Polityka

Reforma sądownictwa to nic złego – to zmiana zasad funkcjonowania systemu

 Reforma sądownictwa to nic złego – to zmiana zasad funkcjonowania systemu, przy czym nikt nie mówi, że proponowane modyfikacje systemu w zakresie Krajowej Rady Sądownictwa to zmiana na lepsze. Również bardzo ciężko, byłoby powiedzieć, że dotychczasowy model funkcjonowania tego organu był dobry. Reforma sądownictwa to nic złego – to zmiana zasad funkcjonowania systemu. Sam system jest zły, albowiem ma charakter zamordystyczny i represyjny, jego istotą jest utrzymanie społeczeństwa w posłuszeństwie przez systemowe ograniczenia, zakazy i kary. Mamy jeden z bardziej bezwzględnych systemów prawa, proszę pamiętać że np. procedura karna jest oparta na czystych wzorcach stalinowskich! To system jest zły, w tym sensie zmiana zasad jego funkcjonowania niczego nie zmienia. Dalej będzie źle, tylko wajcha będzie w inną stronę. Można powiedzieć, że mamy do czynienia ze złymi zmianami złego systemu. Nie można jednak odmówić inicjatorom racji legislacyjnej, chodzi o to że ten system wymaga zmiany, każdy kto ma ogólne rozeznanie w systemie prawnym w Polsce się z tym zgodzi. Przynajmniej tego typu głosy było słychać do 2016 roku w literaturze prawniczej. Nie brakowało zwolenników reformy, oczywiście kierunek zmian był przedstawiany inaczej, niż dokonało tego Ministerstwo Sprawiedliwości, jednak to oni mają dzisiaj większość w Sejmie i demokracja polega na tym, że trzeba uznać nowe zasady. Oczywiście o ile są zgodne z Konstytucją, ale to już jest osobny problem, powodujący, że niezwykle ciężko jest się w ogóle odnieść do tego problemu. Ponieważ obecny kształt sądownictwa konstytucyjnego w Polsce jest po prostu niemożliwy do jednoznacznej interpretacji. Faktem jest paraliż Trybunały Konstytucyjnego poprzez różne domniemania co do prawomocności doboru jego składu. W konsekwencji nie możemy się opierać jednoznacznie na jego orzeczeniach.

Rządzący przeprowadzili przez Sejm: nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz nowelizację ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych. Jak czytamy na stronie internetowej MInisterstwa Sprawiedliwości: [Źródło tutaj]: „Uchwalone przez Sejm przepisy zakładają zmianę sposobu wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami oraz sposobu podejmowania decyzji przez Krajową Radę Sądownictwa w zakresie wyboru kandydatów do objęcia urzędu sędziego. Równe szanse na wybór do Rady zyskają wszyscy sędziowie, bez względu na szczebel sądu, w którym orzekają – decydujące mają być kompetencje. Dotąd, przez ponad ćwierć wieku funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa, zasiadało w niej zaledwie dwóch sędziów sądów rejonowych, w których rozpatrywana jest największa liczba spraw i którzy najlepiej znają z praktyki problemy sądownictwa. O wyborze członków Rady decydowały w praktyce sędziowskie elity. (…) Zmiany polegają na utworzeniu dwóch nowych organów KRS: Pierwszego i Drugiego Zgromadzenia Rady. W skład pierwszego wejdą: I Prezes Sądu Najwyższego, Minister Sprawiedliwości, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, osoba powołana przez Prezydenta RP, czterech posłów i dwóch senatorów. Drugie Zgromadzenie ma tworzyć 15 sędziów wszystkich szczebli wybieranych przez Sejm, a zgłaszanych przez Prezydium Sejmu lub co najmniej 50 posłów. Kandydaci będą mogli być zgłaszani wyłącznie spośród sędziów zarekomendowanych przez stowarzyszenia sędziowskie i prokuratorskie oraz grupy co najmniej 25 sędziów lub prokuratorów, a także naczelne organy samorządów zawodowych adwokatów, radców prawnych i notariuszy. (…)

W zakresie Prawa o ustroju sądów powszechnych, celem zmiany było usprawnienie działania sądów (szybkość działania i efektywność), oraz żeby wyroki wydawane przez sędziów budziły zaufanie Polaków. Na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości czytamy [Źródło: j.w.]: „Zmiany uniezależniają sędziów od nacisków przełożonych, przywracając bezstronność i prawdziwą niezawisłość. Wprowadzamy także zasadę równomiernego obłożenia sędziów obowiązkami i przejrzysty system awansów, który ukróci dzisiejszą patologię, gdy awans zależy wyłącznie od dobrych układów z prezesem sądu czy sędziami wyższej instancji. Ustawa przewiduje między innymi:

  • wprowadzenie losowego przydziału spraw poszczególnym sędziom. To wymóg, który obecnie obowiązuje tylko w postępowaniu karnym – i to w bardzo ograniczonym zakresie (pozostałe sprawy przydzielają przewodniczący wydziałów). Losowy przydział spraw, zwłaszcza w II instancji, ma chronić przed nadużyciami i dawać pewność, że sprawa nie została przydzielona sędziemu umyślnie wybranemu do danej sprawy;
  • zapewnienie równego i sprawiedliwego obciążenia pracą sędziów oraz zagwarantowanie bezstronności stronom postępowań. Specjalny elektroniczny system wzorowany na niemieckim „zważy” gatunkowo poszczególne sprawy i doprowadzi do sytuacji, że żaden z sędziów w Polsce nie będzie miał większego zakresu obowiązków niż jego kolega z wydziału czy sądu;
  • wprowadzenie zasady niezmienności składu orzekającego. Raz wylosowany skład sądu nie powinien ulegać zmianie do zakończenia sprawy. Dziś w wielu sądach nowemu sędziemu w wydziale przydziela się sprawy już rozpoczęte przez innych sędziów – ze szkodą dla sprawności postępowania. Oczywiście ustawa przewiduje możliwości odstępstwa od tej zasady, ale są to przypadki ściśle określone, np. gdy sędzia zachoruje;
  • zwiększenie kompetencji Ministra Sprawiedliwości w powoływaniu i odwoływaniu prezesów i wiceprezesów sądów. Ma to umożliwiać szybkie działanie i zapobiegać bulwersującym społecznie sytuacjom, gdy prestiżowe funkcje pełnią osoby, które utraciły zaufanie, (…). W wielu sądach – o czym mówią sami sędziowie – doprowadziło to do stworzenia bizantyjskich systemów powiązań i „folwarków prezesów”, którzy sami, według własnych pozamerytorycznych opinii, decydowali o podziale funkcji czy awansów. Zmiana prawa uniezależnia sędziów od takiego systemu i wprowadza zasadę, że decydujące będą kompetencje kandydata, a nie układy czy szczebel sądu, w którym orzeka.”

Trzeba przyznać, że to bardzo poważna ingerencja w samą logikę funkcjonowania systemu sądownictwa w Polsce. Kwestie dotyczące KRS (Krajowej Rady Sądownictwa), to w istocie polityka. Do tej pory Sędziowie wybierali się sami w ramach korporacji, a w tej chwili ostatnie słowo będzie miała Rada Ministrów (w osobie Ministra Sprawiedliwości). W zakresie sądownictwa powszechnego – bezwzględnie dobrym rozwiązaniem jest losowy przydział spraw. Do tej pory to funkcjonowało głównie w wydziałach karnych, albowiem np. sprawy rodzinne, ubezpieczeń społecznych jak i przede wszystkim gospodarcze wiążą się z bardzo szczegółową specyfiką. Sędziowie w Polsce na pewno z zasady są uniwersalni, jednak dobrze jest jak Przewodniczący wydziału dokonuje dekretacji w oparciu o swoją wiedzę na temat doświadczenia i zainteresowań Orzeczników. To do tej pory się sprawdzało doskonale, w zasadzie na tym opierało się funkcjonowanie systemu. Jeżeli teraz miałby decydować system komputerowy (biurowość w sądach jest zinformatyzowana), to powstaje tylko pytanie o sposób sformułowania algorytmów. Czy one będą uwzględniały specjalizację Sędziów? Zobaczymy jak to będzie działało w praktyce, generalnie trzeba być dobrej myśli.

Pan Minister Sprawiedliwości zyskał wielką władzę wraz z prawem powoływania i odwoływania Prezesów i Wiceprezesów Sądów. To również jest zmiana systemu, którą trzeba po prostu uznać za coś innego, niż było do tej pory. Oczywiście będzie to miało swoje kompetencje i skutki, jednakże model funkcjonalny do tej pory nie cieszył się zaufaniem społecznym, jak również – jak pisze Ministerstwo w uzasadnieniu powyżej – był krytykowany i przez samo środowisko. Z tych względów, należy to potraktować jako eksperyment. Ryzykowny i będący wyzwaniem, jednak czy Suweren nie powinien mieć do tego prawa? Większą legitymację demokratyczną ma Minister, niż ciało korporacyjne! Kiedyś sugerowaliśmy, że taka władza powinna być w rękach samorządu terytorialnego, na którego terenie działa dany Sąd (w kontekście Sądów Rejonowych), jest to w jakiejś mierze wyjście na przeciwko tym postulatom. Na pewno potrzebujemy uwzględnienia czynnika politycznego w tym wymiarze, Sądy do tej pory były wyspami na morzu szczęśliwości, dzisiaj płacą za wyalienowanie się ze społeczeństwa. Osobną kwestią jest to jak to wykorzystają rządzący. Zobaczymy za kilka lat jak będzie działał system.

Trzeba sobie zadać trzy ważne pytanie: Po pierwsze czy Sąd Najwyższy w nowej odsłonie funkcjonalnej może wiarygodnie orzekać o ważności wyborów? Czy może być narzędziem ostatecznej dźwigni politycznej – jakby opozycja wygrała wybory? Po drugie czy zmiany w Sądzie Najwyższym są konstytucyjne? W zasadzie to już nie ma znaczenia, ponieważ rządzący funkcjonalnie zmieniają interpretację Konstytucji contra legem i nic z tego nie wynika. Trzecia kwestia – czy w zasadzie mamy do czynienia z zamachem stanu w Polsce, przeprowadzanym w ramach prawa? Tutaj trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ to są na razie funkcjonalne zmiany ustrojowe. Jednakże faktem jest to, że zmienił się ustrój – w jedną noc!

Rządzący powinni uwzględnić, że „to się potem odkręci”, a w międzyczasie jak przegrają wybory to wszystko będzie wykorzystane przeciwko nim. Dlatego – to na marginesie – trzeba mieć świadomość, że oni nie mogą przegrać wyborów już nigdy, bo pójdą do więzienia. Dzisiaj zakres władzy pana Ministra Sprawiedliwości jest nadzwyczajny! Wręcz szokujący! Co ciekawe – do analiz politologicznych – wraz z tą władzą, nie wzrosła odpowiedzialność ani o gram.

W generalnym ujęciu – nie przekreślajmy tych zmian, podobne są w innych zachodnich krajach, gdzie wszystko funkcjonuje sprawnie i nikt, nie zarzuca że oto skończył się trójpodział władzy w Polsce. Władza należy do Narodu, a nie do wyalienowanych korporacji zawodowych. To ostatnie zdanie tłumaczy wszystko, jednak jak będzie w realu – to zobaczymy.

Patrząc na to od strony logiki politycznej, to jest działanie obliczone na wzmocnienie władzy rządzącej. Jak rządzący będą mieli w jakiejś mierze „swoich” Prezesów Sądów, to być może pod pewnymi względami będą mogli czuć się bezpieczniej – pod względem komfortu psychicznego – po ewentualnej zmianie władzy. Jest to chyba wystarczająco czytelne, że dzieje się to w duchu: „przyszliśmy żeby zostać”. W momencie bowiem jak powstanie tutaj nowy system naczyń połączonych, opartych na zależnościach personalnych, to rzeczywiście można mówić o poważnej reformie ustroju. Rządzący na pewno mają rację z jedną kwestią – nie da się zreformować systemu, bez wymiany kadr. Powinno się to jednak dokonać w sposób zgodny z Konstytucją. Problemem jest jednak to, że system ma wewnętrzne zabezpieczenia powodujące, że wszelkie próby jego modyfikacji, które przełamują dotychczasowy paradygmat – napotykają na szklany sufit. Ocenimy te zmiany po owocach. Reforma sądownictwa to nic złego – to zmiana zasad funkcjonowania systemu, który jest zły i nastawiony na represje.

26 komentarzy

  1. Ciekawe prawnicze rozważania, trochę zawiłe, ale jasne – że nie będzie już tak samo jak było.

    A co do zasady, że Nowy Sąd Najwyższy będzie oceniał, czy opozycja wygrała kolejne wybory – daje władzę obecnie rządzącym do Końca Świata i jeden dzień później …

    Obecnie rządzący zarazem rządzą i są w opozycji do UZURPATORÓW …

    Dlatego widzę te procesy o ZDRADĘ (tak jest m.in. już w MON, gdzie przeciwnicy WOT są o nią oskarżani!) i FAŁSZERSTWA WYBORCZE, jeśli wynik nie zadowoli Prezesa.

    A zadowoli GO dopiero posiadanie większości konstytucyjneje w Sejmie.

    Na szczęście nic się jeszcze nie mówi o wprowadzeniu stosowania Kary Śmierci.

    Ale za rozbudowę i modernizację więzień to ja już radziłbym się zabrać obecnie rządzącym.

    To się zawsze może przydać, a dobre warunki w celach – to podstawa!

    Na serio: wiele zależy od postaw samych sędziów i praktyki w dokonywaniu zmian oraz orzekaniu po zmianach – bo to już będą INNI LUDZIE, dobierani według “swojego” klucza przez polityków.

    Skracając i trochę żartując, zmiany pomogą spełnić marzenia tysięcy prokuratorów: JAKBY tu doprowadzić do SKAZANIA sędziego …

    Akurat tego, który doprowadził danego prokuratora do porażki lub w inny sposób (straszna ta niezawisłość!) wyprowadził prokuraturę z równowagi lub nawet “jej spienienia”.

    Będzie się działo.

    W Macondo.

    Amen.

  2. Nabudochonozor

    Napisał pan prawdę, dokładnie tak wygląda sprawa. Może troche głupio że dzisiaj cała kastę prawników zastepuje jeden Ziobro, jednak to jest jak leczenie dżumy cholerą…

  3. kochanie jem śniadanie

    Bardzo trzexzwy głos. Mus to mus, co z tego będzie? Wajcha w drugą stronę…

  4. pis realizuje to co obiecal w kampani
    Elita dla której 10k to mało e nie da sie zyc piza prowincja boi sie odpowiedzialnosci pred narodem. Pis dobrze robi

  5. Sądy, prawnicy poruszały się w dżungli prawa,ktoś inny powie bezprawia i też będzie przy racji po omacku, ‘normalna Temida’…
    dobrze ze jest “ktoś” w wymiarze sprawiedliwości kto ma otwarte
    oko na bagno minionego 30’lecia…………………………………………………..
    http://niewygodne.info.pl/artykul8/03868–Bogata-jak-sedzia-Gersdorf.htm

    …. Pytam sie (publicznie) – skąd “una” TO ma??!

    • @krzyk58
      tak około tematu
      Jeśli zagłębić się mitologię to Temida była raczej “mściwą wieśniarą” a sprawiedliwość znała dopiero jej córka Astraja która idąc dalej za mitami tego “wieśniactwa” i “mściwości” miała na ziemi dość i ostatecznie wróciła do siebie :-).
      Z całym szacunkiem dla “wieśniaków” oczywiście bo często jedna ze sprawiedliwszych grup.

      • Dzięki za uczciwą ocenę tych co to ‘żywią y bronią’…. chłopom
        polskim – Szczęść Boże. (frazes używany na potrzeby propagandowo-polityczne audycji RWE) 🙂

  6. Najpierw należy sobie odpowiedzieć: Czym prawo jest i czym ma być?
    Bo “rzymski” spadek to niestety nie prawo a ograniczający Wolność zestaw bezwarunkowych zakazów i nakazów i rękach ludzi stawiających się ponad prawem i nie o samych “sędziów” tu chodzi choć oni w związku z bezpośredniością stosowania najbardziej zasługują na obarczenie winą.
    Usta pełne frazesów codziennie wciskają nam bajeczkę o trójpodziale władzy.
    Władzy!
    Władzy?
    Hola hola, Jakiej władzy, skoro władzą jest Naród?
    To jest etat usługowy.
    Nie ma trójpodziału władzy, nie może być. Może być podzielony aparat służby wybrany przez Naród spośród ludzi którzy chcą służyć Narodowi na jakiś czas (zwany popularnie Kadencją.
    Chwila chwila, ale niektórzy wybierają się sami?
    A niektórzy ze sług wybierają inne sługi?
    A prawa wprowadzają wszystkie te służby nie pytając Narodu (a przynajmniej jego znaczącej większości).
    “Rzymski” spadek to kodeks “bogatych” dla “biednych”.
    Narzędzie ucisku: pręgierz i bat, czasami topór.
    Ale czy orzeczenie winy nie powinno zależeć od społeczności w której żyje i chce dalej żyć ten który złamał zasady? Czy nie powinno zależeć w zależności od wielkości winy od: społeczności, społeczeństwa czy Narodu? A jeśli już od jakiegoś przedstawiciela tej grupy to czy nie powinno zależeć od przedstawiciela wskazanego (wybranego) przez tę grupę możliwe niedawno, a nie kiedyś tam i przez kogoś kto dawno stracił mandat odrywając się od rzeczywistości (choćby pod wpływem “mamony”) tudzież nigdy go nie posiadał?
    Czy istnieje samorządność (zwana czasem demokracją)?
    Nie
    Jakiś trójpodział czegoś (na pewno nie władzy)?
    Nie.
    Sprawiedliwość (wobec siebie i prawa czymkolwiek jest)?
    Nie
    Istnieje tylko “prawo” bogatych dla “biednych”, “anarchistów” wobec “prawych”.
    Mimo pozorów

  7. Jak to mówią moi przyjaciele Rosjanie,pożyjemy zobaczymy! Ja nie mam wątpliwości sądzić nas będzie pisowska prokuratura,pisowski sąd,a idąc do adwokata nie zapominaj o zasięgnięciu informacji o
    jego poglądach politycznych,ewentualnie o przynależności do partii. Parafrazując słowa Gdyby nie było Boga, to i tak ludzie by go wymyślili. Gdyby nie było sprawiedliwości, to i tak ludzie wymyślili by jedynie słuszną partię PIS.A później winny Putin i Angela Merkel,ewentualnie komuchy i potomkowie Abrahama!

  8. Zacznę od cytatu z prac Feliksa Konecznego. Tak przed blisko wiekiem widział naszą państwowość: “Póki nie jest za późno trzeba zawrócić z fatalnej drogi, iż ruguje się w życiu zbiorowym organizmy, a mechanizuje się coraz bardziej państwo i społeczeństwo; tępi się personalizm, a hoduje się coraz usilniej gromadność. Nasza państwowość totalna, wścibska, statystyczna, biurokratyczna, jest jakby kahałem na olbrzymią skalę. Zagłuszamy historyzm, a dajemy posłuch coraz cudaczniejszym wymysłom aprloryzmu medytacyjnego. Całkiem po żydowsku zapatrujemy się na prawo, jako na jedyny regulator życia zbiorowego i wyłączną namiastkę sumienia. Paragrafiarstwo nas zżera, kruczkarstwo demoralizuje, a wyłączność kazulstyki wysusza umysłowość naszą. Do ciężkich niesprawiedliwości wiodą nasze kodeksy przez to, że wszystko chcą przewidzieć, a sędziego krępują nie dopuszczając do głosu słuszności i sumienia. W interpretacji prawa zapanowała metoda talmudyczna finezyjnego krętactwa i komentatorstwa bez granic. Prawo stało się doprawdy siecią pajęczą na drobne muchy, przez którą przebijają się jednak doskonale grube owady; najgorsze łotry rozbijają się bezkarnie „w zgodzie z ustawami” byle nakręcić do litery przepisu ! Z tym musi się zerwać. Jeżeli nie mamy utracić sam zmysł moralności. Albowiem „zasada” interpretacji prawa polega na dokładnym rozumieniu całości przepisów, ich pobudek i celów, a nie na cząstkowym i oderwanym od całości ich stosowaniu. Prawo jest zasadniczo syntezą, analiza ma tylko rolę pomocniczą; przepis należy interpretować stosownie do syntezy prawa (zdanie jednego z sędziów naszego Sądu Najwyższego, który, niestety, nie daje się nakłonić do pióra). Wszedłszy na opaczną pod tym względem drogę, staliśmy się podobni do żydów i w tym także, iż zatraciliśmy filozofię prawa. Jakżeż głęboko muszą reformy sięgać w tej dziedzinie (…) W naszym prawie publicznym, w naszych konstytucjach, pełno wstrętów turańskich, bizantyńskich l żydowskich. Prym wzięła ustawa rządowa polska, przejąwszy starozakonne prawo mianowania przez głowę państwa swego następcy. Nie wytrzymamy też kosztów państwowości, istniejących obecnie na kontynencie europejskim. Zbliżamy się do nieuchronnego, ogólnego bankructwa państw, a wtedy czeka nas najgorsza rewolucja taka, iż z jej odmętów zdoła się wydobyć kiedyś dopiero jakieś późne pokolenie. Stoczymy się na poziomy społeczności Azji centralnej, jeżeli się spóźnimy z budową państwa cywilizacji łacińskiej, państwa obywatelskiego, opartego na aposterloryzmie, historyzmie, personalizmie i autonomicznych organizmach. W takim państwie cywilizacje obce stracą wpływy l znaczenie. Staczać się będzie coraz niżej nasza państwowość, sądownictwo, studium prawa, bezpieczeństwo życia i mienia, a wreszcie cała moralność publiczna l prywatna, jeżeli nie zerwiemy z dwoistością etyki, z zapatrywaniem, jakoby życie publiczne musiało być zwolnione od moralności , zwłaszcza polityka. Na spodzie tej równi pochyłej znajduje się stan acywilizacyjny ; gdy zaś poczniemy się do niego zbliżać , natenczas cywilizacja żydowska zatryumfuje , jako jedyna , która w Europie pozostała żywotna “.
    Czymże jest dzisiaj nasze państwo. Suwerenność nasza została zredukowana do poziomu Królestwa Kongresowego. Poziom inwigilacja pojedynczych obywateli i ich zbiorowości osiągnął pułap nigdy w naszej historii nie notowany. Państwo posuwa się nawet do podżegania do przestępstwa aby pojmać obywateli na gorącym uczynku przygotowania do niego. Jednocześnie stworzyło prawny mechanizm exculpacja najgorszych zbrodniarzy gdy zgodzą się świadczyć (też fałszywie) przeciwko przeciwnikom władzy. Pozbawiając się narodowej kultury i edukacji traktujemy zaś represję karną jako jedyny regulator zasad współżycia społecznego. W pięciowiekowym sporze Makiavellego z Savonarolą ponownie powiesiliśmy i spaliliśmy tego ostatniego by makieveliczny amoralizm uznać za oficjalną doktrynę państwowo-kościelną. Wczoraj zaś odrzuciliśmy model oświeconej republiki według koncepcji Montesquieu’a. Przestało nam się podobać państwo w którym też i władza jest zobowiązana do przestrzegania prawa, a kontrolę nad nią w tym względzie sprawują sądy.

    Kształtujemy od wczoraj wymiar sprawiedliwości jako jedynie kosztowną atrapę. Może taniej i skuteczniej powierzyć go wprost władzom partyjnym bądź administracyjnym. O ileż prostsze będzie wcielenie prokuratury do służby policyjnej. Ich właściwość i kompetencje i tak z grubsza się pokrywają, natomiast poddanie jej mundurowej dyscyplinie, przemieszanie działalności operacyjnej i procesowej znacznie uprości i przyspieszy czynności dochodzeniowe, śledcze i ewentualne oskarżenie. Sądownictwo natomiast będzie działało znacznie szybciej i skuteczniej wypełniało oczekiwania władz, oraz podburzonego ludu, gdy zostanie przekształcone zostanie w trybunały rewolucyjne, najwygodniej nie związane prawem procesowym i żmudnym postępowaniem dowodowym. Tak odciążone sądy w trybie doraźnym orzekać będą szybko i skutecznie. Nadzór nad całością sprawować będą władze partyjne odpowiednich szczebli, to one stanowić będą wykładnię prawa materialnego i formułować oczekiwania stawiane prokuraturo-policji i sądownictwu. Uznana za nieuniknioną zostanie , jakże trafna, marksistowska definicja prawa a doktryna Wyszyńskiego usprawni proces karny. Partyjne władze będą realizowały swoje prawe i sprawiedliwe cele a motłoch doczeka się satysfakcji podziwiając mistrza małodobrego w publicznych egzekucjach. Takie państwa też istniały wcześniej i istnieją dzisiaj. Tyle że niedługo.

    • @Pozorovatel. dobry i prawdziwy tekst tym bardziej, że tak sprytnie dobrana jest interpretacja do frazy cytatu, że każdy może go rozumieć po swojemu. Konie z rzędem temu, kto to zrozumie to tak, jak naprawdę Ty myślisz. Antysemita będzie zadowolony, filo, faszysta i anty, religiant i ateusz również znajdą w nim coś dla siebie. Słowem wszyscy będą zadowoleni i przyznają Ci rację. Ja ja go chyba odczytuję tak jak to chciałeś wyrazić. Niekoniecznie jednak z wątkiem głównym się zgadzam.
      Pozdrawiam.

  9. To nie jest czas na rozważania na temat istoty prawa. Niedługo obudzi

  10. ……. Stoczymy się na poziomy społeczności Azji centralnej,….
    Hmmm…

    NIE LINKUJEMY DO TEGO ŹRÓDŁA. NIE CHCEMY MIEĆ Z NIMI NIC WSPÓLNEGO. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    Ps. Gdyby nie ‘doktryna Wyszynskiego’ nb. naszego rodaka,
    zwyciężyła by “doktryna Trockiego”…permanentna rewolucja,chaos w połączeniu z kapitałem ponadnarodowym Wall Street, City London.
    Odpryski obserwujemy w Rosji – ‘liberałowie” – lewaki, i USA
    neocony – środowiska lewackie, przeciwnicy Trumpa.

    “Suwerenność nasza została zredukowana do poziomu Królestwa Kongresowego. ‘ Kiepski punkt odniesienia – dlatego że
    wspomniany poziom byłby dla Polaków OPTYMALNY.
    Polecam uwadze prace Lecha Mażewskiego..
    Monumentalne komentarze..z braku czasu naprawdę jestem
    zmuszony czytać ” po łebkach”…

  11. cd.obudzimy się w kraju gdzie wszystko będzie pod kontrolą jedynie słusznej siły narodu! Stary Marks nauczał że prawo jest instrumentem w rękach klasy politycznie panującej,ja w to wierzę ,ale na Boga czy stary kawaler,klienci500 +,nosiciele rusofobii,antyeuropejscy członkowie naszego społeczeństwa mają przy pomocy pisomatołków i kleru rządzić?Widzę tragedię i płacz!!!

    • Dlaczego”przewrót lipcowy”postępuje tak szybko!Już wiem, SN miał rozpatrzyć sprawę amnestii Kamińskiego i wyboru żony tajnego agenta SB na Prezesa T.K,a tak nic z tego jak i wypadku pod Toruniem i Oświęcimiem,sprawy Bereszczyńskiego! Niech żyje Prezes i jego mądrość.Krzyku czy to nie wpływ trockistowskiego rozumienia prawa wyniesiony z jego doktoratu z czasów PRL?

    • A w tym czasie wybraniec Narodu zajmuje się przygotowaniem do kolejnej “historycznej” wizyty następcy angielskiego tronu wraz z żoną i dziećmi. Belweder w remoncie,bo dzieći i będzie się działo . teraz czas na autobusy Ojca Dyrektora.Krzyku wybierasz się!?

    • @Włodek. Świetna odpowiedź. Ja uważam takoż i przyznaję Ci 100% RACJI.
      Pozdrawiam Ciebie i Ślunsk.

  12. Panie Krakauer! Kolejna wpadka: “procedura karna jest oparta na czystych wzorcach stalinowskich!” Otóż jest to całkowity fałsz, ponieważ komisja kodyfikacyjna przygotowała nową kodyfikację prawa, w tym procedurę karną, która została uchwalona w 1969 roku na bazie procedury karnej z 1928 roku, doskonaląc system prawa, nadając więcej uprawnień stronom tego postępowania. Proszę sobie porównać kodeks postępowania karnego z 1928 roku z kodeksem postępowania karnego z 1969 roku, a następnie kodeks postępowania karnego z 1997 roku z kodeksem postępowania z 1969 roku, bowiem ten obecnie obowiązujący, jeszcze bardziej rozszerzył gwarancje procesowe, np. oskarżonego. W zasadzie procedura karna z 1969 roku spełniała wszystkie wymogi Międzynarodowego Paktu Praw Politycznych i Obywatelskich oraz Konwencji Europejskiej oraz innych umów międzynarodowych. To nie przepisy są złe tylko ludzie, którzy je stosują, po prostu nie przestrzegają konstytucyjnych zasad prawa, a tego nie zmienią żadne przepisy prawa, ani administracyjne zakazy czy nakazy. Jest to kwestia wychowania, etyki i znajomości prawa oraz zwykłej ludzkiej uczciwości i przyzwoitości.
    – W II RP nie było lepiej, można nawet stwierdzić, że prawo nieformalnie uwzględniało stanowość społeczeństwa. Oto przykład:
    „Przestępczość seksualna mężczyzn wobec kobiet i dziewczynek.
    Policja i sądy tolerowały przestępczość seksualną mężczyzn, której ofiarami były kobiety i dziewczynki. Policjanci systemowo ignorowali doniesienia o gwałtach, przez co wykrywalność tych przestępstw na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych była bliska zeru. Sędziowie natomiast wymierzali bardzo łagodne kary mężczyznom którzy dopuścili się gwałtów, w tym czynów pedofilnych. W najbrutalniejszych przypadkach nie orzekano kar wyższych niż półtora roku więzienia[7].
    Np. w 1932 r. w głośnej sprawie poznańskiej szajki pedofilskiej sąd skazał szefa szajki, Feliksa Piekuckiego na półtora roku więzienia, choć za stosunek seksualny z osobą poniżej czternastego roku życia groziło dziesięć lat ciężkiego więzienia. Sędzia uzasadnił łagodny wyrok dla Piekuckiego, znanego z publicznie głoszonego konserwatyzmu obyczajowego przedstawiciela endecji, jego działalnością społeczną oraz zasługami dla narodu. Feliks Piekucki był współorganizatorem powstania wielkopolskiego i pierwszym komendantem Poznania po odzyskaniu niepodległości[8].
    W II RP mężczyźni posiadający wysoką pozycję społeczną, którzy dopuszczali się gwałtów, w tym czynów pedofilnych, byli w praktyce bezkarni lub otrzymywali symboliczne kary za przestępczość seksualną wymierzoną w kobiety i dziewczynki”. Służące na folwarkach oraz u burżuazji często spełniały rolę darmowego pogotowia seksualnego. Jest na ten temat bogata literatura historyczna. Wybrane źródła: Małgorzata Genzlerowa. To nie jest kraj dla starych ulicznic. W: Kamil Janicki: Upadłe damy II Rzeczpospolitej. Prawdziwe historie. Kraków: Znak, 2013, s. 143-170. •http://pl.wikipedia.org/wiki/Sytuacja_kobiet_w_II_Rzeczypospolitej
    Prawda o rzeczywistości nas otaczającej to nie proste schematy i przekonania.

  13. Nawiążę do “wpadki” K. zawierającej się we frazie “procedura karna jest oparta na czystych wzorcach stalinowskich!” Otóż
    wzorce stalinowskie uratowały poniekąd Matuszkę Rossiję(ZSRR) przed satrapią
    procedury karnej opartej na wzorcach leninowsko – trockistowskich… 🙂
    Kosmopolici komunistyczni vs liberałowie lewaccy nie mogą
    ‘tamtej rozprawy’ przeboleć do tych pór…dlatego m.in. STALIN
    jest synonimem wszelakich plag spadających zwłaszcza na ‘prawoczłowieczą,poprawną ‘elite “.
    Каждый раз дискуссия вокруг фигуры и времени И.В. Сталина идет вокруг темы «репрессий». Тема болезненная и острая. Каждый раз во время обсуждения поистине фантастических цифр озвучиваемых либералами все время всплывает термин «сталинизм». А что такое сталинизм? Когда я задал этот вопрос ведущему ресурса Правда.ру он не смог ответить на этот вопроc.

    Так что же такое сталинизм? Николай Стариков: Кто бьет по Сталину? https://www.youtube.com/watch?v=DKWdYbE8hU0

    • O WY PLEMIĘ ŻMIJOWE! O WY ZAPLUTE KARŁY REAKCJI!

      MYŚLĘ ŻE WSZYSCY PANOWIE POWINNIŚCIE PRZEPROSIĆ AUTORA, BO JESTEŚCIE NIE TYLKO OKRUTNYMI IGNORANTAMI ALE JESZCZE DO TEGO SAMI WIERZYCIE WE WŁASNĄ PROPAGANDĘ. JESTEM PRZEKONANY ŻE AUTOR WIE CO PISZE, BO O TYM JUŻ NIE JEDEN RAZ MÓWIŁ SAM PAN ZIOBRO I PAN GOWIN JAK JESZCZE BYŁ MINISTREM SPRAWIEDLIWOŚCI – W ŚRODOWISKU NIKOGO TO NIE DZIWI, TO JEST BARDZO WYGODNE. INKWIZYCYJNA POZYCJA USTROJOWA PROKURATORA JEST WYGODNA DLA TEJ INSTYTUCJI I DLA PAŃSTWA – WSPIERA ZAMORDYZM I BARDZO POMAGA ROZPROWADZAĆ POSTĘPOWANIE. ZRESZTĄ TO SĄ FAKTY POWSZECHNIE ZNANE PRZECZYTAJCIE – ZANIM DALEJ BĘDZIECIE SIĘ KOMPROMITOWAĆ – O WY PLEMIĘ ŻMIJOWE!!!

      O stalinowskich pozostałościach w polskim postępowaniu karnym

      Pozycja prokuratora w polskiej procedurze karnej to egzotyka wśród europejskich rozwiązań. Egzotyka o rodowodzie stalinowskim…

      https://histmag.org/O-stalinowskich-pozostalosciach-w-polskim-postepowaniu-karnym-7684

      WNIOSEK: DUŻO JESZCZE MLEKA MUSI WYPIĆ PLEMIĘ ŻMIJOWE, ŻEBY CHOCIAŻ ROZUMIAŁO, ŻE NIE ROZUMIE…

      • Widzę, że nie masz pojęcia o systemie prawnym. Współczuję, skoro twoja wiedza opiera się na wypaczonych prawackich przekazach historycznych z histmag. Nie mam czasu wyszukiwać ci literatury specjalistycznej na temat krytyki instytucji sędziego śledczego. Odpowiednie publikacje znajdziesz w państwie i prawie, prokuraturze i prawie czy palestrze. Wypaczenia systemu stalinowskiego, też w dużej mierze nie były związane z uchwalonym prawem mającym za zadanie chronić nowy system Polski Ludowej, tylko z działaniami konkretnych ludzi stosujących prawo i ich skazania za nadużycia miały miejsce już w PRL, jeszcze w latach 50 i 60-tych. Przy czym śmiało można porównać te działania stalinowskich funkcjonariuszy z działaniami sędziów śledczych, którzy bez zmrożenia okiem (nawet im pióro nie zadrżało), gdy zatwierdzali decyzje administracyjne umieszczenia opozycji, m.in. Witosa i innych w Berezie Kartuskiej, gdzie znęcano się nad nimi okrutnie w sanacyjnej Polsce. Tacy oni byli niezawiśli. Chyba żadnej decyzji nie odrzucili (aczkolwiek nie jestem pewny). W Polsce Ludowej wyłączając okres stosowania przepisów specjalnych w okresie tzw. stalinowskim, uchwalono w 1969 roku bardzo dobrą, jak na ówczesny czas i nowoczesną procedurę karną. Przykładowo wprowadzono do kodeksu postępowania karnego na wniosek prof. Cieślaka zasadę informacji prawnej (art. 10 k.p.k. z 1969 r – obecnie jest to art. 16 k.p.k..), która zobowiązywała wszystkie organy procesowe do informowania uczestników postępowania o ich uprawnieniach i obowiązkach. Był to wyraz lojalności wobec stron, ale i koncepcja prowadzenia postępowania zgodnie z zasadą sprawiedliwości społecznej. Dodam, że na tzw. słynnym i prawym zachodzie czegoś takiego nie znają do tej pory, a uprawnienia dotyczą przede wszystkim oskarżonego. Natomiast w systemie common law brytyjskim i amerykańskim uprawnienia pokrzywdzonego są obecnie jeszcze mniejsze niż w “niesławnej” Polsce Ludowej. Przykładowo pertraktacje pomiędzy organami ścigania a podejrzanym w USA odbywają się bez udziału pokrzywdzonego, a niekiedy nawet i bez jego wiedzy i nie ma on wpływu żadnego na wynik tego postępowania a w tym trybie kończy się 95% spraw, dlatego tak szybko tam załatwiaja sprawy nie licząc się z ludzką godnością, sprawiedliwości. Pomyłek sądowych jest tam też cała masa, w porównaniu z Polską to mamy promil niesłusznie skazanych wobec tego co jest u nich. Podobnie jest choć trochę lepiej w systemie brytyjskim. I co ciekawe wszędzie sprawy prowadzi sędzia śledczy, który jest tak naprawdę odpowiednikiem naszego prokuratora. Polecam źródła, które akurat mam pod ręką: A. Baj, Prawa podejrzanego w amerykańskiej procedurze karnej, Palestra 2011, nr 5-6, s. 146-152 (dostępny artykuł w pdf na stronach naszej Palestry).
        – Instytucję sędziego śledczego zniesiono m. in. dlatego, że skompromitowała się ona w II RP, a raczej sanacja ją skompromitowała wykorzystując w sprawach politycznych do akceptacji decyzji bezprawia. Dlatego w Polsce Ludowej zrezygnowano z tego opierając się w dużej mierze na wzorcach francuskich, radzieckich i niemieckich. Ale bardzo dużo jest naszych rodzimych polskich rozwiązań.
        W kodeksie z 1997 roku nie przywrócono tej instytucji z czysto pragmatycznych powodów zachowując sprawny system mieszany, po części tylko inkwizycyjny, ale z uprawnieniami stron już na etapie postępowania przygotowawczego oraz poddano decyzje prokuratora niezawisłej kontroli sądowej, która zastępuje tak naprawdę dawne uprawnienia sędziego śledczego, a ponadto wiele decyzji jest wydawanych tylko i wyłącznie przez sąd, np. tymczasowe aresztowanie, dzięki temu np. Piskorski może sobie posiedzieć. Szczególna tajność postępowania dotyczy tylko i wyłącznie spraw związanych z ochroną informacji niejawnych (vide sprawa Piskorskiego). Ale taki stan prawny w tym zakresie posiada każde państwo Unii Europejskiej, a nawet jeszcze bardziej dolegliwe są przepisy brytyjskie.
        @Eurypides – wychodzi na to że jesteś prawackim dyletantem, a jak nie to przestań czytać Histmaga i wielu nawiedzonych prawackich historyków, którzy z naukowym obiektywizmem się rozminęli a rozum to już dawno postradali. Zacznij studiować źródła, wtedy wyjdą na jaw fałsze obecnej polityki historycznej.

  14. Lech Szydło

    Plemię żmijowe! będą się bawić w krytyków chociaż wam kury szczać prowadzać, a nie krytykować!!!!!!

    WYLUZUJCIE PANOWIE – KAŻDY MA PRAWO KRYTYKOWAĆ I PISAĆ CO CHCE. JAK SIĘ KOMUŚ NIE PODOBA TO JEGO SPRAWA, WZAJEMNY SZACUNEK JEST PODSTAWĄ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  15. https://uploads.disquscdn.com/images/b339a3f049a39ab5ba5e25d6c6889999af6cbdeed02b55faa9c270ebca2b9b96.jpg

    Вообще то первый примерил белых и красных И.В. Сталин. Откройте Конституцию 1936 года и все поймете. Отсюда и бунт «старой ленинской гвардии», которую потом тихо прислонили к стенке. Мне кажется, что и сейчас это не помешало бы. Как крайних правых, так и крайних левых отправить подумать и попилить тайгу, подумать о Родине и о себе. Потому как любые крайности как белого так и красного толка только поляризуют общество и создает в нем напряжение. Помнится мне, что я читал где то ( может быть даже и у Старикова), что как белые так и красные финансировались из Лондона, убивая друг друга и ослабляя Россию, сжигая и убивая лучших сынов России в братоубийственной гражданской войне, на радость нашим врагам англосаксам, прикинувшиесихся нашими союзниками. Сейчас у них это получилось на Украине.

    ” Среди хулителей Сталина нет ни одного русского. Догадайтесь – кто бьет по Сталину. Я написала в письме Путину, что если уж Вы позволили сравнить Сталина с Гитлером, то нечего теперь возмущаться, что такое отношение к Победе. Станет ли Путин похожим на Сталина? Любой правитель России, который захочет, чтобы Россия была сильной, будет вторым Сталиным, а этого ой как не хочется тем, кто мечтает развалить Россию. Сталина клеймят потомки тех, кто разрушил Царскую монархию, затем прогрыз СССР и теперь в третий раз пытается поработить новую Россию. Ни один строй в России их не удовлетворяет, если он не принадлежит им. Путин похож на Сталина, потому что он повторил судьбу Сталина: Сталину досталась разрушенная Россия после гражданской войны и Путину после ельцинского беспредела. Им обоим пришлось восстанавливать страну. И им обоим пришлось бороться против врагов России.”

    Заложенная Хрущёвым на ХХ съезде бомба под Сталина взорвалась второй раз и унесла в бездну великое государство. ГУЛАГом затыкали рот всем, кто пытался предсказать разрушительные для страны последствия перестройки». Правовое государство было именно при Сталине, а не при Горбачёве и Ельцине, когда на улицах без суда и следствия убивали людей в несколько раз больше, чем при Сталине было убийств и приговорённых к высшей мере наказания вместе взятых.
    Не было в СССР в 1930-х года ни репрессий, ни беззакония. И только тогда, когда в народе будет восстановлена светлая память о И. В. Сталине и нация оценит подвиги вождя и народа в 1930-1940-х годах, можно будет вздохнуть спокойно с уверенностью, что смута конца 1980-х и 1990-х годов больше не повториться. Только тогда можно будет с уверенностью сказать, что Россия будет жить ещё долго, вечно.
    Это хорошо понимают враги России на Западе, которые и сегодня тратят огромные деньги для поддержания в России и в мире веры в сталинские репрессии. Прижимистый Запад не станет тратить деньги впустую. Ему эта неправда нужна для сокрушения сегодняшнего российского государства, ибо она позволяет ослаблять русский народ, лишать его гордости своими подвигами в 1930-1940-х годах и в начале 1950-х годов, веры в свои силы и для внушения ему комплекса вины. Борьба с клеветниками России за правду о великом сталинском времени – это борьба за будущее последующих поколений нашей великой и многострадальной Родины.
    http://www.kramola.info/vesti/novosti/tri-smertelnyh-udara-po-sssr

    http://www.posprikaz.ru/2017/06/chto-zhe-na-samom-dele-stoyalo-za-massovymi-repressiyami-1937-goda/

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.