No ale tak jest więc niech nam żyją autorzy tych złotych myśli!

Bo z taką nieśmiałością, która niech posłuży za komentarz przepraszam ale od czego innego jest wojsko? Niestety czas zadać to niewygodne pytanie przy okazji tej jego reformy. Może brania kasy i wcześniejszych emerytur? Może się to komuś nie wydaje oczywiste, ale wojsko jest właśnie od obrony granic. Warto wojskowym i ich politycznym decydentom uświadomić, że jeżeli znowu przegrają kolejną wojnę w wyniku której przestanie istnieć państwo – to po odzyskaniu niepodległości społeczeństwo po prostu ich bezwzględnie rozliczy, zwłaszcza tych którzy przeżyli ponieważ nie potrzebujemy żołnierzy przegranej armii i polityków którzy ją źle wyszkolili i wyposażyli. Polski żołnierz musi to mieć wytatuowane po wewnętrznej stronie powiek – „nie mogę przegrać”. Po prostu nie potrzebujemy kolejnych klęsk. Jeżeli ktoś tego nie rozumie nie powinien być żołnierzem i bez wyrazów szacunku bo naprawdę g. nas to cywili obchodzi (tak mamy prawo do takiego podejścia ponieważ wojsko jest zawodowe i płacimy żołnierzom prawdziwe pieniądze) jak wojskowi to zrobią – w razie ataku kraj ma być obroniony. Przecież jest genialna doktryna Komorowskiego i takie kwiatki jak Polski Kieł! Przydałby się polityk deklarujący wojskowym i ich politycznym decydentom, że jako przegranych po prostu się ich kiedyś może nie powiesi lub rozstrzela, ale na pewno wykluczy poza nawias społeczeństwa – dlatego muszą dzisiaj mieć tego świadomość zanim znowu przegrają kolejną wojnę, że gniew społeczeństwa może być tak wielki, że nie będzie przebaczenia nawet dla kalek (niestety). Dlaczego? No bo wszystko możemy mieć w tym kraju na żarty, nawet służbę zdrowia, nawet możemy nie mieć emerytur, możemy żreć szczaw i popijać go wodą z kranu ale wojsko i obronność trzeba traktować śmiertelnie poważnie ponieważ w razie przegranej możemy znowu nie przeżyć – więc dlaczego mają żyć ci, którzy zawiedli? Dlaczego ci którzy chełpią się znajomością kwestii bezpieczeństwa mieliby być czczeni lub zostawieni w spokoju, jeżeli ich doktryny znowu zawiodą? Wojsko odpowiada za taka gałąź spraw państwowych że ich natura jest zero – jedynkowa. Naprawdę nikt nie broni nam dzisiaj myśleć i kombinować tak, żeby się uzbroić do poziomu czyniącego nas i nasz kraj – nieopłacalnym do atakowania. Rozwiązanie jest jedno, jednakże ci specjaliści od doktryn o nim nie mówią, co więcej żołnierze milczą – żyjąc w świecie dodatków do świadczeń i kolejnych urlopów. Już całkiem niedawno sporo Polaków w polskich mundurach masowo zginęło będąc strzelanymi jak bydło w tył głowy. Czy historia naprawdę niczego nie uczy?

Podpowiedź strategiczna: Dlaczego Polska potrzebuje broni niekonwencjonalnej? Oraz: Broń niekonwencjonalna jako nasza historyczna konieczność jest praktycznie nieosiągalna.

Reasumując – nie da się zrozumieć dlaczego w wojsku organizacji powołanej z istoty swojej natury do jednoosobowego dowodzenia mamy mieć w zasadzie trzy równolegle dowodzące podmioty? Czy to pozostałość po obiedzie w Drawsku? Częściowe odpowiedzi są w prezentacji pana Prof. dr hab. Stanisława Kozieja szefa BBN [tutaj]. Natomiast wnioski z tych zmian wyciągnijcie państwo sami, przy czym od razu powiedzmy, że nie jest to łatwe i może po prostu chodziło o zmylenie przeciwnika?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.