Polityka

Ręce precz od emerytur górników! Jeżeli ciąć przywileje to wszystkie i każdemu!

Nie ulega żadnej wątpliwości że obecny system emerytalny wymaga totalnej reformy uzdrawiającej zasady jego funkcjonowania, które zaburza długa lista branż, zawodów i kast społecznych silnie lub bardzo silnie uprzywilejowanych oraz poroniona reforma emerytalna rządu pana Jerzego Buzka, którą właśnie likwiduje premier Donald Tusk (nie stawiając tego pierwszego z niezrozumiałych powodów przed Trybunałem Stanu).

Państwo jest właśnie w ostatnich latach utrzymania zdolności finansowania obecnego systemu, który i tak się nie bilansuje i co roku trzeba się zapożyczać, żeby sfinansować potrzeby pożyczkowe funduszów wypłacających zobowiązania emerytalne oraz rentowe. W przeciągu kilkunastu najbliższych lat wejdziemy w zupełny dołek demograficzny, który wywróci zasady funkcjonowania naszego państwa, w tym dotychczasową międzypokoleniową umowę społeczną, ponieważ następne pokolenie się nie narodziło (w znacznej części) – to koszt transformacji i reform.

Z tego względu – ponieważ zmusza nas do tego brutalna rzeczywistość musimy przeprowadzić reformę emerytalną, którą zapoczątkował obecny rząd – ograniczając przywileje emerytalne i system emerytur pomostowych oraz wprowadzając znienawidzone przez społeczeństwo podwyższenie wieku emerytalnego do 67 roku życia dla kobiet i mężczyzn (czym w istocie wprowadził równość obywateli wobec prawa – kobiety straciły – i bardzo dobrze – preferencje emerytalne). Dzięki czemu jest szansa, że będą miały wyższe emerytury.

Każda reforma systemu emerytalnego w naszym kraju powinna opierać się na likwidacji systemów specjalnych, tj. przewidzianych dla konkretnych a zarazem uprzywilejowanych grup zawodowych. Jedną z takich grup są górnicy. Chyba wszyscy pamiętają jak w 2005 roku rząd lewicy ugiął się przed żądaniami górników wyrażanymi bardzo zasadniczo na ulicach Warszawy. Takich demonstracji jak wtedy – Polska dawno nie widziała, serce rosło na widok związkowej braci, która ramię w ramię przy pomocy kilofów, wierteł, kulek od łożysk, bryłek węgla – w kaskach i maskach przeciwgazowych bardzo dzielnie stawiała odpór doborowym jednostkom prewencji warszawskiej Policji – zdobywając nawet w pewnych momentach przewagę taktyczną! To były naprawdę demonstrację na szeroką skalę, których rządzący się wystraszyli.

Wszyscy reformatorzy systemu najpierw dobierają się do przywilejów górniczych i równolegle do przywilejów rolników, potem dopiero mówią o pracownikach wymiaru sprawiedliwości, policji, żołnierzach i innych specjalnych pracownikach państwa – wspominając także o nauczycielach. Jednakże górnicy są traktowani spośród uprzywilejowanych grup w sposób najbardziej „likwidacyjny”. Oczywiście w kontekście skali i siły wspomnianych protestów – muszą się liczyć z siłą krytyki, jednakże nie mogą pełnić roli grupy “chłopców do bicia”! Na to nie może być zgody, gdyż bycie górnikiem nie jest takim zwykłym zawodem, który może pełnić każdy i wszędzie. Słowa „jestem górnikiem” można wypowiadać z dumą, ponieważ tej grupie zawodowej należy się szczególny podziw, uznanie i szacunek – gdyż swoją ciężką pracą w bardzo trudnych warunkach, grożących zdrowiu i życiu – służą Rzeczpospolitej nie mniej niż dowolna inna grupa zawodowa, a bez ich ciężkiej pracy i poświęcenia po prostu zgasłoby w naszych domach światło a zimą byłoby zimno.

Bycie górnikiem może napawać dumą, albowiem żeby uprawiać ten zawód trzeba być człowiekiem twardym i zdolnym do najwyższych poświęceń, co więcej trzeba umieć pracować w zespole, na którym musi się polegać pod ziemią – gdzie jest ciemno, gorąco i bardzo często grozi metan. Czym jest metan w kopalni można się bardzo łatwo przekonać na powierzchni za każdym razem jak zdarza się dramatyczna katastrofa. Metan to łzy żon, matek i dzieci górników, którzy za każdym razem wchodząc do kopalni ryzykują śmiercią.

O warunkach i uciążliwości pracy w kopalniach napisano tyle książek i stworzono tyle filmów, że łatwo można wyrobić sobie zdanie o uciążliwości i ryzyku zawodów górniczych. Do realiów może przybliżyć wizyta w popularnej kopalni w Wieliczce lub może nieco bardziej jakiejś kopalni na Śląsku. Jednakże – nawet krótka wizyta na dole, w ramach wycieczki otoczonej troskliwą opieką – przewodników – prawdziwych bohaterów, jakimi są Ratownicy Górniczy to tylko chwilowy strach. Nic się człowiekowi nie może stać, najwyżej się potknie a jak wlezie nie tam gdzie trzeba to zaraz na prawidłową ścieżkę odciągnie go silna dłoń, wsparta przekleństwem i słowami „Kaj idziesz pierunie?” Będąc kilkaset metrów pod ziemią, gdzie człowiek dusi się od gorąca, a własny pot starannie przemywa najskrytsze zakamarki jego ciała – gromadząc się obficie w gumowcach – są to najwspanialsze słowa jakie można usłyszeć. Zwiedzający kopalnie jest bowiem niczym mała grudka węgla – niczym wobec jej skomplikowania, nieskończoności, niebezpieczeństw, wystających rur, kabli, podpór, pracujących lub poruszających się maszyn górniczych. Bez przewodnika, który spędził pod ziemią całe życie człowiek uświadamia sobie pod ziemią że prawdopodobnie nikt by go nie znalazł w razie zagubienia, ponieważ wszędzie jest ciemno i nic ale to naprawdę nic nie widać jak zgaśnie światło.

Zanim zabierze się głos na temat emerytur górniczych (w tym bardzo ważnych emerytur dla wdów po bohaterskich górnikach, którzy zostali na wiecznej szychcie) należy przynajmniej raz wybrać się na wycieczkę do kopalni. Przeżycie raz tego – co na co dzień doświadczają górnicy zmienia ogląd świata, podwyższa skalę percepcji o co najmniej jedno piętro wyżej, czy też może właściwie niżej. Ponieważ Polska widziana spod ziemi to naprawdę fantastyczny kraj. Nie da się pracy górników porównać z niczym. Nawet hutnik spustowy przy wielkim piecu nie ma takiego ryzyka i stałej presji psychicznej – jaką mają górnicy, a trzeba pamiętać że ci wspaniali i dzielni ludzie jak nikt inny umieją panować nad lękami i emocjami, ponieważ bez tego po prostu nie wytrzymaliby pod ziemią więcej niż dzień. Za to martwią się i w codziennych nerwach wyczekują ich rodziny. Czym dla Śląska jest informacja o wypadku – tego nie da się opisać jeżeli ktoś nie widział „mechaniki” funkcjonowania śląskich rodzin górniczych. Stres, codzienny lęk, troska, płacz – czy wróci? To codzienność tysięcy górniczych rodzin, których mężczyźni ryzyko śmierci mają wpisane w ryzyko zawodowe jako specyficzny standard.

Niezapomnianym wspomnieniem z wizyty w kopalni jest jeszcze smak pyłu w ustach oraz wręcz nieskończona serdeczność i przyjazność górników. Chyba nie ma bardziej szczerych, oddanych społeczeństwu i uczciwych ludzi niż górnicy – mieszkańcy Śląska, ten kto nie miał zaszczytu napić się piwa w ich towarzystwie i uczestniczyć w ich święcie po prostu nie zna życia. To bardzo ważny aspekt, albowiem takich więzi społecznych jakie mają mieszkańcy śląska z tradycyjnych górniczych rodzin nie spotkamy już chyba nigdzie w Polsce.

Nie możemy też zapominać o górnikach miedzi – ich praca jest również ryzykowna i opiera się na podobnej specyfice.

Niech każdy nienawistnik i zazdrośnik postara się zrozumieć poświęcenie i oddanie tych ludzi, którzy tylko i wyłącznie dzięki zahartowaniu i jakiejś niesamowitej wewnętrznej sile, która im mówi że mają iść do kopalni i zrobić swoje – funkcjonują całe życie w tym zawodzie. Naprawdę mało kto chciałby być górnikiem, ponieważ ta służba (Tak! to jest rodzaj służby a nie tylko pracy), wymaga czegoś o wiele więcej niż pójścia do biura lub czegokolwiek. Bądźmy pełni szacunku dla nich i dziękujmy im za ich trud. Posiadane przez nich przywileje emerytalne to jest jedynie skromna rekompensata za choroby płuc (górniczy standard), ślepotę, uszkodzenia słuchu i inne schorzenia zawodowe, które ich zabijają codziennie od pierwszego dnia w kopalni. Mało kto z państwa czytelników by się z górnikami zamienił. Trzeba najpierw chcieć poznać ich świat.

Reasumując, jeżeli jakikolwiek rząd w tym państwie dokona zamachu na emerytury górnicze – niech się najpierw cały wybierze do kopalni i spróbuje spędzić w niej cztery godziny przeprowadzając swoje posiedzenie. Górnicy na pewno pomogą i zadbają o bezpieczeństwo ministrów i pana premiera. Decyzję niech tenże rząd podejmie na dole pod koniec ostatniej godziny pobytu.

Jeżeli w naszym kraju będzie już tak źle, że będziemy musieli ograniczyć emerytury górnikom to niech to będzie ostatni system emerytalny do ścięcia. Najpierw zlikwidujmy wszystkie przywileje i każdemu a na samym końcu jak już to zrobimy – to odbierzmy je górnikom. Być może wtedy ci wspaniali ludzie to zrozumieją, nawet sami je zaproponują w jakiejś mierze – dla naszego wspólnego dobra. Jednakże nie można zaczynać „reformy” systemu od tych, którzy najciężej i w najgorszych warunkach pracują! Na pewno byłoby lepiej ograniczać przywileje powoli – wszystkim grupom zawodowym – co byłoby zgodne z zasadą solidarności społecznej i równości obywateli wobec prawa, a nie hasaniem niczym małpa z brzytwą po Śląsku!

Śląsk i ludność Śląska po latach totalnej i wręcz rabunkowej eksploatacji zasługuje jak żaden inny z regionów Polski na systemowe wsparcie. Jeżeli możemy je wyrażać przez system emerytalny – to powinniśmy zachować im te przywileje, ponieważ po wielokroć na nie zasłużyli, tak jak ich ojcowie, dziadowie i pradziadowie.

W każdym bądź razie – górnicy mogą być pewni, że nie będą sami w obronie swoich przywilejów, będących w istocie jedynie lichą rekompensatą za stracone zdrowie!

4 komentarze

  1. Dokladnie tak panie Krakauer, wara rzadowi od emerytur gorniczych. Sciac wszystkie inne najpierw.

    A rzad PO do kopalni i symulacje tapniecia przeprowadzic, choc i tak watpie zeby cos dotarlo. W koncu wydawanie publicznej kasy na fajki, wodke i kluby go-go oderwalo tych panow od realu calkowicie.

    • Jesteś wcześniejszym emerytem z tytyłu ciężkich warunków ?? – to won z pracy !!!! 3,5 tys emerytury, 3 tony wegla i jeszcze zabierają innym miejsca pracy.

  2. Jednak rządzący Polską neoliberałowie czują respekt przed pięścią zorganizowanych grup robotniczych, które ocalały jeszcze tylko w kopalniach.
    Jak to się stało, że nie zrealizowano postulatów z sierpnia 1980 roku?
    Przecież ówczesna Solidarność to byli w większości ROBOTNICY …

  3. Jesli moge skierowac uwage na istotny aspekt reformy pana Buzka, za ktory Trybunal Stanu sie nalezy to prosze porownac wyniki inwestycyjne (o oplatach za zarzadzanie nie wspomne) OFE z wynikami Funduszu Rezerwy Demograficznej.
    W OFE pracuja ponosc specjalisci, w FRD urzednicy ZUS, a jak wygladaja efekty to dla wnikliwych jest dokladnie do sprawdzenia.
    Porownanie wynikow OFE z lokatami bankowymi takze nie wypada na korzysc OFE niestety.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.