Recesja w Polsce jest faktem (cz.1)

fot. red.

Recesja w Polsce jest faktem. Produkt Krajowy Brutto Polski w 2020 r. zmniejszył się – wedle szacunków GUS – o 2,8 %. Wcześniej, w 2019 roku odnotowano wzrost o 4,5 %. Niestety spadły trzy główne globalne dźwignie gospodarki: popyt krajowy zmniejszył się o 3,7 %, inwestycje o 8,4 %, a konsumpcja zmniejszyła się o 3,0 %. To oczywiście dane oparte na szacunkach, trzeba przyjąć, że mogą się nieco pogorszyć.

Jest to ciekawe samo w sobie, bo nasza gospodarka ma bardzo duży poziom usług w PKB, a tutaj prawie cały sektor stał przez kwartał i przez resztę roku kulał. Jeżeli to miałoby się przełożyć tylko na spadek o około 3% (bądźmy realistami i darujmy sobie dziesiętne części procentów), to naprawdę nie ma dramatu, jednak oczywiście to wydarzenie bez precedensu w naszej najnowszej historii.

Do tego mamy inflację – co prawda – oficjalnie wskaźnikowo (słowa klucze) – mieszczącą się w celu inflacyjnym NBP, ale fakt jest faktem – inflacja ma się dobrze, widać że w niektórych segmentach dóbr i usług – inflacja przekracza deklarowane około 3% i to bardzo przekracza. To po prostu widać po cenach produktów żywnościowych, to widać po cenach elektroniki, o cenach samochodów nawet nie ma co wspominać – co roku drożeją, a do tego jeszcze opłaty komunalne drożeją w sposób niemożliwy do zaakceptowania. Swoje również dołożył rząd po prostu głupio zaprojektowanym podatkiem cukrowym, który zabił branżę napojów gazowanych i bardzo silnie zdenerwował wielu konsumentów. Uwaga, ten podatek jest potrzebny i jest słuszny – albowiem powinno być opodatkowane wszystko, co uzależnia. Nie powinno być jednak tak, że w wyniku głupiej decyzji rządu, cena butelki popularnego na całym świecie napoju gazowanego, jest niższa w Niemczech lub Francji, niż w tych samych sklepach, tych samych sieci – w Polsce. To jest po prostu głupota podatkowa, wynikająca z głupich decyzji rządu, który nałożył gigantyczny podatek na cukier.

Pandemia powoduje, że gospodarka jest sparaliżowana. Ponieważ gospodarka chciałaby funkcjonować w oparciu o dotychczasowe schematy. Świadczyć te same usługi, dostarczać te same produkty – pobierać marże, może z czasem coś udoskonalić, poprawić, zwiększyć wolumen sprzedaży, może zastąpić coś, czymś innym w imię ekologii. Tymczasem ten świat się już skończył, nie ma go, nie istnieje i chyba już nie będzie. On prawdopodobnie nie wróci już nigdy, w takim kształcie jaki znaliśmy. Ponieważ nawet jak się uda opanować pandemię i zminimalizować ryzyko śmierci, to ludzie będą mieli nowe przyzwyczajenia. Po prostu pracując z domu, nie potrzebuję kupować kawy i przekąski po drodze do pracy, tylko robię zakupy w supermarkecie raz w miesiącu, takie które ledwo się mieszczą do 2 koszyków. To zmienia naszą rzeczywistość i to szybciej i trwalej, niż przewidzieli to nawet najlepsi ekonomiści.

Widać to najbardziej na przykładzie przemieszczania się, otóż cały ruch turystyczny po prostu stanął, nie ma go, on nie istnieje. To się przekłada na tysiące miejsc pracy, wiele zobowiązań kredytowych, leasingowych, czynszów, opłat za media i inne składowe naszego PKB w wymiarach lokalnych, regionalnych, sektorowych i krajowych. Wszystko nieco przysiadło, na tyle istotnie, że już może się nie podnieść. Kryzys trwa zbyt długo, przedsiębiorcy nie mają już zasobów, pozwalających na łatwe upłynnienie. Zarazem dotychczasowe rozdawnictwo państwowe spowodowało, że część z tych osób, nie dokonywała optymalizacji kosztów stałych, tylko ciągle liczy że państwo da na koszty stałe (w jakiejś części).

Dotowanie sektorów, które nie mają szans odzyskać rentowności – NIE MA ŻADNEGO SENSU I JEST RYZYKIEM ZMARNOWANIA PIENIĘDZY PUBLICZNYCH. Nie o to chodzi w gospodarce rynkowej, jeżeli ktoś – coś – nie zarabia, to nie ma dla niego miejsca na rynku. To jest brutalne i stoją za tym ludzkie tragedie, ale na taki system się umówiliśmy. Uwaga, nie ma argumentu, że ci co przetrwają – będą mieli później żniwa. Ponieważ, te żniwa to będą mieli oni, a nie wszyscy. Dlatego, niech przetrwają najsilniejsi – to ciężko przechodzi przez gardło, czy może bardziej palce uderzające w klawiaturę, ale taki jest model funkcjonalny systemu, w którym jesteśmy. Efektywność weryfikuje rynek, nie ma rynku – nie ma przedsiębiorczości i nie ma wyciągania rąk do państwa. Państwa powinno pomagać najsłabszym, a dalej na tyle wszystkim, na ile wystarczy środków. Zwiększenie zasiłków, wsparcia socjalnego, może – uwaga – zmniejszenie podatków i dla osób fizycznych i dla przedsiębiorców, to są działania, które powinny być podejmowane.

Zapraszamy na część 2-gą felietonu.

8 thoughts on “Recesja w Polsce jest faktem (cz.1)

  • 2 lutego 2021 o 04:49
    Permalink

    Po okresie “posuchy felietonowej” – wrócił czołowy Autor Obserwatora Politycznego i to w niezłym stylu.

    Trochę okrucieństwa dla pewnej bezczelnej klasy “kapitalistów”, szczególnie prowadzących siłownie.

    Zmniejszył się przy okazji rynek anabolików i innych “używek”, ale salony tatuażu kwitną …

    Opanowała nas “kultura niska”, to może kryzys ją oczyści i wszelkie Akademie Paznokcia padną.

    Pora na rzeczy realne.

    Piekarnie, masarnie, hodowle drobiu i zwykły handel.

    Bez rozpasania i zbytnich udogodnień, które usiłowały wedrzeć się na rynek pod płaszczykiem “pomocy ludziom na kwarantannie”.

    Co prawda liczba osób zmarłych wyniosła do wczoraj 37 222, ale “przyrosty śmierci” oraz zachorowań – są na malejącym poziomie.

    Ale fraza: “przyrosty śmierci” – mi wyszła …

    Byle do wiosny, bo jak na razie to mamy normalną Środkowo-Europejską zimę w lutym.

    Myślę, że damy radę, mimo głupot rządzących i ich nie najmądrzejszych decyzji.

    Tylko nośmy maseczki i myjmy oraz dezynfekujmy – co się da, szczególnie dłonie.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2021 o 09:21
      Permalink

      xxxxx

      NIE ZGADZAMY SIĘ NA PONIŻANIE NIKOGO POŚREDNIO – BEZPOŚREDNIO. PROSZĘ TO USZANOWAĆ PANIE / PANI ESKOF. WEB JÓZ.

      Odpowiedz
  • 2 lutego 2021 o 09:19
    Permalink

    Nie prawda nie ma żadnej recesji to są lewackie dane. Produkcja przemysłowa rośnie – o tym już nie napisaliście? precz z Komuną i lewacką unią niemiecko-europejską.

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2021 o 09:31
      Permalink

      A my mamy jakiś własny przemysł, czy raczej w większości są to niemieckie montownie i fabryki części do ich samochodów? Produkcji krasnali ogrodowych i palet drewnianych nie zaliczam do poważnego przemysłu.

      Odpowiedz
  • 2 lutego 2021 o 10:35
    Permalink

    “Ponieważ nawet jak się uda opanować pandemię i zminimalizować ryzyko śmierci”…

    No cóż, jak na razie, to “ryzyko śmierci” wynosi 100%…
    – prędzej, czy później każdy z nas odejdzie…

    No, ale widzę, że wielu z nas łudzi się, że, jak wsadzą głowę w piasek, czy schronią się w piwnicy, to śmierć ich nie dosięgnie….

    Nie wiem, czy to mi pomieszało się ze starości w głowie, czy to Swiat zgłupiał ?

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2021 o 19:06
    Permalink

    PANIE KRZYK NIE PRZESADZAJ PAN. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2021 o 21:49
      Permalink

      Ależ ..P. JÓZEFIE. Ani trochę – zresztą nigdy nie wątpiłem do do intencji “zakulisia”. ‘Oni”, swój komunizm
      sobie już postroili, i nam też ‘co – nieco” skapnie
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  • 2 lutego 2021 o 19:49
    Permalink

    Autorze , rozziew między inflacją oficjalną a prawdziwą jest wybitnie korzystny dla rządu , bo daje rządowi górę kasy . Kasę mają stąd , a nie z mitycznego “uszczelniania systemu”.

    Miły @Inicjatorze – zalew kultury niskiej jest cechą immanentną ( uff !) kapitalizmu . W przypadku Zachodu , który pozbył się większości produkcji często jedynym . Siłownie i tatoo są zresztą lepsze od niskiej szmiry w tv.
    Tam nic ich nie usprawiedliwia – mają wybór.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.