Referendum w polskiej Konstytucji

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 roku w Art. 125 stanowi, że w ważnych sprawach dla Polski może być ogłoszone referendum. Takie referendum może ogłosić sejm lub Prezydent za zgodą senatu. Ustawa o referendum ogólnokrajowym z 2003 roku stanowi, że na wniosek 500 000 obywateli również może być ogłoszone referendum w ważnej sprawie dla Polski. Zgodę na przeprowadzenie referendum z inicjatywy obywateli wydaje sejm.

Kluczowe tu jest określenie celu referendum. W ważnych sprawach dla Polski. Stąd bierze się decyzja, że referendum może ogłosić sejm, prezydent za zgodą senatu, lub 500 000 obywateli za zgodą sejmu. Nie można dopuścić (i słusznie) aby referendum w ważnej sprawie mogło być zorganizowane z inicjatywy obywateli bez pytania o zgodę sejmu. Ważną sprawę można różnie zdefiniować. Obywatele za ważną sprawę mogliby uznać decyzje niemożliwe do zrealizowania, np. skrócenia wieku emerytalnego do 40 roku życia, najniższe wynagrodzenie na poziomie diety poselskiej, półroczny urlop,  mieszkanie dla wszystkich bezdomnych, itp. nierealne decyzje. Jeżeli w takim referendum wzięłoby udział ponad 50% uprawnionych do głosowania, to byłoby ono obowiązujące dla sejmu i rządu. Należałoby spełnić nierealne żądania obywateli.

Przyznając słuszność rozwiązania, że referendum w ważnych sprawach dla Polski może być ogłoszone przez sejm i prezydenta za zgodą senatu i 500 000 obywateli za zgodą sejmu, jednocześnie widzimy, że obywatele  w trakcie kadencji parlamentu pozbawieni są jakiegokolwiek wpływu na działania swoich przedstawicieli, na to w jaki sposób prowadzą oni sprawy Polski w rządzie i parlamencie. Zgodnie z istniejącymi przepisami prawa mogą co najwyżej poprosić o rozwiązanie jakiegoś problemu zbierając w tym celu 500 000 podpisów. Mając na uwadze łatwość z jaką sejm odsyła podpisy do niszczarki, obywatele coraz rzadziej decydują się na próby rozwiązywania swoich problemów poprzez referendum.

Z kolei Art.118 konstytucji umożliwia obywatelom zwrócenie się do sejmu z obywatelską inicjatywą ustawodawczą. Muszą jednak w tym celu zebrać 100 000 podpisów poparcia tej inicjatywy. Nie zważając na podpisy, sejm odrzuca obywatelską inicjatywę ustawodawczą zazwyczaj w pierwszym czytaniu. To, że sejm decyduje o obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej jest również prawidłowe. W innym przypadku moglibyśmy mieć do czynienia z festiwalem żądań, niekonieczne dobrze służących Polsce. Niezależnie od tego, że rozwiązania przyjęte w konstytucji w Art.118 i Art.125 uważam za prawidłowe, to czy nie wydaje się Państwu dziwne, że podatnicy, aby zwrócić się do 460 swoich przedstawicieli z konkretnym rozwiązaniem  problemu, poprzez referendum, muszą zebrać 500 000 podpisów, a poprzez ustawę 100 000 podpisów, w dodatku wiedząc, że ich przedstawiciele mogą te podpisy wrzucić do niszczarki?  Jakaż to smutna arogancja władzy dominującej nad swoimi chlebodawcami.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nadużyciem jest nazywanie parlamentarzystów przedstawicielami obywateli. Są to bowiem przedstawiciele szefów partii politycznych, których umieścili oni na pierwszych miejscach list wyborczych. Tego problemu nie zamierzam rozwijać, bo jest on mało istotny jeśli do konstytucji Rzeczypospolitej wprowadzimy elementy demokracji oddolnej/ bezpośredniej.

Uważam, że Art.118 i Art.125 są zupełnie zbędne w konstytucji. Umacniają one dominację rządu i parlamentu nad podatnikami. Czyni to, że Art.4  konstytucji o władzy zwierzchniej Narodu staje się pustosłowiem. Dlatego w ich miejsce należy do konstytucji Rzeczypospolitej wprowadzić:

WETO OBYWATELSKIE jako narzędzie polityczne dające obywatelom prawo do wyrażenia skutecznego sprzeciwu wobec rozwiązań istniejących w przepisach prawa uchwalanego przez parlament.

Praktycznie funkcjonuje to w ten sposób, że na żądanie ustalonej liczby obywateli uprawnionych do głosowania (np. 300 000) przedstawia się narodowi pod głosowanie taką ustawę, która ich zdaniem obywatelom nie służy. Obywatele w referendum opowiadają TAK lub NIE dla istnienia tej ustawy, lub konkretnego przepisu zawartego w ustawie podlegającej wetowaniu.  Dotyczy to ustaw aktualnie procedowanych, jak i już istniejących w porządku prawnym. Większość sejmowa staje się bezradna wobec decyzji obywateli, którzy dowolną ustawę mogą poddać pod głosowanie referendalne. Wynik głosowania w referendum zostaje przyjęty i obowiązujący dla rządu i parlamentu zgodnie z wolą większości głosujących.

Istnienie w konstytucji Weta Obywatelskiego wywołuje daleko idące skutki:

  • a) Obywatele uzyskują decydujący wpływ na przepisy prawa tworzonego dla nich i w ich imieniu.
  • b) Parlament musi liczyć się ze zdaniem opozycji oraz obywateli i procedować tak ustawy aby obywatele mogli milcząco je zaakceptować.
  • c) Takie procedowanie ustaw wymaga kompromisowego zaakceptowanie rozwiązań ustawowych przez wszystkie siły polityczne.
  • d) W związku z potrzebą określoną w punkcje 1c rząd powołany przez parlament będzie „musiał” składać się z konkurentów politycznych, a co najmniej na udział w rządzie tych sił politycznych, które w wyborach zostały poparte przez co najmniej 10% wyborców Wpłynie to na zanik podziału parlamentu na większość rządzącą i opozycję. Wywrze to dodatni wpływ na język debaty w parlamencie. Trudno będzie nazwać konkurenta politycznego kłamcą, zdrajcą, czy inną kanalią, jeżeli w nieodległej przyszłości trzeba będzie z nim zawierać kompromis w sprawie kolejnej ustawy.
  • e) Ustawy nie będą mogły być przepychane kolanem, bez liczenia się z opozycją i opinią publiczną. Każde zlekceważenie zdania konkurenta politycznego automatycznie wytworzy opozycję względem procedowanej ustawy.
  • f) Niemożliwe będzie uchwalanie ustaw, wynikających z działalności lobbystów, bo ustawy, lub poprawki do niej, nie można będzie kupić.
  • g) Niemożliwe będzie uchwalenia ustawy ograniczającej wolności obywatelskie.
  • h) Bezkonfliktowo mogą być rozwiązane sprawy ideologiczne i światopoglądowe
  • i) Zbędne stanie się organizowanie masowych demonstracji w celu wymuszenia na rządzących zmiany rozwiązań prawnych zawartych w ustawach.
  • j) Obywatele będą decydować na co rządzącym wolno wydać ich pieniądze.
  • k) Partie polityczne zostaną pozbawione prawa do sprawowania władzy publicznej. Celem ich działania będzie kształtowanie poglądów i woli obywateli.

INICJATYWA OBYWATELSKA – to prawo obywateli do całkowitej lub częściowej zmiany konstytucji.

Całkowitej zmiany konstytucji może zażądać ustalona liczba obywateli uprawnionych do głosowania (np.500 000) i to żądanie przedstawia się obywatelom pod głosowanie referendalne.

Częściowej zmiany konstytucji może zażądać ta sama liczba obywateli. Treść zmiany może być opracowana w formie projektu o ogólnym charakterze lub w formie zredagowanego  projektu. Jeżeli zmiana narusza inne ustalenia konstytucji, lub bezwzględnie obowiązujące ustalenia prawa międzynarodowego, to taki projekt zmiany konstytucji parlament  RP uzna za nieważny.

  1. a) Jeżeli parlament zgadza się z inicjatywą w formie propozycji o ogólnym charakterze, opracowuje częściową zmianę w formie inicjatywy i przekazuje ją do referendalnego głosowania.
  2. b) Jeżeli odrzuca inicjatywę, przedstawia ją pod referendalne głosowanie; obywatele rozstrzygają czy inicjatywie nadać dalszy bieg.
  3. c) Jeżeli obywatele zgodzą się z inicjatywą, to parlament opracowuje odpowiedni projekt.
  4. d) Inicjatywę w formie opracowanego projektu parlament przedstawia pod głosowanie referendalne, przy tym zaleca przyjęcie lub odrzucenie inicjatywy. Jeżeli zaleca odrzucenie, to może przedstawić własną propozycję. Wówczas głosowanie odbywa się nad obywatelską i parlamentarną propozycją równocześnie.  Przechodzi ta propozycja, której głosujący udzielili większego poparcia.

Tak zmieniona  konstytucja umożliwi obywatelom wpływ na proces ustawodawczy w Polsce poprzez WETO OBYWATELSKIE i INICJATYWĘ OBYWATELSKĄ. Na tym właśnie polega demokracja oddolna/bezpośrednia. Obywatele, a nie ich przedstawiciele w rządzie i parlamencie uzyskują decydujący głos dotyczący obowiązujących przepisów prawa.

Profesor Mirosław Matyja, uznany ekspert w dziedzinie demokracji oddolnej, autor wielu książek i artykułów w dziedzinie demokracji oddolnej/bezpośredniej zdefiniował WETO OBYWATELSKIE i INICJATYWĘ OBYWATELSKĄ oraz REFERENDUM wynikające z ich zastosowania jako „magiczny trójkąt w ramach demokracji oddolnej/bezpośredniej, charakteryzując to poniższą grafiką:

graf. Marian Waszkielewicz

 

OBYWATELSKA A INICJATYWA USTAWOWA

Wiele osób, w tym również niektórzy kandydaci na Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, kojarzy Inicjatywę Obywatelską z możliwością wprowadzenia ustaw przez obywateli  za pomocą referendum. Niektórzy nawet idą dalej i mówią, że parlament jest instytucją niepotrzebną.  Otóż nie. Takiego rozwiązania konstytucja nie powinna przewidywać. Nie przewiduje jej nawet konstytucja Konfederacji Szwajcarskiej, kolebki demokracji bezpośredniej, z której bierzemy przykład decydując się na reformowanie polskiej konstytucji. Świadczy o tym również „magiczny trójkąt” Profesora Matyi ).

Po to wybieramy parlament  w wyborach powszechnych, a parlament wybiera rząd, aby powierzyć im procedowanie i uchwalanie ustaw. Obywatele mają wpływ na treść ustaw poprzez Weto Obywatelskie.  W sytuacji kiedy w konstytucji umieszczone będzie WETO OBYWATELSKIE i INICJATYWA OBYWATELSKA, prawo inicjowania treści ustaw będą miały grupy interesów, stowarzyszenia, rząd, województwa, instytucje centralne, związki zawodowe, ugrupowania społeczne, a nawet poszczególni parlamentarzyści. Widzimy więc, że inicjatywa ustawy będzie mogła wyjść zarówno od góry jak i od dołu. Inicjatorzy nowej ustawy będą mogli przedstawić swoją inicjatywę rządowi bez konieczności zbierania podpisów i przeprowadzania referendum. Rząd będzie musiał przyjąć inicjatywę do wiadomości. Opracowanie wstępnej treści nowej ustawy rząd zleci komisji składającej się z inicjatorów ustawy, oraz przedstawicieli środowisk których ustawa dotyczy. Następnie następuje klasyczny proces konsultacji społecznych w celu uzyskania jak największego poparcia dla nowego aktu prawnego. Przekonsultowany projekt trafi do właściwego ministerstwa, gdzie zostaje dopracowany i przekazany rządowi do akceptacji. Jeżeli rząd zgodzi się z treścią ustawy, to przekaże go sejmowi wraz z opinią i uwagami. Jeżeli rząd nie zgodzi się z treścią projektu ustawy, odeśle go do ministerstwa w celu weryfikacji Po przesłaniu projektu ustawy do sejmu, komisja sejmowa analizuje treść ustawy i przedstawia go wraz z uwagami na posiedzeniu plenarnym sejmu. Sejm może ustawę odrzucić, przesłać do rządu celem dokonania poprawek lub zatwierdzić i przesłać do senatu. Po zakończeniu procesu legislacyjnego ustawa publikowana jest w Dzienniku Ustaw.

Przedstawiony tu proces ustawodawczy jest długotrwały, skomplikowany, wymagający licznych kompromisów i konsultacji. Wymaga tego instytucja Weta Obywatelskiego, która każdą ustawę, niezależnie od jej inicjatorów, może poddać weryfikacji poprzez ogólnokrajowe referendum. . (Patrz artykuł Prof. Matyi „Ustawa nie jest kartką na zakupy” https://poland.us/strona,41,37025,0,ustawa-nie-jest-kartka-na-zakupy.html )

Wiedza na ten temat jest niesamowicie ważna, gdyż zadaje kłam wszystkim niedowiarkom, że Polacy nie są gotowi na wprowadzenie do konstytucji elementów demokracji oddolnej/bezpośredniej.

Każda ustawa, również ta której boją się przeciwnicy demokracji oddolnej/bezpośredniej, a dotycząca populistycznych projektów wysokich wynagrodzeń, długich urlopów, darmowych wczasów itp., będzie musiała przejść cały proces legislacyjny w parlamencie, i jak każda inna będzie mogła być odrzucona przez obywateli w ramach Weta Obywatelskiego.

Przed populizmem i ustawami nierealnymi chronieni będziemy podwójnie, przez parlament i przez obywateli w ramach WETA OBYWATELSKIEGO

Oddolna/bezpośrednia demokracja jest potrzebna od zaraz i wcale nie jest groźna dla obywateli.

Marian Waszkielewicz

3 thoughts on “Referendum w polskiej Konstytucji

  • 26 czerwca 2020 o 06:17
    Permalink

    Nie chcemy żadnego referendum, chcemy rządów silnej władzy centralnej budującej państwo i wspólnotę narodową! Jeszcze Polska nie zginęła.

    Odpowiedz
  • 26 czerwca 2020 o 09:39
    Permalink

    Tak jak już kiedyś pisałem, postulaty słuszne, ale kapitaliści ze swoimi politycznymi lokajami w organizacjach partii feudalnych na to nie pozwolą. Nie pozwoli na to UE i zagraniczna oligarchia mająca we władaniu polską gospodarkę. Nie pozwolą na to Niemcy i Amerykanie ze swoimi planami podboju gospodarczego wschodu. Nie mogliby wtedy robić takich interesów życia jak robią. No i jest jeszcze trzecia siła feudalna, Kościół, który nie jest zainteresowany wyższym poziomem rozwoju Polaków, nawet w duchu prawdziwie chrześcijańskim, bo straciłby swoje wpływy i biznes.

    To już Hitler zauważył, że Polakom nie można pozwolić na wyższy stopień rozwoju społecznego bo inaczej staną się komunistami. Gdy w PRL pewien wyższy stopień rozwoju społecznego uzyskaliśmy to zachodni imperializm zgotował nam piekło styropianu, aby ludzie zniechęceni odrzucili socjalizm, który zwrócił im kiedyś podmiotowość.

    Przypomnę więc tę wypowiedź i nikczemne plany:
    Wyciąg z tajnego raportu Martina Bormana, zastępcy Hitlera, z posiedzenia, jakie się odbyło w dniu 2 października 1940 roku w mieszkaniu Hitlera:
    „Polakom – mówił Hitler – nie będzie wolno podnieść się na wyższy stopień, ponieważ staliby się natychmiast komunistami. Dlatego jest rzeczą zupełnie właściwa, ażeby Polska zachowała swój katolicyzm. Polscy księża będą dostawali od nas żywność, będą natomiast w zamian prowadzili swe owieczki w kierunku wyznaczonym przez nas. Księża będą przez nas opłacani i będą wygłaszać kazania według naszych życzeń. W wypadku, gdyby jakiś ksiądz przeciwstawił się temu, trzeba załatwić się z nim w sposób najkrótszy. Księża powinni trzymać Polaków w głupocie i ciemnocie, co całkowicie odpowiada naszym interesom. Podniesienie Polaków na wyższy stopień intelektualny równałoby się utracie sił roboczych, których potrzebujemy”.

    Teraz rozumiemy, dlaczego w okresie zaciętego prześladowania wszystkiego, co polskie, zamknięcia wszystkich pism polskich i prześladowania polskich pisarzy i dziennikarzy, gen. Gub. Frank zezwolił na wydawanie już w roku 1940 „Rycerza Niepokalanej” i przeglądów diecezjalnych. Nie uważał tych wydawnictw, i słusznie, za prasę polską, tak jak prasą polską nie był „Kurier Częstochowski”, „katolicki organ prasowy Generalnego Gubernatorstwa” ( wychodzący bez przerwy od 14 września 1939 do 16 stycznia 1945 r.) ani „Nowy Kurier Warszawski”, ani „Fala”.”
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/11/zerwanie-konkordatu-z-1925-r-i-porozumienie-zawarte-miedzy-rzadem-rp-i-episkopatem-polski-z-dnia-14-kwietnia-1950-r/

    Zachodnia oligarchia i biznes potrzebują polskiej taniej siły roboczej. Żadnych więc zmian w prawie nie będzie, dopóki nie wyjdziemy z UE, a nie wyjdziemy, bo nam nie pozwolą i nie mamy z czym startować w suwerenną gospodarkę, skoro gospodarka jest w posiadaniu obcego kapitału, na co sam Premier Morawiecki zwrócił kiedyś uwagę, za co należy mu się uznanie, że wprost oświecił Polaków w jakiej sytuacji się znajdujemy.

    Gdyby wprowadzono w Polsce skuteczne przepisy referendalne i demokrację bezpośrednią Polacy staliby się socjalistami i uchwalali prawa korzystne dla społeczności a mniej korzystne dla kapitału. Prawica i lewica burżuazyjna na usługach kapitału obcego i polskiego nie może na to pozwolić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.