Raz dwa trzy gonisz Ty, ukraińskie rozgrywki podwórkowe

Kiedy na podwórku szef podwórkowej „bandy” ma rywala ma do wyboru kilka wariantów, pokonać go, ośmieszyć lub z nim przegrać. Tak się składa, że żaden lider nie chce być pokonany ani ośmieszony, tak się również składa, że podobne uczucia żywią pretendenci do liderowania w okolicy.

Gdyby tylko Liderzy zachodniego świata zrozumieli taką prostą zasadę zapewne nie musiałoby dojść do sytuacji, z jaką mamy do czynienia na Krymie. Porażające jest to, ze Stany Zjednoczone, które zapewne wydają miliardy dolarów na bieżące analizy geopolityczne nie potrafią zrozumieć, że o ile „utratę” Ukrainy Rosja może zaakceptować – oczywiście utrata Ukrainy ze strefy wpływów Rosji jest pozorna, bo Ukraina była jest i będzie uzależniona, ekonomicznie i energetycznie od Rosji to Krymu już nie.

Kiedy okazało się, że Ukraina zmienia swoje władze, postawa administracji amerykańskiej spowodowała, że Władimir Putin, musiał zareagować. Zareagować albo pokazać swoją słabość. Pewnie gdyby był słaby może by się nawet na takie zachowanie zdecydował, słabości w nim jednak nie ma, wręcz przeciwnie – prostymi ruchami i zauważmy, że bezkrwawo pokazuje, że nie pozwoli ośmieszyć Rosji, jako państwa i Rosjan, jako narodu.

Pamiętajmy, że historia dwudziestowieczna Krymu była dość złożona. Po powstaniu Związku Radzieckiego funkcjonował „Krym”, jako Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka. W czasach stalinizmu (po zakończeniu II Wojny Światowej) po deportacji większości tatarskich mieszkańców na teren azjatyckich republik Krym stracił autonomie i stał się częścią Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Już po śmierci Stalina został włączony do terenów Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i był zamieszkiwany od tego czas w większości przez mieszkańców o pochodzeniu rosyjskim. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, Krym pozostał częścią Ukrainy zachowując szeroką autonomię, ze względu na jego strategiczne znaczenie i fakt, że był siedzibą tzw. Floty Czarnomorskiej, której część przypadła niepodległej Ukrainie. Między państwami doszło do podpisania umów długoletniej dzierżawy baz wojskowych na Krymie, w tym, tej w Sewastopolu, który jest miastem wydzielonym – siedzibą rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.

No i teraz cały świat zachodni ma problem, bo skoro „Majdan” mógł dokonać de facto przewrotu, skoro zostały jego działania zaakceptowane, jako działania legalne i usprawiedliwione, to czy ten sam zachód zabroni prawa do autonomii Krymowi? Zwłaszcza w świetle casusu Kosowa?

Pamiętajmy, że autonomia dawała wiele praw mniejszości a gdzieniegdzie nawet większości rosyjskiej… Nie wnikając czy zgodnie z litera prawa przejęcie władzy na Ukrainie było legalne (prawnicy zdecydowanie twierdza, że nawet mistrz interpretacji prawa nieżyjący już Lech Falandysz nie byłby w stanie legitymizować tych ruchów) to nowa władza zaczęła swoją władzę od ograniczenia praw mniejszości rosyjskiej, likwidując równouprawnienie języka rosyjskiego w kraju.

W ten sposób zamiast łączyć i uspokajać zaognione społeczeństwo Ukrainy mniej lub bardziej świadomie doprowadzono do kolejnego jego zaostrzenia. Czy da się wyjść z tej trudnej sytuacji? Oczywiście, Ukraina powinna potwierdzić prawa mniejszości oraz potwierdzić autonomie Krymu. Obecna władza Ukrainy z punktu widzenia wielu analityków jest złożona z tak zróżnicowanych członków, że samo powołanie rządu jest sukcesem.

Tymczasem w Polsce wojenna retoryka, jaka rozbrzmiewa z ust premiera Tuska przeraża: „To kryzys, który może zaważyć na historii Polski i Ukrainy, konflikt, który może poprzedzić wojnę. Polska nie może pozwolić światu odwrócić się od Ukrainy, to dla Polski jest być albo nie być”. I to nie przeraza w perspektywie konfliktu zbrojnego z udziałem Polski, ale dlatego, że kolejny raz zamiast starać się doprowadzić do porozumienia w Europie Centralnej i Wschodniej stajemy się stroną wyimaginowanego konfliktu, który skończy się zapewne potężnymi stratami ekonomicznymi właśnie dla nas i Ukrainy. Bo tak My i Ukraina zostajemy wystawieni na klapsa ekonomicznego, jakiego doświadczymy w podziękowaniu za udział w międzynarodowej nagonce.

Jeśli chcemy zrobić coś dobrego dla Ukraińców i przede wszystkim dla siebie minister spraw zagranicznych tego rządu, już powinien prowadzić DYSKRETNE i rozsądne rozmowy z Sergiejem Wiktorowiczem Ławrowem i zrobić wszystko, aby doprowadzić do stabilizacji nie tylko na Krymie, ale i na całej Ukrainie a co za tym idzie w całym regionie.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

2 myśli na temat “Raz dwa trzy gonisz Ty, ukraińskie rozgrywki podwórkowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.