Polityka

Realna ocena pierwszych miesięcy rządu Donalda Tuska

Rząd rządzi krajem, minęła prezydencja, rosną słupki poparcia dla PIS, nie wiadomo, co tak do końca się dzieje poza tym, że czekają nas wszystkich stopniowe podwyżki wszystkiego jak leci.

Rząd Rzeczpospolitej jest w tym sensie sprawny, że w ogóle jest, ma stabilne poparcie i w praktyce rządzi, to znaczy funkcjonuje i jego formalny brak nie jest impulsem do osłabienia koniunktury na warszawskiej giełdzie, gorzej już jak rząd np. w osobie pana premiera lub pana ministra spraw zagranicznych się wypowie – to mamy albo spadek kursu akcji największej krajowej spółki przemysłowej albo nową i ciekawą sytuację międzynarodową.

 Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej minęła bez fajerwerków i jakichkolwiek osiągnięć na miarę wyzwań obecnych czasów, jest oczywistym, że polskie przewodnictwo zostało po prostu zignorowane przez największe kraje – samodzielnie, bez uwzględnienia polskiego stanowiska decydowały, co im się podoba. Jest to szczególnie bolesne, albowiem rząd postawił sobie prezydencję za punkt honoru i niestety jedynym jej namacalnym efektem jest chyba tylko i wyłącznie sześć słynnych strzałek namalowanych w Krakowie przez mieszkańców na płycie nieczynnego lotniska! Premier zmarnował szansę zostania silnym człowiekiem Europy – prawdziwym mężem stanu, przeciwstawiając się powstaniu europy dwóch prędkości poprzez zamykanie się luksusowego klubu ponadprzeciętnie bogatych. Mógł zdobyć się na gest przywództwa w imieniu ogółu, wyrażając to, czego bali się powiedzieć premierzy Grecji, Węgier, Hiszpanii, Litwy, Łotwy, czy tak bliskich nam Czech. Polska mogła stać się faktycznym przywódcą i wyrazicielem woli wielu krajów europejskich – owszem krajów słabszych i krajów w kłopotach, ale mimo wszystko mieć pierwsze skrzypce! W zamian za realizowanie w tym zakresie polityki, rząd polski ustami pana ministra spraw zagranicznych dokonał gestu w polskiej i międzynarodowej polityce niesłychanego – podał na tacy własny kraj silniejszemu sąsiadowi, zupełnie przemilczając sprawy reszty, – za którą jako przechodni przewodniczący akurat historycznie odpowiadał. Prawdopodobnie Niemcy szybko zapomną „apel Sikorskiego”, natomiast pozostałe kraje długo będą pamiętać polską bierność i wręcz stronniczość na rzecz interesów państw silniejszych. Oceniając jednak poczynania premiera i jego ministra od strony Realpolitik, należy bezwzględnie przyznać im rację – albowiem jest to jeden z pierwszych przypadków w naszej międzynarodowej historii, że wybieramy silniejszego, mocniejszego i przynajmniej nie przeszkadzamy. Ciężko sobie wyobrazić obecną sytuację w przypadku premierostwa pana Jarosława Kaczyńskiego, naprawdę mógłby zadziwić Europę!

Drugim druzgocącym zaniedbaniem jest osłabienie akcentów polityki wschodniej, w praktyce nasz rząd nie osiągnął głównego celu, jakim było przyciągnięcie Ukrainy poprzez podpisanie porozumienia. To się prawdopodobnie nie stanie! Jest to wielka epokowa strata dla Unii i Ukrainy, a wielki triumf Rosji. Ukraina miała szansę dołączyć do standardów unijnych i korzystać z dobrodziejstw wspólnego rynku. Jest to wielka strata także dla naszej gospodarki! Komuś niezmiernie zależało na tym, żeby Ukraina pozostała na wschodzie systemu europejskiego, nad czym niestety trzeba ubolewać. Jako państwo jesteśmy odpowiedzialni za stratę strategicznej szansy na odmianę historycznych trendów w naszym rejonie Europy – zapoczątkowanych w 1772 roku przez I szy rozbiór Polski! Oczywiście nie jest tak, że stało się to z winy polskiego rządu, jest pewnym, że zawinił kryzys Euro i związane z nim pełne niezainteresowanie sprawami polityki wschodniej na najważniejszych szczeblach decyzyjnych w Unii. Wyszło jak wyszło, chcieliśmy dobrze. Wielka szkoda.

Co do spraw krajowych? Trudno tu cokolwiek w sposób jednoznaczny określić, albowiem rząd się nadal przygotowuje – prawdopodobnie do jakiegoś wielkiego skoku i ofensywy legislacyjnej, ministrowie mają słowa premiera przelać w język ustaw i zmienić naszą rzeczywistość w stopniu na miarę czasów kryzysu.

Niezwykle trudno jest dokonać oceny – bilansu początku, może w ten sposób, że nie był to żaden początek, a raczej jedynie kontynuacja dotychczasowej linii, z absolutnym nie uwzględnieniem lekcji z przeszłości. Natomiast, co trzeba z całą stanowczością zapisać, jako sukces rządu i wyraz przemyślanej polityki prawdopodobnie najlepszego merytorycznie z ministrów – to przygotowanie wariantów budżetu państwa. Zdecydowanie należy za to pochwalić pana ministra finansów, który chyba, jako jedyny panuje w pełni nad sytuacją w swoim ministerstwie i wpływa na sprawy kraju.

Troszkę zaskakuje szwankująca komunikacja z panem Prezydentem RP oraz zrażanie do siebie przez rząd samorządów, w pierwszym przypadku pan prezydent wyraźnie się odciął raz lub nawet dwa od działań rządu – z nim nieskonsultowanych, a w drugim samorządowcy stoją pod ścianą z jednej strony krępowani przez regułę wydatkową a z drugiej rozrywani przez rosnące wymagania płacowe uprawnionych do wyższych wynagrodzeń nauczycieli. Przeraża wizja ścięcia inwestycji przez samorządy! Co w kontekście zmniejszenia skali inwestycji drogowych o rząd wielkości – grozi realnym spadkiem PKB kraju, albowiem to samorządy są najbardziej konsekwentnym inwestorem w kraju.

Można tylko mieć nadzieję, że uda się rządowi wypracować nową formułę sprawniejszego funkcjonowania, żeby uniknąć takich porażek jak akcja zima na kolei w wykonaniu podległych pana Grabarczyka itp. Może w ten sposób będzie nieco normalniej, zwyczajniej i bezpieczniej.

Premier i minister finansów zamiast straszyć ludzi kryzysem i wizją wojny w Europie powinni zaproponować szybką ścieżkę zmian i realne ogólnonarodowe reformy, na miarę wyzwań i nawiązujące do dokonań Leszka Balcerowicza. Jeżeli chcemy mieć stabilny rozwój musimy zlikwidować święte krowy i wszelkiego rodzaju nieuzasadnione przywileje (np. podatkowe dla najbogatszych). Ktoś wreszcie musi to powiedzieć Polakom zamiast bezmyślnie podwyższać VAT i akcyzę na i tak horrendalnie drogie artykuły konsumpcyjne. A tak na marginesie – czy ktoś z państwa potrafi uzasadnić sens opodatkowania prądu elektrycznego podatkiem akcyzowym? Czy prąd elektryczny jest w Polsce towarem luksusowym? Czy aby Polska nie miała najwyższej akcyzy na energię elektryczną w Unii Europejskiej?

Przetrwajmy! Narodzie! Przetrwajmy! Aczkolwiek niektórzy, co starsi krakauerzy po cichu ze łzami w oczach wspominają wygodne czasy niemieckiej okupacji, kiedy to pomimo antypolskiej i eksterminacyjnej polityki okupanta mieliśmy m. in. dodatni przyrost naturalny, tramwaje jeździły punktualnie, obowiązek pracy był tylko do 60 tego roku życia a Kraków był stolicą i nikt mu nie zagrażał – nawet alianci, już o regule wydatkowej nie wspominając…

5 komentarzy

  1. OstatniMohikanin

    Słuszne i trafne, a najlepsze w tym wszystkim jest to że “żąd” serwuje nam kolejne tematy zatępcze – krzyż, trawka, in vitro a obecnie eutanazja !!!!

  2. Premier i owszem nie pokazal “przywodztwa” ze swojej strony, poniewaz liderem raczej nie jest, raczej jest administratorem.
    Natomiast co do przewodzenia krajom wymienionym w artykule to problem tkwi glebiej, poniewaz nikt tych krajow nie pytal czy chca przez Polske byc przewodzone – mesjanizm nic w tej kwestii nie zdziala.

  3. Nawet nie chciało mi się tego czytać do końca. Typowa ściana płaczu. Typowo PIS-owskie podejście.
    Oczywiście możecie sobie pisać co chcecie.

    “Pre­zy­den­cja w Radzie Unii Euro­pej­skiej minęła bez fajer­wer­ków”

    Za to pewnie fajerwerki były za rządu PIS, lub w czasie marszu 13-tego, lub podczas wizyty Lecha w Gruzji.

    Waste me time.

    • Nie odniosłem wrażenia, by imć Krakauer miał cokolwiek wspólnego z PiSem, prócz tego może, że nie wszystko mu się w imć Tusku podoba. No, może z wyjątkiem Jego kształtnych pośladków, ale o tym przecież nie pisze, jako o oczywistości. Odnoszę za to nieodparte wrażenie, że imć Procik beznadziejnie zafiksowany jest na obywatelskiej platformie, a to – moim zdaniem – nieco zniekształca ogląd rzeczywistości i dramatycznie zubaża ewentualnie kiełkujące w rozumie refleksje.

    • Ma pan prawo do swojej opinii ale ta jest przejaskrawiona i krzywdząca a w swojej konstrukcji głupia. Po pierwsze w opiniach autora nie ma ani grosza retoryki pisu – odnosi się jedynie do suchych faktów – pokazując główne zagadnienia merytoryczne z ostatnich 2 miesięcy, i co ma napisać o prezydencji ? Że nie była ignorowana – skoro była ? ze nie straciliśmy szansy na ukrainę jak straciliśmy ? Przecież prawdę napisał z tym budżetem – a po drugię proszę nie czytać – nie ma póki co obowiązku czytania obserwatora politycznego …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.