Pytanie o stopień inwigilacji społeczeństwa przez służby specjalne

Świeżo ujawniona sprawa niedoszłego zamachowcy Brunona K., pracownika naukowego w stopniu doktora i inżyniera na jednym z krakowskich uniwersytetów pokazuje, że nasze służby specjalne działają, to znaczy – działają do wewnątrz dbając o bezpieczeństwo państwa chroniąc społeczeństwo przed różnego rodzaju zagrożeniami, w tym zamachowcami – grożącymi mu od wewnątrz.

Za sam ten fakt należą się naszym oficerom podziękowania i wyrazy uznania.

Wyłowienie z szeregu tysięcy doktorów chemii lub fizyki tego, którego można podejrzewać o przygotowywanie do zamachu bombowego jest najdelikatniej mówiąc zadaniem skomplikowanym i wymaga posiadania przez służby specjalne rozbudowanych metod i technik inwigilacji, co tu dużo ukrywać – inwigilacji własnego społeczeństwa, w tym osobowych źródeł informacji, określanych także mianem donosicieli.

Zaznaczmy od razu – to bardzo dobrze, że powołane do tego instytucje – jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ramach pracy operacyjnej dokonują selekcji zagrożeń i monitorują najważniejsze podejrzenia. Powstaje jednak pytanie o stopień inwigilacji społeczeństwa przez służby specjalne, albowiem ceną za tego typu jak ujawniony obecnie sukces jest poszanowanie prywatności i intymności obywateli.

Współczesna technologia i życie w paradygmacie wymiany informacji on-line & live powodują wiele udogodnień, czyniących możliwą nadzwyczajną swobodę komunikowania się na odległość. Niestety wraz z udogodnieniami idą w parze zagrożenia, nie jest tajemnicą, że wysyłając maila z popularnego serwera pewnej amerykańskiej korporacji udostępniającej globalnie usługę poczty elektronicznej – godzimy się na to, żeby przedstawiciele amerykańskiej administracji czytali nasze maile. Oczywiście najpierw takowe są filtrowane przez specjalne oprogramowanie, albowiem nie da się w natłoku informacji wszystkiego przeczytać, jednakże dla największych potentatów informatycznych stworzenie odpowiednich algorytmów, jak również wplecenie w sam system pocztowy zabezpieczeń umożliwiających alarmowanie po spełnieniu przez komunikat określonych warunków to drobnostka. Nie bez powodu bohaterowie niedawno ujawnionej afery obyczajowej na szczytach władzy CIA – komunikowali się zapisując maila „w poczcie”, logując się na konto za pomocą jednego hasła – bez przesyłania wiadomości pomiędzy dwoma skrzynkami pocztowymi. Do pewnego stopnia umożliwiało to zachowanie anonimowości, jednakże skala inwigilacji jest w USA tak totalna, że nawet to i inne bardziej zaawansowane sposoby nie chronią użytkownika.

W naszym kraju jeszcze nie ucichły echa powszechnego oburzenia na ilość zapytań służb państwowych do firm telekomunikacyjnych o wykazy połączeń i możliwych podsłuchów. Wielkości liczb szokują, albowiem nikt nie spodziewał się, że jesteśmy, jako społeczeństwo w takiej skali inwigilowani przez uprawnione do tego organy. Skala zjawiska oburzyła nawet niektórych czynnych polityków! Co samo w sobie powinno dawać nam gawiedzi dużo do myślenia.

Państwo demokratyczne ma prawo bronić swoich obywateli na wszelkie możliwe sposoby – eliminując zgodnie z procedurami prawnymi i w ich ramach – jednostki radykalne – mające niebezpieczne zamiary. W przypadkach najgroźniejszych, do jakich należy zaliczyć przypadki terroryzmu politycznego, tj. zamach mający na celu zabicie rządzących państwem – nie można ograniczać służb specjalnych w ich pracy dochodzeniowej, albowiem szkody związane ze skutkami udanego zamachu byłyby niepowetowane.

Jeżeli zatem zgodzimy się z faktem, że służby specjalne w swoich działaniach ochronnych powinny być przede wszystkim skuteczne – należy zapewnić im możliwie szeroki zakres swobody i możliwości oddziaływania. Jednakże można mieć wątpliwości jak szeroki może być to zakres uprawnień, a jak wygląda ich wykorzystywanie w praktyce. Z zasady i metodyki pracy służb specjalnych wynika ich naturalna chęć a w zasadzie konieczność do wykorzystywania w swojej pracy operacyjnej wszelkich możliwych do wykorzystania sposobów, jeżeli tylko prowadzą do celu. Skrajnym przypadkiem byłoby pozwolenie na tortury, czego nie można wykluczyć, albowiem wiemy, że nasze państwo jest podejrzewane o udostępnienie obcym służbom specjalnym pomieszczeń do „rozszerzonych form przesłuchiwania”.

Warto, zatem w ramach dywagacji o granicach uprawnień dla służb specjalnych zadać pytanie wprost – czy można pozwolić w sposób dorozumiany lub poza proceduralny na torturowanie polskich obywateli przez polskie służby specjalne, – jeżeli tego wymagałby interes państwa – uzasadniony odpowiednim podejrzeniem?

Nie jest tajemnicą, że to procedury decydują o zakresie swobody i poszanowaniu praw człowieka w więzieniu. Jednakże trzeba się liczyć z tym, że akcja zawsze oznacza reakcję. Brytyjczycy głównie, dlatego unikali „rozszerzonych form przesłuchiwania” członków IRA, albowiem musieli liczyć się z niemożliwością zabezpieczenia domów wszystkich swoich agentów. Podobnie może być w naszym społeczeństwie, albowiem nie da się przeniknąć do końca siatki terrorystycznej, zwłaszcza tej motywowanej ideologicznie! Rozpoczynając bezceremonialną wojnę z terroryzmem – musimy się liczyć z tym, że skala zagrożeń nagle zdecydowanie się podniesie.

Wnioski – politycy muszą zdecydować jak daleko można poświęcić wolność jednostki i prawa jednostki do życia w poszanowaniu tajemnicy swojej intymności w imię ochrony ogółu. Dotychczas ponieważ o tym najczęściej nie mówiono – w ogóle nie było problemu. Warto przypomnieć wyciszenie kwestii kilkunastu profesjonalnych atrap ładunków wybuchowych na warszawskich przystankach przed drugą turą wyborów prezydenckich (20 października 2005 roku). Ta bulwersująca sprawa do dzisiaj nie jest w pełni wyjaśniona, katalog możliwych sprawców sięgał także (z ust części polityków) naszych służb specjalnych – motywowanych prawdopodobnie politycznie. W takich realiach może jedynie dziwić, że w obecnej sprawie władze zdecydowały się upublicznić zagadnienie, albowiem musi to rodzić pytania w kwestii szerokości bazy i spektrum inwigilacji. Odrębnym zagadnieniem jest ciągle aktualny problem nadzorowania nadzorców, albowiem nie mamy gwarancji, że za Brunonem K., – tym lub kolejnym – nie będą kryli się nieznani sprawcy motywowani politycznie.

One thought on “Pytanie o stopień inwigilacji społeczeństwa przez służby specjalne

  • 21 listopada 2012 o 11:13
    Permalink

    Sluzby i owszem dzialaja, pytanie nawet czy same nie wykreowaly Brunona, jako kolejny temat zastepczy kanalizujacy uwage.
    O tym, ze wczoraj Hilary Clinton handlowala z Lavrowem na temat resetu amerykansko-rosyjskiego raczej bylo cicho. A warto byloby wiedziec, czy znowu bedziemy sie musieli “przyjaznic” z niedzwiadkiem ze wschodu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.