Ekonomia

Rada Polityki Pieniężnej zbyt ostrożnie zmniejszyła stopy!

 Kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej za nami, kolejne nadzieje i rozbudzone oczekiwania. Oczywiście bez wodotrysków i modlenia się na kolanach, ale wszyscy oczekiwali że horrendalnie wysokie bo 3% stopy zostaną obniżone i to znacznie. Prognozowano, że obniżka tylko o kolejne ćwierć punktu to przedłużanie konania naszej gospodarki, któremu także jest winna Rada. Jedynie silne, dynamiczne i znaczne obniżenie stóp do poziomu ćwierć punktu – ale – powyżej inflacji mogłoby spowodować jakieś zwiększenie akcji kredytowej.

Obniżenie stóp procentowych w sposób odważny np. do 2,5% (a najlepiej 1,5%) mogłoby skutecznie stymulować gospodarkę! Docelowo mogłoby spowodować, że deprecjacja złotego zostanie zahamowana, co samo przez się poprawi atrakcyjność inwestycji w nasz dług, a tym samym mogłoby obniżyć koszty jego obsługi. Wymagałoby to jednak odwagi – no i rzadszego spotykania się a po prostu odrobiny skutecznego strategicznego myślenia.

Niestety odwagi zabrakło, a gospodarka właśnie padła na klatę i leży w błocie – jest przeciągana, ale muł powoduje że się zapada tym dalej im dalej próbuje się ją sztucznie ciągnąć. Potrzebne jest pod-pompowanie krwiobiegu pozwalającego na nabranie powietrza w płuca – to można osiągnąć jeszcze tylko i wyłącznie poprzez obniżenie stopy referencyjnej, ale nie takie symboliczne jak zrobiła to Rada.

Inflacja nie stanowi żadnego realnego zagrożenia, wręcz przeciwnie czas najwyższy obawiać się deflacji, która prawdopodobnie już występuje tylko kreatywna księgowość powoduje że oficjalnie jej nie wykazujemy. Naprawdę nie ma i nie może być nic złego w obniżeniu poziomu stóp i to nagłym – znaczącym o pół procent co najmniej. Bo poziom 2,75% czyli obniżka o ćwierć punktu to był już ruch spodziewany przez rynki i antycypowany, wręcz pewny. Jeżeli mamy towarzystwo nieco ożywić – pokazując że zastanie się i oczekiwanie na mannę z nieba do niczego jak do stagnacji nie prowadzi to trzeba im podnieść ciśnienie.

Nie stała by się żadna krzywda jeżeli stopa referencyjna zostałaby obniżona do poziomu 1,5% – wywołało by to odrobinę paniki na rynku i bardzo dobrze! Ci co dobrze obstawili naszą gospodarkę zyskaliby, zyskałby budżet na obniżce oprocentowania. Może nawet pojawiłaby się jakaś inflacja po pół roku? Taka na 3-4 %? Byłaby błogosławieństwem dla naszej zdychającej gospodarki! Jeżeli udałoby się ją wywołać – wszyscy byśmy krótkoterminowo zyskali odrobinę oddechu. Poza tym doskonale umiemy walczyć z inflacją w skali makro i mikro! Natomiast deflacja to będzie niestety nowe doświadczenie dla ministerstwa finansów, banku centralnego, inwestorów, giełdy i w ogóle wszystkich. Lepiej nie ryzykować zdobywania tutaj nowej sprawności. To nie jest harcerstwo!

Jednakże ta Rada, a raczej ludzie w niej zasiadający po raz kolejny udowodnili, że nie mają odwagi do tak zdecydowanych działań. Szokiem dla analityków byłoby obniżenie do poziomu 2,50%! Bo to i tak „aż dwa razy” tyle ile się spodziewano i dokonano (0,25)!

Odpowiadają za to: Marek Belka, Andrzej Bratkowski, Elżbieta Chojna-Duch, Zyta Gilowska, Adam Glapiński, Jerzy Hausner, Andrzej Kaźmierczak, Andrzej Rzońca, Jan Winiecki i Anna Zielińska-Głębocka? Kogo z tych nazwisk państwo znacie? Panów Belkę i Hausnera? Może jeszcze panią Gilowską? Tak, to jest skład obecnej Rady Polityki Pieniężnej. To do tej grupy ludzi możecie państwo kierować swoje wyrazy niezadowolenia ze skutków podejmowanych decyzji. Warto zapamiętać ich nazwiska. Rynek prosił się o szok – tak, żeby zaryzykować te 2% i żeby się dzieło! Naprawdę gospodarka szoruje i ledwo zipie, przedsiębiorcy nawet nie myślą o inwestowaniu lub zatrudnianiu kogokolwiek, a Rada z drżącą ręką obniża o ćwierć punktu! Skandal!

Amerykanie myślą o obniżeniu ilości drukowania dolarów czyli ilości luzowania ilościowego na swoich obligacjach. Przez to mogą zmniejszyć ilość skupowanych obligacji jeżeli sytuacja gospodarcza wykaże trend wzrostowy, w Europie jest rozkraczenie i powoli widać że nie taki diabeł straszny (z wyjątkiem Francji), Japonia jeszcze pompuje pieniędzmi rynki powodując osłabienie Jena tak wyczekiwane przez tamtejszych eksporterów! Jeżeli zaraz skończy się sztucznie pompowana, a hossa i pieniądze wrócą na rynek – to zapełnią też takie nisze jak nasze papiery dłużne i miejmy nadzieję giełdę – wywołując w końcu (jeżeli nie będzie korekty) jakąś bańkę. Naprawdę lepiej mieć w momencie przełamania trendu niższe stopy – nawet zaniżone do poziomu inflacji, a może jeszcze niższe, żeby zebrać rentę w postaci przejścia na stronę rynków z niskimi stopami. To możemy osiągnąć, jeżeli uda się nam przekonać je do naszej niezachwianej wiarygodności, obliczalności i przewidywalności. Możemy jednak już nie mieć czasu na obniżenie stóp metodą małych kroczków.

Sceptycy powiedzą, że zawsze lepiej jest być ostrożnym. Zwłaszcza w kwestii finansów, jednakże w naszej sytuacji – gdy nie ma już inflacji, NBP może sobie pomarzyć o realizacji celu inflacyjnego bez odważnych decyzji. A odwagą w tej chwili mogło być tylko silne cięcie, póki się jeszcze da i takiemu postępowaniu sprzyja międzynarodowa koniunktura oraz w efekcie okazałoby się ono miłym zaskoczeniem.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.