Soft Power

Raport w sprawie memorandum gazowego – kilka wniosków szczegółowych

 Rząd naszego państwa opublikował raport w sprawie memorandum gazowego, z tekstem można zapoznać się na stronach internetowych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów [tutaj]. Jest to jeden z najciekawszych dokumentów, jakie w ogóle wyprodukowało nasze państwo – w istocie trudno jest określić jego charakter? Czy to jest informacja pokontrolna? Czy też dokument potwierdzający śledztwo urzędnicze, to ważna i ciekawa sprawa dla teoretyków administracji, nas interesują kluczowe informacje w niej zawarte.

Raport został podzielony na cztery części:

  • (I)                opis przebiegu wydarzeń związanych z podpisaniem memorandum między EuRoPol Gaz S.A. a Gazprom Export w dniu 4 kwietnia 2013 roku – w formie kalendarium;
  • (II)             analiza procesów decyzyjnych w przedmiotowej sprawie;
  • (III)          analiza przepływu informacji w przedmiotowej sprawie;
  • (IV)          wnioski.

Część I-sza to doskonale przygotowany raport białego wywiadu przedstawiający chronologiczny ciąg spraw, zdarzeń i aktorów dramatu. Warto się z nim zapoznać jest w pełni obiektywny i nie można mieć do niego żadnych zastrzeżeń.

Część II-ga, czyli analiza procesów decyzyjnych zasługuje na odrobinę naszej uwagi, jest to sama esencja kuluarów władzy. Szczególnie żałośnie brzmi powoływanie się na ustawę warunkującą monopol państwa polskiego na przesył gazu na własnym terytorium, skąd wzięło się całe nieporozumienie – wynikające głównie z pominięcia spółki monopolisty uprawnionej do przesyłania gazu przez nasze terytorium. To jest wskazane za źródło problemu. Można tylko gratulować autorom raportu trzeźwości w ocenie i trafności wniosków. Przy czym z rozbrajającą szczerością stwierdzono, że: „Zarząd EuRoPol Gazu nie potrzebował zgody Rady Nadzorczej dla podpisania MoU z 4 kwietnia 2013 roku.” Stąd też i wnioski cząstkowe o absolutnej legalności podejmowanych działań głównych graczy po polskiej stronie.

W części III-ciej zawarto stwierdzenie: „(…) nie znaleziono dokumentów wskazujących na to, by Minister SP posiadał wiedzę o tym, iż uchwała Rady Nadzorczej EuRoPol Gazu zalecała przygotowanie projektu memorandum.” Dalej czytamy „(…) w obrębie deklaracji poszczególnych osób zaangażowanych w sprawę widoczne są rozbieżności, prowadzące do nawarstwienia problemów komunikacyjnych, które w konsekwencji doprowadziły do tego, iż informacja o pracach EuRoPol Gazu nad memorandum do dnia 5 kwietnia 2013 roku nie dotarła do Ministra Skarbu Państwa. Do 5 kwietnia 2013 roku informacji tej nie otrzymał również Prezes Rady Ministrów.” Trzeba przyznać, że robi się ciekawie, – bo otóż kierownictwa zainteresowanych podmiotów współpracowały, urzędnicy i pracownicy wiedzieli swoje, ale nikt nie pomyślał o tym – jak wiedzę sformatować i przekazać wyżej do decydentów? Wzmianka o rozbieżnościach wskazuje natomiast, – przez jakie piekło przeszli ci ludzie w ostatnich dniach ile było nieprzespanych nocy, stresu, łez i problemów żołądkowych. Szkoda, że nie podano informacji o ilości L4 w tym okresie no i nazwisk decydentów. Szczególnie ciekawi zapis o rozbieżnościach, które dotyczyły m.in.: „Okoliczności i skuteczności przekazania Ministerstwu Skarbu Państwa przez PGNiG informacji o fakcie podpisania memorandum w dniu 4 kwietnia 2013 roku.” Co to znaczy skuteczność przekazania informacji? Przecież to jawne ukrywanie winnego – no, bo co to znaczy – nieskutecznie przekazać informacje w sformalizowanej administracji, jak również przy nadzorze właścicielskim państwa nad wspomnianą Spółką? Lewica nie wie, co robi prawica? Zostawmy te kompromitujące szczegóły, ponieważ nieco dalej jest jeszcze ciekawiej – minister Sienkiewicz, (jako dorozumiany autor) konkluduje: „(…) Nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, czy wskazane wyżej rozbieżności dotyczące kluczowych momentów przepływu informacji między PGNiG a MSP wynikają z typowych problemów w komunikacji międzyludzkiej lub zawodności pamięci, czy też z innych przyczyn. Niezależnie od powyższego ustalony stan faktyczny dowodzi, iż państwo polskie nie poniosło uszczerbku na skutek tych działań, rozumianego, jako czyn znamionujący przestępstwo.” I zarazem rozgrzesza, pomimo tego, że parę linijek wcześniej przyznał, że na podstawie posiadanego mandatu nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie (rozstrzygnięcie) o sprawie, jednakże pozwala sobie na wniosek cząstkowy: „Tylko wówczas mogłyby być uruchomione działania na podstawie stosownych regulacji prawnych pozwalających na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy publicznych wprowadzających świadomie w błąd swoich przełożonych.” – czyli w przypadku stwierdzenia przestępstwa. Ponieważ go nie stwierdzono, pomimo ograniczonego mandatu do badania sprawy – nie ma mowy o świadomym wprowadzeniu w błąd przełożonych.

Dalej mamy wnioski w części IV-tej, z których kluczowy jest smutny dla zarządu PGNiG, że tenże posiadał wiedzę, której nie posiadał nadzorujący go minister. Jest to klasyczna sytuacja, gdy pisklak wie więcej od kury. Możemy się teraz spodziewać dziobnięcia! Zarząd Spółki zapłaci za to, że nie pofatygował się przekazać odpowiedniej informacji – bezpośrednio przed spotkaniem np. w formie zaproszenia – prośby o honorowy patronat itp., do ministra gospodarki lub ministra skarbu państwa (we wnioskach jest mowa o ministrze skarbu państwa). Tenże minister już za to zapłacił, bo powinien to wiedzieć, a mówiąc inaczej – nie ma możliwości żeby czegoś takiego nie wiedział, nawet jakby go spółka nie poinformowała. Mógł dowolnie wzywać cały zarząd spółki na dywanik ile razy i kiedy chciał – zadając sakramentalne pytanie – czy mają państwo coś jeszcze – poza sprawami omawianymi do dodania? Coś, o czym powinienem wiedzieć? W efekcie wyszło jak wyszło.

Dziwi tylko poszanowanie interesów strony ukraińskiej, – do czego są odwołania wprost w raporcie, przy pełnym braku zrozumienia dla pragmatyzmu i skomplikowania relacji z Rosją.

Wnioski – jest bałagan, rząd nie panuje nad swoimi własnymi zadaniami i działaniami. Nie ma myślenia systemowego, gdzie ktoś jest odpowiedzialny za realizację i ją przeprowadza. Mamy do czynienia z szeregiem często konkurencyjnych podmiotów, które realizują różne działania – często nieskoordynowane pod hasłem – polityki państwa. Więc dobrze, że premier pokazał już siłę i miejmy nadzieję, że pokaże jej więcej – usuwając wszystkich „konceptualnych”, po prostu za brak myślenia. Myślenie ma naprawdę kolosalną przyszłość.

2 komentarze

  1. Wyglada na to, ze co niektore spolki Skarbu Panstwa dzialaja jak jeden ze znanych politykow wedle zasady “wiem, ale nie powiem”. Tymczasem premier wywalil nie tego kogo trzeba i Budzanowski nie mial szansy osobiscie wyrzuc kogo trzeba z podleglych mu spolek. Minister Piechocinski zas ma sie swietnie, mimo ze akurat jego moznaby pytac o wiele aspektow memorandum. Cos sporo tych przypadkow usuwania nie tych co trzeba, a oslaniania odpowiedzialnych za cyrk z umowa, jak dla mnie?

  2. Nie, minister nie musi dowolnie wzywac podwaldnych, aby zadawac pytanie: czy jest cos, o czym powinienien wiedziec?

    Istnieje cos takiego w takich wzajemnych sosunkach, ktore Niemcy nazywaja Holschuld oder Bringschuld (koniecznosc zbierania informacji lub koniecznosc dostarczania informacji). To byla Bringschuld.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.